sobota, 16 lipca 2016

"Tajemnica Black Rabbit Hall"

Autor: Eve Chase
Tytuł: "Tajemnica Black Rabbit Hall"
Wydawnictwo: Świat Książki, 2016
Ilość stron: 430
Okładka: miękka ze skrzydełkami

Tajemnica Black Rabbit Hall jest powieściowym debiutem Eve Chase, brytyjskiej redaktorki i dziennikarki, która - najwyraźniej zafascynowana twórczością Virginii C. Andrews czy Kate Morton - postanowiła opowiedzieć historię, której tematyka, klimat i główne motywy: rodzinne sekrety, zakazane uczucia, tragedie odciskające swe piętno na losach kolejnych pokoleń i pozostawiające ślady w murach rodowej posiadłości -  nawiązywałyby do tych znanych z powieści wyżej wymienionych autorek. Jaki jest efekt jej starań? Czy na Tajemnicę Black Rabbit Hall warto zwrócić uwagę? O tym poniżej. 

Akcja powieści toczy się dwutorowo, fabuła składa się z dwóch przeplatających się ze sobą wątków: osadzony w przeszłości, przenosi czytelnika do roku 1968, do kornwalijskiej posiadłości Pencraw Hall, gdzie letnie wakacje, jak co roku, spędza rodzina Altonów: rodzice wraz z czworgiem dzieci, 15-letnimi bliźniętami Amber i Tobym oraz kilkuletnimi Kitty i Barneyem. 


Beztroskie, szczęśliwe dzieciństwo brutalnie przerywa katastrofalny wypadek, który zapoczątkuje szereg dramatycznych zmian i stanie się zarzewiem kolejnej tragedii. Wątek współczesny dotyczy pary narzeczonych, Lorny i Jona, którzy szukają miejsca idealnego na przyjęcie weselne. Trafiają do okazałej, staroświeckiej, klimatycznej, acz podupadającej posiadłości zwanej Black Rabbit Hall. Jonowi niespecjalnie przypada ona do gustu, jednak Lorna, zaintrygowana historią domostwa i losami członków zamieszkującej go niegdyś rodziny, jest nim zachwycona. Postanawia rozwiązać zagadkę dramatu, jaki rozegrał się w tym miejscu przed trzydziestu laty, a nieoczekiwanie odkrywa, że wiąże się z nią jej własna historia.


Debiutancka książka Evy Chase ma swój niezaprzeczalny urok, który z pewnością docenią miłośniczki powieści obyczajowych.  Jej atutem jest intrygująca fabuła, na którą składają się dwa wzajemnie się uzupełniające wątki oraz niesamowity klimat charakterystyczny dla powieści gotyckich. Historia rodziny Altonów, a raczej wydarzenia, jakie nastąpiły w czasie letnich wakacji 1968 roku, miały zupełnie niewinny początek, nic bowiem nie zapowiadało późniejszej tragedii, w każdym razie nic namacalnego i konkretnego; ot, kolejne beztroskie, leniwe lato spędzone w szczęśliwym, rodzinnym gronie. I mimo, że nic nie zwiastowało nieszczęścia, czytelnik podskórnie wyczuwa nieokreślone zagrożenie, nadciągającą katastrofę. Być może ma na to wpływ niezwykła atmosfera starego, podupadającego domostwa i pewne subtelne zwiastuny – aluzje podrzucane tu i ówdzie przez autorkę – w stopniu wystarczającym, by zaintrygować i zaniepokoić odbiorcę. Łańcuch niewinnych, ale feralnych wydarzeń nieubłaganie prowadzi do tragedii, ale i ona nie jest końcem udręki dla członków rodziny, wręcz przeciwnie – jej następstwa, dalekosiężne skutki i trauma, z którą każdy z Altonów próbuje radzić sobie na swój własny sposób, dopełniają obrazu dramatu. 

Urywana narracja, fabularne niedopowiedzenia, liczne retrospekcje, rozbicie fabuły na dwa wątki rozdzielone dystansem trzydziestu lat, miejsce akcji rodem z powieści grozy oraz współgrająca z nim atmosfera: mrocznej, pełnej sekretów posiadłości, która stała się świadkiem rodzinnej tragedii i dramatycznych zmian, jakie wstrząsnęły życiem jej członków, o aurze wciąż tętniącej dawnymi emocjami, wyczuwalnymi dla wrażliwych osób nawet po wielu, wielu latach – wszystkie te elementy skutecznie przykuwają uwagę i trzymają w napięciu, nie pozwalając oderwać się od lektury. Trzeba przyznać autorce, że choć w swojej debiutanckiej powieści wykorzystała znane i popularne motywy, którymi po mistrzowsku operuje choćby Virginia C. Andrews, efekt jest całkiem zadowalający. Do zalet Tajemnicy Black Rabbit Hall z pewnością należy zaliczyć kreacje sylwetek bohaterów, wiarygodne pod kątem psychologicznym oraz przejmująca, chwytająca za serce, autentyczna w swej wymowie narracja 15-letniej Amber, przedwcześnie dojrzałej, rozsądnej bliźniaczki, na której barki spadła opieka nad rodzeństwem i misja scalenia rozpadającej się rodziny, rozpaczliwie próbującej się odnaleźć w nowej dla siebie sytuacji.

Idealną przeciwwagą nadającą fabule lekkości i oferującej czytelnikowi chwilę wytchnienia od cięższej tematyki, jest wątek współczesny, dotyczący pary narzeczonych, Lorny i Jona. I choć w miarę rozwoju fabuły i on zaczyna uginać się pod ciężarem sekretów z przeszłości bohaterki, stanowi wyczekiwany przerywnik, pozwala odetchnąć, nabrać dystansu do wydarzeń sprzed kilkudziesięciu lat i spojrzeć na nie chłodnym okiem – oraz połączyć pewne fakty w spójną, intrygującą całość, pozwalającą rozwiązać zagadkę spowijającą historię kornwalijskiej posiadłości. 
Żeby nie było tak różowo, pomimo obiecującego rozwoju fabuły, zakończenie rozczarowuje. To najsłabszy punkt powieści Eve Chase – wydaje się być nakreślone zbyt pospiesznie, jest tendencyjnie przewidywalne, a co gorsza – okrutnie przesłodzone i baśniowe, co sprawia, że opowiedziana historia staje się dość banalna,  traci wszelkie pozory prawdopodobieństwa, tak pracowicie i misternie budowane na kartach powieści. Hollywoodzki happy end kompletnie tu nie pasuje, w związku z czym lektura pozostawia po sobie niezbyt zadowalające wrażenie, a szkoda, bo pomimo kilku niedociągnięć debiutancka powieść brytyjskiej autorki okazała się ciekawą przygodą i intrygującym doświadczeniem. Dla czytelniczek gustujących w obyczajówkach z motywem rodzinnych sekretów, łamiących życie tragedii i zakazanych uczuć oraz ceniących sobie klimatyczne,  mroczne scenerie, będzie to lektura idealna.

Moja ocena: 4/5




za książkę serdecznie dziękuję wydawnictwu Świat Książki ;)

8 komentarzy:

  1. hmm teraz mam dość dużo czasu, a więc może przeczytam ;D

    OdpowiedzUsuń
  2. Chyba już po samym tytule mogę mniej więcej się domyślić, czego można się po tej pozycji spodziewać.. Ale nie sądzę, żeby do mnie przemówiła.

    Bookeaterreality

    OdpowiedzUsuń
  3. Mnie się bardzo, bardzo podobała. Zasmakowałam ostatnio w rodzinnych historiach, głównie za sprawą Kate Morton.

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo lubię historie, w których zazębiają się ze sobą opowieści współczesne i sprzed lat; mam też sporo sympatii do obyczajówek, ciężkiego klimatu i zagadek. Ale już to, co piszesz o zakończeniu brzmi mocno zniechęcająco, bo takiej naiwności to ja nie znoszę.

    OdpowiedzUsuń
  5. Wielka szkoda, że autorka zepsuła dobre wrażenie kiepskim zakończeniem...

    OdpowiedzUsuń
  6. Kurczę, za wysoko oceniłaś i mam ochotę, mimo że za dużo książek w tym stylu czytam i wiem, że powinnam zrobić przerwę.

    OdpowiedzUsuń
  7. Okładka zwiastowała coś ciekawego :) Mam też taką rodzinną sagę na przestrzeni pokoleń (obowiązkowa tragedia w murach rodzinnej rezydencji) właśnie przeczytaną - to "Róża Północy". Tutaj zakończenie miło mnie zaskoczyło. Może więcej "Tajemnicę Black Rabbit Hall" zostawię sobie na inny czas.

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie ma nic gorszego niż słabe zakończenie...

    OdpowiedzUsuń

Spam, reklamy, wulgaryzmy i wypowiedzi niezwiązane z tematem będą natychmiast usuwane.