czwartek, 12 grudnia 2013

"Szkarłatny blask"

Autor: Łukasz Henel
Tytuł: "Szkarłatny blask"
Wydawnictwo: Zysk i s-ka, 2013
Ilość stron: 309
Okładka: miękka ze skrzydełkami

Powieść grozy należy do grona moich ulubionych odmian prozy i od lat stanowi główne źródło literackiej rozrywki. Zwykle sięgałam po klasyczne powieści gotyckie, twórczość Edgara Allana Poe czy horrory autorstwa cenionych i popularnych pisarzy zagranicznych. Ostatnio jednak odkryłam, że i na rodzimym rynku wydawniczym pojawiają się książki z interesującego mnie nurtu, które - osadzone w swojskich klimatach - znacznie bardziej przemawiają do wyobraźni, a niejednokrotnie dorównują poziomem tym zagranicznym; wystarczy wymienić chociażby twórczość Stefana Dardy czy mojego najnowszego odkrycia, Łukasza Henela. Z prozą Henela po raz pierwszy spotkałam się na kartach jego debiutanckiej powieści grozy On, która - mimo paru zastrzeżeń - bardzo przypadła mi do gustu i zapewniła kilka godzin dobrej rozrywki. Lektura pozwoliła mi dostrzec drzemiący w autorze potencjał i sprawiła, że z niecierpliwością wyczekiwałam kolejnej jego powieści. Szkarłatny blask zaintrygował mnie swoim opisem, który zapowiadał dobrą, emocjonującą lekturę.

Łukasz Stańczuk, absolwent socjologii, marzyciel zagubiony w bezwzględnej rzeczywistości, dziedziczy dom położony w leśnej głuszy Międzyrzeckiego Rejonu Umocnionego. Licząc na pozytywną odmianę losu i poprawę sytuacji finansowej planuje sprzedanie chaty - w tym celu postanawia natychmiast wyjechać, by zorientować się w sytuacji. Na miejscu okazuje się, że w sąsiedniej wsi krążą pogłoski o nadprzyrodzonych siłach i niewyjaśnionych zdarzeniach, jakie od lat dzieją się w okolicznych lasach, Łukasz jednak nie daje im wiary i postanawia zatrzymać się w starej, ale zaskakująco dobrze utrzymanej chacie. Kiedy jednak znajduje w niej ukryte, niepokojące zapiski swego wuja, dziwaka i samotnika, i na własnej skórze przekonuje się, że trafił w miejsce będące centrum nadnaturalnych zdarzeń, postanawia zgłębić tajemnicę leśnej chaty i nawiedzanej okolicy. Pomaga mu w tym nowo poznana pracownica miejscowej agencji nieruchomości, Marta, oraz Witek - przyjaciel piszący pracę magisterską z zakresu okultyzmu. Razem stawiają czoła nadprzyrodzonym mocom oraz działającej w ich imieniu tajemniczej Organizacji.

Pierwsza rzecz, jaka rzuca się w oczy w przypadku Szkarłatnego blasku, to od samego początku konsekwentnie i zgodnie z wymaganiami gatunku budowany nastrój grozy; mroczny klimat stopniowo narasta, atmosfera zagęszcza się, zaś prowadzona w przemyślany sposób fabuła utwierdza czytelnika w przekonaniu, że to, co spotyka głównego bohatera i dzieje się w jego bezpośrednim otoczeniu, nie jest działaniem przypadkowym, lecz misternie zaplanowanym przez potężne, nadprzyrodzone siły. Osobiście bardzo lubię, kiedy między wierszami pojawiają się tego typu sugestie dodatkowo podkręcające klimat i przygotowujące czytelnika na rozwój wydarzeń. Bohater powieści został tak wymyślony, że charakteryzujące go cechy niemal z miejsca predestynują go do roli ofiary, a przynajmniej postaci bezwiednie wpadającej w sam środek niebezpiecznych zdarzeń - tak zresztą jest w większości powieści grozy i horrorów, że czytelnik już na sam widok bohatera wikłającego się w konkretną sytuację ma ochotę krzyczeć: "nie idź tam!", "nie rób tego!"

Szkarłatny blask powiela ten schemat, jednak w żadnym wypadku nie jest to zastrzeżenie - wątpliwości mogą jedynie budzić uproszczenia fabularne wpływające na wiarygodność działań bohatera i jego przyjaciół, którzy bez najmniejszych problemów odnajdują się w niecodziennej przecież sytuacji i brawurowo stawiają czoła wyzwaniu. Jeśli już mowa o bohaterach - poza pewną dozą nierealności cechującą ich poczynania, właściwie nie ma się do czego przyczepić: fakt, szczególnie rozbudowanych portretów psychologicznych tu nie znajdziecie, ale moim zdaniem wyraziście i konkretnie nakreślone sylwetki znacznie lepiej wpisują się w dynamiczne i niesamowite tło powieści niż pogłębione analizy osobowościowe. Z całą pewnością nie jest to kwestia, o którą można by kruszyć kopie. Jeśli jednak w Szkarłatnym blasku jest coś, co może budzić jakiekolwiek wątpliwości, to moim zdaniem jest to rozwinięcie powieści. O ile początkowe rozdziały utrzymane były w klimacie tajemnicy, niedopowiedzeń i nieubłaganie nadciągającej grozy, co stawiało poprzeczkę oczekiwań dość wysoko, o tyle rozwinięcie akcji przywodzi na myśl zbyt szybkie wyłożenie kart na stół. Wydarzenia następują po sobie co prawda dynamicznie, w tempie nieustannie trzymającym w napięciu, ale odbywa się to kosztem wiarygodności fabuły. Nagle przyspieszająca akcja odbija się negatywnie nie tyle na poczynaniach trójki bohaterów, ale obrazie ich antagonistów - tajemniczej i potężnej Organizacji, której działania wypadają dość nieporadnie i niegroźnie jak na bractwo o międzynarodowym zasięgu i kilkusetletniej tradycji. Podobnie rzecz się ma z siłami nadprzyrodzonymi - efekty ich działania są zaskakująco słabe, towarzyszącym im opisom brakuje grozy i emocji, których można by oczekiwać po fantastycznie budującym klimat początku powieści. Jednakże, choć są to zastrzeżenia, na które należy zwrócić uwagę, całość wypada zupełnie zadowalająco. Zaletą Szkarłatnego blasku - motywem, który po prostu uwielbiam w tego typu powieściach - jest otwarte zakończenie, które po odprężeniu wywołanym rozwiązaniem akcji jest jak grom z jasnego nieba: to uczucie nie pozwala szybko zapomnieć o lekturze i na nowo generuje podskórny niepokój. Kolejnym intrygującym zabiegiem było osadzenie fabuły w jednym z ciekawszych miejsc naszego kraju - lasach Międzyrzeckiego Rejonu Umocnionego, co wprowadziło przyjemny powiew świeżości w nieco ograne schematy wykorzystywane w horrorach i powieściach grozy, a więc motywy czarnej magii, działania sił nadprzyrodzonych, samotnej chaty położonej w głębi lasu skrywającej mroczny sekret. Książka Łukasza Henela to powieść, która - podobnie jak debiutancki On - mimo kilku zastrzeżeń wypada całkiem nieźle i może stanowić dobre źródło kilkugodzinnej, lekkiej i niewymagającej, ale za to pochłaniającej bez reszty rozrywki.

Opublikowane na stronie: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/194317/szkarlatny-blask/opinia/15700690#opinia15700690

Za książkę serdecznie dziękuję Autorowi. 

22 komentarze:

  1. Wczoraj skończyłam ją czytać i właśnie skrobnęłam recenzję, więc się nieźle zgrałyśmy (choć moją wrzucę dopiero jutro na bloga). Widzę, że ogólne wrażenie mamy podobne. Początek według mnie był świetny, ale nieco absurdalne działania głównych bohaterów i przerysowana postać głównego "złego" osłabiła dobre wrażenie. Książka nie jest zła, choć spodziewałam się czegoś lepszego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasiu, dokładnie ujęłaś i moje odczucia, to niesamowite! A zgrałyśmy się nie pierwszy raz, to dopiero coś!

      Usuń
  2. Miło czytać, że rodzimi twórcy dorównują poziomem zagranicznym, rozglądnę się za książką :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mnie to cieszy! A tak długo nie mogłam się przemóc, złe doświadczenia jednak robią swoje:)

      Usuń
  3. Zastanawiałam się czy nie skusić się na tę książkę i bach! Ty ją zrecenzowałaś.:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skusić się można w ramach lekkiej rozrywki i bez nastawienia na drugiego Stephena Kinga:)

      Usuń
  4. Gdzieś ostatnio oglądałam tę książkę. Bardzo chętnie ją przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo lubię polską scenę grozy, podobnie jak Ty ceni sobie twórczość Stefana Dardy, dlatego postaram się przeczytać powieść Łukasza Henela.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie też to tak zadziałało - obaj panowie piszą powieści grozy, jakie najbardziej lubię, chociaż Darda bardziej skupia się na ludowych podaniach i wierzeniach, Henel - na okultyzmie.

      Usuń
  6. Lubię czytać powieści grozy, jednak do tej nie mam przekonania.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetnie się zapowiada :) Koniecznie muszę przeczytać!

    OdpowiedzUsuń
  8. N razie nie mam jakoś ochoty na powieść grozy, więc podziękuję.

    OdpowiedzUsuń
  9. Narobiłaś mi ochoty na powieść grozy.
    Zaczęłam cykl Czarny Wygon, ale po Słonecznej Dolinie przerwałam, a teraz czuję, że nadszedł czas Starzyzny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, Czarny Wygon dokończ koniecznie - ostatnio na fanpejdżu Dardy wyczytałam, że niedługo zostanie ogłoszona data premiery ostatniej części tetralogii:)

      Usuń
  10. A więc coś za zimowy wieczorek :))

    OdpowiedzUsuń
  11. Tej psychologii trochę szkoda, ale fakt - nie zawsze jej brak psuje książkę. :)

    Duży plus za otwarte zakończenie.

    Mam nadzieję, że uda mi się gdzieś tę książkę dorwać. Wierzę w naszych pisarzy. :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ogólny zarys fabuły przypomina mi nieco "Dom na wyrębach"...ale wiem, że tutaj chodzi o coś innego;)
    Szkoda, że w powieści pojawiają się różne niedociągnięcia. Mimo wszystko, trzeba dać szansę polskim autorom;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Tak, żeby w tematyce... zapraszam do mojego czytelniczego wyzwania KLASYKA HORRORU. Piszesz tu o Poem, więc pomyślałam, że może wyzwanie będzie dla Ciebie kuszące...

    http://przestrzenie-tekstu.blogspot.com/2013/12/klasyka-horroru-moje-wyzwanie-autorskie.html

    OdpowiedzUsuń
  14. O proszę książka osadzona w rejonach z których pochodzi mój chłopak ;) I chociaż nie ciągnie mnie do tego tytułu na zasadzie, że muszę już teraz ją przeczytać, to jestem jej ciekawa i pewnie kiedyś się z nią zapoznam :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Czytałam już gdzieś na blogu o tej książce, jednak lubię takie klimaty i bardzo chętnie bym przeczytała :)

    OdpowiedzUsuń

Spam, reklamy, wulgaryzmy i wypowiedzi niezwiązane z tematem będą natychmiast usuwane.