niedziela, 13 listopada 2016

"Mnich"

Autor: Matthew Gregory Lewis
Tytuł: "Mnich"
Wydawnictwo: Vesper, 2016
Ilość stron: 457
Okładka: miękka ze skrzydełkami

W II połowie XVIII wieku ludzką wyobraźnią i umysłami zawładnęła powieść gotycka. Ów gatunek literacki powstał w reakcji na racjonalizm epoki Oświecenia, jako wyraz tęsknoty za tym, co tajemnicze i niewyjaśnione oraz fascynacji tym, co mroczne, groźne, nadprzyrodzone, w uznaniu istnienia sfer niedostępnych racjonalnemu pojmowaniu czy ogarnięciu rozumem. Zainteresowanie folklorem, dawnymi legendami i literaturą, fascynacja średniowieczem, czy raczej wyobrażeniem o nim, znalazło również odzwierciedlenie w motywach, które stały się nieodzownymi elementami powieści gotyckich, na czele z zaliczanym dziś do klasyki gatunku Zamczyskiem w Otranto Horacego Walpole'a czy Tajemnicami zamku Udolpho Ann Radcliffe. Tajemnicza, upiorna atmosfera, posępna, grobowo - lochowa sceneria zamków, klasztornych ruin, nawiedzonych cmentarzy, klątwy, przepowiednie, szaleństwo, zakazane namiętności, gwałtowne śmierci, mroczne sekrety, istoty i zjawiska nadprzyrodzone w najróżniejszych formach, wariacjach i konfiguracjach budowały fabułę i narrację opowieści grozy.


Młodzieńcze dzieło Matthew Gregory'ego Lewisa nie tylko wpisuje się idealnie w konwencję powieści gotyckiej, ale też wnosi do niej pewne innowacje, wzbogacając o aspekty, które bulwersowały i szokowały ówczesnych odbiorców, przenosząc akcent z mrocznej scenerii lochów i grobowców w głąb ludzkiego umysłu. Ale po kolei.

Na fabułę powieści składają się trzy wątki, z których wiodącym jest historia młodego mnicha Ambrozja i jego upadku. Przygarnięty jako niemowlę znalezione na progu opactwa przez franciszkanów, wyrasta na cnotliwego, surowego i niezwykle pobożnego zakonnika. Wśród ludności cieszy się ogromnym autorytetem, szacunkiem i podziwem, traktowany jest niczym święty, zaś jego cotygodniowe kazania w madryckiej katedrze gromadzą tłumy wiernych. Świadomy swej wyższości nad grzesznym ludem, dumny ze swych cnót mnich popada w pychę. Na drodze Ambrozja staje kusicielka Matylda, której udaje się uwieść zakonnika, a ten z lubością pogrąża się w otchłani grzechu, zatraca moralność, folgując wstrzymywanym dotychczas instynktom. Kiedy zdeprawowany mnich zwraca uwagę na niewinną, czystą Antonię, nie cofnie się przed niczym, by ją zdobyć.
Wątki drugoplanowe to historia samej Antonii, młodej i naiwnej dziewczyny, która wraz z matką przybywa do Madrytu, by prosić o opiekę i wsparcie zamożnych krewnych ojca. W katedrze, w której Ambrozjo wygłasza kazania, dostrzega ją Lorenzo de Medina, młody szlachcic, który deklaruje swą pomoc w jej sprawie.
Drugim z wątków jest historia siostry Lorenza, Agnes, nowicjuszki w klasztorze klarysek, która zostaje przyłapana na planowaniu ucieczki.  Lorenzo wraz z Rajmondem, markizem de las Cisternas, ukochanym dziewczyny, próbuje ją wydostać z klasztoru, co jest tym trudniejsze, że mściwa przeorysza postanawia bardzo surowo ukarać występną mniszkę.

Wątki te, zasadzające się na dramatycznych, niezwykle skomplikowanych miłosnych perypetiach dwóch par - nieodparcie nasuwa się tu skojarzenie z twórczością Szekspira - przeplatają się ze sobą i zazębiają się wzajemnie. Postaci bohaterów - z wyjątkiem tytułowego mnicha - są mocno schematyczne i jednowymiarowe, a przy tym wyidealizowane: cnotliwa i naiwna Antonia, szlachetny Lorenzo, wrażliwy Rajmondo, żywiołowa Agnes i łączące młodych ludzi uczucia - to coś do końca ukształtowanego już na wstępie, nie podlegające zmianom nawet pod wpływem czynników zewnętrznych, co jest rzecz jasna dość rozczarowujące, niemniej jednak nie można odmówić Lewisowi konsekwencji w budowaniu sylwetek bohaterów.  Na szczęście w opozycji do nich, a szczególnie do niewinnej Antonii, autor wykreował antybohatera o dynamicznej osobowości, która ewoluuje wraz z rozwojem fabuły. Przyczyną upadku mnicha jest pycha, nadmierna pewność siebie i swoich cnót; pokusa, której ulega, jednocześnie wkraczając na drogę występku, z której nie ma odwrotu. Poczucie bezkarności sprawia, że łamanie kolejnych norm moralnych przychodzi mu z coraz większą łatwością. Hipokryzja, wyuzdanie, przemoc, gwałt, kazirodztwo, morderstwo - jego potworne czyny eskalują, sumienie zatraca się; liczą się tylko jego niezaspokojone pragnienia i coraz dziksze fantazje, do których realizacji dąży bez względu na wszystko - nawet na swoją nieśmiertelną duszę.

Choć Mnich ukazuje zgubne działanie pychy i bezradność człowieka wobec szatańskich pokus oraz jest zjadliwą satyrą na zakonne, niezgodne z naturą życie w celibacie, Lewis wyraźnie podkreśla, że bohater nie był człowiekiem z gruntu złym, a zepsutym przez klasztorne życie, umoralnianie narzucone siłą. Niemniej jednak, choć krytykuje obłudę i zakłamanie ukryte pod pozorami pobożności i bogobojności, winny pozostaje człowiek - to on bowiem podejmuje decyzje, które wiodą go bądź nie ku zatraceniu. Lewis bardzo analitycznie, przekonująco, z psychologiczną wiarygodnością ukazał krok po kroku zmiany, jakie zachodzą w psychice bohatera, jak niemal niepostrzeżenie wkracza on na drogę upadku, jak stopniowo zatraca się jego moralność, przesuwa granica oddzielająca dobro od zła; jak zmienia się w potwora, jakiego wcześniej w powieści gotyckiej nie było. Odkrywanie tego wątku pozostawię czytelnikom i choć na współczesnych odbiorcach nie robi on szczególnie piorunującego wrażenia, można z łatwością wyobrazić sobie, jak dalece skandalizującym, perwersyjnym i skrajnie niemoralnym wydawał się osiemnastowiecznym czytelnikom. Moralny wydźwięk historii Ambrozja nieco osłabia wyraźny wątek paranormalny, podkreślający bezradność człowieka wobec ingerujących w jego życie istot nadprzyrodzonych oraz ich nad nim przewagę, czyniący zeń igraszkę w rękach diabła, ograniczający udział wolnej woli w walce o ludzką duszę.


Mnich rzeczywiście trąci dziś nieco myszką: staroświecki język i styl, przewidywalna intryga rodem z powieści sentymentalnej, która święciła tryumfy w XVIII stuleciu, akcesoria i motywy charakterystyczne dla opowieści grozy, które dziś nie są w stanie  szokować, wywołać dreszczu strachu czy głębszych emocji ani też - i to pomimo perwersyjnego, erotycznego klimatu - nie robią na współczesnym odbiorcy większego wrażenia. Powieści Lewisa nie można za to odmówić niezaprzeczalnego uroku i sugestywnej, nastrojowej atmosfery, budowanej z imponującą konsekwencją i wyobraźnią.  Fantastycznej, intelektualnej rozrywki dostarcza odkrywanie źródeł  licznych inspiracji autora, które dają wyobrażenie o ówczesnych tendencjach w literaturze - a są one rzeczywiście rozległe, od legendy o Żydzie Wiecznym Tułaczu i  niemieckich ballad ludowych, po twórczość Szekspira, Goethego czy Miltona. Jednakże Mnich zawiera w sobie pewien  element, który dotyka uniwersalnej prawdy o człowieku i dlatego, pomimo upływu czasu, wciąż poraża swą aktualnością, trafnością i prawdziwością, który po odłożeniu na bok fabularnej otoczki nie najwyższych lotów i gotyckich akcesoriów, wywołuje niepokój i daje do myślenia. Jest on bowiem ponadczasową opowieścią o ludzkiej naturze, jej dwoistości, gdzie szlachetność walczy z nieprawością, a dobro ściera się ze złem. Stawia pytanie o to, czy człowiek, pod wpływem okoliczności, różnorakich pokus - zmienia się czy po prostu pokazuje swe drugie, skrzętnie dotąd skrywane przed światem, a może i przed samym sobą, oblicze? Tyle o sobie wiemy, na ile nas sprawdzono, chciałoby się rzec; chwila próby uświadamia nam, ile jesteśmy warci, kim rzeczywiście jesteśmy i na co nas stać. 

Mnich to opowieść o tym, że zarówno uleganie pragnieniom, jak i tłumienie ich może wydobyć z człowieka to, co najgorsze i doprowadzić do upadku. Lewis niezwykle dojrzale i wiarygodnie ukazał rozterki znękanego umysłu, drogę do moralnego upadku i jego konsekwencje - i to świadomość, że może on stać się udziałem każdego z nas, tak naprawdę przeraża, fascynuje i porusza bardziej, niż wszelkie literackie zabiegi typowe dla powieści gotyckiej, jakie zastosował w swej powieści autor. Zawsze warto sięgnąć po klasykę gatunku, nawet jeśli dziś uważamy ją za wzruszająco staroświecką i przebrzmiałą - choćby po to, by spróbować odnaleźć w niej to, co bulwersowało i szokowało czytelnicze umysły ponad dwieście lat temu i odkryć elementy, które pozostały zaskakująco uniwersalne mimo upływu czasu. 

Moja ocena: 4/5


za książkę serdecznie dziękuję wydawnictwu Vesper ;)

11 komentarzy:

  1. I ja będę czytać tę książkę już na dniach :) Tak jak piszesz na końcu, warto czytać klasykę, choćby po to, by zweryfikować co w niej kiedyś zachwycało, co nurtowało, co oburzało i co dawało do myślenia oraz prześledzić jej tropy we współczesnej literaturze. Dla mnie to pyszna zabawa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo, zatem czekam na Twoje wrażenia z lektury!
      Wiesz, początkowo mnie zmartwiło, że jako czytelniczka XXI wieku jestem tak zblazowana i znieczulona, że dantejskie, perwersyjne sceny Lewisa nie zrobiły na mnie wrażenia - ale chyba trzeba się z tym pogodzić... :P

      Usuń
    2. Haha ;) Myślę, że to nie kwestia Ciebie jako jednostkowego czytelnika, jesteś przedstawicielką typowej czytelniczki XXI wieku ;) I czuję, że i ja się nie wzruszę tymi bezeceństwami. Jak "Fanny Hill" nie wywołała ni leciutkiego rumieńca na mej bezwstydnej twarzy :D...

      Usuń
    3. Hahaha, ja się rumieniłam przy "Pamiętnikach Fanny Hill", ale miałam wtedy z piętnaście lat, więc wybacz :P
      No ale fakt, w dzisiejszych czasach mało co robi na czytelnikach wrażenie -_-

      Usuń
  2. Ależ ja się cieszę, że Vesper tak konsekwentnie bierze się za wydawanie klasyki horroru. "Mnicha" mam już u siebie i nie mogę doczekać się momentu, kiedy będę miała czas zanurzyć się w tej historii. I absolutnie nie przeszkadza mi pewna staroświeckość, w tym chyba nawet urok tej powieści :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też to bardzo cieszy! Oby tak dalej! Poza tym masz rację, te starocie są zwyczajnie urocze :)

      Usuń
  3. Jak babcię kocham, Karolina, jak ty popełnisz tekst, to klękajcie narody. Serio serio.
    A książka świetna, miałam okazję wysłuchać. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj weź, aj ja ciągle niezadowolona jestem, serio serio :) Niemniej dziękuję :*
      Hah, właśnie jestem ciekawa, jak wypada "Mnich" w odsłuchu :)

      Usuń
    2. Dobrze wypada. Co prawda jak ktoś jest przyzwyczajony do współczesnych dynamicznych książek, to na początku rozdziawia buzię w zdumieniu, ale potem to już zasysa.

      Usuń
  4. Jakże się cieszę, że mam tę książkę u siebie :) Uwielbiam powieści gotyckie :)

    OdpowiedzUsuń

Spam, reklamy, wulgaryzmy i wypowiedzi niezwiązane z tematem będą natychmiast usuwane.