III edycja
Targów Książki w Katowicach przeszła już do historii. W tym roku spędziłam na nich całą sobotę - w Spodku pojawiłam się tuż po 10.00, czyli niemal w momencie otwarcia, w domu byłam dwanaście godzin później. Tak, tak drugi dzień targów to nie tylko spotkania z autorami, rozstrzygnięcie konkursu na blog książkowy, szkolenia dla blogerów czy panele dyskusyjne zorganizowane przez grupę
Śląskich Blogerów Książkowych, ale i after party dla blogerskiej braci w restauracji City Rock.
Miłym powitalnym gestem organizatora był pakiet dla każdego zarejestrowanego wcześniej blogera książkowego - darmowa wejściówka oraz papierowa torba pełna materiałów promocyjnych i reklamowych.
Pierwsze półtorej godziny spędziłam na bieganiu od stoiska do stoiska i próbach ogarnięcia oferty wystawców, wśród których byli nie tylko przedstawiciele wydawnictw (Sonia Draga, Akapit-Press, Czarna Owca, Dreams, Mg, Nasza Księgarnia, WAM) i antykwariatów, lecz także bibliotek miejskich, muzeów czy katowickiego IPN-u. Nauczona ubiegłorocznym doświadczeniem nie czułam rozczarowania mimo wszystko ubogą ofertą wydawniczą, ale postanowiłam skupić się na pozytywach, czyli celu mojego wypadu na targi. Były nim bowiem spotkania, tak więc, niemal od pierwszych chwil, pokrzepiona pyszną kawą, witałam się ze znajomymi blogerami i poznawałam tych znanych mi dotąd jedynie z internetu:)