wtorek, 9 września 2014

"Ostatni pociąg do Paryża"

Autor: Michele Zackheim
Tytuł: "Ostatni pociąg do Paryża"
Wydawnictwo: PWN, 2014
Ilość stron: 314
Okładka: miękka ze skrzydełkami

Literatura wojenna cieszy się w naszym kraju niesłabnącą popularnością - każde kolejne świadectwo tamtych dni, każde spojrzenie na ówczesne realia przez pryzmat losów ofiar, świadków czy zbrodniarzy poszerza i wzbogaca naszą perspektywę i świadomość. Nie inaczej jest w przypadku Ostatniego pociągu do Paryża, opartej na faktach powieści amerykańskiej autorki Michele Zackheim; tym razem czytelnik ma okazję przyjrzeć się pełnej grozy przedwojennej i wojennej rzeczywistości, ludzkim wyborom i dramatom oczami nowojorskiej Żydówki, zagranicznej reporterki i korespondentki wojennej w Paryżu i Berlinie.

Lata 30-te XX wieku, Nowy Jork. Rose Manon pracuje w wymarzonym zawodzie dziennikarki, jednak pisanie artykułów do rubryk towarzyskich nie zaspokaja jej ambicji i ducha przygody. Lata ciężkiej pracy nie idą jednak na marne - kiedy dostaje posadę zagranicznej korespondentki w Kurierze Paryskim, czuje się tak, jakby złapała Pana Boga za nogi. Bez żalu wyjeżdża do Europy zostawiając żydowską rodzinę, z którą nigdy się nie identyfikowała i zrywając toksyczne relacje z egoistyczną, nieczułą  matką. W Paryżu, ukrywając swoją płeć i pochodzenie pod pseudonimem R.B.Manon, zyskuje uznanie, szacunek i sławę. Doceniając jej profesjonalizm, szef wysyła ją do Berlina w roli korespondentki politycznej; jest rok 1937, nasilają się prześladowania żydowskiej ludności, Rose z przerażeniem obserwuje ponurą rzeczywistość III Rzeszy - nie dając omamić się propagandzie i cenzurze, jak większość berlińskich dziennikarzy dostrzega, jak Hitler spycha Europę na skraj wojny. W samym środku tego szaleństwa poznaje Leona - niemieckiego grawera skrywającego niebezpieczną tajemnicę. Wybuch wojny sprawia, że Rose będzie zmuszona stawić czoło temu wszystkiemu, przed czym uciekała całe życie i dopiero czas pokaże, czy wyszła z tej próby zwycięsko.

Choć fabuła powieści Michele Zackheim osadzona jest w europejskich realiach II wojny światowej, czytelnik ma szansę spojrzeć na nie z rzadko spotykanej perspektywy - amerykańskiej Żydówki i korespondentki wojennej w jednej osobie. To bardzo specyficzny punkt widzenia, a kluczem do niego jest skomplikowana osobowość bohaterki. Ukształtowała ją przede wszystkim trudna, toksyczna relacja z egoistyczną, nieczułą matką - Rose od dzieciństwa czuła się niekochana, a ciągłe zabieganie o uwagę i akceptację matki przełożyło się na ambitną chęć udowodnienia otoczeniu swojej wartości - to jej się zresztą udało, ciężka praca w zdominowanym przez mężczyzn świecie dziennikarskim zaowocowała uznaniem i szacunkiem współpracowników i czytelników. Nie udało jej się jednak zyskać tego, na czym zależało jej najbardziej - uczucia matki; choć obie były na siebie skazane, połączyła je raczej więź przypominająca miłość - nienawiść. Rose nigdy nie wybaczyła matce, że zmuszona była dla niej poświęcić miłość swojego życia, nieustannie też ubolewała nad podobieństwem ich charakterów, który nie pozwalał jej nawiązać trwałych i głębokich relacji międzyludzkich. To właśnie jeden z głównych motywów powieści Zackheim - samotność wynikająca z poczucia wyobcowania, specyficznego chłodu uczuciowego uniemożliwiającego zaangażowanie się w jakikolwiek trwały związek.

Kolejnym ważnym aspektem tego motywu jest kryzys tożsamości, jaki przeżywa Rose. Nigdy nie uważała się za Żydówkę, odżegnywała się od swych korzeni, lubiła myśleć o sobie jako o kosmopolitce - ignorując niebezpieczeństwo grożące osobom żydowskiego pochodzenia w nazistowskich Niemczech, zabiega o pracę korespondentki politycznej w Berlinie - i dopina swego. Choć na miejscu dokumentuje nasilające się prześladowania ludności żydowskiej (zakładanie gett, pokłosie ustaw norymberskich, wydarzenia Nocy Kryształowej) i zwraca uwagę na eskalację antysemityzmu, nadal nie potrafi zaakceptować kwestii swego pochodzenia i uwierzyć w grożące jej niebezpieczeństwo. Być może podświadomie przestrogą staje się dla niej ponury los jej kuzynki, amerykańskiej aktorki Stelli, dumnej ze swego pochodzenia, brutalnie zamordowanej przez niemieckiego psychopatę, Vosberga. Rose traktowała to jako metaforę, zwiastun nadciągającego zagrożenia ze strony Rzeszy i mroczną przepowiednię losu jeśli nie Żydów w ogóle, to całej Europy, ale także jako swego rodzaju ostrzeżenie przed przyznawaniem się do swego pochodzenia. Świadome odcięcie się od korzeni i rezygnacja z rodzinnej przeszłości, a tym samym tożsamości, brak poczucia przynależności do konkretnej grupy i przywiązania do określonego miejsca i wynikająca z tego faktu samotność to kolejny ważny motyw Ostatniego pociągu do Paryża.

Mogłabym, idąc tropem blurba, napisać, że powieść Michele Zackheim to historia miłosna porównywalna z Casablanką; moim zdaniem jednak to opowieść o samotności. Uczucie bohaterki do Leona, niespełniona miłość, której wspomnienie prześladowało ją niemal do końca życia to tylko jeden - choć niezwykle istotny - czynnik, który wpłynął na kształt jej losów i życiowe wybory. Właściwie to opowieść mocno uniwersalna - w końcu każdego z nas w jakimś stopniu zmienia kontakt z innymi ludźmi, jakich spotykamy na swej drodze. W przypadku Rose największy wpływ na jej życie miała matka, ukochany mężczyzna, który został jej odebrany, a także smutna historia z kuzynką Stellą czy tragedia redakcyjnego kolegi Andy'ego. Wojenne realia, w które została nagle wrzucona bohaterka, nie zdeterminowały jej losów - jak to nieraz czytelnik obcujący z literaturą wojenną miał okazję obserwować - ale z pewnością stały się swego rodzaju katalizatorem zmian w jej życiu; nie warunkiem niezbędnym do ich zaistnienia, ale raczej jednym z możliwych scenariuszy, którego efektem była głęboka, dojmująca, ale poniekąd świadomie wybrana przez bohaterkę samotność. Nie oczekujcie więc po Ostatnim pociągu do Paryża opowieści na miarę Casablanki czy wstrząsającej historii wojennej - być może jest to kwestia perspektywy,w  końcu bohaterką jest Amerykanka w dość uprzywilejowanej pozycji, nietykalna ze względu na swoją narodowość i wykonywany zawód (do czasu, ale jednak) - choć jest w centrum wydarzeń i z przerażeniem dostrzega zagrożenie ze strony Hitlera dla Europy, opisuje ponurą rzeczywistość chłodnym, profesjonalnym okiem reportera, z dystansu. Jednak operowanie stereotypowymi obrazami, brak głębi i charakterystycznego dla literatury wojennej niewymuszonego dramatyzmu, powierzchowność opisów i emocjonalny dystans niewyobrażalny dla czytelnika wychowanego na literaturze tego typu, nieco rozczarowują odbiorcę ubóstwem i płytkością tła powieści. Dramatyczne w zamierzeniu sceny nie poruszają tak, jakbyśmy tego oczekiwali, choć jasne jest, że dla autorki były nie lada wyzwaniem. Myślę, że czytelnik musi się pogodzić z taką typowo amerykańską perspektywą, gdzie uproszczenia fabularne wynikają z niezrozumienia europejskich realiów wojennych i w jakimś stopniu na pewno są mechanizmem obronnym na niepojmowalny przez nich rozmiar cierpienia i krzywd. Może nas drażnić taka naiwność, niemniej trzeba o tym pamiętać sięgając po literaturę amerykańską osadzoną w europejskich realiach II wojny światowej.

Moja ocena: 3/5

Opublikowane na stronie: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/227430/ostatni-pociag-do-paryza/opinia/20962913#opinia20962913


za książkę serdecznie dziękuję wydawnictwu PWN :)

20 komentarzy:

  1. Zapowiada się interesująca lektura, chociaż podejrzewam, że amerykańska perspektywa mogłaby mnie drażnić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, oni zupełnie nie czują europejskich realiów. Ale już na przykład o wojnie w Wietnamie piszą rewelacyjnie!

      Usuń
  2. Czytałam przed chwilą u kogoś recenzję tej książki, ale bardziej pochlebną :) Interesuje mnie taka tematyka, a zwłaszcza literatura wojenna, więc mimo wszystko, chętnie sama podejmę wyzwanie i przeczytam powieść.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko zależy od tego, czego oczekujesz po lekturze - dla mnie to, co otrzymałam, to było zbyt mało, literatura wojenna przyzwyczaiła mnie do dużo lepszych lektur:) Ale oczywiście jestem ciekawa, czy Tobie książka przypadłaby do gustu:)

      Usuń
  3. Mimo przeciętnej oceny zapisuję tytuł, bo mam nadzieję, że uda mi się zapoznać :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Coś w tym jest, że Amerykanie nie potrafią oddać ducha okresu wojennego ani w filmie, ani w książkach. W przypadku filmów stawiają na pięknych aktorów, efekty specjalne i ogólne "wow", a realizm i klimat wynikający z dramatyzmu kuleje. Oczywiście są wyjątki, ale to tylko wyjątki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie - ale to też zależy, o której wojnie mowa, bo na przykład pozycje opowiadające o wojnie w Wietnamie czy Iraku mają naprawdę dobre:)

      Usuń
  5. Lubię książki, których akcja rozgrywa się w trakcie II wojny światowej dlatego z przyjemnością bym przeczytała

    OdpowiedzUsuń
  6. Tematycznie mnie zainteresowała, ale dosyć niska ocena, zastanowię się nad jej czytaniem.

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie będę szukać tej książki, bo z tego, co widzę, zbiera ona raczej średnie recenzje. Dodatkowo uważam, że w takich historiach powinno aż wrzeć od emocji, a ten chłodny osąd oraz dystans bohaterki jakoś mi nie pasują.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Otóż to! Wiesz, ten dystans jest nawet wytłumaczalny, a usprawiedliwia go zawód bohaterki, jednak to styl narracji mi nie pasował, w tej materii zabrakło mi tego czegoś:)

      Usuń
  8. Raczej nie czytałam książek osadzonych w czasach wojen światowych, więc jakoś nie mam ochoty na tą pozycję.

    OdpowiedzUsuń
  9. do takiej literatury zawsze podchodzę z rezerwą, żeby nie powiedzieć, jak pies do jeża. ocena też nie za wysoka, więc z Michele raczej się nie spotkamy.

    OdpowiedzUsuń
  10. Mimo kilku wad, czuję że to powieść dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie przepadam za literaturą wojenną, więc raczej się nie skuszę ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Poruszyła mnie Twoja recenzja. Cudownie opisałaś wszelkie mankamenty tej powieści zwracając uwagę na ich źródło - brawa za błyskotliwą argumentację. Twój opis książki mnie urzekł tak więc po mimo tego wszystkiego co napisałaś o jej "brakach" chyba i tak przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A dziękuję - mam nadzieję, że nie będziesz lekturą zawiedziona:)

      Usuń
  13. Wiedząc, że powieść, której akcja toczy się w czasie wojny, napisał autor ze Stanów Zjednoczonych, od razu odpowiednio się nastawiam, wiem, jak mam na nią patrzeć. Czytałam ich już wiele i wiem, że nie powinno się generalizować, przecież na przykład Amerykanka napisała genialny "Niewidzialny most", niemniej jednak gros powieści wygląda właśnie tak, jak napisałaś - są zbyt płytkie. W tym przypadku nie spodziewałam się fajerwerków, ale oryginalność akcji i poruszane tematy są na tyle intrygujące, że na pewno sięgnę po tę powieść. Tylko nie do końca wiem - czy czasami wątek miłości nie jest zbyt dominujący, czy nie przesłania za bardzo tego, co o wiele istotniejsze...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, kiedy zastanawiałam się, z której strony ugryźć tę powieść w recenzji, trochę się natrudziłam - bo ewidentnie autorka chciała napisać o wojnie, miałam wrażenie, że nie bardzo wiedziała, co napisać ponad to:) Wątek miłosny nie jest dominujący, bez obaw - przewija się on przez cała fabułę, ale moim zdaniem jest tak, jak to ujęłam w tekście: to głównie opowieść o poszukiwaniu własnej tożsamości i samotności :) Spróbuj, jestem bardzo ciekawa Twoich wrażeń!

      Usuń

Spam, reklamy, wulgaryzmy i wypowiedzi niezwiązane z tematem będą natychmiast usuwane.