niedziela, 21 maja 2017

"Świętosława królowa wikingów"

Autor: Agata Stopa
Tytuł: "Świętosława królowa wikingów"
Wydawnictwo: Poligraf, 2016
Ilość stron: 762
Okładka: miękka

Postać Świętosławy, piastowskiej księżniczki, córki Mieszka I i Dobrawy Przemyślidki, jest niezwykła z wielu powodów. Historycy po dziś dzień nie mają pewności, czy... w ogóle istniała, a jeśli tak, to czy pojawiająca się w kronikach historycznych siostra Bolesława Chrobrego i matka króla Anglii Knuta - Santslaue, Sigrida Storrada - królowa ze skandynawskich sag oraz żona króla Danii Swena Widłobrodego - Gunhilda to jedna i ta sama osoba, czy też postać ta stanowi kompilację cech kilku kobiet żyjących na przełomie X i XI wieku. Wszystkie te niejasności i niejednoznaczności, a także fakt, że dumna bohaterka nordyckich sag oraz królowa Szwecji, Danii, Norwegii i Anglii musiała być kobietą niezwykłą, już za życia owianą legendą, czyni ze Świętosławy idealną potencjalną bohaterkę powieści historycznych. Literacki potencjał drzemiący w postaci piastowskiej księżniczki dostrzegła i znakomicie wykorzystała Elżbieta Cherezińska w swojej dylogii Harda Królowa, jednak nie ona jedna uległa urokowi średniowiecznej heroiny. 


Zafascynowana legendą Świętosławy Agata Stopa - z wykształcenia psycholog, pasjonatka historii średniowiecza - postanowiła zmierzyć się z tematem, traktując wszelkie niejasności i kontrowersje, jakie narosły wokół postaci siostry Bolesław Chrobrego jako wyzwanie i zachętę do przedstawienia czytelnikowi własnej wizji losów dumnej Piastówny. Świętosława, królowa wikingów jest literackim debiutem Agaty Stopy liczącym ponad 760 stron i nie da się ukryć, że przedsięwzięciem mocno ryzykownym; autorka rzuciła się na głęboką wodę starając się wyłuskać z materiałów źródłowych historyczne fakty dotyczące postaci na poły legendarnej i ubrać je w fabularną formę zdolną przykuć uwagę czytelnika, ukazując przy tym szeroki kontekst historyczno - obyczajowy epoki uwzględniający dynamizm i złożoność przemian politycznych, cywilizacyjnych, religijnych i kulturowych, narażając się przy tym na nieuniknione porównania z prozą Cherezińskiej  i jej pełną rozmachu wizją nie tylko postaci bohaterki, ale i najdawniejszej historii Polski, jak i państw pozostających w naszej ówczesnej strefie wpływów. Nie można zatem odmówić debiutującej autorce odwagi i determinacji - jaka jednak jest "jej" Świętosława i czy autorska wizja początków państwa polskiego oraz jednego z najbardziej znaczących fragmentów dziejów średniowiecznej Europy zachwyci i porwie potencjalnych odbiorców?

Fabuła powieści Agaty Stopy ujęta jest w ramy retrospekcji głównej bohaterki – będąca u schyłku życia Świętosława wspomina swoje burzliwe losy, podsumowując wszystkie swoje osiągnięcia i dokonując bilansu zysków i strat. Towarzyszy im poczucie spełnienia – jej synowie zasiadają na tronach Szwecji, Danii i Anglii, a znakomicie wydane za mąż córki są idealnymi – jak niegdyś ona sama – gwarantkami politycznych sojuszy z zapewnioną świetlaną przyszłością. Jednak sędziwa królowa czuje także gorycz niespełnionej miłości – nieraz boleśnie się przekonała, że władza i polityczne ambicje nie idą w parze ze szczęściem osobistym…

Wspomnienia Świętosławy sięgają najwcześniejszego dzieciństwa w piastowskiej stolicy Mieszka. Jako córce słowiańskiego księcia  wyrastającego na liczącego się gracza na europejskiej scenie politycznej, przypadła jej rola gwarantki sojuszu i małżonki szwedzkiego konunga Eryka. Poznajemy okoliczności, w jakich została żoną duńskiego króla Swena Widłobrodego, koleje jej płomiennej miłości do pretendenta do norweskiego tronu – Olafa Tryggvasona, która przerodziła się w zapiekłą nienawiść, przyczyny jej wygnania i tryumfalnego powrotu do Danii w towarzystwie synów, a także wydarzenia, jakie doprowadziły do jej udziału w zdobyciu przez Knuta angielskiego tronu. Świętosława, z racji swego pochodzenia, statusu, życiowych okoliczności, ale i własnych wyborów, wiodła bogate, bujne życie, obfitujące w wielkie dramaty, tryumfalne wzloty i spektakularne upadki. Niepokorny charakter, charyzma, silna i wyrazista osobowość, inteligencja oraz ambicja nie pozwalały jej poprzestać na wypełnianiu woli możnych tego świata i ograniczać się do roli matki następców tronu. Agata Stopa ukazuje trudną, naszpikowaną przeciwnościami losu drogę życia tej nieprzeciętnej kobiety, która pragnęła i dążyła do samodzielnej władzy pozwalającej na kształtowanie politycznej rzeczywistości i układów sił, bycia władczynią, z którą musieliby liczyć się inni panujący.

Świętosława żyła w ciekawych czasach: przełom X i XI wieku to epoka ogromnych przemian cywilizacyjnych i kulturowych na kontynencie europejskim: początków polskiej państwowości, kształtowania granic państw skandynawskich, schyłku epoki wikingów i świtu ery królów, która nadeszła wraz z falą chrystianizacji. Te dynamiczne, burzliwe zjawiska i doniosłe wydarzenia to wymarzone wręcz tło dla powieści historycznej i wspaniałe pole do popisu dla wyobraźni pisarza, choć zarazem potężne wyzwanie researchowo – warsztatowe. Debiutującej autorce przynajmniej w części udało się mu sprostać.

W trakcie lektury zwraca uwagę wyjątkowo solidny, obszerny research obejmujący tak realia epoki, w jakiej żyła bohaterka, jak i postać samej Świętosławy. Znajduje on zresztą potwierdzenie również w imponującej bibliografii świadczącej o tym, że autorka zgłębiła bardzo różnorodne źródła, a zdobyta wiedza posłużyła jej zarówno przy opisach ważkich wydarzeń historycznych, jak i detali dotyczących szczegółów stroju czy uzbrojenia. Tak więc od strony wiarygodności historycznej niczego autorce zarzucić nie można – już na pierwszy rzut oka widać, że historia to jej pasja i że przykłada dużą wagę do oddania historycznych realiów epoki zgodnie z materiałem źródłowym. Nie sposób jednak nie ulec wrażeniu, że w tym natłoku faktów i informacji – bez którego trudno byłoby się obejść prezentując niezbędny przecież kontekst poszczególnych wydarzeń – gubi się klimat powieści, jej rytm, tempo akcji, a nawet sylwetki bohaterów. Zabrakło mi równowagi pomiędzy ilością informacji mających tworzyć tło historyczne a pogłębionymi psychologicznie postaciami bohaterów, które powinny wysuwać się na pierwszy plan, ożywać na kartach powieści, a nawet rozsadzać ich ramy, przynajmniej jeśli chodzi o bohaterów tak wyrazistych i nietuzinkowych, jak Świętosława, Bolesław Chrobry czy Swen Widłobrody. Tymczasem zostali przytłoczeni lawiną wydarzeń i niejednokrotnie odnosi się wrażenie, że to nie oni tworzyli i kształtowali rzeczywistość, a ona ich. 
Wydaje się, że Agata Stopa za wszelką cenę chciała przedstawić szerokie tło i skomplikowane powiązania polityczne ściśle i wiernie trzymając się dostępnych źródeł, ale powieść rządzi się innymi prawami niż podręcznik do historii czy encyklopedia. Czytelnik może i nie gubi się w gąszczu wydarzeń (zwłaszcza, jeśli ma jakikolwiek pojęcie o czasach stanowiących ramy fabuły), ale wierność kronikarskim relacjom niekorzystnie odbiła się na sposobie narracji, która momentami przeradza się w przydługie, nużące, spowalniające akcję i pozbawione polotu opisy wydarzeń (np. zjazdu gnieźnieńskiego czy niektórych bitew) lub też mało dynamiczne dialogi brzmiące bardziej jak miniwykłady historyczne niż porywająca rozmowa bohaterów popychająca akcję do przodu.

Postaciom brakuje głębi i często psychologicznej wiarygodności, najczęściej zwyczajnie giną w natłoku wydarzeń. Odniosłam wrażenie, że mimo dobrych chęci, sytuacja przerosła autorkę. W stopce książki zauważyłam brak redaktora – jestem przekonana, że pomógłby on zachować debiutującej pisarce równowagę między warstwą historyczną, psychologiczną i fabularną powieści, nadałby jej odpowiednie tempo i rytm, a także ujednolicił stylizację językową, gdyż niepomiernie irytujące są przeskoki od archaicznej polszczyzny do mowy na wskroś współczesnej; próby stylizacji wypadają bardzo nieprzekonująco. Nie rozumiem też, dlaczego autorka konsekwentnie nazywa bohaterkę księżną, choć nosi ona tytuły królewskie, zwracają też uwagę takie błędy, jak kilkukrotne nazwanie Bolesława Chrobrego królem przed rokiem 1025. Brak redakcji naprawdę rzuca się w oczy. I razi.

Spodobała mi się natomiast autorska interpretacja niektórych faktów dotyczących bohaterki; jako że w źródłach historycznych Świętosławy albo niewiele, albo nie mamy pewności, że córka Mieszka, Sygryda, duńska Gunhilda i angielska Santslaue to jedna i ta sama osoba, pozostaje mnóstwo miejsca na własne interpretacje średniowiecznych dokumentów. W wielu przypadkach autorka musiała zdać się na własną wyobraźnię i moim zdaniem zrobiła to z korzyścią dla fabuły. I tak na przykład – inaczej niż u Cherezińskiej, a z równą dozą prawdopodobieństwa – poznajemy okoliczności śmierci Eryka Zwycięskiego, rozstania bohaterki z Olafem czy śmierci jej zalotników. Intrygującą rzeczą było poznać inną wersję tych wydarzeń, tym bardziej, że w przypisach autorka podała źródła, które posłużyły jej do takiej, a nie innej interpretacji faktów.


Reasumując: Świętosława królowa wikingów trochę autorkę przerosła; trudno nie dostrzec braków warsztatowych i lekkości językowej, które nie są niczym niezwykłym u debiutującej pisarki, a jednak wymagają szlifowania i doskonalenia. Agata Stopa rzuciła się na głęboką wodę – na tło powieści wybrała czasy niezwykle dynamiczne, burzliwe, obfitujące w doniosłe, brzemienne w skutki na ogromną skalę, wydarzenia historyczne, zaś w galerii bohaterów znalazły się same wybitne, pomnikowe postaci i okazało się, że niezwykle trudno w legendarnych, spiżowych bohaterów tchnąć na powrót życie, wydobyć charakter, osobowość i charyzmę, którą niewątpliwie musieli posiadać, kreując polityczne realia swoich czasów i tworząc wielką historię. Powieści nie brakuje rozmachu, a jedynie polotu, a także redaktora, który zapanowałby nad tekstem – jednak mimo to literacki debiut autorki prezentuje się całkiem obiecująco, zwłaszcza pod kątem wiarygodności i rzetelności historycznej. Zaletą są również drzewa genealogiczne Piastów, Przemyślidów oraz szwedzkich i duńskich królów, krótkie notki biograficzne obejmujące dalsze losy wybranych bohaterów powieści oraz ilustracje wplecione w treść - co prawda bez tych ostatnich spokojnie książka mogłaby się obejść, jednak może inni czytelnicy będą mieli odmienne zdanie. 
Tak więc mimo wymienionych niedociągnięć i mankamentów polecam debiutancką powieść Agaty Stopy Waszej uwadze – zdecydowanie jest to książka, której warto dać szansę i poświęcić swój czas.

Moja ocena: 4/5

Za książkę serdecznie dziękuję Autorce :)

7 komentarzy:

  1. Mam nadzieję, że i mnie uda się sięgnąć po tą książkę. Niestraszne mi te potknięcia, gdy lektura zapowiada się tak ciekawie. Zaskoczył mnie ten brak redaktora

    OdpowiedzUsuń
  2. Chętnie przeczytam, dzięki za informacje! O Świętosławie pierwszy raz przeczytałam w książce Jadwigi Żylińskiej "Piastówny i żony Piastów" (przy okazji, polecam!) i głęboko zapadła mi w pamięć. W zeszłym roku czytałam zas "Hardą" Cherezińskiej, też niezła rzecz.

    OdpowiedzUsuń
  3. Najzabawniejsze jest to, że "Świętosława" na pewno nie miała na imię Świętosława :D Nie znamy słowiańskiego imienia córki Mieszka I. Skąd zatem ten dziwnotwór: otóż imię to nosiła córka Mieszkówny i Swena. Dawno temu, w XIX wieku, jeden ze skandynawskich historyków uznał, że skoro córka, to i matka. Za nim to powtarzają inni. Tymczasem niemożliwe jest, żeby córka nosiła imię matki, bo we wczesnośredniowiecznej Skandynawii obyczaj zabraniał nadawania dzieciom imion osób żyjących.

    Skąd więc imię Świętosława u córki Swena? Opcje są dwie:
    1) Tak miała na imię matka Mieszka I. Ze względu na późniejsze występowanie tego imienia u Piastów, jest to wersja bardziej prawdopodobna.
    2) Imię to pochodzi z rodziny książąt obodrzyckich, z której wywodziła się matka Swena - znana w Skandynawii jako Tove.

    OdpowiedzUsuń
  4. Podziwiam autorów, którzy podejmują ryzyko zanurzenia się w odległej przeszłości i pogrążeni w skupieniu wertują wszystkie źródła, by ukuć z nich powieść będącą jednocześnie historią doniosłej postaci, jak i interpretacją zaszłych zdarzeń.Imponujący dla mnie jest upór i drobiazgowość Pani Agaty. Z przyjemnością, jaką daje możliwość poznania interesującej, a wciąż zagadkowej postaci ujętej w ramy zamierzchłych czasów sięgnęłabym po tę powieść, nawet, jeżeli momentami musiałabym brnąć w nużące nagromadzeniem realiów opisy. Wierzę jednak, że dzięki nim mogłabym pogłębić swą wiedzę na temat epoki lub ugruntować tę, którą już posiadam, a która wciąż się zaciera, niezwykle ulotna :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ostatnio Świętosława to bardzo popularna u nas postać; coraz więcej powieści pojawia się, które jej dotyczą. Ja jestem bardzo ciekawa, "Harda" już na półce, a i wielka szkoda że powieść panią Stopę przerosła. Redaktor na pewno pomógłby wszystko ładnie "ogarnąć".

    OdpowiedzUsuń
  6. Tak się zastanawiałam nad tą książką, bo tematyka bardzo moja, ale szczerze mówiąc, bałam się, że autorka nie udźwignie tematu. Widzę, że nie jest tak źle :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Czytałam "Hardą" i "Królową" Cherezińskiej, więc jestem ciekawa, jak wypada książka Agaty Stopy w porównaniu z tymi dwoma tytułami o Świętosławie.

    OdpowiedzUsuń

Spam, reklamy, wulgaryzmy i wypowiedzi niezwiązane z tematem będą natychmiast usuwane.