Tytuł: "Dym i lustra"
Wydawnictwo: Nowa Proza, 2012
Ilość stron: 373
Okładka: miękka
Moje kolejne, czwarte już spotkanie z twórczością Neila Gaimana
przechodzi do historii. Choć właściwie niezupełnie, gdyż przynajmniej
kilku opowiadań zawartych w zbiorze opatrzonym tytułem Dym i lustra długo nie zapomnę.
Zbiór składa się aż z 35 opowiadań oraz rozbudowanego wstępu - czy też
raczej wprowadzenia, w którym autor odkrywa przed czytelnikiem kulisy
powstania zamieszczonych w książce historii. Czyta się je z ciekawością -
osobiście bardzo lubię tego typu notki, gdyż dają możliwość poznania
autora na nieco innej płaszczyźnie niż tylko jego twórczości, a
jednocześnie bezpośrednio do niej nawiązują. Same utwory mają formę
opowiadań bądź nowelek, ale również wierszy i poematów, co mile mnie
zaskoczyło i z pewnością było istotnym urozmaiceniem lektury. Jeśli
chodzi o tematykę, to jej nieco chaotyczna różnorodność sprawia
wrażenie, jakby jedynym kryterium doboru utworów było to, by ich fabuła i
klimat współgrały z tytułem zbioru. Dym i lustra przedstawiają
rzeczywistość, której ostre kontury zaciera dym, zaś lustra, ustawione
pod odpowiednim kątem, przekonująco kłamią ukazując rzeczywistość z
naszych fantazji, snów, marzeń i baśni na tyle prawdopodobnie, że
zaczynamy w nią wierzyć...
