Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Vonnegut Kurt. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Vonnegut Kurt. Pokaż wszystkie posty

sobota, 15 czerwca 2013

"Matka noc"

Autor: Kurt Vonnegut
Tytuł: "Matka noc"
Wydawnictwo: Albatros, 2013
Ilość stron: 270
Okładka: twarda

I udało mi się zwieść wszystkich. I nikt nie dostrzegł we mnie uczciwego człowieka, którego tak głęboko ukryłem.

Wojenna rzeczywistość jak żadna inna rodzi sytuacje, w których najbłahszy nawet wybór staje się deklaracją bądź zaprzeczeniem człowieczeństwa, jasno dotąd określone granice między dobrem a złem przesuwają się w najbardziej nieoczekiwany i absurdalny sposób, a zaadaptowanie się do postawionych na głowie realiów generuje niewyobrażalnej rangi dylematy moralne i kryzysy tożsamościowe.
Wyjątkowo wyrazistym przykładem człowieka, którego wojenna rzeczywistość pokonała, przerosła, zniszczyła, jest Howard W. Campbell jr, sam siebie określający jako "nazistę z reputacji i bezpaństwowca z przekonania". Kiedy go poznajemy, przebywa w izraelskim więzieniu oczekując na proces. Ma być sądzony za współudział w nazistowskich zbrodniach wojennych. Z pochodzenia Amerykanin, wraz z rodzicami wyjechał do Berlina tuż po zakończeniu I wojny światowej, tam się wychował, zrobił karierę jako dramatopisarz, ożenił się z córką szefa policji. W czasie wojny jako autor nazistowskiej propagandy prowadził audycje radiowe szerzące rasizm i antysemityzm. W istocie był amerykańskim szpiegiem, a jego audycje zawierały zaszyfrowane wiadomości niezwykle cenne dla aliantów. Kamuflaż Campbella był tak doskonały, że stał się człowiekiem powszechnie znienawidzonym jako zdrajca i nazista, uważany za winnego Holokaustu na równi z takimi tuzami, jak Eichmann czy Hoess. Po prostu "złu służył zbyt otwarcie, a dobru zbyt skrycie".

niedziela, 27 lutego 2011

"Rzeźnia numer pięć"

Autor: Kurt Vonnegut
Tytuł: "Rzeźnia numer pięć"
Wydawnictwo: Książnica - Grupa Wydawnicza Publicat

Oto książka "krótka i popaprana,bo o masakrze nie sposób powiedzieć nic inteligentnego" - słowa samego autora najlepiej chyba oddają jej charakter.
W istocie,książka jest krótka,ale skondensowana ; wspomnienia Vonneguta z pobytu w niemieckim obozie jenieckim i alianckiego bombardowania Drezna u schyłku drugiej wojny światowej właściwie niewiele różniłyby się od zwykłego sprawozdania,gdyby nie kilka charakterystycznych zabiegów,które robią ogromne wrażenie na czytelniku - być może silniejsze,niż gdyby zostały opowiedziane soczystym,kwiecistym językiem,pełnym wielkich i patetycznych słów.
Pierwszym z tych zabiegów jest oddanie narracji wymyślonemu bohaterowi,Billowi Pillgrimowi i spojrzenie oczami tego przegranego nieudacznika złamanego przez życie na koszmar wojny.
Zdystansowanie się od wojennych przeżyć,zrzucenie ciężaru relacjonowania ich na wyimaginowaną postać pozwalają czytelnikowi zdać sobie sprawę,że mimo upływu czasu autorowi nie do końca udało się otrząsnąć i pogodzić z dramatem tamtych dni.
Drugim z tych zabiegów jest motyw podróży w czasie Billy'ego oraz filozofia mieszkańców planety Tralfamadoria - ich krótkie,treściwe,dosadne,a przez to zrozumiałe i łatwiej zapadające w pamięć słowa robią na czytelniku potężne wrażenie.
Po co te podróże w czasie rodem z science fiction? Po co kosmici?
Wprowadzenie tych motywów pozwala autorowi przemycić pewne treści tak,by czytelnikowi łatwiej było się pogodzić z jego przemyśleniami ; udziwnienia w tym wypadku bardziej wzruszają,mocniej uderzają w emocje.
Spodobała mi się refleksja Vonneguta,którą wkłada w usta Tralfamadorian - że śmierć nie jest niczym strasznym,to stan przejściowy ; choć człowiek teraz aktualnie jest martwy,to przecież żyje w wielu innych momentach.Trzeba starać się zapamiętać ludzi właśnie w tych niezliczonych chwilach,przeżywać je wciąż na nowo,delektować się nimi.Ilustracją do tej filozofii są właśnie podróże w czasie,jakie odbywa Pillgrim.Kolejna metoda na rozliczenie się z koszmarnymi wspomnieniami z nalotu na Drezno.Kiedy te stają się zbyt przytłaczające,można po prostu przenieść się w bardziej radosny okres życia.
Książka ta nie jest tylko opowieścią o wojnie i przeciw wojnie.
Vonnegut zawarł w niej wiele innych poglądów ; znajdziemy tu refleksje dotyczące Ameryki i Amerykanów, starości, śmierci, ogólnie pojętej erotyki i jej obecności w kulturze masowej.
Kwitowanie słowami "Zdarza się" każdego przypadku śmierci pozwala chwilę się zastanowić - czy nie podchodzimy zbyt pobłażliwie do tragedii wokół nas? Czy nie stała się ona dla nas chlebem powszednim,czy w ogóle zwracamy uwagę na ogrom nieszczęścia? A może to po prostu kolejne nawiązanie do refleksji Tralfamadorian,dla których śmierć to rzeczywiście nic takiego? A skoro nawiązanie,to w jakim kontekście - czy to pochwała takiego podejścia,czy jego potępienie? Z całą pewnością jest to następna próba rozprawienia się z historią,której autor był świadkiem i uczestnikiem,a która powtarza się wokół nas każdego niemal dnia,na każdym kontynencie.
I chociaż o masakrze nie sposób powiedzieć nic inteligentnego,ogromny ładunek emocjonalny,jaki generuje,impet,z jakim okalecza ludzką psychikę i uderza w nasz światopogląd ,nie pozwalają o niej zapomnieć,zepchnąć w podświadomość.Zawsze znajdzie sposób,aby w najmniej oczekiwanym momencie powrócić,sprawić,by o niej pamiętano.

Moja ocena: 4/5