sobota, 23 listopada 2013

"Z zimną krwią"

Autor: Truman Capote
Tytuł: "Z zimną krwią"
Wydawnictwo: Rebis, 2013
Ilość stron: 371
Okładka: twarda z obwolutą

Zabić to nie sztuka, dużo trudniej puścić lewy czek.

W listopadzie 1959 roku, Truman Capote - nowoorleańczyk z urodzenia, nowojorczyk z wyboru, uwielbiany za swój geniusz i literacki talent, bohater licznych skandali obyczajowych i jedna z barwniejszych osobowości swoich czasów - przeczytał w New York Timesie krótki artykuł o popełnionym przed kilkoma dniami brutalnym morderstwie czteroosobowej rodziny Clutterów - małżeństwa z dwójką nastoletnich dzieci, średnio zamożnych farmerów z Holcomb w stanie Kansas. Poruszony tą relacją, wraz ze swoją przyjaciółką Harper Lee wyruszył do Holcomb, by udokumentować tę zbrodnię w jak najszerszym kontekście. Efektem jego drobiazgowego śledztwa jest książka z pogranicza literatury pięknej i dziennikarstwa, którą sam Capote ochrzcił mianem "powieści faktu".
Z zimną krwią - wedle słów samego pisarza "perfekcyjnie oparta na faktach" - powstawała przez sześć lat - tyle czasu zajęło autorowi zebranie materiałów, zrekonstruowanie przebiegu morderstwa, jego przyczyn i następstw. Podobno Truman Capote posiadał niezwykłą umiejętność zapamiętywania 95% każdej przeprowadzanej rozmowy; ta fotograficzna dokładność pozwoliła mu na stworzenie niebywale realistycznej powieści, której trzon stanowią szczegółowe relacje mieszkańców miasteczka, a zarazem sąsiadów rodziny ofiar, agentów KBI prowadzących śledztwo, obu zabójców, przedstawicieli wymiaru sprawiedliwości, biegłych sądowych. Dzięki pomocy asystentki Harper Lee udało mu się zdobyć zaufanie mieszkańców Holcomb i rzetelnie scharakteryzować Clutterów - głowę rodziny, Herberta, ostoję miejscowej społeczności, dobrego i uczciwego pracodawcę, który doszedł do wszystkiego dzięki własnej pracy; jego żonę Bonnie, łagodną i delikatnego zdrowia, ich syna Kenyona - zamkniętego w sobie, wrażliwego nastolatka i córkę Nancy - wzorową uczennicę, inteligentną, życzliwą i uczynną. Udało mu się również zrekonstruować ostatnie chwile ich życie, zanim dwoje recydywistów na zwolnieniu warunkowym - Richard Hickock i Perry Smith - zamordowało całą czwórkę po tym, jak włamali się na farmę w poszukiwaniu bogato zaopatrzonego sejfu.

Truman Capote dokumentuje działania głównego śledczego oddelegowanego do sprawy Clutterów, Alvina Deweya i jego ekipy, która po niespełna dwóch miesiącach od popełnienia zbrodni dokonuje aresztowania sprawców. Autor, dzięki swym koneksjom w świecie nowojorskich elit uzyskuje dostęp nie tylko do materiałów dowodowych, ale też zostaje dopuszczony do rozmów z oboma przestępcami, a nawet uzyskuje zgodę na udział w ich egzekucji: Hickock i Smith zostali powieszeni sześć lat po dokonaniu zbrodni. Wielogodzinne rozmowy Capote'a ze zbrodniarzami zaowocowały ich wyjątkowo realistycznymi portretami psychologicznymi: Richard Hickock, ponadprzeciętnie inteligentny drobny przestępca z poważnymi zaburzeniami emocjonalnymi, socjopata, i Perry Smith: pochodzący z rozbitej rodziny nadwrażliwy paranoik - obaj potrafiący wyraźnie odróżnić dobro od zła, poczytalni, lecz całkowicie zdemoralizowani. Ich ponura przeszłość, motywacja i pozbawione jakichkolwiek skrupułów zachowanie w czasie napadu, po dokonaniu morderstwa, w oczekiwaniu na proces, a potem na wykonanie wyroku, zostały opisane z nadzwyczajną drobiazgowością, którą - gdyby nie zdystansowany, chłodny, po reportersku bezstronny styl Capote'a - mogłabym uznać za wyraz fascynacji. Relacje o wyczerpujących fizycznie i psychicznie zmaganiach głównego śledczego Deweya, przebiegu procesu, wystąpieniach biegłych sądowych, reakcjach mieszkańców Holcomb, ławy przysięgłych, a nawet dziennikarzy przybyłych śledzić rozprawę sądową - ogrom pracy wykonanej przez pisarza naprawdę robi wrażenie. Jak na dokumentalistę przystało, Capote zachowuje chłodny obiektywizm udzielając głosu swoim interlokutorom - to ich emocje zabarwiają narrację, a ich różnorodność, złożoność i natężenie dosłownie porażają. Autor wystrzega się własnej interpretacji i oceny prezentowanych faktów skrywając się za sylwetkami i emocjami rozmówców, te zaś są przedstawione rzeczowo i analitycznie, emanując tym większą siłą wyrazu.

Z zimną krwią jest niezwykłą lekturą z wielu względów. Można by pomyśleć, że drobiazgowa dokumentacja i rekonstrukcja przebiegu brutalnej zbrodni osadzona w szerokim kontekście psychologiczno-obyczajowym uczyni książkę nad wyraz zajmującą i intrygującą. Nic bardziej mylnego! Dzieło Capote'a jest rozwlekłe, miejscami nużące, właściwie pozbawione napięcia, rozwidlające się na szereg wątków pobocznych ze względu na mnogość rozmówców. A jednak jego wymowa poraża - chociażby wymownym kontrastem między okrucieństwem dokonanej zbrodni a rzeczową jej analizą, szczegółowością portretów psychologicznych i bogactwem emocji a oszczędnością i unikaniem drastyczności w opisach samej zbrodni i ciał ofiar, jakby autor chciał zwrócić uwagę czytelnika nie na sam akt odebrania życia drugiemu człowiekowi, ale sferę motywacji, meandrów osobowości sprawców, ulotność ludzkiego życia, jak również problem winy i kary.

Lektura nie epatuje okrucieństwem, nie jest wyrazem pogoni za tanią sensacją; emocje zawarte w relacjach rozmówców przesączają się leniwie przez karty książki, budząc podskórny, ale niezwykle wyraźny niepokój.
Poraża fakt, że ofiarą morderstwa padli członkowie zupełnie zwyczajnej rodziny, napad rabunkowy przerodził się w akt bestialstwa, a zbrodniarzami okazali się na pierwszy rzut oka niczym się niewyróżniający młodzi ludzie (piszę: pozornie, gdyż Hickockowi i Smithowi nie udało się zwieść biegłych psychiatrów, którzy dopatrzyli się w ich charakterach cech psychopatycznych). Niepokojące jest także to, że to, że tragedia, która dotknęła Clutterów, mogła przydarzyć się każdemu, każdy też mógłby być jej potencjalnym sprawcą. Jest czymś, przed czym nie sposób się uchronić, nie trzeba na nią zasłużyć; socjopaci żyją wśród zwykłych ludzi niczym szczególnym się nie wyróżniając. Ich sposób postrzegania rzeczywistości i samych siebie, sfera etyki i moralności czy podejście do kwestii winy i kary są tym, co zasadniczo odróżnia ich od "zwykłych ludzi." Rozbieżność ta jest szczególnie widoczna w momencie ogłoszenia sądowego wyroku: dla społeczeństwa kara śmierci jest aktem sprawiedliwości i być może próbą odstraszenia potencjalnych przestępców, dla skazanych - aktem zemsty i wyrazem bezradności i lęku wobec popełnionego z zimną krwią zabójstwa. Chociaż czytelnik, z wygodnego fotela obserwatora całym sercem popiera decyzję ławników, podświadomie czuje, jak wiele prawdy jest w słowach zbrodniarzy. Trudno zdystansować się do historii zrelacjonowanej przez Capote'a, niełatwo przejść do porządku dziennego nad losem ofiar, ale i sprawców zbrodni - właśnie ze względu na styl, jaki przyjął autor - rzeczowy, chłodny i analityczny, a jednocześnie dopuszczający do głosu szeroką rzeszę bohaterów dramatu i ich emocje. Proza Trumana Capote, będąca wnikliwym studium zbrodni, skłania do głębokiej refleksji nad kondycją ludzkiej natury, czynnikami kształtującym osobowość człowieka, kwestiami moralności, poczucia winy, odpowiedzialności, wyrzutów sumienia, nad istotą kary, źródłami zła i agresji.

Z zimną krwią przyczyniła się do okrzyknięcia Capote'a największym pisarzem współczesnej Ameryki, istnieją jednak dowody wskazujące, że nie jest ona - zgodnie ze słowami pisarza - tak nieskazitelnie dokumentalna, jak być powinna publikacja pretendująca do miana narracji non-fiction. Capote przeinaczył mnóstwo faktów, fabrykował niektóre cytaty, zmieniał porządek wydarzeń, wykluczał bohaterów, przydawał dramaturgii dialogom. Znając fakty związane z morderstwem Clutterów celowo je pozmieniał, niektóre pominął lub zmyślił - przykładem niech będzie scena, w której Perry Smith przed egzekucją przeprasza za popełnienie zbrodni (przynajmniej dwóch świadków zaprzeczało, by tak rzeczywiście było - przyp. Ben MacIntyre z The Times) czy odwiedziny agenta Deweya na cmentarzu, gdzie pochowano Clutterów (w całości zmyślona). Czytelnik, spodziewający się poznać nagie fakty związane ze sprawą Clutterów, może poczuć się rozczarowany i zmanipulowany przez autora deklarującego publikację "perfekcyjnie opartą na faktach".
Jednak jak pisze publicysta "The Timesa", Ben MacIntyre: "Z zimną krwią" pozostaje jednym z największych dzieł literatury XX wieku, inspirującym i pionierskim eksperymentem, który pomógł znieść barierę pomiędzy dziennikarstwem a literaturą. Truman Capote zmienił na zawsze zasady i był twórcą gatunku literackiego "prawdziwej zbrodni". Tyle że nie napisał powieści non-fiction. Napisał powieść.

Moja ocena: 4/5

Opublikowane na stronie: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/197361/z-zimna-krwia/opinia/15367171#opinia15367171 


za książkę serdecznie dziękuję wydawnictwu Rebis :)

43 komentarze:

  1. Jestem pełna podziwu dla obszerności i treściwości jak zwykle Twego posta.
    Znam tę opowieść Capotte tylko z filmu, zresztą bardzo drastycznego.
    Trzeba mieć momentami mocne nerwy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. natanna - dziękuję! A film koniecznie muszę sobie obejrzeć!
      Chociaż Capote w książce nie koncentrował się na drastycznych szczegółach, ale na sferze psychologicznej - ciekawa jestem, jak potraktowano to w filmie:/
      Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
  2. Ciekawym uzupełnieniem lektury może być film, o którym wspomina Natanna, ale też dwa biograficzne filmy o pisarzu; polecam:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem na fali, a skoro jest tyle dostępnych pozycji, które mogą uzupełnić mój obraz nie tylko pisarza, ale i jego twórczości, chętnie skorzystam:)
      Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
  3. Wielkiego arcymistrzostwa autorowi bym nie przypisywała. Jednak niewątpliwie była to nowatorska jak na owe czasy pozycja i nadal jest maksymalnie poruszającą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. anepzn - nikomu niczego nie przypisuję, zwracam tylko uwagę na kilka kwestii:) Ale masz rację co do nowatorskości "Z zimną krwią", no i rzeczywiście, książka porusza niesamowicie:)
      Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
  4. Capote'a czytałam "Śniadanie u Tiffany'ego" (chyba jednak wolę film :)), a o tej książce tylko gdzieś słyszałam i nawet nie miałam pojęcia, że została oparta na faktach. Może rzeczywiście nie jest to powieść non-fiction, ale jednak autor nieźle się napracował i całość zapowiada się nieźle - chociaż też trochę niepokojąco.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytałam "Śniadanie..." i oglądałam film i muszę stwierdzic, że chyba dość rzadko tak bywało, by film tak zmieniał fabułę. Film to bajka, gdy opowiadanie Capote nią nie jest.

      Usuń
    2. Monika - jednak trochę szkoda, że deklarując książkę opartą tylko i wyłącznie na faktach tak mocno mijał się z prawdą :D
      A niepokojące jest rzeczywiście to, co wynika z przesłania - natura ludzka nigdy nie przestanie mnie zadziwiać i szokować:/
      natanna - ha, czytałam, że Capote w roli Holly widział nie Audrey Hepburn, a Marilyn Monroe - ciekawe, jak sprostałaby wyzwaniu!
      Pozdrawiam serdecznie:)

      Usuń
  5. Jakoś nie dla mnie. Nie przepadam za autorem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kyou - przeczytałam dotąd tylko jedną książkę Capote'a i czuję, że to zdecydowanie za mało, by stwierdzić, czy lubię jego prozę czy nie :) W każdym razie jestem na tyle zaintrygowana, że z pewnością nie było to moje ostatnie spotkanie z autorem:)
      Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
  6. Pamiętam jak ogromne wrażenie zrobiła na mnie ta historia, gdy czytałam ją kilka lat temu. Nie wiedziałam, że Capote pozmieniał niektóre fakty, szkoda...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Katarzyna - prawda? Ale wrażenie i tak robi ogromne:)
      Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
  7. Nie przepadam za tego typu książkami, ale zaciekawiło mnie to, że fabuła tej powieści została oparta na faktach. Chętnie przeczytam ,,Z zimną krwią".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Franca - mnie właśnie skusiło nazwisko autora i renoma tej książki. Nie żałuję, że po nią sięgnęłam, jej lektura była poruszającym doświadczeniem:)
      Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
  8. Dlaczego ja te książkę przegapiłam? Dziwne...

    OdpowiedzUsuń
  9. Takie książki uwielbiam! Fabuła oparta na prawdziwych wydarzeniach, spisana ręką znakomitego twórcy. Nie ma co, rozpoczynam poszukiwania tej pozycji. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem ciekawa twoich wrażeń! Mam nadzieję, że podzielisz się nimi, kiedy już będziesz po lekturze:)
      Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
  10. Przypominałaś mi o książce, którą czytałam około 10 lat temu, wydaną wtedy w serii Nike. Wtedy ta książka bardzo mnie poruszyła. Nie wiedziałam o tym, że Capote przeinaczył mnóstwo faktów i wkładał w usta bohaterów wypowiedzi, które nie miały miejsca. Sądziłam, że jest to reportaż, w którym wszystko jest prawdziwe.
    "Śniadanie u Tiffany'ego" nie zrobiło na mnie aż tak wielkiego wrażenia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. koczowniczka - też byłam tym zdziwiona i to dość niemile, zwłaszcza, że dowiedziałam się o tym już po lekturze :/
      Pozdrawiam serdecznie:)

      Usuń
  11. Jak Ty coś napiszesz, to mam ochotę od razu rozpocząć poszukiwania książki. Jeszcze nie widziałam filmu, więc może poczekam i zacznę od książki? Rozwlekłość trochę mnie zniechęca, świadomość, że to nie do końca są fakty (i że niekoniecznie będę umiała fikcję od faktów rozróżnić) irytuje, ale i tak jestem ciekawa co tam Capote stworzył. :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Już po przeczytaniu pierwszych zdań z Twojej recenzji zaczęłam szukać, gdzie mogłabym dostać tą książkę. Skoro Twoje słowa mnie tak poruszyły, to, co zrobi mi książką?

    OdpowiedzUsuń
  13. Dwuznaczność postępowania Capota spowodowała lawinę dyskusji swego czasu. Mimo to, jest to lektura obowiązkowa...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dominika - ha! A ja nie miałam pojęcia o tych kontrowersjach! Na szczęście już nie muszę żyć w niewiedzy:)
      Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
  14. Powiem że sama nie wiem, z jednej strony zaintrygowałaś mnie tą książką, ale z drugiej boję się opisów zbrodni, tych całych opisanych okrucieństw, ale nie mówię nie - może kiedyś.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Melania - przecież napisałam, że autor nie skupia się na drastycznych szczegółach, ale na rysie psychologiczno-obyczajowym :/ A przeczytać zdecydowanie warto:)
      Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
  15. Znana pozycja- z zaciekawieniem przeczytałam Twoją recenzję,chociaż mam do tej książki jakąś dziwną niechęć.

    OdpowiedzUsuń
  16. Zaskakujące jest to, jak dużo słyszałam o tym morderstwie i o fakcie powstania takiej powieści, ale nigdy tak do końca nie wiedziałam, jaka to książka i o czym dokładnie traktuje. Tak że dziękuję za wyczerpującą recenzję - na pewno spróbuję ją dorwać i przeczytać.

    Trochę mylące jest to stwierdzenie dotyczące osobowości morderców - raz piszesz, że stwierdzono u nich psychopatię, a następnie, że odróżniali dobro od zła. Główna cecha psychopatii jest niemożność dokonania takiego rozróżnienia - psychopata może się nauczyć, że społeczeństwo źle patrzy na konkretne zachowanie, ale nigdy tego nie zrozumie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Viv - chodziło mi o to, że dobrze wiedzieli, że to co robią jest złe, ale nic sobie z tego nie robili. Z drugiej strony biegli stwierdzili, że mają skłonności psychopatyczne, więc teraz już sama nie wiem, jak należy ocenić ich zachowanie i osobowość:/
      Dziękuję za uwagi, tym cenniejsze, że przecież wiesz, co piszesz:)
      Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
    2. Teraz już wszystko jasne - dzięki za odpowiedź! Zboczenie zawodowe :D

      Usuń
  17. Książka jest genialnie napsiana. To przeinaczanie faktów wskazuje według mnie na całkowite oddanie tej sprawie, pisaniu literatury non-fiction, wierności faktom, ale jednocześnie ubarwianiu ich w motywy. Film jest bardzo dobzre zrobiony. Właściwie o tym jak on zmagał się ze sobą, czasem, jak czekał na egzekucję morderców, ponieważ to "dopełniało" temat... Nota bene Harper Lee w międzyczasie wydała genialną powieść "Zabić drozda", a Truman nawet nie zwrócił na nią uwagi ...
    Karolino, Twoje recenzje są niezwykle obszerne, drobiazgowe i analityczne. Bardzo lubię je czytać i czytam wszystkie, nawet, jeśli się nie wpisuję ;-) Pozdrawiam serdecznie :-)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pani Ałbeno, dziękuję za miłe słowa:)
      Faktycznie, zaangażowanie Capote'a w temat może świadczyć o niejakiej obsesji - w końcu praca nad książką zabrała mu sześć lat życia, sprawiła, że popadł w alkoholizm, który był bezpośrednią przyczyną śmierci. Nie lubię jednak, kiedy się mną manipuluje, czy też raczej: nie lubię się o tym dowiadywać :D Geniuszowi można wszystko wybaczyć, zwłaszcza, kiedy ma się przed sobą lekturę takiego formatu:)
      Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
  18. Nie mam przekonania do tej książki, więc powinnam sobie odpuścić:) Tak też zrobię.
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  19. Zastanawiałam się, skąd ja kojarzę tę historię, skoro nie czytałam tej książki, ale już wiem! Oglądałam jakiś czas temu "Capote", fillm, odslaniający kulisy powstania "Z zimną krwią".

    OdpowiedzUsuń
  20. Zazdroszczę Ci tej książki :) Bardzo chciałabym ją przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
  21. Czytałam tę książkę jakiś czas temu i bardzo przypadła mi do gustu. Trochę rozczarował mnie fakt, że nie jest cakiem dokumentalna. Mimo wszystko mam ją w swojej biblioteczce i chętnie przeczytam ją raz jeszcze :)
    ps. Wspaniała recenzja :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Wzbudziłaś moje zainteresowanie już w Zabrzu, kiedy powiedziałaś, że czytasz tę książkę. Trochę boję się tej drobiazgowości, ale ciekawość jest większa. Przeczytam z zainteresowaniem:)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  23. Podobała mi się ta książka, ale potraktowałam ją bardziej jako fikcyjną historię. Dzięki temu nie czułam się oszukana czy zmanipulowana. Polecam również film "Capote" :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Nie wiem, jak podejść do tej książki. Liczyłabym bardziej albo na trzymającą w napięciu powieść częściowo opartą na faktach albo na dokładną relację z przebiegu zdarzeń. Tutaj mamy trochę tego, trochę tego. No i jeszcze nazwisko autora, które zdecydowanie zachęca... Pewnie i tak przeczytam, jeśli tylko wpadnie mi w ręce;)

    OdpowiedzUsuń
  25. Piękne wznowienie!!! Ale to genialnie opisałaś!!! Jeśli kiedyś przeczytam ten tom, to nawet nie będę próbowała pisać recenzji... Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  26. trochę o nim słyszałam, ale pojęcia nie mam jak odebrałam by jego powieść. może z czasem odważę się do którejś z nich sięgnąć.

    OdpowiedzUsuń

Spam, reklamy, wulgaryzmy i wypowiedzi niezwiązane z tematem będą natychmiast usuwane.