niedziela, 4 października 2015

"Bajki, które zdarzyły się naprawdę"

Autor: Anna Moczulska
Tytuł: "Bajki, które zdarzyły się naprawdę"
Wydawnictwo: Znak literanova, 2015
Ilość stron: 233
Okładka: twarda

Według Carla Gustava Junga baśnie, jako wyraz zbiorowej nieświadomości, umożliwiają wgląd we wzorce ludzkich zachowań za pomocą skończonej liczby archetypów i motywów, które są wspólne wszystkim ludziom na świecie, niezależnie od czasu i miejsca, w jakich przyszło im żyć. To dlatego możemy dostrzec podobieństwo losów naszych i wybranej baśniowej postaci, utożsamić się z nią, a wnioski wyciągnięte z opowieści przenieść na grunt własnych doświadczeń. W scenariusze baśni można wpisać losy dowolnego człowieka, by przekonać się, że te ponadczasowe historie dzieją się i powtarzają wciąż od nowa.
Anna Moczulska, autorka bloga Kobiety i historia oraz niniejszej książki, postanowiła ująć w ramy baśni losy wybranych postaci historycznych, dopasowując ich portrety i dzieje do występujących w nich uniwersalnych motywów, w próbie spojrzenia na bohaterów z przeszłości (choć głównie jednak bohaterki) z innej perspektywy, oswojenia ich. Paradoksalnie przydanie ich losom baśniowej otoczki sprawia, że postaci te stają się nam bliższe, bardziej przystępne i intrygujące - dokładnie tak, jak ich baśniowe pierwowzory.

Bajki, które zdarzyły się naprawdę opowiadają o życiu znanych nam z kart historii kobiet, w których losach autorka dopatrzyła się - niebezpodstawnie - podobieństw do perypetii baśniowych księżniczek. Książka dzieli się na pięć części, zaś każda z nich przyporządkowana jest jednej z nich. Poznajemy więc prawdziwe Kopciuszki, Śpiące Królewny czy Księżniczki na ziarnku grochu,  Piękne wraz z ich mrożącymi krew w żyłach Bestiami czy Królewny Śnieżki osaczone przez złe macochy. Moczulska prezentuje sylwetki dwudziestu prawdziwych historycznych bohaterek idealnie wpisujących się w baśniowe schematy, powielających baśniowe archetypy, którym jednak zbyt rzadko przytrafiało się szczęśliwe życie, a ich losom bajkowe zakończenie.

Do grona Kopciuszków autorka zaliczyła Elżbietę Rakuszankę – i przyznać trzeba, że wybór był to doskonały, bo losy habsburskiej królewny jak żadnej innej idealnie wpisują się w ten baśniowy motyw: ta nieśmiała brzydula zdołała rozkochać w sobie młodego, przystojnego polskiego władcę tak mocno, że oboje przeszli do historii jako najlepiej dobrana i najszczęśliwsza para królewska w naszych dziejach. Nie od rzeczy było również wspomnienie o Marcie Skowrońskiej, brzydkiej inflanckiej chłopce – analfabetce, która zawróciła w głowie księciu i skończyła jako caryca Wszechrusi, Katarzyna I, czy hrabiance Zofii Chotek, ukochanej arcyksięcia Ferdynanda, którą za odwzajemnione uczucie do męża przez całe życie spotykały upokorzenia i afronty ze strony „lepszych od siebie”.

Śpiącymi Królewnami, które późno wyszły ze swej smugi cienia i zaczęły prawdziwe życie, Moczulska nazywa między innymi siostry Jagiellonki: Annę, Katarzynę i Zofię. Zahukane królewny, przez większość życia pozostające w cieniu apodyktycznej i władczej matki, królowej Bony, późno obudziły się do życia, ale za to w jakim stylu: Anna po pięćdziesiątce została królem Polski, a następnie żoną Stefana Batorego; Katarzyna długo po ukończeniu trzydziestego roku życia wyszła za mąż za księcia Jana Wazę i po latach koszmaru, jaki zgotował jej królewski szwagier, została szwedzką władczynią i matką polskiego monarchy; Zofia, wydana naprędce po trzydziestce za księcia Brunszwiku, odcisnęła w swej domenie wspaniały, niezatarty ślad.

Księżniczkami na ziarnku grochu nazywa autorka bohaterki, którym nieszczęście przyniosła błękitna krew krążąca w ich żyłach – Jane Grey, w wieku trzynastu lat nazywaną najuczeńszą kobietą w Anglii, zaprowadziły na szafot ambicje krewnych, zaś Karolina Matylda Hanowerska, żona szalonego duńskiego króla, za romans z królewskim medykiem została skazana na dożywotnie wygnanie. Prezentując z kolei losy Marii Tudor, Moczulska każe się zastanowić, czy rzeczywiście królową, która przeszła do historii jako Krwawa Mary, powinno się określać mianem bestii, oraz czy w przypadku Joanny Kastylijskiej, której do dziś się pamięta upiorną podróż z mężowską trumną przez Hiszpanię, zasadne jest używanie przydomka Szalona…

Anna Moczulska ciekawie dobrała bohaterki do roli Królewny Śnieżki – czyli dziewczęcia biernie poddającego się woli innych, nie mającego dość sił, chęci czy hartu ducha, by postawić na swoim i oprzeć się dominacji. Walcząc ze stereotypami przedstawia losy Barbary Radziwiłłówny, często ukazywanej jako niewiniątko krzywdzone przez złą, niegodziwą teściową, królową Bonę, czy też cesarzowej Austro-Węgier, Sissi, która skonfliktowana z matką męża Zofią Wittelsbach nie potrafiła zadbać o własne dzieci, skazując się na dożywotnią, dobrowolną tułaczkę po Europie.

Bajki, które zdarzyły się naprawdę to książka wyjątkowa – głównie ze względu na dobór bohaterów i jakże pomysłowe wpasowanie ich losów w baśniowe scenariusze. Anna Moczulska posiada niezwykły dar snucia opowieści z niebywałą lekkością i swobodą, bez nadęcia, patosu i zachowania tej specyficznej powagi, jaka cechuje publikacje historyczne, jak również dzielenia się swoją pasją w sposób niewymuszony i trafiający wprost do serca i wyobraźni czytelnika. 
Trzymając się historycznych faktów, autorka po prostu inaczej rozkłada akcenty w swoich opowieściach, co pozwala ujrzeć bohaterów z innej perspektywy; doskonałym przykładem tego zabiegu jest portret cesarzowej Elżbiety Bawarskiej, która dzięki filmowemu wizerunkowi jest postacią budzącą współczucie i sympatię, a która za sprawą niniejszej lektury sporo traci w naszych oczach, jawiąc się jako matka, która nie potrafiła zadbać o własne dzieci, wybierając dobrowolne wygnanie, zaś w stosunku do synowej, Stefanii Klotyldy Koburg, była równie trudna w obejściu, jak jej własna teściowa. Sugestywna i intrygująca narracja autorki wypełnia ramy baśni oraz przydaje barw i głębi przykurzonym, suchym historycznym faktom, uświadamiając, jak fascynująca może być historia i jakże często przewijają się na jej kartach typowo baśniowe postaci i motywy. Zaznaczyć przy tym trzeba, że analogie wskazane przez Moczulską są wyjątkowo trafne, nienaciągane,  dzięki czemu opowieści łatwiej zapadają w pamięć i zachęcają do dalszych eksploracji tematu. Szkoda tylko, że te prawdziwe historie tak rzadko wieńczy iście baśniowy happy end…

Moja ocena: 5/5



za książkę serdecznie dziękuję księgarniom Matras :)

21 komentarzy:

  1. Jestem zakochana w tej książce, pochłonęłam ją w jeden wieczór - jutro u mnie jej recenzja :)

    OdpowiedzUsuń
  2. świetna, świetna jest ta książka, mega się wpisuje w tę historyczną serię Znaku

    OdpowiedzUsuń
  3. Już sam tytuł i okładka zachęcają do lektury, Twoja recenzja tylko utwierdziła mnie w przekonaniu, że bardzo chcę ją mieć :)

    OdpowiedzUsuń
  4. To jest to, że życie często dopisuje do bajki inne zakończenie, niż wyczekiwany przez nas happy end. Mam podobne spostrzeżenie co do tego, że książka zachęca, by dalej zgłębiać losy jej bohaterek i dodatkowo bardzo podobał mi się pomysł zamieszczonych w niej ilustracji z portretami naszych księżniczek ;) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, taka wkładka mocno urozmaica lekturę! Pozdrawiam również :)

      Usuń
  5. Faktycznie szkoda, że w życiu trudno o prawdziwy happy end rodem z baśni. :)
    Bardzo kusząca propozycja, której chyba nie będę umiała się oprzeć, w sumie nawet tego nie chce. Zapisuję tytuł.

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo mi się ta książka podobała. I byłam pewna, że Tobie też się spodoba :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ale czad! Takie książki z historią w tle to ja mogę czytać :D Jeszcze przydałby się jakiś zdolny rysownik, który przerobiły portrety bohaterek na styl księżniczek Disneya :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Eeee tam, księżniczki Disneya to zupełnie nie ta bajka, że się tak wyrażę :P

      Usuń
  8. Mam zamiar polecać wszystkim tym, którzy wolą powieści współczesne, niż publikacje historyczne. Na pierwszy ogień poszła moja siostra;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Od kiedy usłyszałam o tej książce i poczytałam kilka opinii, to wiem że chcę ją przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
  10. Jakiś czas temu wróciłam do blogowania i wędruje po blogosferze by znów poczuć się jak w domu. Po prostu krew mnie przez to zalewa... Musiałam tyle tytułów wpisać na listę "must have" że już się zastanawiam ile nadgodzin muszę przepracować by to wszystko kupić...

    Ta książka to jest coś co idealnie wpasowuje się w mojego nowego bzika- losy kobiet w historii. Muszę ją mieć!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, znam ten ból - przerwa w blogowaniu i uzbiera się tyle znakomitych lektur do przeczytania, że głowa mała. Losy kobiet to zdecydowanie jeden z najciekawszych aspektów historii, cieszę się, że wkręciłaś się w temat! :)

      Usuń
  11. Szalenie cie4kawy pomysł na fabułę. Ciekawa jestem tych rzeczywistych księżniczek. Nie wpadłabym na to, by szukać ich np. w swoim otoczeniu, a pewnie też bym takie znalazła ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Wysoko oceniłaś tę książkę, więc warto się za nią rozejrzeć. Podoba mi się to, że bohaterowie są ukazani z innej perspektywy, dzięki temu możemy na nich spojrzeć inaczej. W ogóle świetny pomysł, by bohaterami baśni stały się prawdziwe osoby. :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Świetny pomysł i, jak widać, równie dobre wykonanie. Jestem jej bardzo ciekawa :)

    OdpowiedzUsuń
  14. nono, kolejna pozytywna recenzja tej książki. Interesuje mnie, koniecznie muszę po nią sięgnąć :)

    OdpowiedzUsuń

Spam, reklamy, wulgaryzmy i wypowiedzi niezwiązane z tematem będą natychmiast usuwane.