sobota, 15 lutego 2014

"Handlarz ksiąg przeklętych"

Autor: Marcello Simoni
Tytuł: "Handlarz ksiąg przeklętych"
Wydawnictwo: Sonia Draga, 2014
Ilość stron: 355
Okładka: miękka ze skrzydełkami

Kryminał historyczny to ten rodzaj literatury rozrywkowej, po który sięgam chętnie przy każdej nadarzającej się sposobności. Wybór odpowiedniej lektury nie bywa jednak przypadkowy, zaś Handlarz ksiąg przeklętych zwrócił moją uwagę osadzoną w średniowieczu fabułą, której oś stanowią poszukiwania tajemniczego, bezcennego manuskryptu. Z głową huczącą od skojarzeń z Imieniem róży Umberto Eco, przeniosłam się do XIII-wiecznych Włoch w sam środek wyrafinowanej intrygi.

Handlarz relikwiami, Ignacio z Toledo, przemierza Europę na zlecenie pewnego weneckiego szlachcica. Towarzyszy mu przyjaciel Willalme z Beziers oraz młody wychowanek klasztoru Matki Boskiej Morza, Uberto. Ich zadaniem jest zdobycie wyjątkowo cennego rękopisu zwanego Uter Ventorum, Szawłok Wiatrów - księgi zaklęć służącej przywoływaniu aniołów, stanowiącej źródło wszelkiej wiedzy, mądrości i władzy. Nic więc dziwnego, że nie są jedynymi poszukiwaczami manuskryptu; ich śladem podąża wysłannik trybunału femicznego - organizacji założonej jeszcze przez Karola Wielkiego, tajnego sądu, przed którego wyrokiem nikomu jeszcze nie udało się uciec. Członkom trybunału zależy na zdobyciu Uter Ventorum ze zrozumiałych względów, toteż nie cofną się przed niczym, by osiągnąć cel. Podążają tropem trójki wędrowców, ci zaś z kolei idą śladem zaszyfrowanych wskazówek pozostawionych przez przyjaciela Ignacia, Viviena z Narbonne, który ukrył rękopis w bezpiecznym miejscu. Gorączkowa i pełna niebezpieczeństw podróż przez Włochy, Francję i Hiszpanię jest w istocie wyścigiem z czasem - prześladowcy depczą im po piętach i choć wciąż są o pół kroku za nimi, mają potężne wpływy na całym kontynencie, a ich szeregi zasilają najbardziej bezwzględni i zdeterminowani możni Europy.

Handlarz ksiąg przeklętych jest literackim debiutem archeologa i bibliotekarza Marcello Simoniego - i to niestety widać. Chociaż rzuca się w oczy dobre merytoryczne przygotowanie autora, który dość swobodnie porusza się w realiach epoki, posiada konkretną wizję fabuły i z wielką gorliwością próbuje przekazać ją czytelnikowi, jego starania nie do końca przekładają się na umiejętności. Z całą pewnością nie jest to wina braku polotu czy wyobraźni, raczej niedostatecznego wyrobienia literackiego i braków warsztatowych, zupełnie zrozumiałych w przypadku debiutu. Simoni postawił na dynamiczną, pełną zwrotów akcję, niestety kosztem sylwetek bohaterów i rozpiętości fabuły. Choć w życiorysy bohaterów zostały wplecione ważne wydarzenia historyczne (krucjata dziecięca, oblężenie Tuluzy przez Szymona de Montfort), wyrazistość i wielowymiarowość postaci niewiele na tym zyskała. Pod względem rozpiętości fabuły Handlarzowi... bliżej jest do noweli niż do powieści: Simoni skupił się na głównym wątku poszukiwania przez trójkę bohaterów cennej księgi, natomiast zaniedbał całkowicie wątki poboczne - ledwie zarysowane, słabo rozwinięte i niedopracowane. Akcja mieszcząca się w granicach głównego wątku mocno zubaża fabułę, której kluczowy motyw - tajemniczego i rzadkiego manuskryptu zapewniającego nieograniczoną władzę - nie grzeszy oryginalnością ani nie zachwyca świeżością spojrzenia; ot, jedna z wielu podobnych wariacji nie wyróżniająca się niczym szczególnym. Fabuła wypada nie najgorzej: choć jest raczej przewidywalna, a zwroty akcji niedostatecznie zaskakujące, jej konstrukcji nie można odmówić pewnej finezji i wyrafinowania; skrywa kilka frapujących zagadek, zaś misternie utkana, sensacyjna intryga potrafi utrzymać zainteresowanie czytelnika. Rozwiązanie akcji i zamknięcie wątków przychodzi zbyt nagle, jest zbyt pobieżne i tym samym niedopracowane - to, że autor nie pozostawia żadnych niedopowiedzeń, żadnej furtki dla rozważań odbiorcy, można równie dobrze policzyć na plus, jak i minus, jak kto woli. Ja nie mogę odżałować, że Simoniemu, mimo niewątpliwych starań, nie udało się zbudować klimatu, który pozwoliłby wciągnąć się bez reszty w lekturę, wczuć w realia epoki i rozsmakować w intelektualnej grze, którą starał się stworzyć wzorem Dana Browna wykorzystując do tego celu szyfrowane wskazówki, wymyślne lokacje, pradawne symbole i wierzenia. Handlarza ksiąg przeklętych czyta się szybko jak niezobowiązującą, niespecjalnie wymagającą przygodówkę, idealną na odpoczynek po stresującym dniu.

Moja ocena: 3/5

Opublikowane na stronie: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/205234/handlarz-ksiag-przekletych/opinia/16629155#opinia16629155 


recenzja bierze udział w wyzwaniu czytamy książki historyczne



za książkę serdecznie dziękuję wydawnictwu Sonia Draga :)

18 komentarzy:

  1. Kryminał - tak! Ale historyczny już nie, dlatego specjalnie nie żałuję, że książka się nie spisała. ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. A ja bardzo chętnie. Prawdę powiedziawszy jeszcze nie zawiodłam się na powieściach historycznych z tego wydawnictwa. No i okładka mi się podoba, choć to sprawa drugorzędna. :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ostatnio zaczynam szukać lekkich książek, ale niekoniecznie w tym klimacie :P No ale może się skuszę, kiedyś trzeba się przełamać :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Kryminał historyczny chętnie bym przeczytała, szkoda że ten nie jest nawet dobry.

    OdpowiedzUsuń
  5. Czyli nawet okładka nie pomaga... ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Średniowiecze to moja ukochana epoka. Aż przykro się czyta, że jej potencjał nie został wykorzystany. :(

    OdpowiedzUsuń
  7. Chyba najgorsze, co może być, to dobra fabuła, dobry pomysł, które cierpią z powodu braku literackich szlifów. Książka wydaje się ciekawa, gdy tylko przeczytałam początek Twojej recenzji, od razu pomyślałam o "Imieniu Róży", a tu proszę - chwilę później o wspomniałaś o tej książce :) Szkoda tej książki, ale w sumie, lepiej brak technicznych umiejętności, niż wyobraźni, pierwszego autor może się wyuczyć, drugiego nie da się nigdzie znaleźć :) Może za jakiś czas zaskoczy Cię jeszcze czymś fajnym.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Szkoda, że książka bez klimatu i tak skupiona na głównym wątku, fakt podobnych historii jest wiele, ale w sumie nie wykluczam, że jak spotkam to przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  9. Na książkę zwróciła już uwagę i bardzo chciałam ją przeczytać, a tu taka niska jej ocena, ale mimo to gdy będzie sposobność chętnie do niej zaglądnę.

    OdpowiedzUsuń
  10. Okładka bardzo fajna, jednak na lekturę się nie skuszę. Przewidywalna i mało zaskakująca, w dodatku ze skopaną końcówką- podziękuję:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Już zaczęłam zacierać ręce z radości, że odkryłam kryminał historyczny warty uwagi, a potem skończyłam czytać recenzję i entuzjazm osłabł. Skoro widać braki i książka jest niedopracowana w wielu momentach to jednak podziękuję. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Tytuł brzmi super, okładka także kusząca. Może w przyszłości się skuszę. :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie tak dawno kupiłam tą książkę, choć jeszcze nie przeczytałam. Trochę szkoda, że autor nie do końca dał radę. Ale myślę, że debiut rządzi się swoimi prawami i czasem można przymknąć oko na niektóre mankamenty.

    OdpowiedzUsuń
  14. Muszę przeczytać, bo bardzo ciekawie się zapowiada!

    OdpowiedzUsuń
  15. Ta książka intryguje mnie od momentu, gdy ujrzałam ją w zapowiedziach. Nieszczególnie lubię kryminały historyczne, ale ta... ta ma coś w sobie. Choć zaskoczyło mnie to, że nie jest zbyt wymagającą lekturą..

    OdpowiedzUsuń
  16. Lubię tak powieści :) choć nie powalają na kolana, to jednak sprawiają zwyczajną przyjemność :) chętnie przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Mimo mankamentów, dałabym jej szansę, kryminał historyczny to ciekawa odmiana , bynajmniej w moim wypadku.

    OdpowiedzUsuń
  18. Tytuł przykuł moją uwagę jednak Twoja recenzja ostudziła mój entuzjazm. Szkoda, że debiut nie okazał się być bardziej udanym, niemniej nie wykluczam że mimo wszystko kiedyś przeczytam.

    OdpowiedzUsuń

Spam, reklamy, wulgaryzmy i wypowiedzi niezwiązane z tematem będą natychmiast usuwane.