piątek, 9 maja 2014

"Straszne zamczysko"

Autor: Elżbieta Gros
Tytuł: "Straszne zamczysko"
Format: e-book
Wydawnictwo: Goneta.net
Ilość stron: 266

Mariaż kryminału z horrorem to zazwyczaj intrygujące połączenie; opowieść osnuta wokół charakterystycznych dla tych gatunków motywów i fabularnymi rozwiązaniami nawiązująca do ich najlepszych tradycji ma w sobie spory potencjał, dzięki czemu jest w stanie przykuć uwagę czytelnika i zapewnić mu chwile podszytej grozą rozrywki. Niestety, czasem dobre chęci i ewentualne możliwości nie przekładają się na realizację koncepcji, obiecujący pomysł zostaje zaprzepaszczony, czytelnikowi zaś pozostaje poczucie niedosytu bądź rozczarowania.

Fabuła Strasznego zamczyska zapowiada się całkiem interesująco: oto do rodzinnej, nieco podupadłej posiadłości przyjeżdża syn seniora rodu, Robert Grabski wraz ze swoją francuską żoną i dwójką dzieci. Niestety, Robertowi nie jest dane zbyt długo cieszyć się świeżo odbudowaną więzią z ojcem, ponieważ starszy pan nagle umiera pozostawiając synowi dopilnowanie spraw związanych z podziałem majątku. Do zamku zjeżdża się cała rodzina, w tym także krewni, o których istnieniu nikt nie miał dotąd pojęcia. Przedłużające się kwestie spadkowe zmuszają Roberta i jego rodzinę do pozostania na miejscu i zamieszkania w ponurym zamczysku, który od dzieciństwa budzi w nim lęk, a wśród okolicznych mieszkańców popłoch ze względu na niezwykłe i niepokojące zjawiska, jakie mają miejsce w jego pobliżu. Mieszkańcom zamku ukazują się tajemnicze zjawy, z korytarzy dobiega diabelski chichot, a wkrótce po pogrzebie głowy rodu mają miejsce kolejne niewyjaśnione przypadki śmierci członków rodziny. Rozwiązania kryminalnej zagadki podejmuje się inspektor Wolski, obdarzony chłodnym, analitycznym umysłem śledczy bardzo sceptycznie odnoszący się do spraw nadprzyrodzonych i ponurej legendy, jaką owiane jest zamczysko.

Entuzjazm, z jakim zabierałam się do lektury, gasł z każdą odwracaną stronicą. Stopniowo zastępowało go niepokojące i niemiłe przeczucie, że autorka nie do końca przemyślała fabułę, trochę się w niej pogubiła, straciła nad nią kontrolę; nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że spora jej część powstawała niejako na bieżąco, w trakcie pisania, co niestety przełożyło się na jakość powieści. Poczułam się zagubiona i zdezorientowana nie mając pewności, czy aby autorka na pewno wiedziała, co pisze, tym bardziej, że wszystko wskazywało na to, że miała problemy ze spójnością fabuły i logiką składających się na nią wydarzeń. Zaczęłam nawet zastanawiać się, czy wyraźny brak logiki przewijający się w poszczególnych epizodach jest celowy czy też wynika po prostu z niedopracowania; skłaniam się przy tym ku tej drugiej kwestii.

W trakcie lektury mnóstwo rzeczy budziło moje wątpliwości, a że były to kwestie elementarne i kluczowe dla fabuły (rozwiązania fabularne, działania i motywacje bohaterów, nieraz po prostu absurdalne), cierpiała na tym jej wiarygodność; fałszywe założenia skutkowały błędnym wnioskowaniem przekładającym się na tok akcji czy zachowania postaci, co zwyczajnie poddawało w wątpliwość ich sens. Najgorsze jest to, że wspomniane błędy czy nieścisłości wynikały najczęściej z niedostatecznie rzetelnie przeprowadzonego researchu, przy czym w wielu przypadkach wystarczyłaby po prostu potoczna wiedza lub odrobina zdrowego rozsądku - policja przecież nie SKAZUJE oskarżonego, a prowadzący śledztwo nie konsultuje jego przebiegu z głównym podejrzanym... Szkoda, bo tego typu potknięcia merytoryczne w połączeniu z logicznymi wpadkami w kwestii sposobu prowadzenia śledztwa niemalże dyskwalifikują lekturę w oczach czytelnika.
Sama intryga kryminalna jest ciekawie zarysowana, urozmaicona pomysłowymi zwrotami akcji - cóż jednak z tego, skoro jest momentami niespójna; zagadkę co prawda trudno jest rozpracować, wynika to jednak raczej z fabularnego chaosu niż z braku dostatecznych zdolności dedukcyjnych czytelnika. Trzeba przyznać, że zakończenie robi wrażenie, element zaskoczenia jest nim w istocie, choć moim zdaniem... jest niepotrzebny, bo zbyt dziwaczny. To prawda, że zmienia całkowicie perspektywę wydarzeń, co zdecydowanie należy uznać za zaletę, ale sama jego natura pozostawia wiele do życzenia. Sam motyw śledztwa prowadzonego w zamkniętym gronie podejrzanych jest chwalebnie klasyczny, szkoda tylko, że jego wykonanie nie powala na kolana.

Nie sposób nie zwrócić uwagi rażące nieprawdopodobieństwo psychologiczne postaci: reakcje domowników na nagłą i tragiczną śmierć dziecka czy na pojawiające się znienacka zjawy są po prostu tak zdumiewająco nieautentyczne, że aż śmieszne. Nie najlepszego postrzegania powieści nie poprawia wcale język i styl autorki, który mogłabym określić jako niedojrzały, momentami wręcz infantylny - sposób prowadzenia narracji, dynamiczne, ale kulawe dialogi, niezręcznie brzmiące ze względu na dobór słów opisy zdarzeń, nieudana stylizacja językowa (choć akcja toczy się na kilka lat przed wybuchem II wojny światowej, słownictwo, jakim posługują się bohaterowie - poza kilkoma wyjątkami - nawiązuje do współczesności, a nawet do mowy potocznej, zaś przedstawione realia w żaden sposób nie przywodzą na myśl tych sprzed ponad siedemdziesięciu lat) - wszystko to przemawia na niekorzyść powieści. Cierpi na tym również jej klimat, który w opowieściach tego typu jest sprawą kluczową - tu, mimo wyraźnych starań autorki, jest praktycznie nieodczuwalny.

Krótko mówiąc: Straszne zamczysko, chociaż kusi wyjątkowo atrakcyjnym nagromadzeniem motywów charakterystycznych dla horroru i kryminału, raczej nie spełnia pokładanych w nim nadziei. Elżbieta Gros, trochę przez wzgląd na słabo rozwinięty warsztat (nad którym musi poważnie popracować, podobnie jak nad logiką wydarzeń i psychologiczną wiarygodnością bohaterów), trochę przez niefrasobliwe podejście do researchu, zaprzepaściła spory potencjał drzemiący w historii. Pozostaje wierzyć, że z czasem jej pióro znacząco się wyostrzy, by mogło sprostać bujnej wyobraźni i skądinąd intrygującym pomysłom.

Moja ocena: 1/5

Opublikowane na stronie: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/200057/straszne-zamczysko/opinia/18651458#opinia18651458 


za udostępnienie e-booka dziękuję wydawnictwu Goneta.net :)

16 komentarzy:

  1. Lubię połączenia kryminału z horrorem, ale po tak niedopracowaną książkę na pewno nie sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
  2. Widzę, że ambicje autorki sięgały bardzo wysoko. Powieść z tłem historycznym wcale nie jest tak łatwo napisać, jak niektórym może się to wydawać. Najpierw trzeba przekopać tomy rozmaitych publikacji, a dopiero potem można coś naskrobać. Bardzo podobnie sprawa przedstawia się z przekładem takich książek. Ja właśnie skończyłam czytać powieść, której akcja dzieje się pod koniec XIX wieku i mam wrażenie, że tłumacz zawiódł na całej linii.

    OdpowiedzUsuń
  3. Sytuując akcję powieści w dawnych czasach, trzeba się liczyć z ogromem pracy jaki autor musi włożyć, aby wszystko wyszło naturalnie, prawdziwie i zgodnie w ówczesnymi realiami. Często mam wrażenie, że autorzy bagatelizują ten fakt, a być może niefrasobliwie myślą, że czytelnik nie zauważy?? Pozostaje życzyć autorce, aby wyciągnęła wnioski na przyszłość:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Brrrr To ja nie chcę takiej książki czytać.

    OdpowiedzUsuń
  5. Szkoda, że ciekawy pomysł został zmarnowany. Jeżeli to jest debiut literacki, to może autorce uda się dopracować warsztat.

    OdpowiedzUsuń
  6. Dobrze wiedzieć, że mam się za to nie zabierać. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. O mamusiu, dostałam gęsiej skórki, ale nie o taką pewnie chodziło autorce książki. A okładka i tytuł takie sympatyczne...

    OdpowiedzUsuń
  8. Aż tak źle? Ojej... będę omijał.

    OdpowiedzUsuń
  9. Z całości to chyba okładka najlepsza :) a szkoda, bo potencjał był :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie mam zamiaru tracić czasu....

    OdpowiedzUsuń
  11. Szkoda, nie lubię tak niedopracowanych powieści (odkrywcza myśl, bo kto lubi?). ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. no to faktycznie nie warto zaczynać czytać, z mroczniejszych historii jestem ciekawa strasznie ksiązki „Troje „ S.Lotz dostalam ostatnioo fragment i zachecił mnie strasznie do całej ksiąki.

    OdpowiedzUsuń
  13. Szkoda. Po prostu szkoda. A pomysł był taki dobry...

    OdpowiedzUsuń
  14. Faktycznie fabuła całkiem dobra, ale te techniczne i merytoryczne wpadki od razu mnie odpychają, są na pewno lepsze lektury, niż tracić czas na takie potknięcia literackie.

    OdpowiedzUsuń
  15. To chyba pierwszy raz, gdy widzę u Ciebie ocenę 1/5 - rzadko kiedy jesteś tak surowa, więc myślę, że postawa jest sprawiedliwa...

    OdpowiedzUsuń

Spam, reklamy, wulgaryzmy i wypowiedzi niezwiązane z tematem będą natychmiast usuwane.