środa, 8 stycznia 2014

"Alicja w krainie rzeczywistości"

Autor: Melanie Benjamin
Tytuł: "Alicja w krainie rzeczywistości"
Wydawnictwo: Amber, 2010
Ilość stron: 326
Okładka: miękka

Alicja miała już dość siedzenia na ławce obok siostry i próżnowania. - tak brzmią pierwsze słowa jednej z najbardziej rozpoznawalnych i najchętniej czytanych baśni dla dzieci. Mowa tu rzecz jasna o Alicji w Krainie Czarów, książce od ponad stu pięćdziesięciu lat cieszącej się niesłabnącą popularnością i zaliczanej dziś do grona arcydzieł światowej literatury. Ja sama nigdy za powieścią Lewisa Carrolla - czy też Charlesa Lutwidge'a Dodgsona, jak nazywał się naprawdę - nie przepadałam; wykreowane przez niego uniwersum było dla mnie zbyt niepokojące i niezrozumiałe, by mnie oczarować i zachwycić, ale z kolei mocno intrygowała mnie postać autora zdolnego stworzyć tak mroczną i niezwykłą opowieść.

Amerykańska pisarka Melanie Benjamin, której znakomita proza tak mnie ujęła na kartach powieści o losach Anne Lindbergh Żona lotnika. Kobieta, która podbiła niebo, podczas zwiedzania wystawy fotografii Lewisa Carrolla, uświadomiła sobie coś, co zmieniło jej wyobrażenie o autorze Alicji w Krainie Czarów i zainspirowało do napisania niniejszej powieści. Otóż okazało się, że ten nieśmiały profesor matematyki w Oxfordzie i zapalony fotograf - amator, był w swoich czasach postacią dość kontrowersyjną, a to za sprawą pokaźnej kolekcji zdjęć, która w dużej mierze składała się z fotografii dziewczynek w prowokacyjnych pozach. Uwagę Melanie Benjamin szczególnie zwróciło jedno z tych zdjęć, przedstawiające dziewczynkę w skąpych - nawet jak na dzisiejsze standardy - szmatkach, ledwie okrywających ciało, spoglądającej w obiektyw nie wzrokiem siedmioletniego dziecka, którym w istocie była, ale uwodzicielskim, dojrzałym spojrzeniem kobiety. Bohaterką tego skandalizującego już w XIX wieku zdjęcia jest Alicja Liddell, córka powszechnie szanowanego dziekana Christ Church w Oxfordzie, gdzie Dodgson nauczał matematyki; to właśnie ona zainspirowała Dodgsona do napisania Alicji w Krainie Czarów. Fotografia ta zrobiła tak ogromne wrażenie na Benjamin, że postanowiła ona zgłębić losy dziewczynki uwiecznionej na kartach literatury uznając je za doskonały materiał na interesującą opowieść. Tak powstała Alicja w krainie rzeczywistości - literacka wizja będąca próbą ukazania kulisów powstania powieści zaliczanej do kanonu literatury oraz historii życia pierwowzoru jej nieśmiertelnej bohaterki. Należy przy tym pamiętać, że nie jest to biografia, ale powieść oparta na faktach i nimi inspirowana, wzbogacona i podkoloryzowana wyobraźnią autorki.

Melanie Benjamin niezwykle realistycznie przedstawia dystyngowany, sztywny i spętany konwenansami wiktoriański świat oxfordzkich wykładowców, w którym żyła rodzina małej Alicji Liddell. Jej ojciec był powszechnie szanowanym dziekanem uczelni, matka - osobą niebywale energiczną, ambitną, udzielającą się w towarzystwie, usiłującą wychować swoje córki na prawdziwe damy. Trzy panny Liddell: Ina, Alicja i Edyta uwielbiały spędzać wolny czas z miłym, spokojnym i nieśmiałym profesorem matematyki, Charlesem Dodgsonem. Ten niepozorny, jąkający się i stroniący od towarzystwa człowiek opowiadał dziewczynkom wspaniałe historie, zabierał na wycieczki, fotografował je. One go ubóstwiały, rywalizowały o jego względy, on zaś z ich grona wyraźnie wyróżniał Alicję czyniąc ją bohaterką opowieści, którą do dziś zachwycają się dzieci na całym świecie.
Pewnego dnia kontakty pana Dodgsona z rodziną dziewczynki zostają definitywnie zerwane. Co było przyczyną tego drastycznego kroku? Do dziś nie wiadomo, dlaczego Liddellowie zerwali długoletnią przyjaźń między jedenastoletnią wtedy Alicją a  starszym o dwadzieścia lat wykładowcą uniwersyteckim. Faktem jest, że matka Alicji spaliła całą korespondencję między córką a Dodgsonem, zaś po śmierci Carrolla jego krewni pousuwali z dzienników strony dotyczące tamtego okresu. Ani sama Alicja, ani jej rodzina nigdy publicznie nie wypowiadały się o Dodgsonie, zważywszy jednak na bulwersującą wiktoriańskie społeczeństwo kolekcję fotografii matematyka oraz jego upodobanie do małych dziewczynek, można snuć różne i z całą pewnością mocno ocierające się o prawdę przypuszczenia na temat przyczyn zerwania stosunków.

Lewis Carroll, 1862
 Melanie Benjamin skupiła się także na dalszych losach Alicji Liddell - jej romansie z księciem Walii Leopoldem, małżeństwie z właścicielem ziemskim Reginaldem Hargreavesem i życiu w wiejskiej posiadłości - naznaczonych dramatem nieszczęśliwej, niespełnionej miłości, zawiedzionych nadziei, tragizmem życiowej straty, w nieustannym cieniu wydarzeń z wczesnego dzieciństwa i dwuznacznej zażyłości z panem Dodgsonem. Postać Alicji z Krainy Czarów będąca wyrazem palącej tęsknoty za bezpowrotnie mijającym dzieciństwem, która miała stać się sposobem na zatrzymanie upływu czasu, a w ostatecznym rozrachunku stała się przekleństwem, od którego do końca życia nie potrafiła się uwolnić, na zawsze stała się częścią prawdziwej Alicji Liddell i płaszczyzną łączącą losy małej bohaterki i jej twórcy.

Siedmioletnia Alicja Liddel
 Pomimo faktu, że Alicja w krainie rzeczywistości jest fikcją literacką, cechuje ją duża doza prawdopodobieństwa przedstawionych zdarzeń. Nie tylko bardzo łatwo można wczuć się w duszny, wiktoriański klimat powieści i wsiąknąć w akademicką społeczność XIX-wiecznego Oxfordu, ale też zatopić w wewnętrznym świecie głównej bohaterki. Właśnie ten psychologiczno - obyczajowy wymiar powieści jest najbardziej intrygujący. Psychika małej dziewczynki znajdującej bratnią duszę w dorosłym mężczyźnie - samotniku żyjącym w świecie własnych, zakazanych fantazji, wzajemne relacje i wpływ, jaki te postaci na siebie wywierają, efekt obopólnej fascynacji zamknięty na kartach powieści, wreszcie wymowna reakcja otoczenia - oto wątki, które umiejętnie i intrygująco splecione ze sobą za sprawą znakomitego pióra Benjamin, fascynują i niepokoją jednocześnie. Proza amerykańskiej pisarki aż buzuje od podskórnych emocji; na płaszczyźnie słownej jest chłodna i wyważona niczym towarzyska konwersacja wiktoriańskiej society, jednak w wymiarze emocjonalnym to prawdziwy huragan wrażeń, których siłą są ukradkowe spojrzenia, dyskretne gesty, niewypowiedziane słowa, niewyrażone czy nieuświadomione uczucia. Dziecięca miłość do starszego o dwadzieścia lat mężczyzny, niezdrowa, skrywana fascynacja dojrzałego mężczyzny niewinnością i urokiem małej dziewczynki wywołuje delikatne, przesiąknięte ledwo wyczuwalnym erotyzmem napięcie, które jednak nie opuszcza czytelnika do ostatniej strony, intryguje i żąda określenia jednoznacznego stanowiska wobec postaci bohaterów. Nie jest to jednak możliwe, przynajmniej dla mnie; choć Lewisa Carrolla nazwalibyśmy dzisiaj pedofilem (a i przecież w swoich czasach budził poważne kontrowersje swoimi upodobaniami), zaś jego więź z Alicją wypaczyła psychikę dziewczynki i w wyraźny sposób położyła się cieniem na jej późniejszym życiu, nie jestem w stanie ostatecznie go potępić. Jego postać - mężczyzny, który nie potrafi wyrzec się własnych zakazanych pragnień uniemożliwiających mu normalne funkcjonowanie w społeczności i wykluczających go z niej; grzesznych pragnień znajdujących jedyne ujście w fotografowaniu małych dziewczynek, starającego się ukrywać swoje skłonności, nieszczęśliwego i niespełnionego, budzi jedynie moje głębokie współczucie. I to pomimo faktu, że to on, jako dorosły, powinien podołać sytuacji i unieść ciężar dziecięcego uwielbienia Alicji, poradzić sobie zarówno z własnymi, jak i jej uczuciami, zamiast wciągać ją do swego zakazanego świata. Dlatego lektura powieści Melanie Benjamin tak mocno mnie przygnębiła; pokazała całą głębię beznadziei, jałowości i rozpaczy uczucia Lewisa Carrolla, który desperacko próbował zatrzymać "swoją" Alicję zaklinając ją w Krainie Czarów na zawsze, jak i destrukcyjny - choć być może nieświadomy - wpływ, jaki Dodgson wywarł na życie Alicji Liddell. No cóż, jak to było naprawdę między tymi dwojgiem - chyba nigdy się nie dowiemy; intuicja jednak podpowiada mi, że wizja autorki nie jest daleka od prawdy. Jest na tyle spójna, logiczna i prawdopodobna pod kątem psychologicznym, że niczego jej zarzucić nie można. Splatające się historie życia Alicji Liddell i Charlesa Dodgsona zostały nakreślone wyjątkowo sugestywnie i realistycznie, są też najlepszym dowodem na to, że najbardziej niesamowite i dramatyczne historie pisze samo życie. W kontekście wiedzy, jaką czerpiemy z powieści Melanie Benjamin, opowieść o małej dziewczynce, która wpadła do króliczej nory, nabiera zupełnie nowego wymiaru. Alicja w krainie rzeczywistości to przejmująca, słodko-gorzka historia dziecka, które zapragnęło żyć w świecie baśni, lecz baśń ta okazała się jego przekleństwem.

Moja ocena: 5/5

Opublikowane na stronie: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/58670/alicja-w-krainie-rzeczywistosci/opinia/5240178#opinia5240178

36 komentarzy:

  1. Jak chyba każdy znam "Alicję..." ale już życiorysu jej autora nie. Zaintrygowałaś mnie swoim wpisem. Mam chęć na książkę Melanie Benjamin, choć nie jest to biografia, tylko powieść.

    OdpowiedzUsuń
  2. "Proza amerykańskiej pisarki aż buzuje od podskórnych emocji; na płaszczyźnie słownej jest chłodna i wyważona niczym towarzyska konwersacja wiktoriańskiej society, jednak w wymiarze emocjonalnym to prawdziwy huragan wrażeń, których siłą są ukradkowe spojrzenia, dyskretne gesty, niewypowiedziane słowa, niewyrażone czy nieuświadomione uczucia." - Karolina, jak Ty piszesz... <3

    Od razu po przeczytaniu tej recenzji wlazłam na stronę mojej biblioteki i znalazłam tę książkę w filii niedaleko mnie. BIERE ją dzisiaj :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :)
      Bier, nie zastanawiaj się! I koniecznie napisz potem, co o niej myślisz, a zwłaszcza jak wypada wiadomy motyw na tle "Lolity" i "Ptaków..." :)

      Usuń
    2. No nie? Ona ma talent? Ja czytałam tę książkę, ale tak łądnie bym nie napisała nigdy!

      Usuń
  3. A tak nawiasem, czytałaś "Lolitę"? Tam przecież także mamy motyw erotyczny pomiędzy Lolitą i Humbertem, to zakazane i nieprzyzwoite uczucie dziewczynki i dojrzałego mężczyzny. O, albo w "Ptakach ciernistych krzewów".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie czytałam, choć oglądałam oba filmy - przypuszczam jednak, że w przypadku tak delikatnej tematyki to zupełnie nie to samo :/

      Usuń
  4. Rewelacyjny tekst! Sama fanką "Alicji w Krainie Czarów" też nie jestem, ale książka Melanie Benjamin to co innego. Kontrowersyjna i trudna historia, ale takie emocjonujące książki są najlepsze :)

    OdpowiedzUsuń
  5. "(...) pokazała całą głębię beznadziei, jałowości i rozpaczy uczucia Lewisa Carrolla, który desperacko próbował zatrzymać "swoją" Alicję zaklinając ją w Krainie Czarów na zawsze, jak i destrukcyjny - choć być może nieświadomy - wpływ, jaki Dodgson wywarł na życie Alicji Liddell."
    - to jedno zdanie pokazuje tak naprawdę o czym jest ta książka.

    OdpowiedzUsuń
  6. Koniecznie muszę przeczytać! "Żona lotnika" zrobiła na mnie ogromne wrażenie, także na pewno nie przegapię żadnej książki tej autorki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nazwisko pisarki było dla mnie kolejnym argumentem, żeby sięgnąć po tę powieść:)

      Usuń
  7. Czytałam kiedyś tę książkę, ale niczym specjalnym mnie nie zachwyciła.

    OdpowiedzUsuń
  8. Karolina, nie mogę kliknąć "odpowiedź", ale chciałam zapytać, co masz na myśli mówiąc, że to nie to samo?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chodzi mi o to, że w filmie mamy konkretną wizję reżysera, która może ograniczać nasze własne odczucia i jakoś je ukierunkowuje. Wydaje mi się, że inaczej mogłabym odebrać - albo chociaż odczuć - więź między dojrzałym mężczyzną a dziewczynką. Carrolla było mi zwyczajnie żal, było to dominujące uczucie, choć nie powinno... Dlatego tak ciekawią mnie odczucia innego czytelnika tej powieści oraz wrażenia kogoś, kto obejrzał film i przeczytał "Lolitę" czy "Ptaki...".
      Ufff. :D

      Usuń
    2. Aaaaaaa, już wiem co miałaś na myśli. Ale ja nie mówiłam o filmie, a o książkach, i jednej i drugiej. Filmów nie widziałam :P

      Usuń
  9. Zaszalałaś z recenzją :) Z czego wynika, że to wyjątkowa lektura :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Karola-to najpiękniejszy blog który śledzę..Piszesz cudownie- i dzieki Tobie w 2013 odkryłam wiele ciekawych tytułów:) dziękuje!!! Zaglądam tu codziennie czekając z wyteskinienieniem kolejnych recenzji. Czy to tylko pasja czy rownież Twoja praca zarobkowa..?! Jak nie to rzuć wszystko i pisz, pisz, pisz-bo robisz to przepięknie!! Autorzy powinni sie bić o to byś to Ty recenzowala ich powieści:) Sciskam, dziękuję i do..następnego spotkania..;) gosia

      Usuń
    2. Gosiu, tylu miłych i ciepłych słów dawno nie słyszałam! Bardzo Ci za nie dziękuję - dla takich Czytelników jak Ty, warto się starać:)
      Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
  10. Już sam tytuł zmusza do myślenia. Aż strach pomyśleć, co przyniesie treść... Ciekawa inspiracja: od zdjęcia, do powieści.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Historie oparte na takich inspiracjach lubię najbardziej, oby wszystkie były równie intrygujące jak "Alicja w krainie rzeczywistości" :)

      Usuń
  11. Nie miałam pojęcia, że geneza "Alicji w krainie czarów" jest tak interesująca. :) Oj, chętnie przeczytałabym proponowaną przez Ciebie pozycję. :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Karolina, nie dziwię się, że pisaniu recenzji towarzyszyły ci takie emocje. Lektura tej książki musi być niesamowita. Ja również nie przepadałam specjalnie za Alicją, ale tak mnie zaintrygowałaś, że chyba się przemogę i odświeżę ją sobie. Zrobię to jednak już po lekturze "Alicji w krainie rzeczywistości", którą bezapelacyjnie muszę przeczytać.
    Uwielbiam czytać twoje teksty! Nie mówią wszystkiego, a jednocześnie dają tak wiele do myślenia, że mam ochotę sięgać po opisaną przez ciebie książkę już teraz, natychmiast:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem historia powstania jakiejś powieści jest znacznie ciekawsza i bardziej zajmująca od niej samej :D
      Naprawdę tak fajnie się mnie czyta? Bo ja mam wrażenie, że często mocno ocieram się o grafomaństwo:) Ale przynajmniej piszę, co mi leży na sercu:) Dziękuję:)

      Usuń
    2. Jeszcze pytasz? Grafomaństwo? W żadnym wypadku moja droga! Twoje recenzje są zawsze pełne, szczere, bogate w szczegóły (widać, że czytając wyłapujesz najdrobniejsze niuanse) i bardzo, bardzo ciekawe. Jeszcze nigdy nie zdarzyło mi się znudzić podczas czytania twoich tekstów, nawet jeśli książka specjalnie do mnie nie przemawia. Niech w końcu ktoś ważny to zauważy, bo robisz kawał dobrej roboty:)

      Usuń
    3. No oczywiście, że pięknie piszesz. O książce słyszałam już wcześniej, już mam ją w schowku, w planach, ale wejść tu musiałam, żeby wyrazić uznanie - fantastyczna recenzja, ukłon. Ech, chciałabym takie pisać, ale to może kiedyś, kiedyś. :)

      Usuń
  13. Dziwna książka, ale ciekawa, mi się bardzo podobała, chociaż nie potrafię tego opisać tak pięknie jak Karolinka :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Brzmi niesamowicie. Muszę przeczytać, zwłaszcza, że uwielbiam "Alicję w krainie czarów", wspaniała opowieść.

    OdpowiedzUsuń
  15. Byłam bardzo ciekawa tej recenzji po Twoim wpisie na FB, zastanawiałam się, co takiego ma w sobie ta książka, że zrobiła na Tobie takie wrażenie...
    O relacjach Carolla i małej Alicji Liddel słyszałam już wcześniej i jakoś nie chciałam się zagłębiać w ten temat, ale sposób, w jaki piszesz o tej książce sprawił, że mam ochotę ją przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
  16. Potrafisz Karolino zainteresować. Rzadko czytam, z braku czasu, tak długie recenzje, ale tą przeczytałam. Nie czytałam Alicji.... chociaż iż mam w domu, ale książka, która prezentujesz mnie bardzo zaciekawiła.
    Może dlatego, że lubię ciekawostki z życia ludzi znanych , a Carolla nie znam, ale i historia pierwowzoru Alicji bardzo pociąga.

    OdpowiedzUsuń
  17. Rzeczywiście, powieść wygląda na bardzo przygnębiającą. To nie jest wesoła tematyka, niezależnie od tego ile w tej książce prawdy, a ile pomysłów samej autorki. Mimo wszystko...mam ochotę ją przeczytać. Podejrzewam, że nastrój do tego typu lektury nie utrzyma się u mnie długo, więc powinnam się pośpieszyć;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Bardzo lubię historię Alicji Lewisa Carrolla, ale po te książkę nigdy nie sięgnęłam, ze względu właśnie, że wydawała mi się zawsze taka przygnębiająca... A nie z tym kojarzą mi się przygody Alicji w Krainie Czarów, więc to chyba nie dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  19. A ja lubiłam "Alicję w krainie czarów", szczególnie w wersji filmowej (animowanej z 1951 roku). Co do książki "Alicja w krainie rzeczywistości", to może kiedyś ją przeczytam, skoro dałaś jej taką wysoką notę :)

    OdpowiedzUsuń
  20. O książce słyszałam, ale niestety nie miałam okazji jej zdobyć w mojej bibliotece :( Mają ją w swoich zbiorach, ale ciągle wypożyczona. Po Twojej recenzji widzę, że trudno się dziwić, że wypożyczona, skoro taka fajna!

    OdpowiedzUsuń
  21. Poluję nad nią od dłuższego czasu, ale niestety...

    OdpowiedzUsuń

Spam, reklamy, wulgaryzmy i wypowiedzi niezwiązane z tematem będą natychmiast usuwane.