wtorek, 1 marca 2016

"Agrypina. Cesarstwo we krwi"

Autor: Michał Kubicz
Tytuł: "Agrypina. Cesarstwo we krwi"
Wydawnictwo: Książnica - Grupa Wydawnicza Publicat, 2016
Ilość stron: 487
Okładka: miękka ze skrzydełkami

Kobiety w starożytnym Rzymie nie miały łatwego życia - czy to wywodzące się z plebsu, czy też bogate patrycjuszki, od dnia narodzin bezwzględnie podlegały władzy ojca, a po zaślubinach - męża. Rzymianki poddawano licznym i surowym ograniczeniom w życiu codziennym, nie dziwi więc fakt, że i w dziedzinie polityki były one pozbawione jakichkolwiek formalnych uprawnień. Ambitne i ponadprzeciętnie inteligentne kobiety, którym nie wystarczało tkwienie u boku i w cieniu mężów, potrafiły jednak zyskać realny wpływ na kształt wydarzeń czy skupić w swoich rękach władzę, wywierając wpływ na mężczyzn, z którymi były związane. Wystarczy wspomnieć Liwię Druzyllę, małżonkę Oktawiana Augusta, dzięki której cesarz adoptował Tyberiusza i uczynił go swoim następcą, Sempronię, która odegrała ważną rolę w spisku Katyliny czy Serwilię, matkę Brutusa i kochankę Juliusza Cezara, która wspomogła jego morderców.

Jedną z kobiet, których imię samo nasuwa się w tym kontekście, jest Agrypina, a dokładnie - Julia Agrypina Młodsza, żona cesarza Klaudiusza, siostra Kaliguli i matka Nerona. Zła sława, którą owiane jest jej imię po dziś dzień, jest niestety zasłużona, a zarzucano jej zbrodnie naprawdę ciężkiego kalibru: od kazirodztwa po skrytobójstwa i trucicielstwo. Bezwzględna, dążąca po trupach do celu, niezwykle ambitna i niebezpiecznie inteligentna, Agrypina była jedną z najbardziej wpływowych kobiet rzymskiego imperium. Nic więc dziwnego, że Michał Kubicz uczynił tę jakże barwną postać bohaterką swojej powieści zatytułowanej Agrypina. Cesarstwo we krwi, dając tym samym czytelnikom okazję do spojrzenia na antyczne realia oczami kobiety, która przez lata kontrolowała i nadawała bieg wydarzeniom oraz kształtowała ówczesną rzeczywistość wedle swojej woli.

Fabułę beletryzowanej biografii Agrypiny inaugurują wydarzenia, które nie tylko skierowały bieg historii na nowe tory, ale i przywiodły bohaterkę na ścieżkę władzy, występku i zbrodni, u kresu której czekała ją haniebna śmierć z ręki własnego syna.
Julia Agrypina, córka wywodzącego się ze znamienitego rzymskiego rodu wodza Germanika i wnuczki Oktawiana Augusta, Agrypiny Starszej, po latach wygnania powraca do Rzymu. Zesłana na niegościnną wysepkę u wybrzeży Italii przez własnego brata, cesarza Kaligulę, po jego śmierci zostaje ułaskawiona za sprawą jego następcy, Klaudiusza, odzyskuje też skonfiskowany majątek i stopniowo, utraconą niegdyś pozycję, przychylność ludu i arystokracji oraz poparcie legionów. Solą w oku Agrypiny jest cesarzowa Messalina, która, obawiając się utraty władzy i wpływów, wszelkimi sposobami stara się unieszkodliwić rywalkę. Ambitna córka Germanika podejmuje wyzwanie: dąży do zapewnienia swemu synowi odpowiedniej do urodzenia pozycji i należnej mu z tego tytułu władzy. Ostatecznie doprowadza do śmierci Messaliny i poślubienia własnego stryja; jako cesarzowa buduje własne stronnictwo, wzmacnia swą polityczną pozycję, skłania Klaudiusza do adopcji Lucjusza – Nerona, co z kolei osłabia status rodzonego syna cesarza, Brytanika. Kiedy Klaudiusz zaczyna zagrażać planom Agrypiny, ta decyduje się go pozbyć, zaś dzięki intrygom zdobywa poparcie dla nowego cesarza, swego syna, Nerona. Wkrótce jednak przekonuje się, że wyhodowała na własnej piersi żmiję, podobnie jak do jej syna dociera fakt, że był w rękach Agrypiny marionetką, za pomocą której sprawowała władzę i realizowała własne polityczne cele. Konfrontacja między matką a synem jest nieunikniona, podobnie jak tragedia będąca jej konsekwencją.

Agrypina. Cesarstwo we krwi to udana próba przedstawienia realiów epoki, czyli okresu wczesnego cesarstwa (lata 41 – 59 n.e.), ze szczególnym uwzględnieniem ówczesnej sytuacji politycznej; Kubicz całkiem zgrabnie poradził sobie z oddaniem dusznej atmosfery obfitującej w intrygi, spiski, sojusze i zdrady, zmieniające się jak w kalejdoskopie układy sił, czego najlepszym przykładem są właśnie losy Agrypiny, jednego dnia zapomnianej na skalistej wysepce, drugiego witanej z honorami w stolicy imperium, wkupującej się w łaski stryja – cesarza. Trzeba przyznać, że znajomość tematu zaprezentowana przez autora robi wrażenie; Michał Kubicz postarał się jak najpełniej i najdokładniej wykorzystać dostępne źródła historyczne i materiały faktograficzne, znajdując oparcie zarówno w dokumentach z epoki, jak i pracach badaczy historii i kultury starożytnej. Wszelkie wątpliwości wynikające z niedostatku zachowanych źródeł lub ich ograniczonej wiarygodności, autor punktuje i omawia w posłowiu, argumentując jednocześnie, dlaczego zdecydował się na taki, a nie inny kierunek rozwoju fabuły, co jest wielką zaletą powieści.

Podobnie rzecz się ma z oddaniem osobowości i charakteru postaci bohaterów, zwłaszcza protagonistki, której drogę na szczyty władzy i spektakularny upadek możemy śledzić na kartach książki. Braki w materiale źródłowym dotyczącym postaci cesarzowej i niektórych wydarzeń z jej życia, siłą rzeczy skazały autora na domysły oparte na niezmienności natury i mechanizmach sterujących motywami ludzkiego postępowania, jak i własną wyobraźnię – stąd być może dość ostrożne podejście Kubicza do najciekawszych moim zdaniem kwestii związanych z charakterystyką Agrypiny: wpływu na jej osobowość i późniejsze działania utraty wszystkich członków rodziny, motywów popychających ją do kolejnych zbrodni, no i skomplikowany charakter jej relacji z synem, zdominowanego przez silną i zaborczą matkę. Brakowało mi tu psychologicznego pogłębienia pewnych kwestii; Agrypina aż się prosi o bardziej wnikliwą i szczegółową analizę – z drugiej strony czasem lepiej skazać czytelnika na domysły, niż rezygnować z historycznej wiarygodności kreśląc sylwetkę bohatera. Mnie osobiście zabrakło tego polotu i odwagi, którą w swojej twórczości podpiera się na przykład Philippa Gregory, jednak czytelnik bardziej przywiązany do trzymania się niezbitych faktów z pewnością będzie usatysfakcjonowany.

O ile do postaci Agrypiny można mieć drobne zastrzeżenia, o tyle sylwetki innych kluczowych bohaterów udały się Kubiczowi wręcz znakomicie; poza Klaudiuszem, Messaliną czy Domicją Lepidą (teściową protagonistki, która opiekowała się małym Neronem w czasie jej zesłania), na uwagę zasługuje postać Nerona. Autor gruntownie i dogłębnie przyjrzał się charakterowi młodego cesarza, szantażowanego emocjonalnie przez matkę, zagubionego w politycznej rzeczywistości, zastraszonego rozgrywającymi się wokół tragediami, wreszcie przytłoczonego ogromem władzy, jaka z dnia na dzień na niego spadła oraz drodze, jaką przebył od uzależnienia od Agrypiny do decyzji o jej zabójstwie.

Agrypina. Cesarstwo we krwi to godna uwagi i polecenia pozycja dla miłośników powieści historycznych i historii starożytnej, której największym bodajże atutem jest bogato i barwnie przedstawione tło polityczno – obyczajowe epoki, wyjątkowa atmosfera Wiecznego Miasta z czasów cesarstwa, no i możliwość przyjrzenia się mu oczami kobiety, która stworzyła potwora i padła ofiarą własnej pychy i ambicji.

Moja ocena: 4/5

Opublikowane na stronie: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/293392/agrypina-cesarstwo-we-krwi/opinia/31439028#opinia31439028


recenzja napisana dla portalu DużeKa ;)

14 komentarzy:

  1. Za historią starożytną nie przepadam, ale na tę książkę bym się dała namówić, głównie dlatego, że to polski autor.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tym bardziej polecam, zwłaszcza, że i moje ostatnie doświadczenia z twórczością polskich autorów są bardzo pozytywne ;)

      Usuń
  2. Wszystko brzmi naprawdę zachęcająco, więc postaram się mieć w pamięci ten tytuł, chociaż przyznam, że trochę obawiam się tej publikacji. Nie jestem aż taką fanką powieści historycznych, ale może się przełamię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie, chociaż bardzo lubię powieści historyczne, bardziej do tej książki przyciągnęła możliwość poczytania o losach kobiety, którą niesława ściga do tej pory. Potraktuj ją jako intrygującą, kobiecą biografię ;)

      Usuń
  3. Witam serdecznie,
    Jako autor czuję się zobowiązany wobec czytelników i czytelniczek wyjaśnić podniesione w recenzji niedociągnięcie wynikające z faktu, że wpływ tragicznych wydarzeń z przeszłości nie był wystarczająco uwypuklony w powieści.
    Faktycznie, wydarzenia z dzieciństwa Agrypiny były w książce jedynie zasygnalizowane. Jednak powód jest bardzo prosty. W przygotowaniu jest kolejna książka, której akcja rozgrywa się kilkadziesiąt lat wcześniej. Będzie ona osnuta wokół losów rodziny Agrypiny tuż przed jej urodzeniem oraz w okresie jej dzieciństwa. Dlatego szczegółowa analiza przeszłości Agrypiny w wydanej niedawno powieści utrudniłaby mi realizację nowego projektu. Dlatego być może lektura "Agrypiny..." może na tym polu pozostawiać pewien niedosyt.
    Oczywiście wszelkie słowa krytyki są mile widziane. Uwagi postaram się uwzględnić w pisanej aktualnie powieści.
    Michał Kubicz

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Panie Michale,

      dziękuję za odwiedziny i za ten wpis! Bardzo ucieszyła mnie wiadomość, że pracuje Pan nad powieścią opowiadającą o wcześniejszych losach bohaterki i jej rodziny, będę czekać z niecierpliwością! Teraz wszystko jest jasne ;)
      Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
    2. Może dodam jeszcze jedno krótkie wyjaśnienie odnośnie tego, czy "Agrypina..." może być traktowana jako biografia.
      To ciekawe zagadnienie. Agrypina (podobnie jak i inni bohaterowie) jest postacią historyczną. Tak się składa, że właśnie minęło 2000 lat od jej narodzin. Wydarzenia, których była częścią, nie są więc abstrakcyjnym scenariuszem czy wyłącznie tworem literackim. Moim zamierzeniem było pokazanie czytelnikowi, że za wydarzeniami sucho i beznamiętnie opisywanymi w podręcznikach historii, z przytoczeniem dat, szczegółowych przyczyn i skutków, kryją się zwykłe ludzkie uczucia, dramaty, nieszczęścia i podejmowane nie zawsze trafne decyzje. To zatem próba przywrócenia tamtym wydarzeniom ludzkiego wymiaru.
      Oczywiste jest, że z całego bogactwa zdarzeń tamtych czasów, po dwóch tysiącach lat do nas dotarły jedynie strzępy, i to często zniekształcone przez stronniczych starożytnych kronikarzy. W opisywanych wydarzeniach z życia Agrypiny starałem się ująć jak najwięcej z tego, co historiazapamiętała. Wiele scen – śmierć Klaudiusza, Messaliny, Germanika czy Lolii Pauliny – to tylko literackie interpretacje tego, o czym wspomnieli historycy. Wydarzenia nad jeziorem Fucinus - bitwa skazańców czy katastrofa, która omal nie zabiła Klaudiusza – to barwny opis prawdziwych wydarzeń. Ostatni rozdział zaś to dokładna analiza - niemal godzina po godzinie - wydarzeń, które doprowadziły Agrypinę do zguby. W niektóre dialogi udało mi się wpleść wiele autentycznych wypowiedzi, które historia przypisuje bohaterom książki.
      Lecz z drugiej strony „Agrypina…” to połączenie potwierdzonych historycznie faktów z wątkami ubarwiającymi fabułę. To próba wejścia w zamknięty nawet przed historykami świat spisków i knowań poprzez wyobrażenie sobie, jak mógł wyglądać ich przebieg. O ile więc można traktować „Agrypinę…” jako zbeletryzowaną biografię, o ile też można uznać niektóre zaprezentowane w powieści obrazy za literackie wyobrażenie prawdziwych wydarzeń, to jednak równocześnie trzeba pamiętać, że niektóre wątki są zupełnie fikcyjne. W tym sensie „Agrypina…” przypomina trochę rzymskie posągi z marmuru w muzeum Palazzo Altemps w Rzymie, które przetrwały do naszych czasów w stanie okaleczonym, i które nowożytni rzeźbiarze naprawili uzupełniając brakujące kończyny według własnych wyobrażeń, dzięki czemu możemy oglądać je w pełnej krasie tak, jak wówczas, gdy opuściły pracownię starożytnego artysty.
      I tym przesłaniem kończąc, życzę miłej lektury :-)
      Michał Kubicz

      Usuń
  4. ...I przez Ciebie będę teraz szukać tej pozycji żeby ją przeczytać :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Brzmi ciekawie, ale to chyba jednak nie moje klimaty.. ;)

    Pozdrawiam i zapraszam do siebie
    Rav http://swiatraven.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Czekałam na Twoją recenzję :)
    BRzmi naprawdę nieźle, tylko epoka nie moja, jakoś nie odnajduję się już w starożytności, przeszło mi wraz z cyklem Scarrowa...

    OdpowiedzUsuń

Spam, reklamy, wulgaryzmy i wypowiedzi niezwiązane z tematem będą natychmiast usuwane.