wtorek, 18 lipca 2017

"Trzy siostry, trzy królowe"

Autor: Philippa Gregory
Tytuł: "Trzy siostry, trzy królowe"
Wydawnictwo: Książnica - Grupa Wydawnicza Publicat, 2017
Ilość stron: 468
Okładka: miękka ze skrzydełkami

Każda premiera powieści Philippy Gregory to dla mnie prawdziwe święto. Uznana brytyjska pisarka i historyczka potrafi dosłownie oczarować czytelnika swoją prozą i choć nie musi udowadniać literackiego kunsztu, lekkości pióra oraz dogłębnej znajomości realiów historyczno - obyczajowych, w jakich się porusza, czyni to za każdym razem, przenosząc czytelnika w czasie, zachwycając barwnie i z wielką dbałością o szczegóły nakreśloną panoramą epoki oraz zapadającymi w serce portretami bohaterów, ujmujących psychologiczną głębią, niejednoznacznych moralnie, głęboko ludzkich. Niewielu pisarzy potrafi tak sugestywnie, z tak niewiarygodnym polotem i rozmachem narzucić czytelnikowi swoją wizję, będącą dziełem wyobraźni funkcjonującej  w ramach wyznaczonych przez historyczne fakty - Philippie Gregory udaje się to za każdym razem.

Nie inaczej jest w przypadku najnowszej, a zarazem ostatniej powieści z cyklu tudorowskiego; Trzy siostry, trzy królowe to historia dwóch sióstr Henryka VIII oraz jego pierwszej żony Katarzyny Aragońskiej opowiedziana z perspektywy najstarszej Tudorówny, Małgorzaty. Od momentu, kiedy stopa hiszpańskiej infantki i narzeczonej księcia Walii Artura stanęła na angielskiej ziemi, losy trzech księżniczek splotły się ze sobą na zawsze, a ich życie - zwłaszcza Małgorzaty i Katarzyny - odzwierciedlało się nawzajem. Wszystkie trzy zawarły aranżowane małżeństwa, owdowiały i poślubiły swych ukochanych. Wszystkie były uzależnione od kaprysów Henryka VIII, wypadły z jego łask i doświadczyły ubóstwa. Wszystkie podjęły walkę o osobiste szczęście, prawo do decydowania o sobie, władzę; godziły się ze śmiercią swych dzieci, ze zdradą najbliższych; rywalizowały ze sobą, to wspierając się wzajemnie, to działając przeciw sobie, żywiąc do siebie jednocześnie podziw, szacunek, współczucie, przyjaźń, jak zawiść i nienawiść.

Małgorzatę poznajemy jako kapryśną i płytką dwunastolatkę, która jako gwarantka wieczystego pokoju została poślubiona szkockiemu królowi Jakubowi IV. Przed wyjazdem do nowej ojczyzny poznaje swą przyszła bratową, hiszpańską infantkę Katarzynę Aragońską, narzeczoną następcy tronu  Artura Tudora, której z miejsca zaczyna zazdrościć przyszłej pozycji królowej Anglii oraz uczucia ukochanego brata. Z biegiem czasu niechęć Małgorzaty do Katarzyny pogłębia się, choć postawa księżniczki wobec przeciwności losu budzi jej mimowolny podziw. Nie potrafi jej jednak wybaczyć śmierci swego małżonka, który zginął na polu bitwy, a którego ciało na rozkaz królowej - regentki zostało przewiezione do Londynu jako wojenne trofeum. Początkowo obwinia bratową o wszystkie niekorzystne dla niej jako władczyni Szkocji decyzje Henryka, traktuje ją z wrogością, gdy interesy ich krajów stają się sprzeczne, a okoliczności zmuszają je do stanięcia po przeciwnych stronach barykady, jednak ich wzajemne relacje nacechowane są też współczuciem, gdy popadają w niełaskę, tracą wpływy lub osamotnione walczą o utrzymanie władzy, uczucia ukochanego mężczyzny, prawo do decydowania o sobie, własne szczęście. 

Wraz z upływem lat Małgorzata dojrzewa: z pustej, przeświadczonej o własnym znaczeniu angielskiej księżniczki staje się królową - regentką Szkocji, dążącą do samodzielnej władzy, zachowania jej dla własnego syna, utrzymania niezależności kraju wobec Anglii i zaprowadzenia ładu wśród skłóconych ze sobą klanów. Nie jest to łatwe w świecie, gdzie prawo i Kościół służą mężczyznom, w czasach, gdy ani w Anglii, ani w Szkocji nie było mowy o samodzielnie panującej władczyni. Philippa Gregory pokazuje, że jedyną szansą na przetrwanie w tym świecie były spiski przeciw wrogom, nagle zmieniające się sojusze, szybkie działania polegające na niespodziewanej i nieraz bezwstydnej zmianie barw. Małgorzata nie godziła się na rolę pionka w rękach Henryka, swego męża dążącego do pozbawienia jej wpływów czy szkockiej szlachty nie mogącej znieść myśli, że znajdują się pod władzą kobiety; walcząc stosownie do okoliczności o prawo do zawarcia małżeństwa z miłości i opieki nad dziećmi oraz utrzymania należnej jej władzy, udało jej się stawić czoła męskim opiekunom, co świadczy o jej wielkiej odwadze, determinacji, zdolnościach i harcie ducha.

Istnieje niewiele biografii poświęconych Małgorzacie Tudor, niemal wszystkie jednak oceniają ją i jej rządy nie najlepiej, określając królową Szkocji jako nierozważną, nielojalną czy nieracjonalną w swoich działaniach. Philippa Gregory w Trzech siostrach, trzech królowych pokazuje, jak bardzo ta ocena jest krzywdząca i niesprawiedliwa; portretuje starszą siostrę Henryka VIII jako władczynię zmuszoną nieustannie lawirować między angielską a szkocką racją stanu, zabiegającą o zachowanie pokoju między swoimi dwiema ojczyznami, utrzymanie władzy dla syna, osiągnięcie własnej niezależności i osobistego szczęścia - i to wszystko w obliczu okoliczności, które przerosłyby niejednego wytrawnego polityka.  Skupiając się – jak zawsze zresztą – na psychologii postaci, ukazuje i wyjaśnia rozgrywające się wydarzenia w odniesieniu do życia wewnętrznego swej bohaterki, sfery jej motywacji, uczuć i emocji, relacji z najbliższymi – przede wszystkim z trzema jej mężami: Jakubem IV, który uczynił z niej królową, Archibaldem Douglasem, który ją rozczarował i przysporzył niemałych kłopotów oraz Henrykiem Stewartem, u którego boku znalazła spokój i szczęście – młodszym bratem Henrykiem VIII oraz dwiema kobietami, rodzoną siostrą i bratową, których losy nierozerwalnie splotły się ze sobą i w zadziwiający sposób odzwierciedlały koleje życia.


Trzy siostry, trzy królowe to kolejna znakomita, porywająca powieść w dorobku mistrzyni gatunku ukazująca nie tylko sylwetkę i niełatwe koleje losu jeszcze jednej niezwykłej, zapomnianej przez historię kobiety oraz niesprawiedliwie ocenianej władczyni, ale i fragment trudnej historii Anglii i Szkocji, tym razem przedstawionej z perspektywy Szkocji (dla porównania warto sięgnąć po Wieczną księżniczkę). I choć żal rozstawać się z Tudorami, bowiem jest to ostatnia część cyklu opowiadająca o losach tej dynastii, pozostaje mieć nadzieję, że brytyjska pisarka uszczęśliwi swoich czytelników serią, której bohaterami będą członkowie kolejnego angielskiego rodu królewskiego, Stuartowie. 

Moja ocena: 5/5


recenzja napisana dla portalu DużeKa :)

12 komentarzy:

  1. Świetna recenzja, czytałam już Wieczną księżniczkę i chętnie sięgnęłabym też po Trzy siostry. Myślisz Karolino, że warto czytać książki Philippy Gregory w kolejności w jakiej były wydawane czy nie ma to zupełnie znaczenia?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moim zdaniem bardziej warto trzymać się chronologii przedstawionych zdarzeń - na stronach wikipedii można znaleźć bibliografię autorki a także zalecany, chronologiczny porządek jej powieści, przy czym połączono tu cykle tudorowski i plantagencki - zgodnie z tym zaleceniem po "Wiecznej księżniczce" warto zapoznać się z "Klątwą Tudorów".

      8 sierpnia ma się pojawić w sprzedaży kolejna pozycja ze wspomnianego cyklu, tym razem traktująca o lady Jane Greyn "The Last Tudor". Zapewne późną wiosną dane nam będzie zapoznać się z tą historią po polsku.

      Na serię o Stewartach również liczę.

      A recenzja świetna - bardzo za nią dziękuję!

      Usuń
  2. Autorka umie jak rzadko inny pisarz przedstawić fakty w fabularnej formie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ach, dziękuję Ci że przypominasz mi co jakiś czas o Philippie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Dla mnie również premiery kolejnych powieści Philippy to prawdziwe święta :) A Trzy królowe czytało mi się wyśmienicie!

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam taki plan, że jak już będę na emeryturze, to przeczytam wszystkie książki Phillippy :D Są tak grube, że im trzeba poświęcić specjalny czas :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Kurcze, z jednej strony ciągnie mnie, by się przekonać, jakie są te historyczne książki Gregory, a z drugiej tak się kiedyś na niej zawiodłam, że mnie odrzuca :/

    OdpowiedzUsuń
  7. Ilekroć widzę kolejną recenzję książki Gregory, czuję wielki żal, że tak dawno nie czytałam żadnej jej powieści. Jednak trochę obawiam się, że teraz zgubię się w chronologii czytania :(

    OdpowiedzUsuń
  8. Na pewno poszukam. Ciekawi mnie ta perspektywa Szkocji.

    OdpowiedzUsuń
  9. Już od dawna nie śledzę brytyjskiej literatury, a może to błąd. W ostatnim czasie widzę, że sporo fajnych rzeczy się pojawia.

    OdpowiedzUsuń
  10. Pochłonęłam przed urlopem w mgnieniu oka. Napisałabym, że Philippa zwyczajnie wymiata, ale to takie mało dystyngowane;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Dla ciebie święto, a ja wciąż nie sięgnęłam po żadną z książek tej autorki.

    OdpowiedzUsuń

Spam, reklamy, wulgaryzmy i wypowiedzi niezwiązane z tematem będą natychmiast usuwane.