wtorek, 30 sierpnia 2016

"Królewska heretyczka"

Autor: Magdalena Niedźwiedzka
Tytuł: "Królewska heretyczka"
Wydawnictwo: Prószyński i s-ka, 2016
Ilość stron: 911
Okładka: zintegrowana

Postać Elżbiety I Tudor, jej burzliwe losy i czterdziestoczteroletni okres rządów, który zapewnił i ugruntował dominującą pozycję Anglii na kontynencie oraz dał nazwę epoce określanej mianem Złotego Wieku, od lat stanowią przedmiot fascynacji twórców literackich i filmowych - wystarczy wspomnieć powieści Philippy Gregory czy Christophera Gortnera lub obraz Shekhara Kapura Elżbieta: Złoty wiek z Kate Blanchett w roli głównej. Nie dziwi fakt, że córka Henryka VIII i Anny Boleyn wciąż intryguje; biorąc pod uwagę realia XVI-wiecznej Europy nieustannie zdumiewa, że krajem mogła rządzić kobieta - nie zza pleców męża czy syna, jako regentka (przykładem niech będzie potężna Katarzyna Medycejska sprawująca władzę w imieniu swoich synów, kolejnych królów Francji), ale jako namaszczona królowa, samodzielna władczyni - i to rządzić tak, by okres jej panowania przeszedł do historii jako czas potęgi i dobrobytu, odnosząc spektakularne sukcesy w dziedzinie zarezerwowanej i zdominowanej przez mężczyzn.


Wydawać by się mogło, że postać Elżbiety I przeanalizowano pod każdym możliwym kątem, że do charakterystyki jej osobowości i rządów nie można już wnieść niczego nowego czy też spojrzeć na nie z innej perspektywy. Aż tu nagle, w dodatku na naszym rodzimym podwórku, pojawia się pisarka, która na dziewięciuset stronach opowiada o słynnej królowej na swój własny sposób! Czyżby wyważała otwarte drzwi? Co odkrywczego można jeszcze powiedzieć na temat Królowej - Dziewicy? Przyznam, że podchodziłam do Królewskiej heretyczki z obawą, mając w głowie obraz ukształtowany i ugruntowany dzięki obcowaniu ze znakomitą prozą Philippy Gregory i nie bardzo miałam ochotę na nieustanne porównywanie doskonałej moim zdaniem wersji brytyjskiej pisarki z propozycją Magdaleny Niedźwiedzkiej. Zaczęłam jednak lekturę i co się okazało? Ze zdumieniem stwierdziłam, że polska autorka, poruszając się rzecz jasna w ramach wyznaczonych przez historyczne fakty,  kreśli portret angielskiej władczyni nie mniej fascynujący i wiarygodny od tego, do którego przyzwyczaiła mnie Philippa Gregory, a jednak pod pewnymi względami zupełnie inny,  koncentrując się na jej relacjach z otoczeniem, zwłaszcza  z mężczyzną jej życia - Robertem Dudleyem oraz najbliższymi współpracownikami: kanclerzem i doradcą Williamem Cecilem oraz Francisem Walsinghamem, nie zapominając o wpływie, jaki na osobowość Elżbiety i charakter rządów monarchini miał jej ojciec, Henryk VIII.

W Królewskiej heretyczce polska pisarka skupia się na okresie obejmującym mniej więcej piętnaście lat rządów Elżbiety I. Fabułę rozpoczyna scena, w której królowa dowiaduje się o nagłej śmierci Amy Robsart, żony swego faworyta Roberta Dudleya (1560), kończy zaś epizod ukazujący jej reakcję  na wieść o potajemnym ślubie hrabiego Leicester ze swą znienawidzoną kuzynką, Lettice Knollys (1575). Te dwa wydarzenia wyznaczające ramy powieści stanowią niejako zapowiedź głównej treści książki lub też wskazują te aspekty biografii królowej, wokół których koncentrować się będzie fabuła. Długoletnia, wieloznaczna relacja, czy też raczej związek Elżbiety z Robertem Dudleyem, wszelkie jego odcienie, jak i potencjalne oraz realne konsekwencje, miały ogromny wpływ na charakter rządów władczyni i jej politykę. Uwzględnienie tego aspektu życia królowej, a momentami wysuwanie go nawet na pierwszy plan, pozwoliło Magdalenie Niedźwiedzkiej ukazać nieodrodną córę Henryka Tudora nie tylko jako dumną, rządzącą twardą ręką i posiadającą ogromny autorytet monarchinię w królewskim majestacie, ale również jako prawdziwą kobietę z krwi i kości, tęskniącą za miłością ukochanego mężczyzny, targaną namiętnościami, miotaną niepewnością i wątpliwościami właściwymi każdej zakochanej kobiecie. Co ważne – udało się autorce harmonijnie połączyć te dwa wymiary osobowości bohaterki, dzięki czemu postać Elżbiety cechuje głębia charakterologiczna, psychologiczny autentyzm i wiarygodność historyczna.

Magdalena Niedźwiedzka ukazuje proces dojrzewania Tudorówny do samodzielnych rządów w twardym i bezwzględnym świecie wielkiej polityki zdominowanym przez mężczyzn. Czytelnik może prześledzić drogę, jaką przeszła, a jest ona rzeczywiście imponująca, pełna wzlotów i upadków, dramatycznych przeżyć, które odcisnęły piętno na jej psychice, jak śmierć matki, odsunięcie przez ojca, pozbawienie tytułu księżniczki i należnych jej praw, wygnanie z dala od dworu, uwięzienie w Tower i groźba śmierci za czasów króciutkich rządów Jane Grey czy Marii Tudor. Przeżycia te zahartowały ją, ukształtowały jej twardy charakter, nauczyły walczyć o swoje. Elżbieta nieustannie i konsekwentnie podważała powszechnie panującą opinię, że będąc kobietą jest niezdolna do samodzielnego sprawowania władzy; na każdym kroku zmuszona była walczyć o swą niezależność z własnymi doradcami, parlamentem i opinią publiczną, również na forum międzynarodowym i udowadniać, że jest godna angielskiej korony, że trzeba się z nią liczyć, że w niczym nie ustępuje mężczyznom: inteligencją, wykształceniem, zmysłem politycznym, ambicją, bezwzględnością. Początkowo niedoświadczona, niepewna siebie monarchini przeistoczyła się w dumną, upartą, hardą królową, zdolną trzymać w szachu własną radę, przekonaną, że rządy kobiety ośmieszają kraj w oczach Europy, a ona sama powinna wyjść za mąż, by to jej małżonek mógł kierować sprawami królestwa, i rodzić dzieci, które zapewniłyby Tudorom ciągłość sukcesji. Pomimo histerycznych ataków panów rady, których do szału doprowadzało, że rządzi nimi kobieta, której nie mogą poskromić i nagiąć do własnej woli, Elżbieta była skrycie i niechętnie podziwiana – imponował im jej hart ducha, odwaga, sprytna polityka niezamężnej władczyni rosnącego w potęgę królestwa, na której poślubienie mogli liczyć najpotężniejsi władcy Europy, co pozwalało trzymać ich wszystkich w szachu, a królestwu rosnąć w siłę. 

Magdalena Niedźwiedzka porywająco ukazuje relacje monarchini z najbliższymi współpracownikami, nieustanne intrygi, kłótnie, oskarżenia, plotki, próby sił, zawiązywanie się sojuszy i zdrady – przytłaczającą codzienność na królewskim dworze, gdzie nikt nie mógł być pewnym swej pozycji, lojalności dotychczasowego stronnika, własnego życia. Pośrodku tego całego zgiełku – Elżbieta – twardo trzymająca ster rządów, nieulegająca naciskom doradców i ambasadorów w kwestii zamążpójścia, realizująca własną politykę, a przy tym przeraźliwie samotna, niezrozumiana, łaknąca potwierdzenia własnej wartości, aprobaty dla swoich działań, rozdarta między pragnieniem prawdziwej miłości, która nie mogła znaleźć spełnienia,  poczuciem obowiązku względem własnego kraju i poddanych oraz nękana demonami przeszłości, które miały tak ogromny wpływ na nią i charakter jej rządów. Ten aspekt powieści wywarł na mnie największe wrażenie: sposób, w jaki polska autorka przedstawiła postać Elżbiety, jej wewnętrzne rozdarcie, jej niespokojny, trudny charakter, fascynującą osobowość. Mnóstwo w tym wszystkim bezgranicznej samotności i niezrozumienia, tęsknoty za miłością,  niepewności co do siły i prawdziwości uczucia oraz intencji ukochanego, lęku przed utratą niezależności i zdominowaniem przez mężczyznę, na co nie mogła sobie pozwolić zarówno jako potężna władczyni, jak i dumna, przekonana o swej wartości, silna kobieta, ostrzeżona przykładem swojej matki i  kolejnych macoch, tracących życie w imię królewskiego kaprysu oraz losem swej siostry Marii Tudor, która z miłości do mężczyzny straciła szacunek poddanych, a w końcu i życie. Niedźwiedzka z ogromnym wyczuciem ukazała wątpliwości i wewnętrzną walkę królowej o uczucie mężczyzny, którego nie mogła do końca mieć, jej niejednoznaczny, silny, ale też toksyczny związek z Robertem Dudleyem, niekończącą się próbę sił między nimi, łączącą ich namiętność, ale i przywiązanie trwające do śmierci, całą gamę uczuć – od niszczącej zazdrości, która zawiązywała życie królewskiemu faworytowi po czułość, wyśmiewaną na dworze, świadczącą o słabości zakochanych. Niedźwiedzka udowadnia, że związek królowej z hrabią Leicester był o wiele bardziej złożony i skomplikowany, niż zwykło się go przedstawiać – jej wersja przekonuje czytelnika niezwykłym prawdopodobieństwem psychologicznym, doskonale wpisującym się w znane z historii fakty, co z pewnością znajdzie uznanie wśród czytelników.

Odskocznią od głównego wątku Królewskiej heretyczki jest historia niejakiego Philipa Sieroty, postaci mocno tajemniczej, której tożsamość czytelnik odkrywa wraz z rozwojem fabuły, związanej z grupą teatralną Jamesa Burbage’a i środowiskiem aktorów. Wprowadzenie tej postaci dało autorce możliwość ukazania odbiorcy szesnastowiecznego Londynu z perspektywy przedstawicieli nizin społecznych, zwykłych poddanych – kontrast pomiędzy wysublimowanym pięknem dzielnic arystokracji a siedliskami nędzy i bezprawia największego wówczas miasta świata, jest oszałamiający. Autorka z polotem, niezwykle plastycznie i obrazowo, wiernie i z dbałością o szczegóły, w sposób intensywnie działający na wyobraźnię ukazała realia życia w tej europejskiej metropolii, ale również społeczne nastroje towarzyszące rządom Królowej – Dziewicy, co moim zdaniem jest jedną ze znaczniejszych wartości powieści. Poza tym ogromnie przypadł mi do gustu wątek ukazujący początki teatru elżbietańskiego, no i fantastyczne nawiązania do słynnego szekspirowskiego Otella.  Może i wątek Philipa Sieroty prowadzi donikąd, jednak daje wiele punktów wyjścia dla innych historii, nie mniej intrygujących, składających się na charakterystykę panowania Elżbiety Tudor w sposób mniej oczywisty, bardziej subtelny, nienachalny, co ogromnie sobie cenię.


Porównanie powieści Magdaleny Niedźwiedzkiej do twórczości Philippy Gregory nasuwa się samo, a skoro już o tym wspomniałam, należałoby doprowadzić je do końca. Obie pisarki wykazały się nie lada rzetelnością, dbałością o historyczne detale, wiernością źródłom historycznym, a przy tym literackim polotem i lekkim piórem, którego można tylko pozazdrościć. Dostojna, ciepła, tworząca królewski klimat proza Brytyjki, która dosłownie skradła moje serce i stała się idealną odpowiedzią na moje historyczno – literackie potrzeby oraz doskonale wpasowująca się w mój gust, od dziś musi zrobić nieco miejsca dla twórczości innej autorki. Cechą charakterystyczną stylu polskiej pisarki jest swoiste uwspółcześnienie, mniej ortodoksyjne podejście do postaci bohaterów, używanego przez nich języka, przedstawienia relacji międzyludzkich. Brzmi przerażająco, na szczęście ani charakterystyka postaci, ani historyczne realia na tym nie tracą, wręcz przeciwnie: zyskują nowy, świeży wymiar, pozwalają bardziej się wczuć w perypetie bohaterów, utożsamić z nimi w stopniu dotąd nieosiągalnym, co jest mocno zaskakującym, ale niezwykle przyjemnym doznaniem. Magdalena Niedźwiedzka z ogromnym wyczuciem i zachowaniem idealnej równowagi między wiernością historycznym przekazom a chęcią maksymalnego przybliżenia swoich bohaterów współczesnemu czytelnikowi, wciąga nas w realia dawno minionego świata i losy swoich bohaterów tak dalece, że nie sposób oderwać się od lektury, przestać żyć ich życiem po zakończeniu lektury. Zarówno postaci pierwszo jak i drugoplanowe są tak pełne życia, tak autentyczne w swoich emocjach, dylematach i wątpliwościach, tak prawdziwe i głęboko ludzkie, że aż wierzyć się nie chce, że są owocem literackiego debiutu. Ogromną wartością powieści polskiej autorki jest wyjątkowo udane połączenie wiernie i z polotem odtworzonych historycznych realiów XVI-wiecznej Anglii z psychologiczną głębią i autentyzmem postaci znanych z kart historii – mogę sobie tylko wyobrazić, jak trudne było to zadanie: opowiedzieć dobrze znaną historię w zupełnie inny sposób, być może odrobinę obrazoburczy, ale intrygujący, przemawiający do wyobraźni, zapadający w pamięć, odnoszący się do współczesności. Jestem zachwycona Królewską heretyczką, to jeden z najlepszych debiutów, jakie kiedykolwiek czytałam. Gregory, Cherezińska, Niedźwiedzka – w dowolnej kolejności – to od dziś moje ulubione autorki spod szyldu beletrystyki historycznej.

Moja ocena: 5/5


za książkę serdecznie dziękuję wydawnictwu Prószyński i s-ka :)

22 komentarze:

  1. Długi tekst i dobra analiza (:
    Wiem, że porównań do Philippy Gregory nie da się uniknąć, ale mam czasem przewrotną ochotę nazwać Philippę "zagraniczną Niedźwiecką" (;

    OdpowiedzUsuń
  2. Wysoka ocena i świetna recenzja kuszą :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Koniecznie książka do poznania, chcę poznać królową Elżbietę z innej perspektywy.

    OdpowiedzUsuń
  4. Recenzja wspaniała jak zawsze :) Czytałam powieść Gregory, więc też wydawało mi się, że jest tak dopracowana, że nie potrzeba historii napisanej przez kogoś innego. Ale jak widzę czasami nowe spojrzenie może być ożywcze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie tak! Mam szczerą nadzieję, że Tobie również powieść Magdaleny Niedźwiedzkiej przypadnie do gustu ^^

      Usuń
  5. Czyli jednak warto przeczytać, a w sumie trochę się obawiałam.

    OdpowiedzUsuń
  6. Mam e-booka i być może nie sięgnę po tę powieść lada dzień, ale mam ją na uwadze! :)

    Bookeaterreality

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetna recenzja! A książka faktycznie b.dobra, czytało mi się ją niezwykle przyjemnie.

    OdpowiedzUsuń
  8. Cudnie się zapowiada, stęskniłam się już za Tudorami :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Uff, no to dobrze, że ta pozycja się broni

    OdpowiedzUsuń
  10. Świetna recenzja, gratuluję! Elżbieta była wybitną postacią :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Jak Ty pięknie piszesz, ech. Moje zdanie na temat ksiażki już znasz.
    A tak całkiem na marginesie - z czystej ciekawości sięgnęłabym po kolejną książkę autorki, zobaczyć, co tym razem wzięła na warsztat i napisała po swojemu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)
      O tak, też jestem bardzo ciekawa! Postaci historyczne w nowym wymiarze - tego mi właśnie trzeba! ^^

      Usuń

Spam, reklamy, wulgaryzmy i wypowiedzi niezwiązane z tematem będą natychmiast usuwane.