Tytuł: "Korespondent"
Wydawnictwo: W.A.B., 2014
Ilość stron: 219
Okładka: miękka ze skrzydełkami
Teraz ludzie chcieli oglądać wojnę tak, jak oglądali Big Brothera, przez dziurkę od klucza. Chcieli w wolnych chwilach uczestniczyć w zabijaniu, oceniać i punktować walczące strony. Chcieli mieć akcję na żywo, jeszcze jeden reality show. Teraz, kiedy wyścig rozkręcił się na dobre, a korespondent wojenny zaczynał od tego, że stawał w kamizelce kuloodpornej na linii frontu i mówił: "Mam za sobą stanowiska ogniowe", trzeba było nieustannie wymyślać coś nowego, podchodzić coraz bliżej. A przede wszystkim trzeba się było spieszyć, być zawsze o krok przed innymi.
Powyższy cytat jest kwintesencją tej książki. Książki tak brutalnie prawdziwej, tak niepokojącej w obnażaniu ludzkiej natury i z jednej strony tak treściwej, że przebrnięcie przez nieco ponad dwieście stron zajęło mi tyle czasu, ile zwykłam rezerwować dla publikacji trzykrotnie większych objętościowo, z drugiej zaś, mimo tej esencjonalności pozostawiającej po sobie tyle ważnych pytań, wątpliwości i rozterek, że nie sposób przejść nad nią do porządku dziennego. Skąd tak ogromna siła oddziaływania tej książki, jej poruszający autentyzm, gorzka głębia przesłania?