Tytuł: "Golem z Limehouse"
Wydawnictwo: Zysk i s-ka, 2015
Ilość stron: 301
Okładka: miękka ze skrzydełkami
W twórczości Petera Ackroyda ogromną rolę odgrywa
jego rodzinne miasto, Londyn. Fascynacja życiem metropolii, jej przestrzenią,
historią, kulturą, mieszkańcami, widoczna jest w niemal każdym z jego dzieł -
wystarczy wspomnieć choćby Londyn. Biografia czy Londyn
podziemny. Golem z Limehouse na pierwszy rzut oka wydaje się
powieścią zupełnie innego rodzaju - zerknięcie na opis wydawcy sugeruje
historię do złudzenia przypominającą tę o Kubie Rozpruwaczu, zwłaszcza, że
zgadza się i czas akcji, i modus operandi: oto w nędznej, portowej dzielnicy
Londynu grasuje psychopata, za ofiary obierający sobie głównie tamtejsze
prostytutki, ochrzczony przez prasę mianem Golema z Limehouse.
Jednakże główny wątek powieści to - paradoksalnie -
tylko jeden z jej aspektów, Ackroyd bowiem ponownie złożył hołd ukochanemu
miastu, które, w wiktoriańskiej odsłonie, niemal niepostrzeżenie wyrasta na
jednego z pełnoprawnych bohaterów książki.