wtorek, 24 września 2013

"Na wczoraj"

Autor: Jerzy A. Wlazło
Tytuł: "Na wczoraj"
Wydawnictwo: Koobe, 2013
Ilość stron: 358
Format: e-book

Motyw podróży w czasie jest jednym z najpopularniejszych i najczęściej eksploatowanych nie tylko przez twórców literackich, ale też scenarzystów i reżyserów. Mniej lub bardziej pomysłowe wariacje wykorzystywane w powieściach i ekranizacjach świadczą o sile nieśmiertelnego ludzkiego pragnienia cofnięcia się w czasie lub zajrzenia w przyszłość. Niezależnie od tego, czy czytamy Rzeźnię nr 5, Autostopem przez galaktykę, Opowieść wigilijną czy Koniec wieczności, motyw podróży w czasie porusza naszą wyobraźnię, prowokuje zadumę, skłania do refleksji. Nie inaczej jest w przypadku powieści dla dzieci i młodzieży - wystarczy wspomnieć takie hity, jak Godzina pąsowej róży czy Fałdka czasu, gdzie podróż w czasie jest fantastyczną przygodą i źródłem frajdy, ale wiąże się też z rozmaitymi zagrożeniami, którym należy stawić czoło. Bohaterowie i czytelnicy mają okazję przekonać się, czy taka możliwość jest błogosławieństwem czy przekleństwem, a przy tym dowiedzieć się paru rzeczy o sobie.

W ten nurt znakomicie wpisuje się najnowsza powieść Jerzego Wlazło zatytułowana Na wczoraj. Jej bohaterem jest dwunastoletni chłopiec, Jerzyk, który przeżywa bardzo trudne chwile. Jego poważnie chory na serce ojciec wyjeżdża do Warszawy na operację, a on sam zostaje w domu pod opieką ciotki, której zupełnie nie zna. Nieoczekiwanie chłopiec odkrywa, że potrafi przenosić się w czasie, do co prawda niezbyt odległej przeszłości, ale jednak. Jego zdumiewające odkrycie zbiega się z poznaniem tajemniczego pana Wiktora, który niegdyś był dozorcą w pobliskiej kamienicy, ale - jak głosi plotka - musiał odejść na rentę i ograniczono mu prawa rodzicielskie ze względu na pogłębiającą się schizofrenię. Pan Wiktor jest właścicielem firmy kurierskiej Na wczoraj, która oprócz całkiem jawnej i zupełnie zwyczajnej działalności wykonuje zadania objęte ścisłą tajemnicą. Uświadamia on Jerzykowi, że jest transjerem - kimś, kto potrafi odbywać podróże w czasie zapamiętując wszystkie wersje zdarzeń. Zapoznaje go z grupą podobnych mu młodych ludzi, których siedzibę stanowi pobliska wieża ciśnień i którzy pracują dla niego przemieszczając się w czasie i pomagając innym naprawić różne błędy z przeszłości w ramach działań firmy kurierskiej. Jerzyk poznaje nowych przyjaciół: Krótkiego, Koszu, W-pięciu, Sonię, Tatu i Szkółkę i postanawia dołączyć do ich grona. Bardzo szybko przekonuje się, jak mylne było jego pierwsze wrażenie: grupa wcale nie jest ze sobą tak zżyta, jak mu się wydawało, na jaw wychodzą tajone konflikty; Jerzyk czuje się zagubiony i nie wie, po której ze stron powinien się opowiedzieć. Na dodatek miły i dobroduszny, choć nieco ekscentryczny pan Wiktor, przestaje budzić zaufanie, podobnie jak jego teorie związane z czasem. Jerzyk zaczyna podejrzewać, że nie ma on tak czystych intencji, jak wmawia swoim podopiecznym, a wkrótce okazuje się, że w grupie jest ktoś, kto próbuje sabotować jego działania. Nic nie jest tym, czym się wydaje, wyplątanie się z całej tej historii staje się prawdziwym wyzwaniem...

Lektura Na wczoraj okazała się i dla mnie prawdziwym wyzwaniem. Pierwsze rozdziały zapowiadały fabułę co prawda bez fajerwerków, wręcz boleśnie zwyczajną i kosmicznie odległą od zwariowanych przygodówek, które cieszą się takim zainteresowaniem wśród młodszych nastolatków, ale wraz z rozwojem akcji zdałam sobie sprawę, czemu służył ten zabieg. Wprowadzenie na scenę całkiem zwyczajnego bohatera i nadanie mu cech, z którymi bez trudu mógłby utożsamić się każdy młody czytelnik, obarczenie go problemami i bolączkami, z jakimi mierzyć się musi niejeden nastolatek, umieszczenie go w otoczeniu do bólu pospolitym - realiach miasta, które najlepsze lata ma już zdecydowanie za sobą - nie tylko idealnie kontrastuje z dalszymi, niezwykłymi przygodami bohatera, ale też pozwala realizować ukryte tęsknoty czytelnika marzącego o doświadczeniu czegoś niezwykłego, na przekór szarej codzienności, w której na co dzień egzystuje. Autor uświadamia, że nie jest to wcale takie trudne. Motyw podróży w czasie potraktował na dwa różne sposoby, w sensie dosłownym i metaforycznym, co było dla mnie bardzo pozytywnym zaskoczeniem. Zajmijmy się najpierw tym, co widoczne na pierwszy rzut oka, a co zostało zrealizowane w dość intrygujący sposób. Mamy tu bowiem kogoś w rodzaju szalonego naukowca opętanego wizją podróży w czasie, opiekuna niewielkiej grupki młodych ludzi, dzięki którym realizuje swoje cele. Jest odpowiednio pokrętna, ale sensownie brzmiąca teoria, w myśl której wszystko się odbywa, są zaskakująco nowoczesne wehikuły czasu, jest i chęć niesienia pomocy potrzebującym i naprawiania błędów przeszłości mająca swe źródło w dramatycznych przeżyciach naszego guru. Niby to wszystko znajome, a jednak wykonanie jest zaskakująco pomysłowe, nietuzinkowe, a przy tym zwracające uwagę na zagrożenia związane z podróżami w czasie. Bardzo spodobał mi się sposób, w jaki autor przemycił kwestię odpowiedzialności nie tylko za swoje czyny, ale i za idee, które nieoczekiwanie zaczynają żyć własnym życiem i mogą zostać wykorzystane niezgodnie z zamysłem ich twórcy. Umiejętnie połączenie potencjalnych dobrodziejstw płynących z możliwości powrotu do przeszłości z zagrożeniem wynikającym z nieprzewidzianych tego skutków, wypaczenia lub nadużyć tej szlachetnej w zamyśle idei, okazało się prawdziwym strzałem w dziesiątkę, jednym z głównych atutów powieści i materiałem do przemyśleń nawet dla bardzo młodego czytelnika. Rewelacja!

Mnie jednak do serca przypadł zupełnie inny wymiar powieści. Fakt, że autor zwrócił na to uwagę w kontekście podróży w czasie, w pierwszej chwili mocno mnie zaskoczył, ale ostatecznie zachwycił sposób, w jaki ugryzł temat. Ukazując na kartach powieści swój ukochany, rodzinny Radom - przemycił jego historię w opisach starych kamienic i zaniedbanych podwórek, legendarnych podziemi pod Starym Miastem i mnóstwa innych lokalizacji - jak choćby wieży ciśnień - które odgrywają kluczową rolę w fabule. Nawiązując do królewskiej, zaborowej, wojennej i peerelowskiej historii miasta, wplata w fabułę i tok akcji mnóstwo fascynujących ciekawostek, czyniąc z Radomia pełnoprawnego bohatera powieści, ani na chwilę nie przynudzając, a intrygując, zarażając pasją i uświadamiając, że nawet senne, zaniedbane, prowincjonalne miasteczko ma swoje sekrety i przeszłość, w którą warto się zagłębić. Oto podróż w czasie, jaką warto odbyć już dziś i do której nie potrzeba wymyślnych wehikułów czasu - jedynie odrobinę wyobraźni, dobrej woli i chęci skorzystania z oferty bibliotek czy muzeów.

Na wczoraj to wyjątkowo ciekawa i nieprzeciętna propozycja fantastyczno-przygodowa dla dzieci i młodzieży. Jej główne atuty to intrygująca i pomysłowa realizacja wizji podróży w czasie złożona z dwóch uzupełniających się aspektów: dosłownego i metaforycznego, co już samo w sobie jest ewenementem godnym uwagi. Warto zauważyć, że autor dość wyczerpująco i wszechstronnie potraktował temat, udało mu się stworzyć coś więcej, niż zwykłą, płaską i schematyczną opowiastkę soft fantasy - nadał jej głębi przemycając treści psychologiczne, etyczne, filozoficzne i edukacyjne w sposób niezauważalny, ale zdecydowanie wyczuwalny i atrakcyjny dla młodego czytelnika. Ciekawie, wyraziście skomponowane postaci bohaterów, naturalnie brzmiące dialogi, plastyczne opisy, wiarygodnie zarysowane realia, dynamiczna i trzymająca w napięciu akcja okraszona licznymi i zaskakującymi zwrotami w połączeniu z mądrym, lekko i przystępnie podanym przesłaniem, czynią powieść Jerzego Wlazło godną uwagi i frapującą propozycją dla dzieci i młodzieży szukającej ambitniejszej, choć wciąż rozrywkowej lektury. Mogłabym przyczepić się do pewnych mało wiarygodnych rozwiązań fabularnych, ale sądzę, że zostały podyktowane chęcią uproszczenia i troską o płynność fabuły, więc tylko o nich napomykam. Zdecydowanie polecam tę oryginalną i sympatyczną historię, która z pewnością przypadnie do gustu również nieco starszym czytelnikom.

Moja ocena: 4/5

Opublikowane na stronie:  http://lubimyczytac.pl/ksiazka/195344/na-wczoraj/opinia/14299945#opinia14299945

za książkę dziękuję wydawnictwu Koobe :)

8 komentarzy:

  1. Ciekawe połączenie świata fantastycznego i rzeczywistego w jednym. Zapamiętam tytuł tej książki. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ta książka byłaby dobra dla mojego narzeczonego :D
    Do mnie niestety nie przemawia. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. E-booki to nie jest moja domena obecnie, ale czasem robię wyjątki, więc kto wie?:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Obawiam się, że to książka nie dla mnie:( Nie mój klimat! Ale ciekawie i wnikliwie napisałaś recenzję:) Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  5. ileż ja bym dała żeby móc podróżować w czasie. marzenie nieosiągalne, ale zawsze zostają mi wyprawy literackie - choć ten tytuł mojej trasie się chyba nie znajdzie.

    OdpowiedzUsuń
  6. "Oto podróż w czasie, jaką warto odbyć już dziś i do której nie potrzeba wymyślnych wehikułów czasu - jedynie odrobinę wyobraźni, dobrej woli i chęci skorzystania z oferty bibliotek czy muzeów." Amen! Doskonale ujęte :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Powyższa książka fantastyczno-przygodowa na pewno znajdzie swoje uznanie u mojej nastoletniej bratanicy, która szalenie lubi takie klimaty.

    OdpowiedzUsuń

Spam, reklamy, wulgaryzmy i wypowiedzi niezwiązane z tematem będą natychmiast usuwane.