sobota, 8 czerwca 2013

"Reckless. Nieustraszony"

Autor: Cornelia Funke
Tytuł: "Nieustraszony"
Seria: Reckless, II tom
Wydawnictwo: Egmont, 2013
Ilość stron: 465
Okładka: miękka ze skrzydełkami

Nieustraszony to druga część przygód Jakuba Recklessa - łowcy skarbów, który dzieli swoje życie między dwa światy: rzeczywisty i ten będący jego lustrzanym odbiciem. Jest ona bezpośrednią kontynuacją Kamiennego ciała, a główny bohater, któremu udało się złamać klątwę ciążącą na bracie oraz przeprowadzić Willa i jego ukochaną Klarę na drugą stronę zwierciadła, tym razem zmaga się z kolejną dramatyczną sytuacją: teraz to jemu grozi śmierć, za życie brata przyjdzie mu zapłacić najwyższą cenę. Jakub padł ofiarą klątwy Czerwonej Nimfy, która umieściła w jego sercu ćmę. Wraz z ostatnim jej ugryzieniem Nimfa odzyska swoje imię, a on straci życie. Jakub jest zmuszony szukać ratunku po drugiej stronie lustra - w świecie baśni i magicznych artefaktów. Poszukiwania antidotum nie przynoszą jednak upragnionych rezultatów: zawiodła woda z zaczarowanej studni sułtana, a nawet krew nordyckiego dżinna. Ostatnia nadzieja w legendarnej kuszy, która jednym strzałem unicestwia całe armie lub... przywraca życie umarłemu. Jakub wraz z nieodłączną Lisicą wyruszają na poszukiwania kuszy, a czasu mają coraz mniej. Ich wyprawa to nie tylko wyścig z czasem, ale też z groźnymi przeciwnikami, którym przewodzi goyl Nerron - obok Jakuba najsłynniejszy łowca skarbów...


Wbrew moim obawom drugi tom Reckless nie rozczarowuje. Autorka coraz swobodniej czuje się w wykreowanym przez siebie świecie stanowiącym zaskakująco świeże i atrakcyjne połączenie realiów baśniowych i dobrze nam znanej rzeczywistości. Pomysłowość i wyobraźnia Cornelii Funke są zadziwiające: nie tylko wzbogaciła fabułę o zupełnie nowe, magiczne artefakty i baśniowe postaci przykrojone do praw rządzących krainą po drugiej stronie lustra, ale też uczyniła perypetie głównego bohatera mocno nieprzewidywalnymi, a przez to bezustannie zaskakującymi.

Największe wrażenie wywarła na mnie reinterpretacja znanych motywów baśniowych. W Nieustraszonym prym wiedzie makabryczna historia Sinobrodego, chociaż autorka wprowadza też w fabułę postać Króla Olch w sposób, który pozwala domyślać się rozwinięcia tego wątku w kolejnej części serii. Tworzy również coś na kształt legendy (historia Rzeźnika Czarownic) i ludowych opowieści, a następnie wszystkie te motywy łączy ze sobą w zupełnie niewiarygodny sposób kreśląc przebogate realia będące kwintesencją baśniowości - i wtłacza w nie głównego bohatera każąc zmierzyć mu się z własnym przeznaczeniem. A jest ono równie tajemnicze i ponure jak świat, do którego przeniknął przez zwierciadlaną taflę.

W Nieustraszonym siłą rzeczy pojawiają się bohaterowie poznani w poprzedniej części, ale autorka na tym nie poprzestaje. Wprowadza na scenę barwny korowód nowych postaci, równie cudownie wyrazistych i niejednoznacznych, jak do tej pory. Dowiadujemy się też nieco więcej o wcześniejszych losach Lisicy, rzucamy okiem na jej przeszłość i obserwujemy powoli rozkwitające uczucie do Jakuba. Na szczęście wątek miłosny jest bardzo subtelny i jakby w tle fabuły - bohaterowie, choć ryzykują dla siebie życiem, są do siebie ogromnie przywiązani i nie potrafią bez siebie żyć, nie zdają sobie w pełni sprawy z charakteru łączącego ich uczucia. Cieszę się, że autorka pozwala im dojrzewać i odkrywać się w takim właśnie niespiesznym tempie zamiast wykładać na stół wszystkie karty od razu. Tak jest ciekawiej i nieskończenie bardziej intrygująco.

Fabuła powieści koncentruje się wokół dramatycznych poszukiwań antidotum na klątwę Czerwonej Nimfy i nieustannie trzyma  w napięciu. Akcja jest wartka i dynamiczna, mimo, że spowalniają jej bieg przeszkody piętrzące się przed bohaterami. Pomimo natłoku wydarzeń i postaci fabuła nie jest chaotyczna, a dobrze przemyślana i zaplanowana. Ponury, baśniowy klimat harmonizuje z emocjami i nastrojami Jakuba, którego perspektywa rychłej śmierci skutecznie mobilizuje do szukania najbardziej nawet nieprawdopodobnych dróg ratunku oraz Lisicy, której rozpacz i miłość są wręcz namacalne. Nie mogę powiedzieć, że Nieustraszony jest powieścią dużo lepszą od Kamiennego ciała, ale z całą pewnością nie ustępuje mu poziomem. Cornelia Funke wciąż zaskakuje, nie powiela schematów, choć trzyma się wytyczonej ścieżki rozwoju fabuły. Coraz bardziej intryguje - podobnie jak Szeherezada zamykając w zakończeniu każdej historii początek kolejnej. Ciekawa jestem, co przygotowała dla Jakuba i Lisicy w trzeciej części Reckless.


Moja ocena: 4/5

Opublikowane na stronie: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/171642/nieustraszony/opinia/12029311#opinia12029311 

 
za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu Egmont :)

14 komentarzy:

  1. Może kiedyś uda mi się poznać pierwszą część. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytałam książkę jakiś czas temu i doskonale ją jeszcze pamiętam, ale Twoja recenzja uświadomiła mi, że mam jeszcze trochę do odkrycia w tej książce ;) Pewnie za jakiś czas do niej powrócę ;)0

    OdpowiedzUsuń
  3. Do tej pory nie zwracałam uwagi na powieści Funke, ale może to jednak błąd? Niby magia i baśniowość nie bardzo mnie interesują, ale czytając Twoją recenzję zapragnęłam poznać przygody Jakuba i Lisicy.

    OdpowiedzUsuń
  4. Muszę w końcu przeczytać tę serię, bo Funke naprawę lubię. Ma wspaniałą wyobraźnię.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ciekawa książka i taka sama recenzja!
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Brzmi super, zwłaszcza ta baśniowość i mnogość odniesień do znanych opowieści, ale... no właśnie. mam wrażenie, że gdzieś tam by mnie ta książka wynudziła.

    OdpowiedzUsuń
  7. Kusi mnie ta seria, i to coraz bardziej!

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie planuję lektury tej książki, bo pamiętam, jak niemożliwie zawiodłam się na pierwszym tomie. Zakochana w Funke po trylogii o Atramentowym Świecie byłam przekonana, że w przypadku Reckless czeka mnie równie wspaniała, zachwycająca, magiczna wręcz przygoda. Talent autorki do wymyślania fascynujących, głębokich i pełnych znaczeń opowieści i tym razem dał o sobie znać. Niestety, zawiódł ją talent pisarski. Historia, a raczej baśń o świecie zza lustra, gdzie ludzie toczą wojny z kamiennymi istotami fascynuje i wciąga, ale styl w jakim została napisana bardzo, ale to bardzo rozczarowuje. Jest skrótowy, pobieżny, sprawia wrażenie, jakby był to tylko szkic powieści. Gdzie się podziała zdolność Cornelii do snucia pięknej, czarującej słowem i obrazem baśni w stylu "Atramentowego serca"? Niestety, nie ciągnie mnie, by poznawać dalszy ciąg - a wierzcie mi, bardzo tego żałuję.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja już kończę więc i u mnie na dniach pojawi się recenzja ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Karolinko, wybacz, ale nie czytam na razie Twojego tekstu, bo za 5 sekund zabieram się za lekturę tej książki i nie chcę się niczym sugerować. Pierwszym tomem byłam absolutnie zachwycona i mam ogromne oczekiwania do drugiego. Mam nadzieję, że się nie rozczaruję:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Oba tomy czekają już na półce i mam nadzieję, że wkrótce uda mi się za nie zabrać :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Cieszę się, że podobał Ci się "Nieustraszony"... miałam z tą powieścią kontakt najbardziej intensywny z możliwych, zżyłam się z bohaterami na wiele tygodni i może właśnie dlatego odbieram tę książkę jako lepszą od poprzedniej, która wydała mi się zbyt "militarna". Tutaj Funke zaczęła wreszcie rozwijać skrzydła i choć to zupełnie inna bajka (dosłownie) niż Atramentowa Trylogia, to do mnie przemówiła bardziej.

    OdpowiedzUsuń
  13. Przy drugim tomie niemal każdej serii zachodzi obawa, czy aby na pewno dorówna pierwszemu. Skoro "Nieustraszony" spełnia te wymagania, to chyba zacznę lekturę tej serii. :)

    OdpowiedzUsuń

  14. Nie jest to literatura do której czuję pociąg, ale Twoja recenzja i recenzja "miqaisonfire" są tak zachęcające, że ciężko się oprzeć i nie sięgnąć po tę pozycję:)

    OdpowiedzUsuń

Spam, reklamy, wulgaryzmy i wypowiedzi niezwiązane z tematem będą natychmiast usuwane.