niedziela, 10 listopada 2013

"Książę Mgły"

Autor: Carlos Ruiz Zafon
Tytuł: "Książę Mgły"
Wydawnictwo: Muza, 2013
Ilość stron: 220
Okładka: miękka

Księcia Mgły miałam w planach od dłuższego czasu. Impulsem do przeczytania debiutanckiej powieści Zafona nie była jednak lektura zachwycającego Cienia wiatru - zbyt wiele lat minęło, by magia jej towarzysząca nie wywietrzała pozostawiając po sobie tylko mgliste wrażenie obcowania z czymś naprawdę wyjątkowym - ale całkiem niedawna, zaskakująco udana przygoda z jedną z tzw. młodzieżówek hiszpańskiego pisarza, Pałacem Północy. O ile jednak Pałacowi Północy niekoniecznie przypięłabym łatkę powieści adresowanej głównie do młodego czytelnika, o tyle Książę Mgły raczej spełnia te kryteria i w zasadzie nie ma szansy wyjść poza grono przypisanych mu odbiorców.

Rok 1943. Rodzina Carverów podejmuje decyzję o przeprowadzce w miejsce bezpieczniejsze od dotychczasowego - do małej rybackiej mieściny położonej nad Atlantykiem, gdzie napięcie i groza związane z trwającą wojną nie są tak wyraźnie wyczuwalne. Max, Alicja i Irina wraz z rodzicami zamieszkują w nadmorskim domu należącym przed laty do małżeństwa Fleischmannów, którzy opuścili go wkrótce po tym, jak dotknęła ich straszna tragedia - utonął w oceanie ich jedyny syn, niespełna dziesięcioletni Jacob. Dzieci już od pierwszych dni czują się w nowym domu nieswojo i dziwnie: Max odkrywa w zapuszczonym, wiecznie spowitym mgłą ogrodzie przerażające posągi, a mała Irina doznaje poważnego urazu wystraszona tajemniczymi szeptami dobiegającymi z wnętrza szafy. Chłopiec zaprzyjaźnia się z nastoletnim Rolandem, przybranym wnukiem miejscowego latarnika, który opowiada mu historię miasteczka i zatopionego przed laty statku. Max i Alicja poznają też dziadka nowego przyjaciela, Victora Kraya, który jako jedyny przeżył morską katastrofę, lecz nie chce o tym mówić. Wkrótce okazuje się, że wie on także sporo o przeszłości dawnego domu Fleischmannów, a nawet koszmarnych posągach, zaś wspólnym mianownikiem tych trzech historii jest legenda o przerażającym Księciu Mgły - potężnym, okrutnym i bezlitosnym czarnoksiężniku, który gotów jest spełnić każdą prośbę lub życzenie, ale w zamian zmusza do bezwzględnego posłuszeństwa. Na oczach Maxa, Alicji i Rolanda dawna legenda zaczyna ożywać i zmieniać się w straszliwą rzeczywistość, której muszą stawić czoła.

Zarys fabuły, zaprezentowany zresztą na okładce, zapowiada historię z rodzaju tych, przy jakich lubię się rozerwać. Książę Mgły, utrzymany w konwencji horroru, pyszni się wszelkimi elementami charakterystycznymi dla gatunku. Mamy tu stary dom położony na odludziu i naznaczony rodzinną tragedią, wrak statku zatopionego w niezwykłych okolicznościach, przerażające posągi, które zdają się ożywać, mgłę pojawiającą się w kluczowych momentach, no i przede wszystkim grupę bohaterów, którzy nie tylko próbują rozwikłać mroczną zagadkę, ale i mierzą się z pradawną, przerażającą istotą. Jak dla mnie brzmi kusząco, nawet jeśli motywy wydają się zbyt oklepane i sztampowe - w końcu to od wyobraźni i umiejętności autora zależy, w jaki sposób ich użyje. Jednak zaniepokoiło mnie już na wstępie co innego, mianowicie objętość książki; 220 stron wydania kieszonkowego to stanowczo zbyt mało, by zbudować odpowiedni nastrój i wykorzystać potencjalnie atrakcyjne motywy w sposób, który zaskoczy i usatysfakcjonuje czytelnika.

W miarę rozwoju fabuły moje obawy znalazły potwierdzenie, choć zaczęło się całkiem obiecująco i nastrojowo. Niewyjaśnione zdarzenia, tajemnice i niedopowiedzenia, niepokojące zapowiedzi czegoś nieokreślonego co prawda zagęszczają atmosferę, ale na krótko. Zanim czytelnik zdąży wczuć się w pieczołowicie budowany przez autora klimat i poczuć dreszczyk ekscytacji - napięcie opada, a główna w tym rola zbyt szybkiego rozwoju fabuły wymuszającego podanie rozwiązań, nim na dobre zdołają one zaintrygować. Ponadto Zafonowi niezbyt udało się mnie zaskoczyć - sztampowe użycie znanych motywów (szafa, w której coś się skrywa czy klown kojarzący się z potworem rodem z To Stephena Kinga) i nieskomplikowana, pełna uproszczeń fabuła pozwalająca domyślać się kierunku rozwoju akcji oraz przewidywalne jej zwroty nieco odebrały mi przyjemność z delektowania się lekturą, zniwelowały element zaskoczenia. Zwróciłam również uwagę na mocno uproszczone, niezbyt dopracowane sylwetki bohaterów, z którymi trudno się identyfikować lub chociaż wczuć w ich sytuację, co przełożyło się na emocjonalne zdystansowanie do lektury. Oczywiście, rozumiem, że Książę Mgły to literacki debiut Zafona i książka adresowana do młodzieży, niemniej jednak nie mogę odżałować, że historia w niej opowiedziana jest tak uproszczona, schematyczna i niedopracowana. Spodobało mi się natomiast słodko-gorzkie przesłanie podkreślające wagę przyjaźni, wartość odwagi i poświęcenia, a także subtelne piękno pierwszego miłosnego zauroczenia. Żeby nie było tak różowo, Zafon pokazuje, że walka z przeznaczeniem czy próby przechytrzenia losu są bezcelowe, z góry skazane na porażkę.

Książę Mgły pozostawił po sobie pewien niedosyt wynikający nie tyle z moich wysokich oczekiwań, ile obserwacji poczynionych w trakcie lektury. Zbyt wiele w powieści niedostatków: w budowaniu nastroju, kreowaniu sylwetek bohaterów, konstrukcji fabuły, by mogła mnie ona oczarować i wciągnąć bez reszty. Nie przeczę, że młodszemu czytelnikowi debiutancka książka Carlosa Ruiza Zafona może przypaść do gustu, a nawet zachwycić, mnie jednak nie uwiodła.


Moja ocena: 3/5

Opublikowane na stronie: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/57786/ksiaze-mgly/opinia/14595564#opinia14595564

36 komentarzy:

  1. Lubię Zafona, ale rzeczywiście ta książka pozostawia wiele do życzenia... Choć klimat jest całkiem ciekawy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dominika - ja też lubię jego prozę, dlatego biorę poprawkę na jego debiut i na pewno sobie nie odpuszczę pozostałych powieści Zafona:)

      Usuń
    2. Teraz już będzie tylko lepiej...

      Usuń
  2. Zafona podoba mi się tylko seria z Dawidem, pozostałe jakoś średnio przypadły mi do gustu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. toska82 - klimat Barcelony jest niepowtarzalny, to prawda - przede mną jeszcze "Marina" i "Światła września", zobaczymy, jak będzie:)

      Usuń
  3. "Książę Mgły" i tak jest lepszy od - moim zdaniem - słabego "Pałacu Północy". Jednak najlepsza dla mnie pozostanie "Marina", gdyż od niej zaczęłam przygodę z Zafónem i póki co wszystkie jego dzieła mam za sobą. Bardzo go sobie cenię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Angie Wu - o widzisz, mnie dużo bardziej spodobał się "Pałac Północy" właśnie:) Nie zniechęcam się jednak, wciąż mam w pamięci "Cień wiatru" i jestem przekonana, że pozostałe książki Zafona przypadną mi do gustu:)

      Usuń
  4. A ja właśnie ostatnio wypożyczyłam "Pałac Północy" tego autora i zobaczymy czy mi się spodoba :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Carline - o, jestem ciekawa, czy ci przypadnie do gustu!

      Usuń
  5. Szkoda, że książka nie spełniła Twoich oczekiwań. Można Zafóna tłumaczyć faktem debiutu literackiego, który spowodował niezbyt dopracowaną całość. Późniejsze jego dzieła to już prawdziwy majstersztyk!
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aneczka - zgadzam się, każdy debiut trzeba traktować ulgowo, zwłaszcza, że Zafon stworzył coś tak wyjątkowego, jak "Cień wiatru" na przykład:)

      Usuń
  6. Jestem trochę pobłażliwa w stosunku do książek Zafona, dlatego powieść oceniłam nieco wyżej, ale zgadzam się, że objętość jest zdecydowanie zbyt mała. Dopiero co zaczynałam wsiąkać w świat i ledwie zżyłam się z bohaterami, a już nastąpił koniec. Szkoda, bo historia mogła zostać znacznie rozbudowana.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dominika - dobrze cię rozumiem, szkoda nisko oceniać prozę ulubionego autora:) A zapowiadało się naprawdę nieźle!

      Usuń
    2. Szkoda, ale niestety czasami trzeba. Na szczęście Zafón mnie nie zawiódł aż tak, żebym musiała nisko jego książkę ocenić. Nie zmienia to jednak faktu, że mogłoby być lepiej.

      Usuń
  7. Wiele już mało pozytywnych opinii o tej książce przeczytałam, ale ja i tak po nią sięgnę. Zafonowi się nie odmawia. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewa - i bardzo dobrze, najlepiej przekonać się samemu:)

      Usuń
  8. Tej książki Zafona nie czytałam ale jakoś do niej mnie nie ciągnie.

    OdpowiedzUsuń
  9. W moich planach czytelniczych też jest ta książka jak i dwie pozostałe z tej serii. Czekają grzecznie i cierpliwie na półce. Szkoda, że "Książę mgły" nie do końca Cię do siebie przekonał. Ja nie mam porównania do innych książek tego autora, więc może bardziej mi się spodoba :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiki - ja też mam w planach wszystkie książki Zafona, bo podoba mi się jego styl i klimat, jaki potrafi wykreować. Jedno rozczarowanie to jeszcze nie powód, by z niego rezygnować:)

      Usuń
  10. Zdecydowanie najsłabsza pozycja tego autora.Po poprzednich rewelacyjnych, ta bardzo mnie rozczarowała.

    OdpowiedzUsuń
  11. Można wybaczyć nieco Zafonowi, bo z tego co kojarzę, to "Książę Mgły" był jego debiutem, przynajmniej jeśli chodzi o młodzieżówki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Katarzyna - rzeczywiście, debiuty mają taryfę ulgową, dlatego na pewno nie odmówię sobie pozostałych powieści autora:)

      Usuń
  12. Nie przepadam za twórczością Zafona. Próbowałam czytać jego ,,Grę anioła'', ale z mizernym skutkiem, dlatego nie skuszę się na inne jego dzieła. Zresztą widzę, że "Książę Mgły" także jakoś szczególnie cię nie zachwycił.

    OdpowiedzUsuń
  13. Na razie czytałam dwie książki Zafona i było bez szału, także wcale się nie dziwię, że nie oczarował Cię Książę Mgły. Co nie zmienia faktu, że mam jeszcze w domu kilka jego książek i na pewno je przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  14. "Książę Mgły" był moim pierwszym spotkaniem z twórczością Zafóna. Kolejną pozycją, po którą sięgnęłam były "Światła września". Obie pozycje okazały się niezłe, aczkolwiek spodziewałam się czegoś zdecydowanie lepszego. Irytowała mnie bardzo podobna fabuła w obu powieściach, a co ciekawe - pojawia się ona także w "Marinie" oraz "Pałacu północy"... Mam nadzieję, że inne powieści autora (te skierowane do starszych czytelników) spodobają mi się bardziej.

    Jeśli masz ochotę, to zapraszam Cię do mnie na konkurs, w którym można wygrać "Inne zasady lata" Benjamina Alire Sáenza. Po szczegóły zapraszam tutaj - http://sylwuch.blogspot.com/2013/11/konkurs-wygraj-inne-zasady-lata.html

    OdpowiedzUsuń
  15. Mam podobne wrażenia. Bez szału.

    OdpowiedzUsuń
  16. Tak jak uwielbiam Zafona, tak przez tę książkę nie udało mi się przebrnąć. Przeczytałam kilkadziesiąt stron i znudzona odłożyłam na półkę...

    OdpowiedzUsuń
  17. Mnie przypadła du gustu :) Teraz mam u siebie "Więzień nieba".

    OdpowiedzUsuń
  18. Po tym jak "dorosłe" powieści Zafona mnie oczarowały, poleciałam w podskokach do księgarni po kolejne jego książki, które ukazały się na polskim rynku. Ale młodzieżowe Zafony mnie rozczarowały, nie były może złe, ale nic nie urywały, przeczytałam, zamknęłam, powiedziała aha i poszłam po kanapkę - takie wrażenie ;) Czytałam "Marininę" i "Księcia mgły" i dalej już nie szłam.

    OdpowiedzUsuń
  19. Miałam podobne wrażenia. Książka mnie rozczarowała.

    OdpowiedzUsuń
  20. A my z Zafonem się jeszcze nie poznaliśmy... chociaż przyjaciółka gorąco mnie do randki z nim namawia :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Ja w Zafonie zakochałam się przy okazji "Mariny", ale póżniej nasze drogi jakoś się rozeszły :) Chciałabym jeszcze do niego wrócić i zobaczyć jakie wrażenie zrobią na mnie inne jego książki :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Od dawna deklaruję się jako fanka Zafona choć czasem zastanawiam się, czy gdybym choćby tę książkę przeczytała dzisiaj, nadal robiłaby ona na mnie równie mocne wrażenie... Z młodzieżowych na pewno bardziej podobał mi się Pałac Północy, największe emocje wywołała jednak Marina. Ciekawa jestem jak ją odbierzesz...

    OdpowiedzUsuń
  23. Nie mam szczęścia do książek Zafona. "Cień wiatru" zaczęłam parę lat temu i do tej pory nie skończyłam, a "Księcia mgły" czytałam kiedyś na pewno, ale nie przypadł mi do gustu. Tak jak sama zauważyłaś, zbyt dużo schematów, uproszczeń i za mała objętość.

    OdpowiedzUsuń
  24. Jaka piękna okładka! :D
    Książki nie czytałam, ale to z jednej strony dobrze ;)
    Po recenzji widzę, że wiele nie tracę ;)

    OdpowiedzUsuń
  25. Te pierwsze Zafony bardziej mi się podobają niż rozsławiony Cień wiatru :)

    OdpowiedzUsuń

Spam, reklamy, wulgaryzmy i wypowiedzi niezwiązane z tematem będą natychmiast usuwane.