środa, 15 kwietnia 2015

"Siostra"

Autor: Rosamund Lupton
Tytuł: "Siostra"
Wydawnictwo: Świat Książki, 2012
Ilość stron: 318
Okładka: miękka

Gdy zobaczyłam kosmyk Twoich włosów, wiedziałam, że żal jest miłością przekształconą w wieczną tęsknotę.

Kiedy mam do czynienia z prozą taką jak ta, która wyszła spod pióra Rosamund Lupton, uświadamiam sobie, jak niewiele prawdy kryje się w stwierdzeniu, że nasz język jest zbyt ubogi i niedoskonały, by precyzyjnie wyrazić myśli i uczucia. Okazuje się, że o rzeczach fundamentalnych, tematach trudnych i bolesnych można mówić bez uciekania się do uwznioślania, trywializowania czy szokowania, psychicznego ekshibicjonizmu obliczonego na wywołanie taniej sensacji czy tandetnej gry na emocjach czytelnika. Rosamund Lupton pokazuje, jak wielką sztuką jest prostota, jak wielka drzemie w niej siła i że nazywanie rzeczy po imieniu pozwala oswoić się z bólem, cierpieniem i stratą, a wręcz pozwala przeżyć swoiste katharsis.

Bohaterką tej pięknej, wzruszającej opowieści jest Beatrice, prowadząca ustabilizowane życie, posiadająca dobrą pracę i narzeczonego dającego jej poczucie bezpieczeństwa, mieszkanka Nowego Jorku. Beatrice ma młodszą siostrę, Tess, z którą jest bardzo mocno zżyta i choć dzieli je ocean, odległość nie jest żadną przeszkodą dla łączącej je więzi. Kiedy Beatrice dowiaduje się, że jej siostra zniknęła bez śladu, w jednej chwili rzuca wszystko i udaje się do Londynu, aby pomóc w poszukiwaniach. Niestety, po kilku dniach policja znajduje zwłoki Tess, a koroner stwierdza samobójstwo. Tylko Beatrice jest pewna, że jej siostra nie mogła targnąć się na swe życie, przeczuwa, że została zamordowana i na własną rękę rozpoczyna poszukiwania sprawcy. Nikt jej nie wierzy - ani matka, ani narzeczony, przyjaciele, policja - nikt nie traktuje poważnie jej podejrzeń, a wręcz traktuje jak wariatkę, która nie potrafi pogodzić się z faktami. Im bardziej Beatrice zagłębia się w szczegóły życia swej siostry, tym bardziej przerażający, mroczny - i niespodziewany - wyłania się obraz prawdy.

Ogromny ładunek emocjonalny, jakim przesycona jest powieść, trafia w czytelnika już od pierwszych słów wypowiedzianych przez bohaterkę, a zarazem narratorkę, Beatrice. Przeważająca część narracji ma bowiem formę listu adresowanego do zmarłej siostry – ta informacja uderza w nas, zupełnie na to nieprzygotowanych,  już na wstępie, podobnie jak fala niezwykle intensywnych emocji Beatrice – głębokiego smutku, rozpaczy, nieutulonego żalu i ogromnej tęsknoty, a także poczucia winy, że nie udało jej się zapobiec tragedii, że zawiodła jako starsza siostra. Burza emocji, poczucie pustki, której nikt i nic nie jest w stanie wypełnić, dosłownie wylewają się z każdej linijki listu; czasem Beatrice  opowiada o swoich uczuciach i odczuciach wprost, czasem przemyca je pod płaszczykiem wspomnień z dzieciństwa lub innych wspólnie przeżytych chwil, czy też w relacji z wydarzeń, jakie nastąpiły po śmierci Tess, z każdego kolejnego dnia  spędzonego bez niej (także z postępów w prywatnym śledztwie) - jednak w każdej formie podkreślają one niezwykłą siostrzaną więź i siłę łączącego je uczucia.

Choć list adresowany do młodszej, nieżyjącej siostry to nie jedyna forma narracji zastosowana przez Lupton, jest ona zdecydowanie tą bardziej osobistą – daje bezpośredni wgląd w uczucia i przeżycia Beatrice, pozwala lepiej zrozumieć więź łączącą ją z Tess i zarazem pojąć ogrom jej straty. Tak intymny przekaz głęboko porusza, trafia wprost do serca – choć bezlitośnie obnaża najskrytsze uczucia i ujawnia najtajniejsze myśli, jednocześnie zachwyca precyzją uchwycenia sedna i głębią psychologicznej analizy, która oddaje całe piękno i złożoność siostrzanych relacji. Słowa, które Beatrice kieruje do Tess, pozwalają jej wyartykułować żałobę i rozpacz – mierząc się z nią, bohaterka mierzy się także z własnym życiem, nieoczekiwanie dla samej siebie dokonuje jego przewartościowania, zmienia priorytety, system wartości, światopogląd; w trakcie prowadzenia poszukiwań mordercy, Beatrice poznaje nieznane dotąd szczegóły z życia siostry, a to z kolei pomaga jej lepiej poznać samą siebie, swoje oczekiwania w stosunku do życia i otaczających ją ludzi. Możliwość „komunikacji” z Tess ma dla niej znaczenie terapeutyczne, lecz dopiero finał powieści pokazuje, jak bardzo wieloznaczne jest to określenie.
Fragmenty listów do siostry przeplatane są relacjami Beatrice ze spotkań z prokuratorem, któremu opowiada o swoim śledztwie. Lupton w zaskakujący sposób połączyła obie formy narracji, dzięki czemu zakończenie, w którym odkrywa wszystkie karty, jest doprawdy spektakularne.

W kwestii śmierci Tess początkowo nic nie wskazuje na to, że mogłoby to być morderstwo, przynajmniej według policji, rodziny i przyjaciół dziewczyny. Beatrice jest jednak przekonana, że siostra nie mogła targnąć się na własne życie i konsekwentnie stara się udowodnić tę tezę. Znajomość charakteru Tess, drobne nieścisłości w opowieściach ludzi, którzy mieli z nią do czynienia na krótko przed śmiercią oraz rozbieżności w ich zeznaniach, dają Beatrice pewność, że jej siostra padła ofiarą przestępstwa. Trop wiedzie do instytucji zajmującej się badaniami genetycznymi, na jaw wychodzą kolejne tajemnice i choć Beatrice początkowo porusza się nieco po omacku w plątaninie poszlak, fałszywych tropów i powiększającego się grona podejrzanych, z biegiem czasu fragmenty układanki zaczynają wskakiwać na swoje miejsce tworząc obraz przerażającej prawdy, która może bohaterkę kosztować życie.


Wątek kryminalny, choć skomponowany intrygująco, obfitujący w zwroty akcji i nieustannie trzymający w napięciu, mimo wszystko jest tylko pretekstem do analizy psychologicznej relacji międzyludzkich na różnych jej poziomach i w rozmaitych konfiguracjach oraz prześwietlenia emocji towarzyszących utracie bliskiej osoby. Siostra emanuje ogromnym ładunkiem emocjonalnym, dosłownie poraża głębią, natężeniem uczuć i wrażeń – przytłacza, ale nie przygnębia. Przekonująco i wiarygodnie skonstruowane portrety psychologiczne bohaterów, a także dopracowane pod każdym względem łączące ich relacje i zależności, czynią książkę prawdziwą perełką wśród powieści psychologicznych. Tu nad każdym zdaniem warto się pochylić, bo uderza jak obuchem w głowę, prowokuje do refleksji, wzrusza, pozwala zachwycić się trafnością, pięknem, prostotą i autentyzmem zawartej w nim myśli. Rosamund Lupton stworzyła niezwykle dojrzałą, głęboką, poruszającą prozę, która pozwala uporządkować, nazwać i oswoić także własne uczucia i emocje. To cudowna opowieść o siostrzanej miłości tworzącej więź, której nawet śmierć nie jest w stanie przerwać, o stracie i żałobie, z którą trzeba żyć dalej. Wierzyć się nie chce, że jest to literacki debiut.

Moja ocena: 5/5

18 komentarzy:

  1. Przepiękna książka, pamiętam, że byłam totalnie zaskoczona jej poziomem i wnikliwością. Ciągle siedzi mi w głowie ten fragment:
    "Gdy zobaczyłam kosmyk Twoich włosów, wiedziałam, że żal jest miłością przekształconą w wieczną tęsknotę."
    Również polecam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hah, wciąż nie mogę uwierzyć, że to debiut... cudowna, cudowna historia!

      Usuń
  2. Czytałam kiedyś "Potem" tej autorki i byłam zachwycona:) Tę książkę koniecznie muszę poznać:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja z kolei muszę zabrać się za "Potem" ;)

      Usuń
  3. Muszę nadrobić zaległości, ponieważ "Potem" bardzo mi się podobało :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy tylko ja w tym gronie nie czytałam jeszcze "Potem"? :D

      Usuń
  4. A czytałam, czytałam i mile wspominam. :) Choć powalona na kolana się nie czułam. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. "Tu nad każdym zdaniem warto się pochylić, bo uderza jak obuchem w głowę, prowokuje do refleksji, wzrusza, pozwala zachwycić się trafnością, pięknem, prostotą i autentyzmem zawartej w nim myśli."

    Dokładnie. "Siostrę" czytałam z dwa razy, za każdym wzbudziła we mnie wiele emocji. Studium rozpaczy, winy, wątek kryminalny, skomplikowane relacje w rodzinie- to wszystko składa się na fascynującą powieść.

    A czytałaś "Potem" tej autorki- jeśli nie, to polecam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie się dowiedziałam, że koleżanka mi sprezentuje "Potem", więc lektura jest tylko kwestią czasu ;)

      Usuń
  6. Ja natomiast tego tytułu kompletnie nie znam, a widzę, że koniecznie muszę się tym zainteresować. Ładna okładka:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Kiedyś dostałam tę książkę w prezencie i wciąż leży ona na półce i czeka na swoją kolej. Wiem, że to będzie wspaniała lektura, więc na pewno ją przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ogromnie się cieszę, że mam tę książkę u siebie. Słyszałam, że to bardo dobra powieść, ale nie spodziewałam się, że aż tak. Nacisk na psychologię bohaterki i pokazanie jej uczuć na pewno mi się spodoba :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Pięknie o niej napisałaś. Jak tylko będę miała możliwość, to się na nią skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Pamiętam tę specyficzną narrację i bardzo poruszającą historię, z polskim akcentem w tle. Mnie trochę ta książka wymęczyła. Dałam jej wysoką ocenę, ale na pewno nie byłam aż tak oczarowana jak Ty. Gdzieś mnie to mieszanie perspektyw i 'wkręcanie' czytelnika mocno irytowało...

    OdpowiedzUsuń
  11. Książka zapowiada się interesująco. Podejrzewam, że jej lektura wzbudza wiele emocji i pobudza do refleksji nad taką siostrzaną relacją.

    OdpowiedzUsuń
  12. Kochana, zaprosiłam Cię to zabawy, której, mam nadzieję, się podejmiesz;)

    OdpowiedzUsuń
  13. A dla mnie była za mdła i przewidywalna, ale przeczytać można :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Książka "Potem" tej autorki mnie zachwyciła. Czytałam ją bodaj dwa lata temu. A "Siostrę" mam na uwadze już od jakiegoś czasu. Ale po takiej recenzji muszę przyspieszyć termin jej przeczytania. Koniecznie.

    OdpowiedzUsuń

Spam, reklamy, wulgaryzmy i wypowiedzi niezwiązane z tematem będą natychmiast usuwane.