poniedziałek, 12 października 2015

Top 10: najgrubsze książki w mojej biblioteczce

Dawno nie było u mnie żadnego zestawienia spod znaku Top 10 zapoczątkowanego przez Futbolową - oto więc jest :) Pomysł na ten konkretny ranking wpadł mi do głowy podczas lektury Turnieju cieni i próby wygodnego ułożenia się na kanapie z tym opasłym tomiskiem. Wyszło średnio satysfakcjonująco, ale za to natchnęło mnie do przejrzenia regałów i półek w poszukiwaniu najgrubszych książek w mojej biblioteczce. Trochę się nadźwigałam do zdjęcia, a moje najbardziej pokaźne objętościowo tomy prezentują się tak:






Od najgrubszej, czyli od dołu:

Reamde Neila Stephensona - 1072 strony - epicki technothriller, na który wciąż brakuje mi czasu... Ale fajnie jest mieć w biblioteczce książkę różniącą się mocno od tego, co zwykłam czytać na co dzień. I kiedyś ją przeczytam!

Starcie królów George'a R.R.Martina - 1018 stron - druga część Pieśni Lodu i Ognia już za mną, ale jakoś nie mogę się zebrać, żeby coś o niej napisać. Podobnie jak o pierwszym tomie. I połowie trzeciego.

Bracia Hioba Rebeki Gable - 880 stron - znakomita powieść historyczna, z fabułą osadzoną w angielskim średniowieczu, kto ciekawy, może zajrzeć do mojej recenzji.

Co widziały wrony Ann-Marie MacDonald - 895 stron - kolejna nieprzeczytana dotąd książka w mojej biblioteczce, co oczywiście jest tylko kwestią czasu. Zwłaszcza, że zarys fabuły jest naprawdę intrygujący. 

Turniej cieni Elżbiety Cherezińskiej - 813 stron - właśnie czytam, zapiera dech w piersiach, jak każda zresztą powieść pisarki.

Kwiaty śliwy w złotym wazonie - 784 strony - anonimowe chińskie dzieło rodem z XVI wieku będące w istocie katalogiem praktyk seksualnych, opisujące perypetie pewnego dostojnika posiadającego sześć żon i niezliczoną ilość kochanek. Prawie osiemset stron, po pierwszych stu człowiek się uodparnia :P

Korona śniegu i krwi Elżbiety Cherezińskiej  - 768 stron - brawurowo opisany czas rozbicia dzielnicowego, barwna, wielowątkowa, cudowna powieść, zresztą - co tu dużo mówić: czytajcie!

Niewidzialna korona Elżbiety Cherezińskiej - 764 strony - kontynuacja Korony..., równie znakomita jak poprzedniczka: recenzja.

Lennon. Człowiek, mit, muzyka Tima Rileya - 735 stron - portret legendarnego artysty pióra znanego amerykańskiego krytyka muzycznego, recenzja.

Suttree Cormaca McCarthy'ego - 665 stron - zakupiona w ambitnym planie poznania całej twórczości pisarza. Lektura wciąż przede mną...

Jakie są najgrubsze tomy w Waszych biblioteczkach? Pochwalcie się!

40 komentarzy:

  1. Moje najgrubsze: "Lud" Dukaja, "Shogun" Clavella (dowód na to, że 1200 z górą stron można przeczytać jednym tchem), dylogia "Wichry wojny" (ponad 1000 s.) i "Wojna i pamięć" (ponad 1300) Wouka, co prawda w wydaniu wielotomowym (odpowiednio dwa i trzy tomy), ale wydane w czasach, kiedy wydawcy nie oszczędzali wciskając wszystko w jeden wolumin. Dalej "Na południe od Brazos" McMurtry'ego (ponad 900). Potem "Suttree". I z biblioteczki mojej Małży - "Kapelusz cały w czereśniach", podobno piękna książka.

    A podobny wpis wyprodukowała ostatnio Padma: http://miastoksiazek.blox.pl/2015/10/Niedzielna-dziesiatka-grube-ksiazki-na-jesienne.html#.VhtZQyv_wqQ

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piękne zbiory, kusi mnie szczególnie "Shogun", a może raczej pióro Clavella, bo jego "Król szczurów" wywarł na mnie ogromne wrażenie.
      Do Padmy zajrzałam, nie rozumiem, dlaczego dotąd nie miałam jej w blogrollu ;)

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Chciałabym naleśnika tej grubości na śniadanie :D

      Usuń
  3. Oj oj ale śliczne grubaski :) Nie wiedziałam, że "Suttree" to taka cegła... Mamy ten sam ambitny plan związany z twórczością McCarthy'ego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak czułam, że mnie zrozumiesz z tym McCarthym :D

      Usuń
  4. Jakie tomiska! Ile miejsca one muszą zajmować :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No trochę zajmują, ale nie mogłabym zamienić je na e-booki ;)

      Usuń
  5. Co widziały wrony bardzo mnie interesuje

    OdpowiedzUsuń
  6. Uwielbiam opasłe tomiska. U mnie najgrubszy jest chyba Martin, ale i opowiadania Lovecrafta są obszerne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lovecrafta zazdroszczę, sama mam na niego chrapkę i wielką nadzieję, że wkrótce zasili moją biblioteczkę ^^

      Usuń
  7. Ładne "grubaski" :) U mnie na blogu też był kiedyś podobny post i chyba "Lód" Dukana był najgrubszy. Ale i 2 książki Cherezińskiej tam były i Martin też :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo, musiałam przeoczyć ten post! Jeśli tu zajrzysz, podrzuć link, chętnie przejrzę opasłe tomy na Twoich półkach :D

      Usuń
  8. Ponad 1000 stron, nieźle! U mnie chyba 'Szczygieł' i 'Odlot' będą najgrubsze. No i słowniki, ale ich nie liczę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach, słowniki, to temat na osobny ranking w sumie :)))

      Usuń
  9. U mnie Szekspir (te zbiorcze wydania ze Znaku), Książę Amberu tom 1, no i chyba Księgi Jakubowe. Wszystko zaczęte, nic nie skończone. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach, ja mam Szekspira stare wydanie wydawnictwa W drodze, po dwa dramaty na tom - to Twoje ogromnie reprezentacyjne, sama bym takie chciała! :)

      Usuń
  10. Faktycznie, dość otyłe te książki :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Aż się oczy same śmieją na widok takich cudności :) Kilka mam również na swoich półkach - Cherezińską i Braci Hioba w tym samym, a Martina w innym wydaniu :)
    U mnie najgrubszy jest chyba Bastion Kinga - ponad 1100 stron, o ile mnie pamięć nie myli :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zrób u siebie takie zestawienie, ciekawa jestem, co tam jeszcze znajdę :D

      Usuń
    2. Niemal równy rok temu zrobiłąm Big Books Tag, bardzo podobne zestawienie (http://www.kacikzksiazka.pl/2014/10/big-books-tag.html), ale w sumie mnie zainspirowałaś - przez ostatnie miesiące moja biblioteczka nieco uległa przetasowaniu i sprawdzę, czy coś się w przypadku tych najgrubszych pozmieniało :) Przy okazji, jak sądzisz, jak liczyć powieści, które w oryginale są jednym tomem, a w Polsce zostały wydane w dwóch? CHyba oddzielnie?

      Usuń
    3. A widzisz, zrób nowe zestawienie! Ciekawie będzie porównać oba :)
      Heh, miałam ten problem np. z "Nawałnicą mieczy" - ostatecznie nie weszły do mojego rankingu, bo rozbite na dwa tomy, więc trudno.

      Usuń
    4. Właśnie robię, aż się spociłam ściągając te tomiska z górnych półek :)

      Usuń
  12. Szkoda tylko, że takie tomiska są mało poręczne w tracie czytania :) Wydaje się, że w mojej biblioteczce najgrubszymi pozycjami będą jednotomowe wydanie "Władcy Pierścieni" i "Księga wszystkich dokonań Sherlocka Holmesa" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, okropnie się kokoszę z "Turniejem cieni" aktualnie czytanym, w każdej pozycji niewygodnie :D
      Jednotomowy WP! Chyba tylko do pooglądania, bo jak się delektować tak nieporęcznym wydaniem? :)))

      Usuń
  13. Fajny ten ranking :) Jak znajdę chwilę czasu, to sobie go od Ciebie ukradnę ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No mam nadzieję! Strasznie jestem ciekawa Twoich grubasków :D

      Usuń
  14. U mnie największe grubasy to będą chyba: "Księgi Jakubowe", "Wszystko, co lśni", "Szczygieł", "Wszystkie lektury nadobowiązkowe" i "Łaskawe" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och, "Łaskawe" to jedno z moich książkowych marzeń!
      Hyh, wystarczą cztery takie tomiska i regał z głowy :D

      Usuń
  15. I za to kocham czytnik, lekki i mogę czytać wszystko:) a najgrubsze u mnie to Follett Trylogia Stulecie, no i teraz kupuję Wszystkie lektury nadobowiązkowe. Księgi Jakubowe nabyłam, ale ebooka:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No fakt, duże udogodnienie, ale ja bym moich tomisk nie wymieniła na e-booki :)

      Usuń
  16. Ciekawy pomysł, a "Kwiaty śliwy" brzmią jak coś, co warto by przeczytać. :P Muszę rozejrzeć się po półkach, co poza słownikami jest na nich grubego, ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja mam m.in. takie grubasy - "Sherlock Holmes" - 3 tomy", Alkoholowe dzieje Polski", "Faraon", "Starsi panowie dwaj","Moja historia prawdziwa", "Pochłaniacz" i "Okularnik" ;)

    Zainspirowałaś mnie do stworzenia posta :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Żałuję, że nie mam swojego egzemplarza "Suttre". Świetna książka. Z uwagi na to, że sporo książek mam u rodziców, pewnie nie byłoby sensu żebym robiła taki post, ale z ciekawości zobaczę jakie grubasy mam na półkach. ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Sprawdziłam. U mnie najgrubszą księgą jest... Biblia.

    OdpowiedzUsuń
  20. Faktycznie spore tomiska! "Starcie królów" też mam i faktycznie jest co czytać. :)

    OdpowiedzUsuń

Spam, reklamy, wulgaryzmy i wypowiedzi niezwiązane z tematem będą natychmiast usuwane.