środa, 2 września 2015

"Sen o Rzymie"

Autor: Xulio Ricardo Trigo
Tytuł: "Sen o Rzymie"
Wydawnictwo: Bellona, 2015
Ilość stron: 
Okładka: miękka

Okres panowania Oktawiana Augusta, pierwszego cesarza rzymskiego, określany jest mianem Pax Romana. Sugeruje ono, że był to czas względnego spokoju, wolnego od jakichkolwiek zbrojnych konfliktów. W istocie jednak na terenach przygranicznych nieustannie toczono walki i to na każdym krańcu rozległego imperium. Jednym z takich newralgicznych terenów był Półwysep Iberyjski, gdzie cesarz zaprowadzał pokój rzymski korzystając z bazy wypadowej dawnego warownego obozu Tarraco (dzisiejsza Tarragona), czyniąc go zarazem stolicą prowincji, rozbudowując i fortyfikując. Rozwijające się miasto stało się także sceną okrutnej zbrodni, której ofiarą padł gubernator Manni, przyjaciel samego Augusta - przynajmniej na kartach powieści historycznej hiszpańskiego pisarza, poety i tłumacza, Xulio Ricarda Trigo, Sen o Rzymie.

Wydawać by się mogło, że wybór miejsca akcji, który padł na miasto o strategicznym znaczeniu w okresie historycznym wybranym przez autora, w czasie najintensywniejszego jego rozwoju, jak i bohaterów, wśród których prym wiedzie cesarska małżonka - Liwia Druzylla, najbardziej wpływowa kobieta imperium oraz intryga kryminalna zapoczątkowana zabójstwem człowieka z otoczenia Oktawiana, muszą zaowocować barwną, interesującą i wciągającą fabułą. Nie zawsze jednak wizja, talent czy warsztat autora dotrzymują kroku oczekiwaniom i nadziejom czytelnika, o czym boleśnie przekonuje powieść Hiszpana.

Sulla Likinos, syn dowódcy rzymskiej floty handlowej, wracając ze schadzki z córką gubernatora Tarraco, Adrianą, znajduje zwłoki ojca ukochanej. Zostaje pojmany i wtrącony do lochu, gdzie czeka na wyrok cesarza Augusta; nie może liczyć na jego łaskę, zamordowany cieszył się zbyt wielkim poważaniem, nie tylko jako zarządca prowincji, lecz również jako przyjaciel Oktawiana.
Zrozpaczona Adriana szuka ratunku u swej przyjaciółki, a żony cezara, potężnej Liwii Druzylli. Ta nie tylko obiecuje pomoc w sprawie Sulli, ale także udziela dziewczynie azylu, chroniąc przed zakusami jej brata, Lukanosa, któremu śmierć ojca była bardzo na rękę z wielu mrocznych powodów. Lukanos, żądając powrotu siostry do rodzinnego domu, naraża się Liwii, a wkrótce także swemu wspólnikowi, duumwirowi Llerdy, Wergiliuszowi, który ma ambicje zostać gubernatorem w miejsce Manniego i jako taki staje się podejrzanym o zlecenie jego zabójstwa.
Zagadkę śmierci gubernatora próbuje rozwikłać cesarska małżonka, jej zaufany niewolnik Trepso oraz Apollodoros, nauczyciel dzieci Manniego i to zanim sprawy przybiorą jeszcze bardziej niekorzystny obrót.

Mimo najszczerszych chęci, by dostrzec w powieści hiszpańskiego pisarza jakiekolwiek pozytywne aspekty, lektura okazała się pasmem rozczarowań. Począwszy od realiów świata przedstawionego, poprzez intrygę kryminalną i sylwetki bohaterów po rozwiązania fabularne i styl – praktycznie w każdej z wymienionych kwestii autorowi można zarzucić spore niedociągnięcia, które sprawiają, że lektura w najlepszym razie nie zachwyca, w najgorszym zaś przypadku – generuje poczucie straty czasu.

Chociaż Trigo miejscem akcji uczynił starożytną Tarragonę, na potwierdzenie tego faktu mamy niewiele więcej ponad kilka suchych słów autora – co zadziwia tym bardziej, że w tym mieście o bogatej i barwnej przeszłości pisarz mieszka od dobrych kilku lat. W gruncie rzeczy poza wspomnianą Wieżą Minerwy, charakterystyczną budowlą, która przetrwała do naszych czasów, trudno w ubogim opisie dopatrzeć się innych szczegółów pozwalających jednoznacznie zidentyfikować miasto; nie ma bowiem mocy przekonywania stwierdzenie autora, że to właśnie jest Tarragona – rzymski przyczółek do walk z Kartaginą i baza wypadowa wojsk cezara do bitew toczonych z plemionami Kantabrów i Asturów, metropolia rozkwitająca pod jego rządami. Na dobrą sprawę mogłoby to być dowolne miasto rzymskiego imperium – tu już Trigo postarał się nieco bardziej, podkreślając przynależność do epoki używając terminów typu domus, insulae, atrium czy zaludniając karty powieści postaciami senatorów, legionistów, niewolników czy ludzi z otoczenia cesarza., jednak pomimo tego ubóstwo opisów i oszczędność detali oraz przede wszystkim papierowi bohaterowie, jak i całkowity brak klimatu starożytnego miasta na rubieżach cesarstwa sprawiają, że trudno wczuć się w realia, wyobrazić je sobie zgodnie z intencją autora, co poważnie rzutuje na odbiór lektury.

Czasem wrażenia wywołane niedostatecznie sugestywnie i plastycznie przedstawionymi realiami zacierają ciekawie skonstruowana fabuła czy intrygująco wykreowane sylwetki bohaterów. Niestety, w przypadku Snu o Rzymie nie ma mowy ani o jednym, ani o drugim.
Sporo do życzenia pozostawiają bohaterowie – nawet ci pierwszoplanowi, jak Sulla, Adriana, Lukanos czy Liwia Druzylla –  zadziwiająco bezbarwni, mdli, jednowymiarowi; ich perypetie nie budzą żadnych emocji, a koleje losu nie wywołują niczego poza obojętnością – i to pomimo faktu, że Sulla walczy o swoje dobre imię i życie, Adriana – o prawo do miłości, Lukanos – poważanie i pozycję, zaś Liwia – utrzymanie kontroli sytuacji w Tarraco, a pośrednio w całym imperium. Ich charaktery są nakreślone bardzo powierzchownie, czyny umotywowane niewystarczająco lub w bardzo naiwny, nieprzekonujący sposób, postępowanie – dziwaczne, często nielogiczne, co sprawia, że są zupełnie niewiarygodni.

Intryga kryminalna również nie zachwyca, nie trzyma w napięciu i nie wciąga, w czym dużą rolę odgrywa całkowita obojętność wobec losów bohaterów w nią uwikłanych. Zabójstwo gubernatora nie budzi emocji, podobnie jak jego konsekwencje. Jedyny zwrot akcji przygotowany przez autora w finale – nie porusza, może odrobinę dziwi, zwłaszcza w świetle przedstawionych wcześniej wydarzeń, ale raczej wydaje się zbyt nieprawdopodobny, podobnie jak motyw sprawcy – naciągany i niewiarygodny. Generalnie cała fabuła – zważywszy na potencjał drzemiący w burzliwych realiach epoki i ciekawym skądinąd gronie bohaterów – sprowadzająca się do miałkiej, mało interesującej intrygi i prościutkiej, bladej historii miłosnej, budzi zrozumiałe rozczarowanie.


Jakby tego było mało, nie zachwyca również styl autora; może jest to kwestia przekładu, ale po wielokrotnym laureacie nagród literackich spodziewałabym się bardziej dojrzałego stylu, rozwiniętej, wielowarstwowej fabuły osadzonej w nakreślonych z polotem i rozmachem realiach, intrygujących, wielowymiarowych bohaterów, działających w sposób na tyle dobrze umotywowany, by nie budził wątpliwości czytelnika, wypowiadających się w sposób płynny, naturalny, żywy, eliminujący drewniane, naiwnie brzmiące dialogi. Te wszystkie braki, niedociągnięcia i mankamenty niestety rażą, odbierając przyjemność z lektury. Wielka szkoda.

Moja ocena: 2/5

recenzja napisana dla portalu DużeKa

4 komentarze:

  1. Miałam okazję już się wcześniej zapoznać z Twoją recenzją... Szkoda, że to taka słaba książka...

    OdpowiedzUsuń
  2. W takim razie nie będę rozglądać się za tym tytułem, szkoda czasu.

    OdpowiedzUsuń
  3. Miałam nadzieję, że to będzie dobra lektura :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Książkę czyta się dobrze, jest lekka, ale niedopracowana w przynajmniej 40%. Przyznaję rację, że motywy Lukanosa do zlecenia zabójstwa na własnego ojca są mocno naciągane, tak samo jak dwójka zakochanych która zdaję się po rozegraniu swoich ról w powieści, przez resztę fabuły ukrywają się jak myszy pod miotłą. Czytałem utwór zaraz po ukończeniu świetnych powieści Anthonego Riches'a o przygodach Marcusa ("Honor patrycjusza", "Strzały nienawiści") i nie dorasta im do pięt

    OdpowiedzUsuń

Spam, reklamy, wulgaryzmy i wypowiedzi niezwiązane z tematem będą natychmiast usuwane.