wtorek, 6 września 2016

"Londyn w czasach Sherlocka Holmesa"

Autor: Krystyna Kaplan
Tytuł: "Londyn w czasach Sherlocka Holmesa"
Wydawnictwo: PWN, 2016
Ilość stron: 286
Okładka: twarda

W znakomitej serii Metropolie retro, wydawnictwo PWN, po Paryżu Belle Epoque, Nowym Yorku prohibicji, jazzu i gangsterów oraz Berlinie szalonych lat 20-tych, prezentuje tym razem Londyn epoki wiktoriańskiej i edwardiańskiej. I choć tytuł sugeruje, że album adresowany jest głównie do fanów Sherlocka Holmesa, postać słynnego detektywa i jego twórcy sir Arthura Conan Doyle'a nie stanowi motywu przewodniego publikacji, a jedno z zagadnień w niej omawianych, zjawiska składającego się na charakterystykę epoki. Trzeba jednak przyznać, że nawiązanie do tego bohatera literackiego skutecznie przyciąga uwagę potencjalnego czytelnika i działa na wyobraźnię - zatem idealnie spełnia swoją rolę.

63-letnie rządy królowej Wiktorii, będące prawdziwym historycznym ewenementem, otworzyły drzwi epoce, w której Imperium Brytyjskie było największym i najbogatszym mocarstwem w dziejach świata, zaś jego stolica świadkiem niebywałego postępu technologicznego i intelektualnego, jak i głębokich przemian społeczno - gospodarczo - kulturalnych; epoce, którą zakończyła śmierć Edwarda VII, co zbiegło się z upadkiem dawnego świata w wyniku majaczącej już na horyzoncie Wielkiej Wojny. 
Publikacja Krystyny Kaplan wprowadza czytelnika w realia tejże epoki, przybliżając pokrótce historię brytyjskich monarchów: królowej Wiktorii oraz jej syna i następcy, Bertiego, Edwarda VII, by następnie przejść do rozdziałów prezentujących najbardziej charakterystyczne zjawiska, osiągnięcia cywilizacyjne, wynalazki i technologie, które znacząco poprawiły jakość życia w brytyjskiej metropolii i przyczyniły się do rozwoju komunikacji miejskiej.

Autorka ciekawie przedstawia przekrój wiktoriańskiego społeczeństwa - od uprzywilejowanej socjety po żyjącą w skrajnej nędzy biedotę. Bierze pod lupę obyczaje i rozrywki arystokracji, jak i sposoby na przetrwanie oraz podłą egzystencję pospólstwa. Opowiada o dekadentach, sufrażystkach, filantropach, artystach, literatach i uczonych wpisujących się w krajobraz nowoczesnej, światłej metropolii, których działalność dawała wyraz najnowszym prądom myślowym, kierunkom artystycznym i przemianom obyczajowym u progu XX wieku. Krystyna Kaplan szeroko omawia sylwetki czołowych literatów epoki: Charlesa Dickensa nazywanego "sumieniem wiktoriańskiego Londynu", Oscara Wilde'a, Rudyarda Kiplinga, Brama Stokera czy Arthura Conan Doyle'a, jak i reprezentantów innych ówczesnych trendów artystycznych - sztuk plastycznych, muzyki (nie zapominając o polskich twórcach, jak Fryderyk Chopin i Ignacy Jan Paderewski), teatru (Helena Modrzejewska, Sarah Bernhardt).

Rozwijająca się gwałtownie metropolia odkrywa przed czytelnikiem również swe mroczne oblicze; autorka opowiada o najsłynniejszym literackim detektywie, który już wówczas robił taką furorę, że po uśmierceniu przez twórcę w mieście zapanowała powszechna żałoba, zaś Conan Doyle poczuł się w obowiązku wskrzesić bohatera - traktując jego historię jako punkt wyjścia do przedstawienia pokrótce historii londyńskiej policji - Scotland Yardu, początków kryminalistyki oraz sylwetki najsławniejszego bodajże seryjnego mordercy wiktoriańskiej stolicy - Kuby Rozpruwacza i doktora Crippena - schwytanego dzięki najnowszemu wynalazkowi, telegrafowi.

Londyn w czasach Sherlocka Holmesa to przepiękny, niezwykle starannie wydany album, który dzięki licznym, doskonale dobranym grafikom oraz archiwalnym zdjęciom idealnie oddaje ducha epoki i klimat wiktoriańskiej metropolii. Należy jednak pamiętać, że nie jest to biografia miasta czy też jego monografia, ani nawet spójna opowieść o Londynie przełomu XIX i XX wieku, a raczej zbiór ciekawostek, anegdot i faktów składających się na charakterystykę miasta, jego obraz w konkretnym przedziale czasowym. Autorka potraktowała narzuconą sobie problematykę raczej hasłowo i wybiórczo, pewne zjawiska jedynie zasygnalizowała, serwując podstawowe i powierzchowne informacje; śmiem twierdzić, iż czytelnik, mający pewne pojęcie o realiach epoki, będący fanem twórczości któregokolwiek z wymienionych w publikacji pisarzy lub też mający na swoim koncie lektury pogłębiające omawiane przez Krystynę Kaplan zjawiska (np. Sufrażystki Lucy Ribchester), ciekawostkami zawartymi w albumie nie będzie zaskoczony ani specjalnie usatysfakcjonowany, właśnie ze względu na ich zdawkowe potraktowanie. 

Wiele wynagradza odbiorcy przejrzysty układ stron, bogata szata graficzna oraz treść wzbogacana fragmentami listów , pamiętników czy próbek literackiej twórczości, dzięki czemu podziwianie albumu staje się prawdziwą przyjemnością. Radziłabym jednak traktować go jako źródło bardzo podstawowej wiedzy o brytyjskiej metropolii epoki wiktoriańskiej, zbiór ciekawostek, najważniejszych wydarzeń, odkryć i zdobyczy cywilizacyjnych, sylwetek najwybitniejszych przedstawicieli rozmaitych kierunków artystycznych oraz działaczy tego okresu, stanowiący dobry punkt wyjścia dla dalszej, samodzielnej eksploracji tematu. Wrażenia z lektury nieco psuje drukarski błąd polegający na braku części zdania w jednym z rozdziałów, co mam nadzieję zostanie poprawione w kolejnym wydaniu książki. Czytelnicy, którzy nastawią się raczej na wrażenia estetyczne i wczucie się w klimat epoki niż na poszerzenie i pogłębienie swojej wiedzy, z pewnością będą usatysfakcjonowani lekturą.

Moja ocena: 4/5



za możliwość wczucia się w klimat epoki serdecznie dziękuję wydawnictwu PWN ;)

23 komentarze:

  1. Zastanawiałam się kiedy znajdę u Ciebie tę recenzję ;) Książkę chętnie przeczytam, mam nadzieję, że nadarzy się okazja ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie życzę Ci tego, przyjemnej lektury! ;)

      Usuń
  2. Chętnie bym go sobie poprzeglądała :) Choć muszę przyznać, że niedbalstwo drukarskie trochę razi...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano, zdarza się... Szkoda, ze nikt tego nie wychwycił w porę i nie dodano erraty chociażby :(

      Usuń
  3. Jestem zainteresowana pomimo faktu, że nie jest to publikacja obszernie omawiająca podjęte tematy. O większości zagadnień mam już pewne pojęcie, ale i tak chętnie poczytam o ówczesnym społeczeństwie, słynnych pisarzach czy historii Scotland Yardu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie mam nadzieję, że będziesz usatysfakcjonowana lekturą :)

      Usuń
  4. No proszę, napisałaś dokładnie to co ja, tylko zdecydowanie lepiej to ujęłaś! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hah, no przeczytałam Twój tekst,rzeczywiście! Wspominasz nawet o "Sufrażystkach" :) Nie ujęłam lepiej, tylko trochę inaczej, mimo wszystko; zawsze jakoś milej mi się robi, kiedy ktoś ma tak podobne odczucia do moich po lekturze :)

      Usuń
  5. Właśnie, z ust mi to wyjęłaś (jak to zwykle bywa, hihi) :)
    Jestem w trakcie czytania i z jednej strony jestem zachwycona wydaniem od strony wizualnej, z drugiej niezwykle rozczarowana powierzchownością tekstów, a nawet opisów ilustracji. Spodziewałam się fajerwerków - w końcu wydawca kazał nam czekać na tę książkę baaardzo długo - a dostałam ślicznie wydany zbiór znanych mi informacji, które powinny stanowić zaledwie wstęp do zgłębienia tematu, pierwsze muśnięcie fascynującej wiedzy o mieście, ludziach i epoce. Jest to raczej pozycja dla kogoś, kto ma o wiktoriańskim Londynie i ludziach go zamieszkujących małe pojęcie, a chciałby się czegoś dowiedzieć - byle nie za wiele. Hasła są dobrane mocno subiektywnie, wiele spraw nie zostało w ogóle poruszonych. I jakoś brak mi w tym wszystkim klimatu - tego specyficznego czarownego nastroju dickensowskiego i conandoyle'owskiego Londynu.
    Mimo to czyta się przyjemnie, a jeszcze przyjemniej ogląda i głaszcze okładkę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzę, że miałaś większe od moich oczekiwania i że Twoje rozczarowanie jest chyba silniejsze :( O właśnie, wspominasz o jeszcze jednej rzeczy, o której nie napisałam w tekście, a która i mnie uderzyła - bardzo subiektywnym doborze omawianych kwestii, nie wiedzieć według jakiego klucza. A przegląda się album rzeczywiście przyjemnie ;)

      Usuń
  6. P.S. A jak mnie wkurzają przypisy na końcu książki to już nawet nie będę pisać.. wrrr...

    OdpowiedzUsuń
  7. Rzeczywiście jest to bardziej punkt wyjścia do zgłębiania tematu, ale mimo to była to lektura całkiem udana:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Wspominałam już, że uwielbiam Twoje recenzje? Z braku czasu i okazji jeszcze nie czytałam nic z tej serii ale obiecuję sobie nadrobić braki:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mi miło! <3
      Wiem, jak to jest z brakiem czasu. Obyśmy kiedyś mogły nadrobić te wszystkie lektury! :)

      Usuń
  9. Nigdy mnie nie kręcił Londyn ani Sherlock, więc nie szczególnie mnie interesuje ta pozycja.

    OdpowiedzUsuń
  10. Przypisy na końcu to zło!
    Mnie się czytało znakomicie, choć istotnie - wiele tematów=nikłe zagłębianie się w temat. Ale zachwyciłam się zdjęciami i tak trwałam w zachwycie podczas czytania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A nawet ZUO!
      Rzeczywiście, fotografie i grafiki wiele wynagradzają czytelnikowi, zgadzam się :)

      Usuń
  11. Powiedziałabym, że i tak dość łagodnie potraktowałaś tego gniota :)

    OdpowiedzUsuń

Spam, reklamy, wulgaryzmy i wypowiedzi niezwiązane z tematem będą natychmiast usuwane.