niedziela, 7 kwietnia 2013

"Lalki królowej"

Autor: Christine Trent
Tytuł: "Lalki królowej"
Wydawnictwo: Otwarte, 2012
Ilość stron: 380
Okładka: miękka

Już pierwsze spojrzenie na książkę Christine Trent przykuło moją uwagę; zaintrygował mnie głównie opis fabuły: losy XVIII - wiecznej lalkarki, niezależnej kobiety, która ma odwagę wziąć los w swoje ręce, na tle wydarzeń poprzedzających upadek monarchii Burbonów i wybuch rewolucji francuskiej, a więc w ostatnich latach panowania królowej Marii Antoniny, z którą bohaterkę połączy specyficzna więź. Wyobrażałam sobie, że mariaż tak potencjalnie atrakcyjnych elementów zaowocuje wyjątkową, fascynującą opowieścią na miarę prozy Philippy Gregory...


Paryż, 1781 rok. Gwałtowny pożar kładzie kres bezpiecznemu i szczęśliwemu życiu kilkunastoletniej Claudette Laurent: w płomieniach giną ukochana matka i uwielbiany ojciec, najsławniejszy lalkarz w kraju. Dziewczynie udaje się uratować tylko skrzynkę z narzędziami rzeźbiarskimi ojca i list od ukochanego Jeana-Phillippe'a. Osierocona i bezdomna błąka się po ulicach Paryża w poszukiwaniu narzeczonego, ale bez skutku. W porcie korzysta z propozycji kapitana pewnego statku, który wraz z grupką innych kobiet obiecuje dowieźć ją do Londynu, gdzie Claudette będzie mogła zacząć nowe życie. Na pokładzie poznaje zahukaną, nieśmiałą wdowę Beatrice, jej córeczkę Marguerite oraz pewną siebie damę, Elizabeth. Kobiety postanawiają trzymać się razem w nieprzyjaznym świecie i wspierać się wzajemnie; Claudette i Beatrice zostają przyjaciółkami - i współpracownicami. Ciężka praca w charakterze służącej nie zaspokaja ambicji młodej Francuzki, a że jest pomysłowa, zaradna, zdeterminowana, a przede wszystkim utalentowana, postanawia kontynuować dzieło ojca. Wkrótce okazuje się, że pomysł wyrobu lalek był strzałem w dziesiątkę. Nie tylko udaje jej się wyrwać z nędzy, ale także zdobyć popularność i uznanie, zwłaszcza wśród wyższych sfer zachwyconych cudeńkami spod ręki Claudette. Lalkarski kunszt dziewczyny podziwia i docenia sama królowa Maria Antonina, która  zaprasza pannę Laurent na wersalski dwór. Perspektywa powrotu do ojczyzny jest bardzo kusząca i Claudette staje nagle przed decyzją, która może zaważyć na całym jej życiu. W Anglii cieszy się opinią mistrzyni w swoim fachu, ma ugruntowaną pozycję społeczną i materialną oraz ukochanego mężczyznę u boku. Jednocześnie tęskni na rodzinną Francją, ma wielką słabość do swojej królowej, no i wciąż pamięta o dawnym narzeczonym, ale w Paryżu zaczyna się właśnie Rewolucja, robi się bardzo niebezpiecznie, a znajomość z Marią Antoniną może jej tylko zaszkodzić...

Gigantyczny apetyt dodatkowo zaostrzony obiecującym zarysem fabuły z każdą odwracaną stroną topniał, a raczej zamieniał się w równie potężne rozczarowanie. Nie mogłam uwierzyć, że można było zmarnować tak doskonale zapowiadającą się literacką ucztę. Potencjalnie intrygujące realia - ostatnie lata rządów królowej, która stała się za życia legendą i do dziś rozpala masową wyobraźnię, oddanie jej nietuzinkowej osobowości i niejednoznacznego charakteru nie czyniąc jej zarazem postacią pierwszoplanową okazało się wyzwaniem, które najwyraźniej przerosło możliwości i umiejętności autorki. I niestety, nie jest to jedyny aspekt powieści, z którym Christine Trent sobie nie poradziła.

W Lalkach królowej kuleje niemal wszystko, począwszy od nudnie i schematycznie przedstawionych realiów, przy których podręcznik do historii jest szczytem finezji, poprzez pozbawionych życia i jakiejkolwiek głębi, bezbarwnych, nieudolnie skonstruowanych bohaterów, irytująco drewniane i sztuczne dialogi po sztampowe i naiwne rozwiązania fabularne, od których aż zgrzytają zęby. Wszystko tu jest przewidywalne, miałkie i toporne, szczególnie konstrukcja fabuły woła o pomstę do nieba; króciutkie rozdziały, w których autorka beztrosko przeskakuje przez Kanał z Londynu do Paryża, mające zapewne powiązać losy Marii Antoniny z Claudette, wypadają żałośnie nudno i nieprzekonująco. Poza tym fragmenty dotyczące francuskiej królowej sprawiają wrażenie dobieranych przypadkowo i bez większego sensu, choć zapewne miały mieć charakter anegdotyczny i pełnić rolę charakterystyki Marii Antoniny. Niestety, autorka nie wyszła poza garść stereotypów, w dodatku rzuconych czytelnikowi chaotycznie i byle jak, co tylko potęguje rozczarowanie i irytację czytelnika. Mimo szczerych chęci doszukania się jakichkolwiek plusów w Lalkach królowej, poza świetnym pomysłem na fabułę nie dopatrzyłam się żadnych. Powieść jest po prostu źle napisana, przy czym nie wiem, kto bardziej tu zawinił: autorka czy tłumacz? Chociaż daje się zauważyć  merytoryczne przygotowanie Trent i podstawową znajomość realiów epoki oraz niezaprzeczalnie znakomity pomysł, który przy odrobinie większej dawce wyobraźni i talentu mógłby zaowocować prawdziwym bestsellerem, autorka zdecydowanie nie sprostała wyzwaniu, nie potrafiła przekuć intrygującej koncepcji w twór warty uwagi, nie generujący poczucia zmarnowanego czasu. Jest wiele ciekawszych, lepiej napisanych książek, więc po Lalki królowej sięgajcie wyłącznie na własną odpowiedzialność.

Moja ocena: 2/5

Opublikowane na stronie: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/134794/lalki-krolowej/opinia/6487459#opinia6487459

17 komentarzy:

  1. Cóż książki o tego typu tematyce zazwyczaj nie są tymi pierwszymi, po które sięgam w księgarni, czy bibliotece. Jednak, jak sama zauważyłaś, opis brzmiał obiecująco ... Szkoda, że autorka zmarnowała temat.
    Miłego popołudnia
    Edyta

    OdpowiedzUsuń
  2. Kolejny przykład na to, jak łatwo można zmarnować pomysł na dobrą ksiązkę/film. W każdym razie cieszę się, że przekonałaś się o tym przede mną;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Zapowiadało się ciekawie, ale po Twojej recenzji zapominam o istnieniu tej książki i poświecę czas na lekturę, która sprawi mi przyjemnosć

    OdpowiedzUsuń
  4. Kurczę, a taki intrygujący tytuł. Już myślałam, że dam się skusić chociaż z reguły po tego typu literaturę nie sięgam. Szkoda.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ojojoj, szkoda. Bo mogło być ciekawie.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  6. Będę unikać tej książki. Tym bardziej, że Twoja recenzja jest już kolejną, która zwraca uwagę na wiele niedociągnięć. Lepiej poszukać powieści, która ma pomysł równie dobry, co wykonanie.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ojojoj, jaka słaba powieść. Będę więc omijać ją z daleka.

    OdpowiedzUsuń
  8. Hoho, aż dwa razy przeczytałam ostatni akapit, bo aż nie mogłam uwierzyć, że ta książka może być tak słaba ;D Historia wydaje się ciekawa i po przeczytaniu fabuły już miałam sobie nawet zapisać ten tytuł, ale chyba szkoda czasu. Daruję ją sobie.

    OdpowiedzUsuń
  9. Słyszałam, że słabe i widzę, że to prawda. Dlatego też podziękuję ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Rzeczywiście, pomysł na fabułę, tytuł, ba, nawet na okładkę - wyśmienity. Jednak reszta Twojej recenzji ostatecznie przekonała mnie do wymazania tej książki z mojej pamięci. Dziękuję za uprzedzenie.

    OdpowiedzUsuń
  11. Szkoda, że jest taka kiepska :( Okładka i cena na okładce wyglądają zachęcająco. Szkoda, że tylko tyle.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  12. Szkoda, że mimo ciekawego pomysłu autorka przedstawiła to w nieciekawy sposób. No cóż teraz po Twojej recenzji wiem, że lepiej ominąć tą książkę :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Czytając opis fabuły pomyślałam że to książka dla mnie, ale skoro jest pełna niedociągnięć to jednak po nią nie sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
  14. Bardzo żałuję, że powieść okazała się niewarta czytania, bo początkowo wydawała się lepsza. Daruję sobie lekturę, a czas poświęcę na coś godnego zainteresowania.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Szkoda, zapowiadało się dobrze. Lubię czasem poczytać takie historie nie skupiające się na tych wielkich, a pozwalające zajrzeć i do kuchni. Ale skoro nie polecasz, to pewnie sobie daruję

    OdpowiedzUsuń
  16. Ostatnio na stronie Znaku mają fajne promocje. Już miałam "Lalki królowej" w koszyku, ale w ostatniej chwili zrezygnowałam - mój czytelniczy nos jest jednak niezawodny:) Na początku stwierdziłam, że książka o takiej akcji nie może być zła, no bo przecież Francja, Anglia, Maria Antonina, rewolucja... Potem zastanowiło mnie to, że książka jest tak stosunkowo niedroga - podejrzane:) I ostatecznie z koszyka wyrzuciłam. I dobrze.

    Mam nadzieję, że Tobie udało się kupić "Stulecie chirurgów", które tak chciałaś mieć... :)
    Pozdrówka, Ania

    OdpowiedzUsuń
  17. A ja proponuję najpierw przeczytać a później komentować i wypowiadać sie w stylu "powieśc niewarta czytania, słaba itp" bo czyjaś opinia może być tylko jego subiektywnym odczuciem, książka może nie najwyższych lotów, ale lekka i przyjemna do podusi. Mi osobiście mimo wszystko dobrze się ją czytało ... pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Spam, reklamy, wulgaryzmy i wypowiedzi niezwiązane z tematem będą natychmiast usuwane.