środa, 5 listopada 2014

"Ripper. Gra o życie"

Autor: Isabel Allende
Tytuł: "Ripper. Gra o życie"
Wydawnictwo: Muza, 2014
Ilość stron: 493
Okładka: miękka ze skrzydełkami

Isabel Allende należy do grona najpopularniejszych współczesnych pisarzy hiszpańskojęzycznych. Choć dotąd była znana z powieści obyczajowych utrzymanych w klimacie realizmu magicznego, postanowiła spróbować swoich sił tworząc w zupełnie odmiennej konwencji. Ripper. Gra o życie to kryminalny debiut chilijskiej pisarki, nie lada gratka dla miłośników jej twórczości. Problem w tym, że Allende, zamiast eksperymentować z gatunkami literackimi, powinna raczej trzymać się konwencji, które przyniosły jej uznanie i sukces. Bo Rippera trudno zaliczyć do najbardziej udanych dzieł poczytnej pisarki.

Siedemnastoletnia Amanda Martin, córka szefa wydziału zabójstw w San Francisco, wraz z czwórką przyjaciół z różnych stron świata gra w sieci w Rippera - grę rpg opartą na motywach historii Kuby Rozpruwacza. Fikcyjna fabuła szybko zaczyna jednak nudzić grupkę wyjątkowo inteligentnych nastolatków, którzy zwracają uwagę na coś znacznie bardziej intrygującego: serię dziwacznych, brutalnych morderstw, na pierwszy rzut oka zupełnie ze sobą niepowiązanych, jakie mają miejsce w mieście, a które zaskakująco dobrze pasują do przepowiedni słynnej kalifornijskiej astrolożki, prywatnie matki chrzestnej Amandy. Ripperowcy, wspierani przez dziadka dziewczyny, zaczynają analizować tajemnicze zbrodnie prowadząc swoje śledztwo równolegle z policyjnym. Niewinna zabawa przekształca się jednak w skomplikowaną i niebezpieczną grę, w której stawką jest życie matki Amandy, która pewnego dnia znika bez śladu.

Powiedzmy sobie szczerze: nazwanie najnowszej powieści Isabel Allende thrillerem to nieporozumienie. Nawet przy sporej dozie dobrej woli trudno określić ją mianem czystego kryminału - Ripper. Gra o życie to raczej powieść obyczajowa z wątkiem kryminalnym i na taką właśnie lekturę radzę Wam się nastawić, jeśli nie chcecie przeżyć rozczarowania. Początkowo fabuła rzeczywiście sugeruje, że jej sednem będzie śledztwo prowadzone przez grupkę nastolatków za pośrednictwem internetu - niestety, ten wątek autorka zwyczajnie urywa nie pozwalając mu dostatecznie się rozwinąć, by powracać doń co jakiś czas. Problem w tym, że zabieg najwyraźniej mający na celu dawkowanie napięcia zupełnie się nie sprawdził: zaledwie pączkująca kryminalna intryga nagle rozmywa się, traci impet i ustępuje miejsca warstwie obyczajowej - perypetiom Indiany, matki Amandy, o czym jeszcze za chwilę.

Sam wątek kryminalny zresztą pozostawia wiele do życzenia: o ile postać sprawcy serii morderstw, jego psychika i motywacje zostały nakreślone w sposób drobiazgowy i wiarygodny, a nawet zaskakujący, o tyle prowadzący śledztwo bohaterowie - zarówno siły policyjne pod dowództwem ojca Amandy, jak i Ripperowcy - no cóż, ich działania są nieudolne bądź naciągane. Inspektor policji - typowy macho, doświadczony i błyskotliwy detektyw opiera śledztwo na przeczuciach i niezawodnej podobno intuicji własnej córki. Amanda z kolei - i drużyna rzekomo nad wyraz inteligentnych dzieciaków - traktują siebie zbyt serio, a amatorskie śledztwo prowadzą w oparciu o informacje, jakie dziewczyna wyciąga od ojca i jego współpracowników. Już tylko to brzmi niedorzecznie, a jeśli dodamy do tego "kluczowe" odkrycia dokonywane przez Ripperowców, a które w gruncie rzeczy są bądź oczywistościami, bądź objawieniami spadającymi im z nieba niczym deus ex machina - wtedy jasne staje się, że fabuła tak naciągana i niedopracowana zamiast intrygować - po prostu irytuje i wywołuje uśmieszek niedowierzania. Na pierwszy rzut oka widać, że Allende nie czuje się pewnie jako twórczyni kryminału; owszem, nie sposób nie docenić potencjału drzemiącego w wątku kryminalnym, niestety pozostał on żałośnie niewykorzystany, a momentami wręcz zaprzepaszczony przez nielogiczności i fabularne uproszczenia negatywnie rzutujące na odbiór lektury.

Jeśli jednak potraktować wątek kryminalny jako jeden z wielu i skupić się na warstwie obyczajowej powieści, całość wypada dużo lepiej. Fabuła oscyluje wokół perypetii matki Amandy, zwolenniczki niekonwencjonalnej medycyny Wschodu, żyjącej w oderwaniu od rzeczywistości i z głową w chmurach, koncentrując się również na kręgu jej znajomych, co jest o tyle istotne, że znajdzie się w nim także sprawca seryjnych zbrodni. Wszyscy ci bohaterowie - także drugoplanowi i epizodyczni - zostali obdarzeni ciekawymi życiorysami, skomplikowanymi osobowościami, a także poddani drobiazgowej analizie psychologicznej - niestety, za sprawą rozbudowanych fragmentów poświęconym opisom postaci, drastycznie spada tempo akcji, a fabuła zaczyna zwyczajnie nużyć. Zwłaszcza czytelnika, który, zgodnie z opisem wydawcy, nastawiał się na emocjonujący, trzymający w napięciu thriller. Jeśli jednak nie dacie się ponieść irytacji, z pewnością docenicie interesująco nakreśloną panoramę i charakterystykę współczesnego amerykańskiego społeczeństwa; Allende bowiem całkiem zgrabnie ukazała różnice klasowe i obyczajowe czy też raczej jego barwną różnorodność. W powieści znajdziemy trafnie scharakteryzowanych przedstawicieli finansowych elit, środowiska latynoskich imigrantów próbujących odnaleźć się w nowych realiach, a także ludzi ulicy, wszelkiej maści artystów, homoseksualnej mniejszości, członków gangów czy wojennych weteranów mierzących się z depresją i zespołem stresu pourazowego. Ta dość barwna mieszanka może przyprawić o ból głowy - i rzeczywiście, można odnieść wrażenie, że za dużo tego dobrego. Właściwie trudno stwierdzić, co autorka chciała zawrzeć w swej powieści i jakie przesłanie przekazać czytelnikom; fabuła kuleje pod względem kryminalnym, natomiast jak na obyczajówkę wysokich lotów, do jakich chilijska pisarka przyzwyczaiła swoich czytelników, jest ona zbyt chaotyczna, zbyt wielowątkowa przy jednoczesnej jeśli nie powierzchowności, to zbyt pobieżnym i szerokim potraktowaniu poruszanych zagadnień. Ripper. Gra o życie to literacki kompromis między kryminałem a obyczajówką, szkoda tylko, że nie do końca udany.

Moja ocena: 3/5

Opublikowane na stronie: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/233025/ripper-gra-o-zycie/opinia/21744318#opinia21744318


za książkę serdecznie dziękuję wydawnictwu Muza oraz Businness & Culture

25 komentarzy:

  1. Mam bardzo podobne podejście do tej książki. U mnie też już pojawiła się jej recenzja.

    OdpowiedzUsuń
  2. W moich oczach Allende to taka trochę niepokorna osóbka, która chciała nieco poeksperymentować, poszerzyć swoje własne granice. Jak widać w tym przypadku jej to nie za bardzo wyszło, więc sobie daruję ten niby kryminał, ale poczekam, może coś ciekawego jeszcze w przyszłości wykombinuje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podoba mi się to, że odważyła się zadebiutować w zupełnie obcej jej dziedzinie, a że nie do końca wyszło - trudno, zdarza się i tak ;)

      Usuń
  3. Początek powieści dawał nadzieję na niezły kryminał, szkoda, że wyszło, jak wyszło...

    OdpowiedzUsuń
  4. Dla mnie Allende to Dom dusz. Próbowałam innych jej książek, lecz to niestety już nie to.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Dom dusz" to naprawdę kawał świetnej literatury.

      Usuń
    2. Dziewczyny, mam w planach! Serio! :S

      Usuń
  5. Mimo wszystko wszyscy wielbiciele Allende pewnie sięgną po ten tom z sympatii do autorki i zwykłej ciekawości :)

    OdpowiedzUsuń
  6. No i takie buty... Bardzo byłam ciekawa, jak Allende wypada w innym gatunku, a tu jednak okazuje się, że i tak opiera się na wątkach obyczajowych. Być może to lepiej dla jej fanów, ale książkę może spotkać wiele krytyki ze strony miłośników rasowych powieści z dreszczykiem. W końcu opis i okładka zapowiadają coś zupełnie innego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano właśnie... wydawca tym opisem wyświadczył autorce niedźwiedzią przysługę, ale jeśli ktoś gustuje w prozie Allende, może nie będzie zbyt rozczarowany ;)

      Usuń
  7. No nieźle. :/
    Czyli wychodzi na to, że autorka powinna zostać przy tworzeniu magicznych, wielowątkowych opowieści, które tak dobrze jej wychodzą. No, szkoda. Ale dzięki za ostrzeżenie, bo zastanawiałam się nad kupnem tej książki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak! Mam nadzieję, że autorka jeszcze nieraz zachwyci czytelników prozą, która przysporzyła jej grono zagorzałych fanów ;)

      Usuń
  8. Uu, słabizna. Poza tym i tak nie czytuję takich książek, więc podziękuję za lekturę :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Szkoda, że tylko 3 - po tym nazwisku chyba każdy spodziewa się czegoś mocnego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ze mną było tak samo, ale cieszę się, że jednak przeczytałam - dzięki temu wyrobiłam sobie sama opinię o tej książce :)

      Usuń
  10. Mam tę książkę u siebie, ale już się trochę recenzji naczytałam, które pokazują, że szału nie ma...

    OdpowiedzUsuń
  11. Według mnie książka jest dobrym kryminałem , a ten ,kto czytał inne powieści Allende , doskonale wiedział ,że nie będzie to typowy ,mrożący krew w żyłach kryminał .Mimo to pisarkę uwielbiam i nigdy mnie nie zawiodła ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze mówiąc czytałam lepsze kryminały - a wydawca zapowiada thriller, więc byłam ciekawa, jak wypadnie w wykonaniu Allende ;)

      Usuń
  12. Powieść obyczajowa niekoniecznie mnie interesuje, za to na pewno sięgnęłabym po dobry thriller, gdyby był dobry... Już sama okładka mnie odstraszyła, więc dobrze, że się nie zdecydowałam na ten tytuł.

    OdpowiedzUsuń
  13. Jak można było z takiego tematu "wycisnąć" tylko powieść obyczajową? Szkoda.

    OdpowiedzUsuń
  14. Szkoda, że ta pozycja pozostawia wiele do życzenia, bo zapowiadało się całkiem nieźle. ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Książkę mam na półce, więc przeczytam, chociaż ostudziłaś mój zapał czy wymagania względem tejże lektury. Co do autorki mimo nie udanego eksperymentu, to podziwiam jej osobę za odwagę, chęć rozwoju. Może i pierwsza "kryminalna" próba nie poszła tak jak by sobie tego życzyła, ale może będą następne już lepsze i jeszcze wszystkich nas zaskoczy. Poza tym nie lubię jak autorce przypina się łatkę, to podobnie jak z panią Rowling, gdzie "Trafny wybór" miał być powieścią pierwszą dla dorosłych, a wielu czytelników narzekało czemu nie ma tam klimatu Harrego Pottera. Moim zdaniem to niesprawiedliwie i trzeba każdą kategorię czy gatunek literacki traktować odrębnie. Ale też inna sprawa, gdy faktycznie autorka zrobiła z kryminału powieść obyczajową. Więcej będę mogła powiedzieć, gdy sama przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  16. O. O tej książce w ogóle nie słyszałam. Jakoś tak Allende z thrillerem czy kryminałem mi się nie kojarzy. Zatem nie dziwię się, że to tylko element. Nawet jeśli książka nie do końca udana, wątek mnie zaciekawił dość mocno.

    OdpowiedzUsuń
  17. Już słyszałam, że ta książka autorce się nie udała. Szkoda. Lubię thillery...

    OdpowiedzUsuń
  18. Jeszcze nic nie czytałam tej autorki, ale raczej na tę powieść się nie skuszę. Widać, lepiej wychodzą jej powieści z nurtu realizmu magicznego.

    OdpowiedzUsuń

Spam, reklamy, wulgaryzmy i wypowiedzi niezwiązane z tematem będą natychmiast usuwane.