piątek, 16 sierpnia 2013

"Chata"

Autor: William Paul Young
Tytuł: "Chata"
Wydawnictwo: Nowa Proza, 2011
Ilość stron: 280
Okładka: twarda

Chata to moje drugie spotkanie z prozą Williama Paula Younga. Już w Rozdrożach zachwyciło mnie szczególne i niespotykane podejście do kwestii wiary, Boga i jego relacji z człowiekiem, a także ujął przyjazny, trafiający wprost do serca sposób podania zawiłych kwestii teologiczno - filozoficznych. Jednocześnie intrygowały mnie opinie mówiące, że Rozdroża powielają koncepcję i formę wcześniejszej powieści autora, że nie ma w nich nic odkrywczego, że dla tych, którzy czytali Chatę, są literackim rozczarowaniem. Byłam ciekawa debiutanckiej powieści Younga, która budziła w czytelnikach tak silne i skrajne emocje - od autentycznego, wręcz ekstatycznego zachwytu po zniesmaczenie wywołane skojarzeniami z coelhowskimi pseudo mądrościami. Po lekturze Rozdroży mniej więcej wiedziałam, czego mogę się spodziewać, lecz mimo to Chata wywarła na mnie ogromne wrażenie - i wzbudziła mieszane uczucia.


Rodzinny wyjazd zżytej ze sobą i szczęśliwej rodziny Philipsów na kemping kończy się tragedią. Najmłodsza, sześcioletnia córeczka Mackenziego, Missy, zostaje uprowadzona w chwili zamieszania - jak się okazuje przez seryjnego mordercę. Mimo szeroko zakrojonej akcji poszukiwawczej podjętej przez policję i FBI, dziewczynki nie udaje się odnaleźć. Ślady prowadzą do starej, opuszczonej chaty - znalezione w niej dowody wskazują jednoznacznie, że Missy została zamordowana, choć miejsce ukrycia jej ciała pozostaje nieznane.
Tę niewyobrażalną tragedię każdy z członków rodziny przeżywa na swój własny sposób; Mackenziego dotyka Wielki Smutek. Czuje, że zawiódł swoją córkę jako rodzic, obwinia się o jej śmierć, nie potrafi znaleźć ukojenia, a przede wszystkim zrozumieć, jak to możliwe, by dobry i kochający Bóg mógł dopuścić do takiego zła, jakim jest niezawiniona śmierć dziecka i związane z nią cierpienie jego najbliższych. Cios, jaki Mackenzie otrzymał od losu, napełnia go bólem, gniewem i nienawiścią do Boga tudzież zwątpieniem w Jego istnienie; wiedziony poczuciem niesprawiedliwości i krzywdy właściwie zrywa z Nim wszelkie relacje, pogrążając się w rozpaczy i cierpieniu.
Trzy lata później Mackenzie otrzymuje tajemniczy list, a w nim zaproszenie do chaty, w której najprawdopodobniej została zamordowana jego córeczka. Przekonany, że to głupi żart bądź sygnał od zabójcy, wbrew zdrowemu rozsądkowi i w sekrecie przed rodziną wybiera się w podróż. W głębi duszy wyczuwa bowiem, że to zaproszenie od Boga - znak, na jaki czekał od dawna. Wkrótce okazuje się, że ta wyprawa na zawsze odmieni jego życie, a w miejscu, które dotąd kojarzyło mu się wyłącznie z cierpieniem i śmiercią - spotka samego Boga.

Sesja terapeutyczna z Bogiem - ten pomysł mnie nie zaskoczył, bo miałam z nim do czynienia na kartach Rozdroży i już wtedy bardzo przypadł mi do gustu w swej prostocie i oryginalności zarazem. Wizja Trójcy Świętej, w której Bóg Ojciec występuje pod postacią grubej Murzynki, Ducha Świętego uosabia mała Azjatka i jedynie postać Jezusa została zaprezentowana w klasyczny sposób jako dojrzałego mężczyzny o semickich rysach, może szokować i bulwersować czytelnika przyzwyczajonego do tradycyjnego sposobu jej obrazowania. Zerwanie ze stereotypowym sposobem myślenia i postrzegania Boga to jedna z wielu niespodzianek, jakie autor dla nas przygotował. Wszystkie one mają na celu uświadomienie, że nasze wyobrażenie o Nim może być mylne i wynikać z niezrozumienia Jego natury, a co za tym idzie - Jego intencji względem Stworzenia, a przede wszystkim - człowieka. To jest właśnie kluczowa kwestia całej powieści: bohater zyskuje okazję, by spróbować zrozumieć boskie zamysły, poznać siłę Jego miłości, nauczyć się Mu ufać i nawiązać z Nim relację tak bliską i głęboką, o jakiej nawet mu się nie śniło. Mackenzie przechodzi długą i bolesną drogę do wewnętrznego uzdrowienia. Ma okazję wykrzyczeć Bogu swój ból, gniew i nienawiść, oskarżyć go o cierpienie, jakiego przysporzył jego rodzinie i całe zło świata, jakiemu mógłby zaradzić jednym gestem; zarzuca mu brak miłości, mściwość, oddalenie, obojętność wobec ludzkich dramatów. Ma też szansę zrozumieć, czym jest Boża miłość, wolność będąca bezpośrednią jej konsekwencją, jakie jest źródło zła i dlaczego Bóg powstrzymuje się od interwencji w losy świata. Ma okazję przekonać się, jak fałszywa i płytka były jego wizja Boga - uszytego na ludzką miarę, jak niesprawiedliwe jest obarczanie Go odpowiedzialnością za ludzkie błędy i jak w istocie nieporadny jest człowiek próbujący nagiąć własną logikę i wyobrażenia do boskiej rzeczywistości oraz poznać to, co niepojęte. Wszystko po to, by Mackenzie mógł zrozumieć nieustannie powracające pytanie: gdzie był kochający Bóg, gdy jego córka umierała i jak mógł na to pozwolić.

Spotkanie z Bogiem, możliwość nawiązania z nim dialogu i odnowienia głębokich relacji, jest dla bohatera doświadczeniem tyleż ożywczym, co bolesnym. Jednak sposób, w jaki Young je prezentuje, dosłowny i symboliczny zarazem, trafia wprost do serca i urzeka - i to pomimo drobnych zgrzytów. Zetknięcie cierpiącego człowieka z przychodzącym do niego Bogiem to temat bardzo ważny i wartościowy, ale też chwytliwy, dające spore pole dla wyobraźni i łatwo mogący stać się pretekstem do moralizowania, spłycania i prawienia banałów. Young nie ustrzegł się co prawda odrobiny patosu, ckliwego sentymentalizmu, typowo amerykańskiej familiarności i poufałości czy denerwującego, obrazowego upraszczania pewnych kwestii, jednak udało mu się uniknąć kaznodziejskiego napuszenia, fanatyzmu i religijnych komunałów, a to już bardzo dużo. Główną zaletą Chaty jest to, że autor nie ucieka od odpowiedzi na trudne pytania czy podejmowania najważniejszych, uniwersalnych kwestii. Dialog między człowiekiem a Bogiem nacechowany jest szacunkiem, serdecznością i wyrozumiałością, nie brak w nim dynamizmu, emocji i prostoty, nawet gdy dotyczy ważkich kwestii teologicznych i filozoficznych. Wspieranie się barwnymi metaforami i symboliką pomaga w ich wyjaśnianiu i ułatwia zrozumienie. Konfrontacja boskiego i ludzkiego punktu widzenia pozwala nie tylko utożsamić się czytelnikowi z cierpiącym bohaterem, ale i uświadomić sobie, dlaczego cierpimy i oddalamy się od Boga, a także znaleźć sposób na to, by się z Nim pojednać, odnaleźć cel w życiu, przejść duchową przemianę. Chata na pograniczu jawy i snu staje się takim właśnie miejscem dla Mackenziego Philipsa: doświadcza bożej miłości, poznaje moc przebaczenia, uczy się ponownie ufać Bogu i wierzyć w Jego dobroć i nieustającą bliskość.

Brzmi banalnie i ckliwie, na szczęście proza Younga urzeka wrażliwością, niewydumaną mądrością, prostotą i ciepłem. Chata zaskakuje odwagą i świeżością w przedstawieniu Boga, charakterem relacji między Nim a człowiekiem, choć w istocie nowatorskie podejście do tej kwestii jest tylko złudzeniem: tak naprawdę lektura powieści Younga nie wnosi nic nowego do obrazu Boga, jaki znamy z Biblii, a zwłaszcza z Nowego Testamentu, jedynie sposób Jego przedstawienia jest bardziej przystępny i prosty, przemawiający do wyobraźni. Pomijam tu oczywiście kwestię przedstawienia Boga jako zażywnej Murzynki, a Ducha Świętego jako Azjatki opiekującej się ogrodem ludzkiej duszy, co było jedynie sposobem zobrazowania Jego wszechmocy i wszechobecności; chodzi o coś znacznie głębszego. Nie tyle pokazuje nowe oblicze Boga - kochającego, współczującego, miłosiernego Ojca, ile o nim przypomina, przekazuje znane każdemu chrześcijaninowi prawdy wiary w całkiem nowy, zaskakująco przyjazny sposób. Sprawia, że wszystko staje się bardziej wiarygodne, oczywiste i proste. Young nie wstrząsnął posadami mojego światopoglądu, ale dostarczył materiału do przemyśleń, zmobilizował do przeanalizowania mojego stosunku do Boga i zastanowienia się nad najbardziej zasadniczymi kwestiami filozoficznymi w zupełnie nowym kontekście. Oczywiście daleko mu do C.S. Lewisa, zarówno jeśli chodzi o finezję, polot, warsztat literacki, jak i idealne wyważenie proporcji między prostotą formy i głębią przesłania, niemniej jednak jego proza jest ożywcza i wartościowa. Nie mogę powiedzieć, że po lekturze Rozdroży czuję rozczarowanie treścią i przesłaniem Chaty - moim zdaniem Young nie tyle się powtarza, co dopełnia swoją wizję. Nieco razi nadmierne upraszczanie wyjaśnień pewnych kwestii, sugestywne wizje przywodzące na myśl ilustracje z czasopism świadków Jehowy, lekko drażniące połączenie naiwności, ckliwości i patosu, niemniej jednak obraz człowieka dotkniętego nieszczęściem i cierpieniem jest do bólu autentyczny, duchowa walka i przemiana - poruszająco prawdziwa, a zawiłe relacje z Bogiem - głęboko ludzkie. Gorąco polecam!

Moja ocena: 4/5

Opublikowane na stronie: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/23277/chata/opinia/9787254#opinia9787254 

recenzja bierze udział w wyzwaniu czytamy powieści obyczajowe
 

33 komentarze:

  1. Tym razem książka nie dla mnie, niestety. Jeśli zaś chodzi o tematykę relacji człowiek-bóstwo, to mi dosyć dobrze czytało się "Psychiatrę Boga" - lektura króciutka, i choć momentami przynudzała, to niektóre tzw. trudne tematy, były tam w ciekawy sposób przedstawione :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiedźma - o, dobrze wiedzieć, zapamiętam sobie ten tytuł - a nuż kiedyś najdzie mnie ochota na taką lekturę:)
      Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
  2. Nie czytałam ani "Rozdroży" ani recenzowanej powyżej książki, ale nie do końca jestem pewna, czy mam ochotę na kolejną pozycję z Bogiem w tle, choć Twoja recenzja jest bardzo zachęcająca...

    Serdecznie zapraszam do mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. fajna recenzja, a książka sama w sobie interesująca ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Czytałam i miło ją wspominam, daje inne spojrzenie na Boga.
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Zrobiłam kiedyś podejście do "Chaty", ale nie dałam rady...Jakoś mnie ten klimat nie porwał w tamtym momencie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewa Książkówka - może dlatego, że naprawdę ciekawie robi się koło setnej strony - początek: kemping nad jeziorem, zaginięcie Missy, poszukiwania, itd. rysują się dość kiepsko dla czytelniczki tak jak ty oswojonej z literaturą kryminalną. Jeśli jednak miałabyś ochotę na lżejsze ujęcie kwestii filozoficznych i teologicznych, to polecam:)
      Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
  6. Ja tak nie do końca wiedziałam, czego spodziewać się po "Chacie". Ale zaczarowała mnie. Chociaż tematyka powieści nie do końca dla mnie. Jednak "Rozdroża" rozczarowały.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Antyśka - moją pierwszą lekturą były "Rozdroża" właśnie i to ta książka mnie zachwyciła. Może chodziło po prostu o zachłyśnięcie się pierwszym Youngiem, którykolwiek by nie był :)
      Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
  7. Świetna recenzja. Zastanawiam się nad książką od dłuższego czasu, ale opinie są doprawdy różne. Twoja zdecydowanie zachęca.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ola - to prawda, opinie o prozie Younga są skrajne. Jeśli jednak masz ochotę na duchowe rozważania o Bogu, religii, człowieku i szukasz odpowiedzi na fundamentalne pytania filozoficzne, "Chata" może być lekturą w sam raz, lekką, a jednocześnie wartościową:)
      Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
  8. Jedyny pisarz, poruszający tematykę religijną, którego jestem w stanie nie tylko znieść, ale i docenić za erudycję to właśnie Lewis. Niestety każdy inny mnie drażni i podejrzewam że podobnie byłoby z Youngiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Scarlett - zgadzam się, Lewisowi nikt nie dorówna! Young proponuje jednak lżejsze i prostsze ujęcie podstawowych zagadnień filozoficznych, a brak moralizatorstwa i dążenie do prostoty sprawia, że lektura jest strawna i przyjazna dla czytelnika:)
      Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
  9. A Chata przecież była pierwsza!:) I tak sobie myślę,że z Youngiem to jest tak, że urzeka nas pierwsza jego ksiązka po jaką sięgnięmy. W moim wypadku była to Chata, w Twoim Rozdroża. Później pozostaje już jedynie wrażenie pewnej powtarzalności.;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Scathach - właśnie doszłam do tego samego wniosku! Interesujące:)
      Pozdrawiam serdecznie:)

      Usuń
  10. Mam na półce od dłuższego czasu, ale jakoś zawsze mam coś wazniejszego do czytania :) mam nadzieję, że jak się już skuszę, to książka mnie nie zawiedzie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marta - mam mnóstwo takich książek, które czekają na odpowiedni nastrój albo ustępują pola lekturom, które akurat wydają mi się bardziej interesujące. W końcu jednak przeczytam je wszystkie - mam taką nadzieję:) Nieuniknione jest, że niektóre mnie z pewnością rozczarują, ale dzięki temu nasze życie jest... ciekawsze:)
      Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
  11. Nie znam autora i przyznam, że nie słyszałam o tych książkach. Trochę boję się, że tematyka do mnie nie trafi, ale myślę, że mogłabym spróbować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sylwia - wszystko zależy od tego, czy lubisz tego typu literaturę:) Ja rzadko po nią sięgam, ale jeśli chodzi o Younga to cieszę się, że dałam mu szansę:)
      Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
  12. Książka nie dla mnie, ale recenzja zachwycająca:) Mało brakuje, abym się skusiła...;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Margoo - miło mi to słyszeć, dziękuję:)
      Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
  13. Wiele już się naczytałam o tej książce i mam ją w planach!

    OdpowiedzUsuń
  14. Mam zamiar poznać obie książki tego pisarza, ale raczej nie w najbliższej przyszłości, bo do takich lektur trzeba mieć odpowiednie nastawienie, czas na nieśpieszne czytanie i przemyślenie treści.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dominika - masz rację, chociaż z drugiej strony już samo rozpoczęcie lektury gwarantuje refleksyjne nastawienie i skłania do przemyśleń:)
      Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
    2. Też racja, nie spojrzałam na to od tej strony. W takim razie może sięgnę po książkę szybciej niż myślałam :)

      Usuń
  15. Od kiedy przeczytałam "Rozdroża", rozglądam się za "Chatą". Doszło do tego, że ma mi ją pożyczyć jedna z wykładowczyń na uczelni :). Jestem jej bardzo ciekawa i myślę, że podzielę Twoje zdanie na jej temat.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mani - mam zatem nadzieję, że nie będziesz rozczarowana i że podzielisz się swoją opinią na temat "Chaty" :)
      Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
  16. Lekturę "Chaty" mam za sobą i powieść odebrałam w sposób podobny do Twojego! Nawet ocenę wystawiłam identyczną:) Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  17. Na razie nie mam odpowiedniego nastawienia do tego typu literatury. Może kiedyś.

    OdpowiedzUsuń
  18. Tematyka zdecydowanie nie moja, więc tym razem nie wydłużysz mi listy książek do przeczytania. ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. "Rozdroża" ciągle przede mną, ale "Chatę" czytałam jakiś czas temu, podobała mi się - choć odczuwałam pewien niedosyt po lekturze.

    OdpowiedzUsuń
  20. Mam "Chatę" pożyczoną od koleżanki i muszę wreszcie znaleźć na nią trochę więcej czasu :)

    OdpowiedzUsuń

Spam, reklamy, wulgaryzmy i wypowiedzi niezwiązane z tematem będą natychmiast usuwane.