wtorek, 1 lipca 2014

"Noce królowej"

Autor: Mireille Calmel
Tytuł: "Noce królowej"
Wydawnictwo: Książnica - Grupa Wydawnicza Publicat, 2014
Ilość stron: 407
Okładka: miękka ze skrzydełkami

Eleonora Akwitańska to z całą pewnością jedna z najsłynniejszych i najbardziej wpływowych kobiecych postaci średniowiecza, znacznie wyrastająca ponad swoją epokę. Dwukrotnie koronowana na królową ( Francji - jako żona Ludwika VII i Anglii - u boku Henryka II Plantageneta), matka dwóch królów (Henryka i Ryszarda Lwie Serce), stawiała czoło zarówno cesarzowi, jak i papieżowi, rządziła dwoma królestwami wykazując się niebywałym zmysłem politycznym i dalekowzrocznością, brała udział w wyprawie krzyżowej, wpływała na ówczesną obyczajowość i kulturę - wydawać by się mogło, że dzieje tej ze wszech miar barwnej i nietuzinkowej postaci są gotowym materiałem na intrygującą i fascynującą powieść, której nie trzeba ani ubarwiać, ani w inny sposób wzbogacać - wystarczy ująć w ramy fabuły dostępne fakty. No cóż, okazało się, że jednak można zaprzepaścić potencjał drzemiący w tej historii i sprowadzić ją do nie najwyższych lotów historycznego romansu okraszonego dziwacznymi, zupełnie niepotrzebnymi magicznymi pierwiastkami.

Akwitańska księżniczka Alienor wyrasta na najlepszą partię Europy - ożenek z nią przyniósłby potencjalnemu małżonkowi nie tylko bogactwo, ale też władzę i potężne wpływy, nic więc dziwnego, że o jej rękę ubiega się wielu kandydatów. Po śmierci ojca, który zaręczył córkę z hrabią Andegawenii Henrykiem Plantagenetem, Alienor zostaje wydana za króla Francji, Ludwika VII. Ta decyzja krzyżuje szyki pretendentce do angielskiego tronu, Matyldzie, walczącej o koronę dla swego syna Henryka z kuzynem, Stefanem z Blois. Małżeństwo Alienor z Plantagenetem znacząco ułatwiłoby wyegzekwowanie jego praw do angielskiego tronu; w tym celu Matylda wysyła swoją zauszniczkę, niejaką Loannę de Grimwald, na francuski dwór. Kobieta zostaje powiernicą Alienor i ma za zadanie przygotować grunt pod przyszły mariaż swej pani z Henrykiem. Loanna, pochodząca z rodu założonego przez samego Merlina, posiada magiczne zdolności, które pomogą jej w wypełnieniu misji - zwłaszcza, że musi działać nie tylko wbrew aktualnym politycznym układom, ale i z niezależną, hardą osobowością Alienor.

Ostatnio można dostrzec ciekawy, acz nieco karkołomny trend w powieściach historycznych polegający na wzbogacaniu osnutej na faktach fabuły wątkami bądź elementami fantastycznymi. Są pisarze, którzy czują się w takich klimatach jak ryba w wodzie; wyważenie proporcji między prawdą historyczną a fantastyką otwiera przed nimi nowe możliwości, dzięki czemu fabuła nabiera nowego wymiaru i dodatkowo intryguje. Rzecz w tym, by nie przekroczyć cienkiej linii dzielącej kicz od pikanterii, by bujna wyobraźnia nie poniosła autora przysłaniając fakty i odbierając wiarygodność całej historii. Znakomicie z wyzwaniem poradziła sobie chociażby Elżbieta Cherezińska w Koronie śniegu i krwi czy Philippa Gregory we Władczyni rzek. Niestety, Noce królowej udowadniają, że twórczość tych pisarek to za wysokie progi dla Mireille Calmel; fabuła jej powieści przypomina naiwną bajeczkę, mało wyrafinowaną alternatywną wersję historii, gdzie kluczowe wydarzenia (które były przecież logicznym następstwem politycznych intryg i zabiegów dyplomatycznych) są skutkiem działania magii.
Rozumiem, że beletrystyka rządzi się własnymi prawami, a autor ma prawo naginać fakty historyczne do własnej koncepcji - w przypadku francuskiej pisarki odniosłam jednak wrażenie, że jej ingerencja poszła za daleko, że poniosła ją wyobraźnia, a ucierpiała na tym cała historia niezwykłej kobiety, jaką była Eleonora Akwitańska.

Po Nocach królowej oczekiwałam ciekawie opowiedzianej historii matki Ryszarda Lwie Serce, jednej z najpotężniejszych i najbardziej wpływowych kobiet średniowiecza - tymczasem na pierwszy plan wysuwa się nie ona, lecz... jej powiernica wywodząca się z druidzkiego rodu, Loanna, oraz jej uczuciowe perypetie i magiczne działania, za sprawą których ma przeforsować polityczne plany Matyldy, matki Henryka Plantageneta. Poza oczywistą niedorzecznością tej koncepcji działania bohaterki wypadają dość nieudolnie - aż dziw bierze, że komuś takiemu udało się doprowadzić do mariażu Alienor i Plantageneta, jak chce autorka. Kolejnym aspektem powieści, nad którym można tylko rwać sobie włosy z głowy, jest portret samej władczyni - Alienor ma w sobie więcej z kapryśnej, rozerotyzowanej nastolatki niż potężnej królowej, którą w istocie była: Calmel skupia się głównie na jej romansach z partnerami obojga płci, więc siłą rzeczy kreuje postać płaską, ubogą i jednowymiarową, zupełnie niepodobną do historycznego pierwowzoru, w najmniejszym nawet stopniu nie oddającą jej bogatej i barwnej osobowości. To prawda, że kluczowe fakty z jej życia przedstawia dość wiernie: nieszczęśliwe małżeństwo z Ludwikiem VII, nieudaną wyprawę krzyżową czy wydarzenia, które poprzedziły jej rozwód i powtórne zamążpójście, tym razem za Henryka Plantageneta - ale na tym koniec. Taki rozwój fabuły pozostawia po sobie jedynie niedosyt i niesmak, nie tego oczekiwałam po lekturze.

Noce królowej to powieść, którą należałoby potraktować jako lekki, dość naiwny romans historyczny inspirowany losami Eleonory Akwitańskiej - w żadnym wypadku jako beletryzowaną biografię dającą czytelnikowi pewną wiedzę na temat postaci czy też lekturę zdolną zachwycić bardziej wymagającego czytelnika gustującego w doskonałej prozie Philippy Gregory (porównanie niestety narzuca się samo, bowiem i Brytyjka  stworzyła cykl traktujący o losach dynastii Plantagenetów). Prozę Mireille Calmel poleciłabym czytelniczkom szukającym romantycznych uniesień w magiczno - średniowiecznej scenerii. I tyle.

Moja ocena: 2/5

Opublikowane na stronie: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/225228/noce-krolowej/opinia/19367181#opinia19367181


za książkę serdecznie dziękuję Grupie Wydawniczej Publicat :)

11 komentarzy:

  1. Tak więc spuśćmy już zasłonę milczenia nad tą powieścią i przejdźmy do kolejnych. Właśnie pan listonosz dostarczył mi "Białą księżniczkę". :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Byłam bardzo ciekawa, jak odbierzesz tę książkę. Odniosłam podobne wrażenia, historia Eleonory została niesamowicie spłaszczona i sprowadzona do kiczowatego romansidła. Wielka szkoda, bo historia ta miała ogromny potencjał...

    OdpowiedzUsuń
  3. No cóż, zdarza się... będę unikać, szczególnie, że tyle innych powieści historycznych polecasz :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Szkoda, że tak kiepsko wypadła w Twoich oczach,bo szukając dobrej powieści historycznej, często lubię spojrzeć na Twoje zdanie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Przyznaję, że napaliłam się na tę książkę, gdy zobaczyłam ją w zapowiedziach, ale że to nieznana mi autorka, stwierdziłam, że poczekam na pierwsze recenzje. I widzę, że dobrze zrobiłam. Na pewno porównywałabym ją z piórem Gregory, więc efekt byłby taki sam, jak u Ciebie. Szkoda potencjału:(

    OdpowiedzUsuń
  6. Oj szkoda, że książkę tak słabo oceniasz, bo zwróciła ona moją uwagę i miałam nadzieję na kolejną smakowitą literacką biografię w stylu Philippy Gregory, czy Gortnera

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie przepadam za romansami historycznymi, więc raczej nie sięgnę po tę książkę. Szczególnie, że Tobie się nie za bardzo spodobała ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Druga negatywna recenzja tej książki- będę jej więc unikać. Ach wielka szkoda, że zmarnowano potencjał książki.

    OdpowiedzUsuń
  9. Uhuhu, nie ma co nawet spoglądać w kierunku tej książki, skoro taka słaba :D

    OdpowiedzUsuń
  10. biorąc pod uwagę, że w tej kategorii tylko Gregory ma u mnie względy, to na Noce królowej nawet nie rzucę okiem - szkoda czasu i nerwów.

    OdpowiedzUsuń
  11. Opis książki zapowiadał ciekawą lekturę, ale sądząc po Twojej recenzji może nie warto po nią sięgać.

    OdpowiedzUsuń

Spam, reklamy, wulgaryzmy i wypowiedzi niezwiązane z tematem będą natychmiast usuwane.