środa, 10 lipca 2013

"Fabryka strachu"

Autor: L.A. Jones
Tytuł: "Fabryka strachu"
Wydawnictwo: Zielona Sowa, 2013
Ilość stron: 372
Okładka: miękka ze skrzydełkami

Jesteśmy z tego samego materiału co nasze sny 
(William Szekspir)

Zdarzają się nam wszystkim. Mają to do siebie, że przychodzą zupełnie nieoczekiwanie, w chwili, kiedy jesteśmy najbardziej bezbronni i najmniej przygotowani na atak. Są wyrazem naszych najgłębszych i najskrzętniej skrywanych lęków, często nawet nienazwanych i nieuświadamianych. Wywołują przerażenie tak potężne, paraliżujące i intensywne, że łatwo pomylić je z paniką. Kiedy wydaje nam się, że więcej już nie będziemy w stanie znieść - następuje nagła, wszechogarniająca ulga. Budzimy się z uczuciem, że każde kolejne uderzenie niespokojnego serca oddala senny koszmar coraz dalej, aż pozostaje jedynie nieprzyjemne, niewyraźne i niepokojące wrażenie, które rozmywa się w ferworze porannej krzątaniny. Ale wyobraźcie sobie, co by było, gdyby senne koszmary stały się rzeczywistością. Jak wtedy wyglądałoby nasze życie, nasz świat?


Andrew i Poppy to 13 - letnie bliźnięta mieszkające wraz z matką w Londynie. Przed laty dotknęła ich potworna tragedia: ich ojciec zginął w pożarze domu ratując syna z płomieni. Od tamtej pory chłopiec panicznie boi się ognia, zaś wspomnienie tamtych wydarzeń stanowi treść jego najgorszych sennych koszmarów.
Od pewnego czasu w snach Andrew pojawia się tajemnicza, budząca grozę postać, która czegoś od niego chce. Koszmary zbiegają się w czasie z przypadkowym spotkaniem pewnego mężczyzny, Orana, który obdarowuje bliźniaki łapaczem snów i ostrzega przed mrocznymi istotami żywiącymi się ludzkim strachem. Opowiada im legendę o Wyzwolicielu i władcy sennych koszmarów - Wezuwiuszu, którego celem jest urzeczywistnienie ludzkich lęków; może on tego dokonać przez pozyskanie najpotężniejszego ze strachów - strachu Wyzwoliciela. Oran przypuszcza, że jest nim właśnie Andrew.
Bliźnięta początkowo nie traktują poważnie słów nieznajomego - do czasu, gdy pewnej nocy zostają porwane z własnych snów i umieszczeni w Fabryce Strachu - miejscu, którym rządzi banda cieniostworów na czele z Wezuwiuszem. Dzieci nie tylko będą musiały odnaleźć drogę do własnego wymiaru, ale też podjąć walkę z realnym zagrożeniem dla przyszłości świata.

Fabryka strachu jest powieścią grozy adresowaną dla młodszych nastolatków. I jest to łatwo wyczuwalne - fabuła jest skonsrtuowana tak, by przykuć uwagę czytelnika i trzymać w napięciu do końca. W związku z tym właściwa akcja toczy się już od pierwszej strony, bez zbędnych wstępów - i bardzo dobrze, gdyż nie jest na tyle skomplikowana, by jej zrozumienie wymagało wprowadzenia. Wydarzenia następują po sobie bardzo szybko, a wartkiej, dynamicznej akcji nie rozpraszają niepotrzebne opisy czy rozbudowane dialogi. Po prawdzie zostały one ograniczone do minimum, co w tego typu powieści należy uznać raczej za zaletę. Starszy czytelnik, przyzwyczajony do innego typu narracji, może poczuć się lekko rozczarowany: pobieżne opisy utrudniają wyobrażenie sobie światów wykreowanych przez autorkę, zaś krótkie dialogi niewiele wnoszą do naszej wiedzy na temat bohaterów. No właśnie: ich sylwetki zostały potraktowane dość pobieżnie i tendencyjnie; Andrew to dojrzały jak na swój wiek, odpowiedzialny i odważny trzynastolatek, który podejmuje walkę nie tylko z własnymi lękami, ale też ze złem uosabianym przez Wezuwiusza. Poppy natomiast utrwala stereotyp płaczliwej i strachliwej dziewczynki, co dla mnie jest wyjątkowo denerwującym i niesprawiedliwym zabiegiem. Żałuję, że autorka nie pokusiła się o nadanie swoim bohaterom bardziej złożonych osobowości i ciekawszych charakterów - upraszczanie wszystkiego nastoletnim odbiorcom wcale nie jest konieczne, a może być wręcz szkodliwe. I o ile spodobał mi się charakter relacji między rodzeństwem, które jest sobie niezwykle oddane, troszczy się o siebie i jest w stanie zmierzyć się z niebezpieczeństwem, a nawet zaryzykować życie, o tyle bardzo ubodła mnie beztroska Andrew i Poppy w stosunku do matki, z której uczuciami zdają się zupełnie nie liczyć. Moim zdaniem jest to niespójny i dezorientujący rys osobowości bohaterów, który należałoby bardziej dopracować.

Nie można natomiast odmówić autorce wyobraźni; wykreowany przez nią wymiar jest bardzo złożony, zamieszkiwany przez najdziwaczniejsze istoty i posiada tę cechę, że potrafi wpływać na ludzką rzeczywistość. Ciekawie skonstruowanej fabule dodają barw także takie miejsca, jak Fabryka Strachu i Fabryka Snów czy przepowiednia o Wyzwolicielu. Niestety, nie obyło się i tu bez mankamentów. Mało znaczącym, choć dla mnie bardzo wyraźnym zgrzytem było wprowadzenie rasy istot, których męskie osobniki zachodziły w ciążę i rodziły dzieci. Na miłość boską, co kierowało autorką, by w mało rozbudowanej fabularnie opowieści dla młodszych nastolatków podkreślić właśnie coś tak dziwacznego i niedorzecznego?

W Fabryce Strachu mocno rzucają się w oczy inspiracje L.A. Jones Harrym Potterem: jej cieniostwory żywiące się ludzkim strachem nawet z wyglądu przypominają dementorów, Wezuwiusz - lorda Voldemorta, a Andrew nieubłaganie przywodzi na myśl tytułowego bohatera cyklu Joanne Rowling. Młodszym czytelnikom fabuła powieści z pewnością skojarzy się z animowanym hitem Disneya Potwory i spółka, choć trzeba przyznać, że tu wizja autorki okazała się bardziej fantazyjna i mroczna.
Jako że Fabryka strachu jest literackim debiutem, nie obeszło się tu bez częstych błędów typu kulawe, drewniane dialogi, schematyczni i jednoznaczni bohaterowie, przewidywalna akcja czy nie zawsze uzasadnione, fabularne uproszczenia. Niemniej jednak jest to powieść trzymająca w napięciu, pełna ciekawych zwrotów akcji, pozwalająca bez przeszkód skupić się czytelnikowi na nieskomplikowanej fabule. Sporą zaletą tego horroru fantasy w wersji light jest to, że sceny brutalne czy wstrząsające ograniczone są do bezpiecznego minimum, więc bez większych obaw można polecić książkę młodszej młodzieży jako niezobowiązujące, lekkie czytadło w sam raz na wakacje.

Moja ocena: 3/5

recenzja napisana dla portalu upadli. pl :)

14 komentarzy:

  1. Też nie lubię uproszczonych i jednowymiarowych postaci, które można chyba często spotkać w książkach dla młodzieży, chociaż mogę się mylić, bo zbyt wielu ich nie czytuję ostatnio. Ale taki zabieg to tak, jakby autor zapomniał, że kiedyś był w wieku swoich adresatów i że mogą oni mieć troszkę większe wymagania, niż tylko pokazanie, że to jest czarne, a to białe i koniec kropka. Poza tym mężczyźni rodzący dzieci? Yyy... Dziwny motyw, zwłaszcza w książce dla młodszego czytelnika. Lektura nie dla mnie i chyba swojemu dziecku też bym jej nie podsunęła. Pozdrawiam! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tikichomiktaki - nic dodać, nic ująć. Młodzież jest wymagającym odbiorcą, książki do niej adresowane powinny być wyzwaniem:)
      Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
  2. Nie przepadam za powieściami fantasy, a tym bardziej skierowanymi do młodzieży. To nie mój klimat, więc nie mam tej książki w planach czytelniczych. Rzetelnie napisałaś recenzję :)
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aneczka - bardzo dziękuję:)
      Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
  3. Bardzo lubię powieści młodzieżowe, groza też mi nie obca, ale odstrasza mnie nadmierna inspiracja HP oraz zbytnie uproszczenie charakterów postaci. Fakt, że czytelnik jest młody nie oznacza, że autor może sobie pozwalać na pójście na łatwiznę...
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasia - dokładnie! Idealnie ujęłaś moje refleksje:)
      Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
  4. Oj, ja dziś miałam okropny koszmar: śniło mi się, że przeniosłam się do ksiązki Kinga "to" i walczyłam z tym strasznym klownem. Nie wiem, skąd mi się to wzięło! Ksiązkę rok temu czytałam:( W każdym razie nie usłyszałam budzika i spóźniłam się do pracy 2 godziny, a klown mnie złapał w końcu :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Beatriz - klowny są okropne, współczuję niespokojnej nocy. Moim najgorszym powtarzającym się koszmarem jest błądzenie po domu, w którym nie ma drzwi wyjściowych - sny potrafią nieźle nam dopiec, niestety:(
      Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
  5. Koszmary to moja zmora. Szczególnie gdy się stresuję czymś, to wtedy wiem, że w snach będę znów uciekać, chować się lub tak zaciskać zęby, aż się pokruszą. Brr.
    Nie znoszę tego, ale cóż... spać muszę :)

    Choć "Fabryka strachu" jest skierowana do młodszego czytelnika, to jednak muszę przyznać, że w jakimś stopniu mnie zaintrygowała. Lubię powieści grozy, może dlatego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jenah - dobrze jest spróbować się wyciszyć przed snem, kubek ciepłego mleka albo melisy potrafi zdziałać cuda:)
      Mam nadzieję, że lektura przypadnie ci do gustu - skoro zaintrygowała cię fabuła, to już coś, są spore szanse, że i z wykonaniem tak będzie :)
      Pozdrawiam serdeczne!

      Usuń
  6. Schematyczność, lekka przewidywalność i inspiracja Harrym Potterem raczej nie powinny mi w tym przypadku przeszkadzać, chętnie zapoznałabym się z tą książką :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Flora - no i bardzo dobrze, może twoje odczucia będą zupełnie inne, a książka ci się spodoba. Powodzenia!
      Pozdrawiam serdecznie:)

      Usuń
  7. Czytając wstęp do recenzji poczułem się jak bym czytał tekst D. Koontza. Co do książki to już prawie mój klimat i gdybym był młodszy o te parę lat to pewnie bym się skusił :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Q - ach, lata już nie czytałam Koontza! Co prawda mnie przerażał, ale nie tak, jak King, więc sobie go odpuściłam. Ciekawe, jak bym go odebrała po latach!
      Pozdrawiam serdecznie :-)

      Usuń

Spam, reklamy, wulgaryzmy i wypowiedzi niezwiązane z tematem będą natychmiast usuwane.