Tytuł: "Poślubić Mozarta"
Wydawnictwo: Rebis, 2005
Ilość stron: 331
Okładka: miękka
O najważniejszych rzeczach mówić najtrudniej. Dla mnie czymś takim jest muzyka Mozarta, która przemawia do mnie jak żadna inna, idealnie dostraja się do moich emocji i wywołuje wrażenia z niczym nieporównywalne. Sam Mozart jest dla mnie kimś wyjątkowym - i to nie tylko ze względu na niebywały muzyczny geniusz, ale raczej na bogatą i skomplikowaną osobowość, wybitną wrażliwość, dziwaczne poczucie humoru oraz głęboki tragizm, jaki w sobie nosił. I choć trudno mi ubrać w słowa to, czym jest dla mnie on sam i jego muzyka, z drugiej strony wypadałoby napisać kilka słów o powieści oscylującej wokół jego losów. Powieść Stephanie Cowell bardzo długo czekała na swoją kolej, a mnie do pewnego momentu wystarczała świadomość, że w każdej chwili mogę po nią sięgnąć. Wreszcie przyszedł czas i na nią.
Fabuła Poślubić Mozarta opiera się na fragmentach biografii młodego Wolfganga, ale koncentruje się wokół losów rodziny Weberów, w których orbitę przypadkowo dostaje się Mozart; od tego momentu ich losy nierozerwalnie się z sobą splatają, a relacje łączące genialnego kompozytora z członkami rodziny, zwłaszcza z czterema siostrami Weber, okazały się wdzięcznym i intrygującym tematem książki Stephanie Cowell.