niedziela, 20 grudnia 2015

"Umarli mają głos"

Autorzy: Marek Krajewski, Jerzy Kawecki
Tytuł: "Umarli mają głos"
Wydawnictwo: Znak, 2015
Ilość stron: 298
Okładka: miękka

Jaki może być efekt współpracy autora bestsellerowych kryminałów i wybitnego medyka sądowego? Fascynujący.
Pomysł na tę książkę zrodził się w głowie Marka Krajewskiego, autora serii słynnych powieści o Eberhardzie Mocku i Edwardzie Popielskim, w trakcie wielogodzinnych konsultacji z doktorem medycyny sądowej Jerzym Kaweckim, z jakich korzystał przy pisaniu kolejnych kryminałów. Długoletnia znajomość i doskonale układająca się współpraca zaowocowała książką, w której udział doktora nie miał się już ograniczać do merytorycznych poprawek pomysłów kolegi - tym razem Kawecki miał być jej równorzędnym autorem. W ten oto sposób powstała niniejsza publikacja: Jerzy Kawecki dostarczał materiały (akta, zdjęcia, notatki, ekspertyzy) ze spraw, w których występował jako biegły sądowy, Krajewski nadawał faktom przystępną, literacką formę.
Rzecz jasna opisywał historie w zmienionych (czasowo, przestrzennie, fabularnie) okolicznościach, by zapewnić bohaterom reportażu anonimowość i nie naruszyć ich dóbr osobistych. Prawdziwe zostały tragiczne zdarzenia, szczegółowe opisy obrażeń zwłok będących ich następstwem, a także sposób postępowania patologa i etapy jego pracy nad wyjaśnianiem zagadek aż do rozwiązania nie pozostawiającego sądowi żadnych wątpliwości. Autentyczne są również hipotezy i ekspertyzy, decydujące dla skazania sprawcy bądź uniewinnienia podejrzanego.

Umarli mają głos to zbiór dwunastu opowiadań przedstawiających mrożące krew w żyłach zbrodnie, w których wyjaśnianiu, na przestrzeni kilkudziesięciu lat, brał udział doktor Kawecki. Książka zawiera szczegółowe opisy dwunastu tragicznych, brutalnych lub odrażających przestępstw, wśród których jest nekrofilia, samobójstwo, kazirodztwo, gwałt, zabójstwo - podyktowane różnymi motywami: chęcią odniesienia korzyści materialnej, zazdrością, litością czy też będące efektem chorego popędu. Trudno jednoznacznie określić jej przynależność gatunkową - jest to coś pomiędzy reportażem a opowiadaniem kryminalnym; to właściwie zbiór faktów (gdzie konieczne, pozmienianych) obudowanych fabułą, która nadaje im lekkości i barw, a jednocześnie sprawia, że znacznie bardziej działają na naszą wyobraźnię. A autorzy nie oszczędzają czytelnika, drobiazgowo opisując wygląd miejsca zbrodni, stan i obrażenia zwłok, jak również zagłębiając się w szczegóły sekcji ciał w różnych stadiach rozkładu. Co ważne - choć są to opisy niezwykle sugestywne i - co tu dużo mówić - wyjątkowo obrzydliwe - nie ma się wrażenia, że autorzy epatują drastycznymi szczegółami: oni po prostu ukazują bez ogródek, jak wygląda praca medyka sądowego.
Nie mniej ciekawym aspektem publikacji jest opis sposobu działania patologa, który - na podstawie oględzin zwłok i miejsca zbrodni - mozolnie dochodzi do prawdy i wyjaśnienia kryminalnej zagadki. Interesująco zostały przedstawione same zbrodnie - tu zdaje się większą rolę odegrał Marek Krajewski, wchodząc w psychikę sprawcy i sferę jego motywacji, obrazując sytuację ofiary oraz tragiczne okoliczności zdarzeń.

Umarli mają głos to zbiór fabularyzowanych, autentycznych historii kryminalnych, wywołujących cała gamę uczuć: od obrzydzenia, poprzez grozę i przerażenie, po litość, a nawet fascynację. Wspólne dzieło niezwykle zgranego duetu: pisarza i patologa okazało się interesującą, niebanalną propozycją dla miłośników powieści kryminalnych. Jeśli intrygują Was nietypowe zbrodnie i zagadki, a przy okazji chcielibyście poznać szczegóły pracy medyka sądowego, jest to lektura dla Was.


Moja ocena: 4/5



za książkę serdecznie dziękuję księgarniom Matras ;)

8 komentarzy:

  1. Zraziłam się do twórczości Krajewskiego po przeczytaniu dwóch kryminałów z Mockiem, ale ta publikacja mnie interesuje i jestem pewna, że wkrótce do niej sięgnę. Przekonam się też czy jestem tak odporna na makabryczne opisy jak mi się wydaje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hah, wygląda na to, że twórczość Krajewskiego budzi bardzo skrajne uczucia - mnie kiedyś zdarzyło się przeczytać którąś z jego powieści, ale nie zapadła mi w pamięć. Po tę sięgnęłam głównie ze względu na dość masochistyczną chęć spojrzenia na pracę patologa :P
      No opisy są, i to mocne, ale dasz radę! ;)

      Usuń
  2. Czytałam :) uwielbiam Krajewskiego, a ta książka jest równie dobra jak jego kryminały :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyta się naprawdę nieźle, a wyobraźnia działa przy tym, oj działa... ;)

      Usuń
  3. Dotychczas nie poczułam chemii do prozy Krajewskiego, ale ta propozycja jest bardzo kusząca. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem, czy po lekturze to się zmieni, ale z pewnością jest to książka, która ma szansę się spodobać miłośnikowi kryminałów. Takie inne spojrzenie na to, co zwykle jest treścią tego typu lektur. ;)

      Usuń
  4. Również czytałam i dobrze wspominam, mimo że rzeczywiście odczuwałam podczas lektury również wspomniane przez Ciebie obrzydzenie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze, że ominęły nas wrażenia zapachowe ;)

      Usuń

Spam, reklamy, wulgaryzmy i wypowiedzi niezwiązane z tematem będą natychmiast usuwane.