piątek, 11 marca 2016

"Winda"

Autor: Magdalena Knedler
Tytuł: "Winda"
Wydawnictwo: JanKa, 2016
Ilość stron: 235
Okładka: miękka ze skrzydełkami

Winda. Nie trzeba kopać zbyt głęboko, by doszukać się bogatej metaforyki związanej z bezduszną maszynerią poruszającą się między piętrami. Ciasna, klaustrofobiczna, tymczasowa przestrzeń, do której na kilka chwil ogranicza się cały nasz świat. Stan zawieszenia, wyczekiwania, krótkotrwałego wytchnienia w zabieganym życiu. Podróż między piętrami własnej duszy.  Przymus spojrzenia sobie w twarz, myślenia o tym, od czego zwykle na co dzień uciekamy, bo nie starcza czasu, chęci, odwagi; od swoich problemów, swojego życia. Niemożność ucieczki, ukrycia się przed własnym osądem, krytyką, refleksją, słabościami. Miejsce, w którym jesteśmy skazani nie tylko na siebie, ale i na towarzystwo innych ludzi, naruszających naszą prywatną przestrzeń.
A czym jest winda pewnego dziesięciopiętrowego, wrocławskiego bloku dla jego mieszkańców? Użytecznym urządzeniem zaledwie, metaforycznym motorem zmian czy stanem duszy każdego z nich?


Magdalena Knedler, autorka ciepło przyjętej przez czytelników powieści Pan Darcy nie żyje, w Windzie porusza się w zupełnie innej konwencji, podejmuje zgoła odmienną tematykę i stawia kompletnie inne pytania, jednak i tym razem jej prozie nie brakuje przenikliwości, obserwacjom - trafności, a bohaterom - psychologicznej wiarygodności i głębi, świadczących o niezwykłej wrażliwości pisarki i jej gruntownym zrozumieniu ludzkiej natury.

Wielu jest bohaterów Windy – tworzą oni bogatą i jakże barwną galerię postaci, które łączy znacznie więcej, niż mogłoby się na pierwszy rzut oka wydawać. Historie ich życia wzajemnie się przenikają, nakładają lub ledwie stykają, lecz zawsze w jakiś sposób na siebie oddziałują i wpływają – i to pomimo różnic charakterologicznych, światopoglądowych, religijno – kulturowych, społeczno – ekonomicznych czy tych związanych z bagażem doświadczeń życiowych.  Choć bohaterowie pochodzą z różnych światów, inaczej postrzegają i odbierają rzeczywistość, mają odmienne podejście do życia, tak naprawdę tworzą jeden, żywy, fascynujący w swej różnorodności organizm, stanowią wspólnotę w znacznie głębszym sensie, niż mogłoby to wynikać z samego faktu mieszkania pod jednym dachem.

Wanda – niedoceniana przez męża gospodyni domowa i miłośniczka haiku; Alicja – psycholożka nękana poczuciem winy za rodzinną tragedię; Eli – student medycyny, kanadyjski Żyd, który nie chce wiecznie rozgrzebywać Holokaustu; Maryla – była zakonnica żyjąca wspomnieniem zakazanej miłości; Romek – skrzypek z ambicjami, ale nie potrafiący zawalczyć o własne szczęście; Dżela – nauczycielka plastyki zmagająca się z anoreksją; Japonka Aya – niedoszła gejsza i tokijska windziarka, albinoska – outsiderka Wiktoria czy Stanisław – lwowski arystokrata – każda z tych osób to historia życia bogatego we wzloty i upadki, naznaczonego samotnością, rozczarowaniami, zawiedzionymi lub spełnionymi nadziejami, przepełnionego lękami, tęsknotą, radością lub smutkiem. Historie, które ukształtowały bohaterów, doprowadziły do tego konkretnego etapu i miejsca w życiu, które obrodziły doświadczeniami, stanowiącymi o ich tożsamości; w Windzie każda z nich – niby zwyczajna, banalna, jakich wiele – została przedstawiona w sposób angażujący całą uwagę i absorbujący myśli czytelnika na długo po odłożeniu lektury.

Autorka portretuje swoich bohaterów z wzruszającą wrażliwością i sympatią, wyrozumiałością dla ludzkich słabości, wad i błędów, ale bez poczucia wyższości, które nieraz jej towarzyszy. Nie brak tu wnikliwości, psychologicznej głębi i prawdopodobieństwa, dzięki którym jakże łatwo w postaciach, emocjach i postawach bohaterów odnaleźć cząstkę siebie. Najwyraźniej – co dało się zauważyć w debiutanckiej powieści Magdaleny Knedler – autorka posiadła dar nie tylko wnikliwej obserwacji i przeobrażania jej w trafne spostrzeżenia na temat ludzkiej natury, relacji międzyludzkich czy otaczającej rzeczywistości, lecz również celnej charakterystyki postaci zawierającej się w niewielu, doskonale skomponowanych słowach, docierania do sedna bez podawania czytelnikowi gotowych rozwiązań na tacy, zmuszając go tym samym do zadumy i prowokując do głębszej refleksji, bez ocierania się o banał i stereotypy. To prawdziwa sztuka, a Magdalena Knedler opanowała ją po mistrzowsku.

Niezwykle przypadł mi do gustu sposób portretowania bohaterów: autorka podejmuje z czytelnikiem grę, w toku której odbiorca musi sam poskładać wizerunki poszczególnych postaci, a buduje je nie tylko z podanych wprost informacji za sprawą narratora wszechwiedzącego, reakcji bohaterów na wydarzenia rozgrywające się w toku fabuły, lecz także z licznych retrospekcji czy osądów / przedsądów osób postronnych. Dzięki temu dowiadujemy się, w jaki sposób każdy postrzega samego siebie i jak wygląda w oczach innych; śledzimy niuanse, rozbieżności i podobieństwa tych ocen, uzupełniamy charakterystykę postaci o coraz to nowe dane, a nieraz nawet zmieniamy wyrobione wcześniej zdanie. Daje to złudzenie uczestniczenia w życiu bohaterów, gdyż wymaga podjęcia podobnych środków, jak w przypadku obcowania z ludźmi w codziennym życiu – nie każdy autor potrafi w takim stopniu zaintrygować i skupić uwagę czytelnika na postaciach swoich bohaterów.

Rozpiętość kwestii, z jakimi mierzy się w Windzie Magdalena Knedler, jest znaczna: samotność, poczucie wyobcowania, żal za tym, co minęło lub nigdy nie nastąpiło, za straconymi złudzeniami i niewykorzystanymi szansami, ból po stracie ukochanej osoby, poczucie winy i wyrzuty sumienia zabijające wszelką radość życia, poczucie niespełnienia, niemożność zawalczenia o własne szczęście, walka z własnymi słabościami i ograniczeniami, rezygnacja z marzeń i ambicji, chęć akceptacji, zagubienie w życiu, pragnienie szczęścia, olśnienie spływające, kiedy jest już za późno – zwyczajne rzeczy przytrafiające się na co dzień każdemu z nas, w prozie autorki przestają jednak być trywialne i zwyczajne, jakie bywają dla nas problemy innych, a stają się osobistym, głębokim przeżyciem, dotykającym rdzenia naszej duszy. Mogę sobie tylko wyobrazić, ile sił i energii kosztowało Magdę stworzenie tej powieści, a zrozumie to każdy, kto sięgnie po Windę.


Mimo dość pesymistycznego wydźwięku ostatniego akapitu, Winda jest w istocie powieścią… optymistyczną, może nawet odrobinę idealistyczną. Każdy z mieszkańców wrocławskiego wieżowca walczy: o siebie, swoje prawo do szczęścia, lepszego życia, otrzymując nieoczekiwane – lub nieoczywiste – wsparcie od innych lokatorów. Są oni dla siebie nawzajem schronieniem, ucieczką, nadzieją, inspiracją, ratunkiem, bodźcem do działania. To bagaże doświadczeń zbliżają ludzi do siebie, tytułowa winda jest jedynie katalizatorem zmian, do których każdy z bohaterów musi dojrzeć. A Magdalena Knedler pokazuje, że nie jest to niemożliwe, że zmiany odliczają chwile w naszym życiu i pojawiają się wtedy, gdy jesteśmy na nie gotowi. Trzeba tylko mieć odwagę wsiąść do metaforycznej windy.

W swojej drugiej powieści autorka tylko potwierdziła swój niewątpliwy literacki kunszt, głębokie zrozumienia dla człowieka i jego słabości oraz udowodniła, że nawet o rzeczach z pozoru banalnych i zwyczajnych można opowiedzieć w sposób zaskakująco świeży, niekonwencjonalny i intrygujący, że można wznieść się ponad schematy i stereotypy, odkryć w prozie życia okruchy piękna, wydobyć je na powierzchnię - i olśnić nimi czytelnika. 

Moja ocena: 5/5


Za książkę serdecznie dziękuję Autorce oraz wydawnictwu JanKa ;)

13 komentarzy:

  1. Sama z siebie nie sięgnęłabym książkę o takim tytule, bo nie lubię wind, boję się nimi jeździć, ale z Twojej recenzji widzę, że jednak książka jest ciekawa i warto ją przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie warto! Okładka i objętość niepozorne, ale zawartość... Polecam gorąco! ;)

      Usuń
  2. Zaciekawiła mnie ta "Winda". Chwytliwy tytuł, dobre tło do tworzenia bohaterów. Teraz bardzo rzadko trafia się taka dobra psychologiczna proza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się. Często autorzy idą po linii najmniejszego oporu i czepiają się schematów, nie potrafią wyjść poza koleiny stereotypów, a Magdzie się to udało. :)

      Usuń
  3. Podpisuję się obiema rękami, szczególnie pod ostatnim akapitem:) Fantastyczna opowieść, więcej takich poproszę:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Chciałabym przeczytać obie powieści tej autorki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zachęcam! Każda z nich jest inna, obie doskonałe w swoim gatunku, to niespotykane ;)

      Usuń
  5. Fabuła zapowiada się oryginalnie :). Takie opowieści lubię - z charakterystycznymi bohaterami i okruchami ich życia poznawanymi stopniowo.

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie znam jeszcze tej autorki. Książka zapowiada się bardzo ciekawie, więc chętnie podejmę wyzwanie. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Książka zapowiada się bardzo nietuzinkowo, tytuł ma ciekawą metaforę, a ta nie pozorna okładka aż zaskakuje. Myślę, że wygospodaruję sobie trochę czasu na tę pozycje, bo coś czuję, że nie będę żałowała.

    OdpowiedzUsuń
  8. Jako miłośniczka kryminałów wolałabym coś w tym gatunku, ale to też zapowiada się ciekawie.

    OdpowiedzUsuń
  9. Zaskakująca książka. Intryguje mnie psychologiczna głębia, uwielbiam takie podejście, prawdziwi bohaterowie, i oczywiście sam temat, który wymyka się schematom.

    OdpowiedzUsuń

Spam, reklamy, wulgaryzmy i wypowiedzi niezwiązane z tematem będą natychmiast usuwane.