środa, 19 kwietnia 2017

"Opowieści tajemnicze i szalone"

Autor: Edgar Allan Poe
Tytuł: "Opowieści tajemnicze i szalone"
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia, 2017
Ilość stron: 135
Okładka: twarda

Edgar Allan Poe za życia był najczęściej rozpoznawany jako krytyk literacki, i to taki, o którym mówiono, że używa w swojej pracy cyjanowodoru zamiast atramentu. Jako twórca literacki został w pełni i należycie doceniony dopiero pośmiertnie, w dodatku prędzej zyskał sławę poza granicami kraju, co zdaje się jest regułą w przypadku geniuszy. Na szczęście dziś kolejne pokolenia czytelników na całym świecie odkrywają i zachwycają się twórczością Poego: sugestywną atmosferą grozy, jaką przesiąknięte są jego utwory, mrocznymi wizjami wykreowanymi przez jego znękaną wyobraźnię, pełnymi makabrycznych, groteskowych obrazów i upiornych motywów bazujących na pierwotnych, fundamentalnych ludzkich lękach, tematyką oscylującą wokół zagadnień związanych ze śmiercią wraz z jej fizycznymi oznakami, śmiercią gwałtowną i nienaturalną, żałobą. W utworach Bostończyka, zacierających granice między jawą, snem i szaleństwem, aż roi się od dziwacznych, psychotycznych bohaterów, nadzwyczajnych, przepełnionych symboliką zdarzeń, od których włos się jeży na głowie.

Ludzkie upodobanie do grozy, makabry i szaleństwa w mistrzowskim wykonaniu Edgara Allana Poe znajduje wyraz w kolejnych wydaniach jego dzieł; jednym z najnowszych jest propozycja Naszej Księgarni - zbiorek niezbyt imponujący objętościowo, bo zawierający ledwie cztery najpopularniejsze opowiadania Amerykanina (Czarny kot, Maska Czerwonej Śmierci, Żaboskoczek, Upadek domu Usherów), za to przykuwający uwagę czytelnika szatą graficzną. Utwory Poego zostały zilustrowane przez Grisa Grimly'ego - rysownika, który zasłynął jako twórca mrocznych ilustracji dla młodszych czytelników (m.in. powieści Conan Doyle'a, Joan Aiken czy Neila Gaimana), utrzymanych w burtonowskiej stylistyce. Trzeba przyznać, że nastrojowe, przyprawiające o dreszcze, niepokojące grafiki twórcy nie tylko idealnie wpasowują się w klimat opowiadań, ale i podkreślają i wzmacniają ich wymowę. Cechą charakterystyczną stylu Grimly'ego są ostre, kanciaste, drapieżnie powykrzywiane i zastygłe w dramatycznych pozach kształty, złowieszczo wydłużone, powykręcane cienie, karykaturalne, groteskowe postaci emanujące szaleństwem i brzydotą dzięki wytrzeszczonym oczom, zaciśniętym zębom, wykrzywionym w złości twarzom, ostrym rysom, kościstym sylwetkom przywodzącym na myśl szkielety, a także stonowana, ponura i przygnębiająca kolorystyka kojarząca się ze zgnilizną, rozkładem, melancholią. Grafiki wywołują podskórny niepokój i lęk - obrazy są doskonale dopasowane do treści i klimatu mrocznych, makabrycznych historii i stanowią największy atut tego zbioru opowiadań.

Tak, dobrze zrozumieliście. Otóż oryginalne wersje kunsztownych, literackich perełek zostały "nieznacznie zmodyfikowane", czyli dostosowane do młodszego odbiorcy, a w istocie - skrócone, zredukowane do głównego trzonu każdej historii, ograbione z fragmentów, które mogłyby znużyć czy zniechęcić czytelnika do lektury. Skutkiem tego zabiegu zatraca się może nie sens opowieści, a charakterystyczny, misterny, niemal barokowy styl Poego; fabularne i językowe uproszczenia nie pozwalają w pełni docenić niezwykłej precyzji i drobiazgowości w doborze słów i wyrażaniu myśli autora, zaś rezygnacja z długich, zawiłych i skomplikowanych, a jednak niejałowych zdań, mających w sobie jakiś niepokojący element trzymanego na wodzy szaleństwa, wpływających zarówno na klimat historii, jak i nastrój czytelnika, jest wielką stratą, przynajmniej w moim odczuciu. 
Mogę zrozumieć chęć dotarcia do szerszego grona młodych czytelników i popularyzacji twórczości Poego, być może rzeczywiście uproszczone i skrócone wersje jego utworów zachęcą niewyrobionego literacko odbiorcę do sięgnięcia po oryginały; rozumiem, że czasem trzeba wyjść czytelnikowi naprzeciw, ale nie jestem pewna, czy akurat tędy droga. Nie bardzo widzę sens w mnożeniu przekładów, z którymi fenomenalnie poradzili sobie Lange, Wyrzykowski czy Leśmian, prawdziwymi majstersztykami sztuki translatorskiej. Już bardziej przemawia do mnie urozmaicenie lektury fragmentami w formie komiksu czy podkreślenie elementów szczególnie istotnych dla fabuły grubszą czcionką, jak ma to miejsce w niniejszym wydaniu.

Niemniej jednak czytelnik odnajdzie w zbiorku wszystko to, dzięki czemu proza Poego nieodmiennie niepokoi, zachwyca, przeraża i podsuwa najbardziej makabryczne wizje. Motyw doprowadzających do utraty zmysłów wyrzutów sumienia, dążenia do autodestrukcji, pogrążania się w szaleństwie (Czarny kot), bezkarnej, okrutnej zemsty nieadekwatnej do przewinienia świadczącej o szaleństwie mściciela (Żaboskoczek), skazanych na niepowodzenia prób ucieczki przed śmiercią, nieuchronności przeznaczenia, strachu przed nieuniknionym, dance macabre (Maska Czerwonej Śmierci), popadającego w ruinę domostwa będącego symbolem upadku rodu, mrocznych rodzinnych sekretów, katalepsji, pogrzebania żywcem, manii prześladowczej, obsesji przyprawiającej o utratę zmysłów, sugestii kazirodztwa i wampiryzmu (Upadek domu Usherów) - bogactwo symboliki, natężenie makabry, nasycenie elementami wywołującymi najgłębszy lęk, wszechobecna groza podkreślone znakomitymi, sugestywnymi grafikami Grimly'ego, dają niesamowity efekt, pobudzają wyobraźnię i zapadają w pamięć. Trochę żal, że zamieszczone w zbiorze opowiadania są okrojonymi i uproszczonymi wersjami, miejmy jednak nadzieję, że młody czytelnik rzeczywiście potraktuje je jako zachętę i zaproszenie do zapoznania się z oryginalnymi dziełami Edgara Allana Poe. Miłośnicy jego twórczości z pewnością potraktują niniejszą książkę raczej jako ciekawostkę, i to za sprawą obłędnych, znakomitych ilustracji Grisa Grimly'ego.

Moja ocena: 4/5


recenzja napisana dla portalu DużeKa :)

14 komentarzy:

  1. Bardzo się cieszę na to wznowienie, bo poprzedni nakład dawno już był wyczerpany :) Widziałam, że nowe wydanie jest mniejszego formatu (to chyba nawet lepiej).

    Ja uważam, że taka okrojona wersja dla młodzieży (choć i dla dorosłego, czy kompletnego poe-laika ;)) może się sprawdzić. Może być zachętą do sięgnięcia do oryginały lub jakimkolwiek zaznajomieniem z twórczością Poego. Przy okazji swojej recenzji zastanawiałam się, czy dla fanatycznych miłośników taka forma nie będzie jakąś obrazą - bo jak to dzieła takiego twórcy jak Poe wydawać w wersji dość humorystycznej ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oby była zachętą, oby na tym nie poprzestali!
      A ilustracje znakomicie pasują, ma gość intuicję i talent ☺

      Usuń
  2. Podejrzewam, że jeśli ktoś wcześniej nie miał styczności z twórczością Poego, to nie odczuje różnicy. Ja planuję zakupić wznowienie, ale głównie dlatego, że podoba mi się szata graficzna. Ta cała otoczka. A utwory Poego zdecydowanie bardziej wolę czytać w całości :)

    OdpowiedzUsuń
  3. O, nawet nie wiedziałam, że to wersje skrócone, rzeczywiście trochę szkoda. Niemniej rysunki dodają klimatu temu wydaniu :) Też niebawem będę czytać i recenzować ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo, więc wszystko przed Tobą! Czekam na wrażenia z lektury! 😊

      Usuń
    2. To znaczy Poego już czytałam i znam te opowiadania, więc tym chętniej porównam różnice (o ile będę tak dobrze pamiętać, bo pełne wersje czytałam jakieś 2 lata temu) ;) Ale jestem ciekawa jak mi się spodoba to wydanie :)

      Usuń
  4. Też ją mam, ale jeszcze czeka w kolejce. Nie wiedziałam, że opowieści są skrócone. Trochę szkoda... ale wydanie jest naprawdę obłędne :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Niestety fakt, że opowiadania zostały okrojone dyskwalifikuje publikację w moich oczach. Uważam, że lepiej poczekać aż czytelnicy dorosną i dojrzeją do zrozumienia oryginalności i nietuzinkowości stylu danego pisarza zamiast tworzyć wersje okrojone. Nie czytałam jeszcze nic Poego, więc być może nie powinnam wypowiadać się w tak kategorycznym tonie, ale nie spodobał mi się pomysł na zmiany.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również mam obiekcje, a Ty doskonale je ujęłaś. Czasem, zamiast dostosować się do czyjegoś poziomu, trzeba zacząć więcej wymagać, zwłaszcza w przypadku takiego twórcy jak Poe.

      Usuń
    2. Mam nadzieję, że to nie będzie jakaś nowa moda, bo aż się boję, co następnie mogłoby zostać "uwspółcześnione". "Dracula"? "Frankenstien"? To byłby koszmar. Rozumiem ideę uwspółcześniania utworów wydanych przed wiekami, które nie są już zrozumiałe, ale i tak uważam, że przynajmniej powinno się spróbować zmierzyć z oryginałem.

      Usuń
  6. Szkoda tych skróceń, jednak może właśnie w takiej wersji okażą się ciekawe dla młodszego czytelnika. :)
    Bookendorfina

    OdpowiedzUsuń
  7. Początkowo zachłysnęłam się z zachwytu, widząc nowe wydanie dzieł Poego, ubogacone ilustracjami mistrza groteski, ponieważ wydało mi się, że dzięki temu realności odmiennych mediów świetnie będą ze sobą harmonizować, jeszcze bardziej przerażając czytelnika i pobudzając jego wyobraźnię. Korespondencja pozostaje, lecz szkoda, że towarzyszy ona adaptacji utworów klasyka na rzecz młodszych odbiorców. Czy na korzyść? Niekoniecznie, choć dobrze, że chociaż poprzez redukcję troszczy się o czytelnicze gusta nowych generacji :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Widziałam książkę w środku - jest przepiękna! :) Oczywiście pod warunkiem, że komuś - tak jak mi - podoba się taki styl ilustracji :) Co do samych historii, to co tu dużo mówić - rewelacja!

    OdpowiedzUsuń

Spam, reklamy, wulgaryzmy i wypowiedzi niezwiązane z tematem będą natychmiast usuwane.