poniedziałek, 3 listopada 2014

"Posłaniec"

Autor: Markus Zusak
Tytuł: "Posłaniec"
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia, 2009
Ilość stron: 344
Okładka: miękka

Wielkie rzeczy to czasem drobiazgi, które zostały zauważone.

Czasem, by życie się odmieniło i nabrało sensu, nie trzeba szukać wielkiego celu ani dokonywać spektakularnych czynów. Nie trzeba być kimś wybitnym, nieprzeciętnie odważnym czy przebojowym. Czasem wystarczy szerzej otworzyć oczy, by dostrzec wartość drobiazgów, z jakich składa się nasze życie - i spróbować pokazać je innym.

Ed Kennedy jest 19-letnim taksówkarzem, prawdziwą ofiarą losu i pozbawionym ambicji oraz perspektyw życiowym nieudacznikiem, niezdolnym do wyrwania się z marazmu i poprawy swojej egzystencji. Mieszka w ruderze na przedmieściach ze swym psem Odźwiernym, wieczory zaś spędza grając w karty w towarzystwie przyjaciół Marva i Ritchiego oraz Audrey, w której jest nieszczęśliwie zakochany. Jego nudne i dość beznadziejne życie zmienia się w chwili, kiedy zupełnie niechcący powstrzymuje napad na bank. Choć sława lokalnego bohatera szybko blednie, życie Eda bynajmniej nie wraca na utarte tory. Pewnego dnia otrzymuje on pocztą kartę - asa karo - z zapisanymi na niej trzema adresami. Zaintrygowany chłopak udaje się na wskazane miejsca i próbuje odgadnąć, dlaczego został właśnie tam skierowany - i przez kogo. W ten oto sposób Ed zostaje Posłańcem, a jego misja dopiero się zaczyna...

Nie wiem, jak wypada Posłaniec przy osławionej Złodziejce książek, ale mam wrażenie, że to dwie zupełnie inne powieści i porównywanie ich jest bezcelowe. Bohaterem niniejszej historii jest bardzo zwyczajny, przeciętny młody chłopak, który pewnego dnia odkrywa, że i on sam, i jego życie wcale nie są tak bezbarwne i beznadziejne, jak wszystkim dookoła się wydawało - łącznie z nim samym. A żeby mu to uświadomić, wystarczyło nieprzemyślane, zupełnie spontaniczne zachowanie w czasie napadu na bank, drobna mobilizacja w postaci zbirów nasłanych przez tajemniczego mocodawcę skutecznie motywująca go do podjęcia wyzwania, ale przede wszystkim drzemiące w nim pokłady empatii i kreatywności, dzięki którym wykona swoje zadania wręcz brawurowo. 

Kobieta gwałcona przez męża - pijaka, samotna staruszka żyjąca wspomnieniami za ukochanym z czasów młodości, ksiądz odprawiający msze w pustym kościele, młoda samotna matka z trójką dzieci, czternastolatek maltretowany przez starszego brata - Ed, do tej pory przemykający chyłkiem przez życie, styka się nagle z całym morzem ludzkiego nieszczęścia i cierpienia, nie otrzymuje żadnych wskazówek, może liczyć jedynie na własną intuicję, takt i pomysłowość. A są to cechy, których mu nie brakuje. Jego działania są często zaskakujące, nieraz moralnie dwuznaczne lub balansujące na granicy prawa; niejednokrotnie ucieka się do szantażu, przemocy czy kłamstwa. Trzeba mu przyznać, że poważnie traktuje swą misję, każdemu przypadkowi poświęca sporo uwagi - czasem reaguje bardzo konkretnie, czasem drobnym gestem po prostu przywraca nadzieję, daje motywacyjnego kopa, okazuje troskę, zainteresowanie i życzliwość ludziom samotnym, nieszczęśliwym, zagubionym, poranionym przez los. Z czasem zadania stają się coraz trudniejsze, a to dlatego, że zaczynają dotyczyć Eda osobiście - będzie on musiał zmierzyć się z przeszłością swojej matki i problemami przyjaciół, a w końcu także z własnym życiem. Nieoczekiwanie i jemu samemu przynosi to satysfakcję i zadowolenie - nie tyle fakt, że komuś pomaga, ale to, że jego życzliwość okazała się wzajemna, a życie stało się pełniejsze i piękniejsze, niż mógłby przypuszczać.

Wydawać by się mogło, że opowieść o człowieku, który odnajduje sens życia w pomaganiu innym i cieszeniu się drobiazgami, będzie banalna, cukierkowa i moralizatorska. Nic bardziej mylnego - Zusakowi udało się stworzyć intrygującą, niepospolitą fabułę z przesłaniem, które tak naprawdę staje się jasne dopiero w zakończeniu, kiedy wychodzi na jaw, kto stał za misją Eda, pociągał za sznurki i w jakim celu. Morał dorosłemu czytelnikowi może wydać się zbyt wyrazisty i oczywisty, trzeba jednak przyznać, że autor nie poszedł na łatwiznę: nie narzuca młodemu odbiorcy analiz i wniosków, zaś przez możliwość identyfikacji z postacią bohatera pozwala poznawać krok po kroku przesłanie opowieści. Unika sentymentalizmu i patosu, ciężaru gatunkowego ujmuje humorem i niesztampowymi rozwiązaniami fabularnymi, dzięki czemu lektura dodatkowo zapada w pamięć. Zdecydowanie to książka niełatwa i niejednoznaczna, obliczona na inteligencję czytelnika. W zaskakująco świeży i atrakcyjny sposób opowiada o znanych prawdach; pokazuje, jak niewiele trzeba, by we własne i innych życie wnieść coś dobrego, że czasem wystarczy podarować promyk nadziei i dostrzec bagatelizowane dotychczas drobiazgi, by realnie odmienić nasze nastawienie do świata, nasze życie.

Posłaniec to piękna, zaskakująca, emanująca pozytywną energią, choć jednocześnie zawierająca słodko-gorzkie przesłanie, powieść. Pokazuje, że choć życie bywa twarde, bezlitosne i okrutne, to ludzka życzliwość i umiejętność dostrzegania drobnych, codziennych radości, czyni je znośniejszym. Nie przeczę, że to truizm, ale w jak oryginalny i pełen uroku sposób podany! Zwykle autor, który podejmuje w swojej powieści motyw tak wyświechtany i narzucający wręcz moralizatorsko - sentymentalne skojarzenia, nie jest w stanie wznieść się ponad to i podąża utartą ścieżką. Markus Zusak na szczęście wykazał się sporą wyobraźnią i kreatywnością, co sprawia, że Posłaniec jest wyjątkowo atrakcyjną i wartościową propozycją nie tylko dla młodego czytelnika.

Moja ocena: 4/5

recenzja napisana dla portalu DużeKa :)


15 komentarzy:

  1. Cały czas pamiętam o "Posłańcu" ale jakoś mi z nim nie po drodze :) jestem pewna, ze będę oczarowana lekturą :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jejku, ta książka leży u mnie na półce już ze dwa lata i jakoś jeszcze po nią nie sięgnęłam, sama nie wiem, dlaczego... Muszę ją przeczytać, będzie jedną z następnych w kolejce :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciekawie to zrecenzowałaś :) Skoro nie czytałaś jeszcze "Złodziejki książek" to Ci ją polecam, to piękna powieść. A ja widzę, że muszę się rozejrzeć za "Posłańcem".

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam kiepską pamięć do książek, bo dopiero w połowie Twojej recenzji kapnęłam się, że czytałam tę powieść, okładka mnie zmyliła :-) "Posłańca" zaserwowałam sobie zaraz po "Złodziejce książek", która byłam totalnie zachwycona. Dlatego trochę zaskoczył mnie w nim styl, ale mimo to uważam, że jest to piękna i pouczająca powieść.

    OdpowiedzUsuń
  5. Jakbym swoje wnioski czytała! :) Pamiętam, sięgnęłam po tę książkę kilka lat temu i do dziś została we mnie głęboko. Fabuła jest zdecydowanie odkrywcza i nieprzewidywalna!

    Młodzi ludzie (a i starszym nie zaszkodzi) odnajdą tutaj nie tylko wyraziste i piękne przesłanie (bez nachalnego moralizowania), że warto być dobrym i pomagać innym, bo za to zawsze jest nagroda, ale także wiele mądrych i wzruszających myśli. Nie są one podane na talerzu pełnym słodkości, ale wplecione w opowieść ze smakiem. Nikogo nie dyskryminuj, poznaj kogoś dobrze zanim go osądzisz, bieda nie jest grzechem, marzenia się spełniają...
    Chciałabym, żeby moje dziecko w wieku 15-16 lat czytało właśnie takie książki. To doskonała alternatywa dla Coelho, który przy Zusaku jest przesłodzony i nieprawdziwy.

    A "Złodziejka..."? Cóż, zdecydowanie inna, ale ja osobiście mogę z ręką na sercu powiedzieć, że jednak lepsza od "Posłańca" - konstrukcja fabuły powaliła mnie na kolana.

    OdpowiedzUsuń
  6. Pięknie to opisałaś, na pewno chętnie sięgnę po "Posłańca", bo "Złodziejka książek" mnie oczarowała. Autor posiada wyjątkową umiejętność opowiadania, barwnego, trafiającego w sedno ludzkich emocji. Nie jest to nudne, wręcz przeciwnie przyciąga i gwarantuje dobrą lekturę :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetna książka, ale skoro nie czytałaś "Złodziejki" to koniecznie to zrób! Już zacieram ręce na Twoją opinię, bo o "Posłańcu" napisałaś pięknie, a to nadal nie wszystko, na co stać tego autora!

    OdpowiedzUsuń
  8. Złodziejkę przeczytaj koniecznie, chociaż nie wiem, czy nie jesteś na to zbyt... dorosła? Mnie by się podobała o wiele bardziej, gdybym miała połowę mniej lat, niż mam.

    OdpowiedzUsuń
  9. Trochę z dystansem podchodzę do tej książki, bo kilka dni temu czytałam taką opowieść z morałem i byłam zawiedziona bardzo. Wiadomo, że to dwie zupełnie inne historie, ale baczniej się "Posłańcowi" przyglądam.

    OdpowiedzUsuń
  10. Czytałam i zgadzam się z Twoją opinią. To naprawdę niezwykła książka!

    OdpowiedzUsuń
  11. Wspaniała książka! Czytałam kilka lat temu, ale nadal pamiętam wrażenie, jakie na mnie zrobiła. Światu potrzebni są tacy posłańcy...

    W ogóle zastanawiam się, czy wydanie książki z filmową okładką, jest zapowiedzią filmu? Tak czy siak, stare wydanie było o wiele ładniejsze. Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie będę oryginalna, mam w planach tę książkę ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Chyba tylko mi nie po drodze z tym autorem...

    OdpowiedzUsuń
  14. Z niecierpliwością czekałam na recenzję tej książki. Teraz już jestem pewna, że muszę przeczytać nową powieść Zusaka. ;)

    OdpowiedzUsuń

Spam, reklamy, wulgaryzmy i wypowiedzi niezwiązane z tematem będą natychmiast usuwane.