| Torfowisko pod Zieleńcem |
| Torfowisko pod Zieleńcem |
![]() |
| Widok na Edynburg ze wzgórza Calton Hill |
W pierwszej części wpisu o Edynburgu skupiłam się na zamku (Edynburg - the city of shifting light). I choć uważa się, że jest on najbardziej ikoniczną jego atrakcją, błędem byłoby sądzić, że jedyną. Spacer po szkockiej stolicy ma to do siebie, że co krok można natknąć się na miejsca, które nie tylko były świadkami wydarzeń kształtujących historię tego kraju, ale też tworzą iście czarowny, magiczny klimat.
| Zamek w Edynburgu |
Szkocję chciałam zobaczyć na własne oczy gdzieś mniej więcej od czasów nastoletnich – wtedy na ekrany kin wszedł Braveheart Mela Gibsona, który na wrażliwej nastolatce wywarł ogromne wrażenie i pod wieloma względami zauroczył. Ponad trzydzieści (!) lat później marzenie udało się zrealizować, a tak po prawdzie to rozpocząć jego realizację. Weekendowy wypad do Edynburga utwierdził mnie w przekonaniu, że do Szkocji jeszcze wrócę i pozostaje tylko mieć nadzieję, że nie będę musiała tego odkładać kolejne trzydzieści lat.
| Most Luisa I, Porto |
Wymyśliłam sobie podróż do Porto zimą, w okresie między świętami Bożego Narodzenia a Nowym Rokiem, wyobrażając sobie przyjemną, łagodną pogodę i uliczki niepękające w szwach od tłumów turystów. Co prawda te błogie wizje nie do końca się spełniły, nie przeszkodziło mi to jednak rozkoszować się krótkim pobytem w tym urokliwym mieście.