piątek, 19 lipca 2013

"Tysiąc i jedna noc z Szeherezadą"

Autor: nieznany
Tytuł: "Tysiąc i jedna noc z Szeherezadą"
Wydawnictwo: Kos, 2013
Ilość stron: 685
Okładka:twarda

Ach, siostro, zaklinam cię na Boga, jeśli nie śpisz, zechciej wygłosić nam którąś ze swych przepięknych opowieści, aby umiliła nam spędzenie tej nocy!
"Słucham i jestem posłuszna", odrzekła Szeherezada.

Któż z nas nie zna opowieści o okrutnym królu Szahrijarze, który doświadczywszy na własnej skórze kobiecej przewrotności i niewierności po nocy poślubnej pozbawiał życia każdą ze swych żon oraz o Szeherezadzie, pięknej i mądrej córce wezyra, która uniknęła losu swych poprzedniczek przez tysiąc i jedną noc opowiadając królowi wymyślone przez siebie historie przerywając je nad ranem w najciekawszym momencie, odkładając tym samym wykonanie wyroku śmierci? Aż trudno uwierzyć, że ta popularna i lubiana opowieść, zaliczana dziś do klasyki literatury światowej, znana jest kulturze Zachodu ledwie od XVIII wieku.

niedziela, 14 lipca 2013

"Wstręt do tulipanów"

Autor: Richard Lourie
Tytuł: "Wstręt do tulipanów"
Wydawnictwo: Znak, 2013
Ilość stron: 205
Okładka: twarda

Albo Bóg widział wszystko, co się działo, ale go to nie obchodziło - czyli dopuścił się zaniedbania karalnego. Albo też brał w tym wszystkim czynny udział, podsuwając mi pomysły, nie powstrzymując wtedy, kiedy mógł - co czyni go współsprawcą. Tak czy owak, jest zbrodniarzem, przestępcą wojennym.

Według Hannah Arendt, jednej z najbardziej wpływowych myślicielek XX wieku, autorki tezy o banalności zła, zasadniczą cechą ludzkiego świata jest obecność w nim zła jako siły aktywnej, a nie tylko "braku dobra". Jedynie oddziaływanie tego niemożliwego do usunięcia pierwiastka zła tłumaczy takie zjawiska jak totalitaryzm i masowy terror. Za zło istniejące w człowieku nie są odpowiedzialne społeczeństwo, "system" czy instytucje jako takie - zło wedle Arendt wynika przede wszystkim z ludzkiej bezmyślności rozumianej jako nieumiejętność "prowadzenia wewnętrznego dialogu" i wsłuchania się we własne sumienie. Każdy człowiek, jeśli tylko okoliczności okażą się sprzyjające, jest zdolny do najpodlejszych czynów, najbardziej wynaturzonego okrucieństwa, najhaniebniejszych gestów i zachowań. To my, nie "oni", jesteśmy - potrafimy być - potworami z piekła rodem; jakże trudno to zaakceptować!

poniedziałek, 8 lipca 2013

Trzecie spotkanie blogerów

Lipcowe spotkanie blogerów w Gliwicach było już trzecim z kolei, lecz nie mniej radosnym, entuzjastycznym i kreatywnym od poprzednich. Jak pokazuje częstotliwość i frekwencja tych spotkań, książkowym molom nie brakuje zapału do ich organizowania i tematów do dyskusji - tym razem myślą przewodnią były zbliżające się katowickie Targi Książki (tak, tak, to już za dwa miesiące!), a głównie panel dyskusyjny, który nasza grupa ma poprowadzić:)

Blogerzy spotkali się 6 lipca w sobotę, w gliwickiej restauracji Złoty Osioł - genialnym, klimatycznym miejscu z fantastyczną kulinarną ofertą.
Co prawda zabrakło kilku osób, które pojawiały się na wcześniejszych spotkaniach, ale z wielką radością powitaliśmy nowe twarze: Julię Orzech (nareszcie los nam sprzyjał i nasze spotkanie doszło do skutku), Silaqui (którą znam od dobrych kilku lat, a z którą w sobotę widziałam się dopiero drugi raz...) oraz Monikę Badowską. Co tu dużo mówić - było fantastycznie!

niedziela, 7 lipca 2013

"Mali książęta" - recenzja przedpremierowa

Autor: Conor Grennan
Tytuł: "Mali książęta"
Wydawnictwo: Papierowy Księżyc, 2013
Ilość stron: ?
Okładka: miękka

Młody Amerykanin Conor Grennan niczym nie różni się od swoich rówieśników - beztroskich singli skoncentrowanych jedynie na własnym życiu, potrzebach i karierze, pragnących zaimponować znajomym (zwłaszcza kobietom), bez dalekosiężnych planów na życie. Znudzony monotonią codzienności i znużony ciekawą skądinąd pracą, postanawia zerwać z rutyną, rzucić dotychczasowe zajęcie i przeżyć wielką przygodę wyruszając w podróż dookoła świata nierozważnie inwestując w wyprawę wszystkie swoje oszczędności. Aby zrobić wrażenie na przyjaciołach decyduje się rozpocząć swoją przygodę od trzymiesięcznego wolontariatu w jednym z sierocińców ogarniętego wojną domową Nepalu. Pomysł wydaje mu się dostatecznie radykalny, egzotyczny i oryginalny, by zrobić furorę wśród znajomych. Conor początkowo nie traktuje swojej pracy poważnie, wręcz przeciwnie: nie wierzy w niepokojące doniesienia na temat sytuacji politycznej w regionie, daleko mu do zaangażowania, nie ma pojęcia o opiece nad dziećmi i nawet do szkolenia odnosi się z typowo amerykańską nonszalancją. Na miejscu, w niewielkiej wiosce w Dolinie Katmandu, Conor przeżywa prawdziwy szok kulturowy. Jego naiwne i mylne wyobrażenie o Nepalu i tamtejszych warunkach życia nie wytrzymuje konfrontacji z porażającą rzeczywistością.

środa, 3 lipca 2013

"Dagny. Życie i śmierć"

Autor: J.D. Landis
Tytuł: "Dagny. Życie i śmierć"
Wydawnictwo: Bukowy Las, 2013
Ilość stron: 430
Okładka: miękka ze skrzydełkami

Dagny Juel Przybyszewska była jedną z moich najwcześniejszych, bo sięgających czasów liceum, fascynacji. Chociaż na lekcjach wspominało się o niej tylko w kontekście jej sławnego, charyzmatycznego męża, to postać Dagny, nie Stacha, utkwiła mi w pamięci i działała na wyobraźnię. Była ona bowiem jedną z najbardziej niezwykłych kobiet swojej epoki: rudowłosa, norweska piękność o niebywale skomplikowanej osobowości i hipnotycznym, porażającym wpływie na artystów berlińskiej i krakowskiej bohemy. Kochali ją do szaleństwa albo nienawidzili do granic obłędu, nikt nie pozostawał obojętny na jej magnetyczny urok. Była obsesyjna wielbiona niczym bogini - jednocześnie święta i grzesznica, muza i femme fatale, źródło udręki i ekstazy. Potrafiła być wyuzdaną, namiętną kochanką, ale i mądrą, wierną przyjaciółką, oddaną żoną i matką, a także błyskotliwą intelektualistką, której niewielu mogło sprostać. Była wyzwoloną, niezależną kobietą decydującą o swoim życiu i odważną na tyle, by bez żalu zerwać z konwenansami, w jakie wtłaczało jej płeć XIX - wieczne społeczeństwo. Dagny była marzeniem każdego mężczyzny: piękna, inteligentna, wrażliwa, inspirująca, jednak nie przestaje mnie zadziwiać zbiorowa histeria, jaką wywoływał w kręgach cyganerii sam jej widok: obsesyjnie kochał się w niej Strindberg, wielbił Munch, Stanisław Korab-Brzozowski był o krok od zabicia własnego brata, gdy ten przez pewien czas cieszył się jej względami, a w końcu popełnił samobójstwo. I choć Władysław Emeryk zamordował Dagny, to Stanisław Przybyszewski zniszczył jej życie.