Tytuł: "Dzisiaj narysujemy śmierć"
Lektorzy: Danuta Stenka, Andrzej Chyra
Wydawnictwo: Czarne
Czas trwania: 294 min.
Ocalili mnie od śmierci, ale nikt nie ocalił mnie przed tym, co potem.
Tematyka ludobójstwa w Rwandzie sprzed niemal dwudziestu lat nie jest może jakoś szczególnie popularna, mam jednak wrażenie, że wraz z upływem czasu podejmuje się ją coraz częściej. O ile wtedy, w 1994 roku, dla całego tzw. cywilizowanego świata ograniczała się do kilku prasowych doniesień i paru drastycznych zdjęć w najmniejszym nawet stopniu nie oddających skali i okrucieństwa rzezi, a rychło ginących w medialnym szumie i pozwalających przejść nad nią do porządku dziennego, o tyle dziś na rynku wydawniczym pojawiło się co najmniej kilka znakomitych publikacji: wzajemnie się uzupełniających, prezentujących pełniejszy, bardziej czytelny i prawdziwszy, porażający siłą wyrazu obraz afrykańskiej hekatomby. Wystarczy wspomnieć cykl przejmujących reportaży Jeana Hatzfelda Strategia antylop, Sezon maczet i Nagość życia lub wydaną niedawno powieść Warrena FitzGeralda Krzykacz z Rwandy.
Książka Wojciecha Tochmana idealnie wpisuje się w ten nurt. Jest ona reporterskim zapisem dziesiątek rozmów przeprowadzonych przez autora głównie z Rwandyjczykami, którzy po 1994 roku muszą nadal jakoś żyć. A życie to kalekie, wciąż w cieniu maczet spadających na głowy bliskich, w sąsiedztwie niedawnych katów, na ziemi, której każda piędź litościwie skrywa kości pomordowanych, w powodzi krwawych wspomnień, od których nie ma ucieczki.
