wtorek, 26 marca 2013

"Most Żydów"

Autor: Marti Gironell
Tytuł: "Most Żydów"
Wydawnictwo: Bellona, 2013
Ilość stron: 287
Okładka: miękka

Zawsze chętnie sięgam po beletrystykę historyczną, a już zupełnie nie potrafię się oprzeć urokowi powieści, których fabuła osadzona jest w realiach średniowiecznych i nawiązuje do konkretnych wydarzeń historycznych. Dlatego też na widok opisu książki Marti Gironella Most Żydów aż zaświeciły mi się oczy: pomysł na fabułę osnutą wokół epizodu budowy mostu w stolicy jednego z hrabstw XI - wiecznej Katalonii wydał mi się intrygujący i niebanalny. Dodatkowym atutem powieści jawiły mi się stosunki pomiędzy chrześcijanami a społecznością żydowską - byłam po prostu pewna, że czeka mnie atrakcyjna, ciekawa lektura.


Katalonia, Roku Pańskiego 1079.
Hrabia Besalu, Bernat II, w obliczu zagrożenia ze strony odwiecznego antagonisty Hugona d'Empuries, decyduje się na wzniesienie obronnych konstrukcji mających chronić jego ziemie przed najazdem. Centralnym punktem umocnień miałby być most na rzece Fluvia, do postawienia którego hrabia chce zatrudnić polecanego przez papieża słynnego mistrza budowniczego - Włocha Primo Llombarda. Mistrz podejmuje się prac mających na celu zamienienie stolicy hrabstwa w twierdzę nie do zdobycia i wraz z synem, 15-letnim Itramem, przyjeżdża do Besalu. I podczas gdy Itram w zakazanej żydowskiej dzielnicy znajduje przyjaciela i obiekt pierwszych miłosnych westchnień, jego ojciec przystępuje do budowy mostu. Plany mistrza Prima spotykają się jednak z nieżyczliwym przyjęciem jednego z miejscowych mnichów, brata Florencio, który za wszelką cenę stara się pokrzyżować mu szyki. Niechęć zakonnika wykorzystuje hrabia Empuries, któremu zależy na upadku Besalu. Razem knują intrygę , która może przynieść zgubę Bernatowi II - w najczarniejszej godzinie przychodzi jednak pomoc, z zupełnie nieoczekiwanej strony...

Z całą pewnością mocną strona powieści Gironella jest odwołanie się do wydarzeń doskonale udokumentowanych, mających solidne podparcie w materiałach źródłowych: na pierwszej stronie pyszni się kopia czternastowiecznego dokumentu potwierdzającego zawarcie umowy pomiędzy miejscowością Besalu a pierwowzorem powieściowego mistrza budowniczego, niejakiego Pedro Baro. W fabułę wplecione są autentyczne opisy architektoniczne i sposoby budowania charakterystyczne dla epoki, które śledziłam z zainteresowaniem, którego się po sobie kompletnie nie spodziewałam. Również niektóre wydarzenia przedstawione w książce miały miejsce naprawdę i zostały poświadczone dokumentami, podobnie jest w przypadku wybranych postaci historycznych. Widoczny jest także trud autora, by średniowieczne realia oddać jak najwierniej i najobszerniej (od wyglądu zamkowego dziedzińca po szczegółowe przepisy potraw, także koszernych). Teoretycznie więc Most Żydów powinien okazać się porywającą, ciekawą lekturą. Niestety, autorowi zabrakło wyobraźni, polotu czy talentu - trudno osądzić; faktem jest, że jego powieści daleko do ideału.

Nie jest to zła książka - autor posiadł solidną wiedzę, jednak nie potrafił jej wykorzystać w satysfakcjonujący czytelnika sposób. Najbardziej raziły mnie drętwe i sztuczne dialogi - czasem zwyczajnie zdawkowe, nic nie wnoszące do fabuły, czasem brzmiące jak uczone wywody (np. spór mistrza z zakonnikiem dotyczący szczegółów budowy mostu, wywód druida o reinkarnacji, opowieści Jezabel na temat żydowskiej tradycji, przebieg papieskiego konsylium). Miałam poczucie, że zatracają one rytm fabuły, zaburzają tok akcji zamiast popychać ją do przodu; przywodziły na myśl wykład w uniwersyteckiej auli, nie swobodną rozmowę bohaterów powieści, w dodatku osadzonej w średniowiecznych realiach. Również postaci bohaterów pozostawiają wiele do życzenia: są papierowe, mało wyraziste, nakreślone pobieżnie, jakby autorowi brakło wyobraźni przy nadawaniu im kształtu. Fabuła jest prościutka i przewidywalna, zaś wątki poboczne, które miały ją wzbogacać - są nieciekawe i w zasadzie zbędne, choć drzemie w nich całkiem spory potencjał - jak choćby w epizodzie o córce nimfy z jeziora Baynoles, zaczerpniętym z autentycznych ludowych podań. W zasadzie odniosłam wrażenie, że autorowi było spieszno doprowadzić fabułę do końca, co niestety odbiło się na niedopracowanych sylwetkach bohaterów i wątkach pobocznych, choć czasami robi wyjątki - na przykład w wypadku niezwykle sugestywnej sceny miłosnej głównego bohatera z jego wybranką lub w zupełnie niepotrzebnym epizodzie ze stajennym znajdującym upodobanie w spółkowaniu ze świnią, któremu notabene towarzyszy bardzo dziwny i autorytarny wniosek, jakoby wielu mieszkańców hrabstwa zaniedbywało swe żony, a w czasie, gdy ich nie bili, chodzili na dziwki, lub z braku pieniędzy czy dla czystej rozrywki napadali na jakąś stodołę gwałcąc kozę czy kurę. Doprawdy była to tak powszechna praktyka w średniowiecznej Katalonii, jak sugeruje autor?

Stosunki między chrześcijanami a Żydami również zostały potraktowane dosyć powierzchownie i raczej stereotypowo. Obie społeczności co prawda koegzystują ze sobą, ale są wobec siebie nieufne i starają się trzymać od siebie z daleka. Aby je zobrazować, autor ucieka się do przytoczenia kilku incydentów: pobicia w dzielnicy żydowskiej czy odmowy leczenia chrześcijanina przez żydowskiego lekarza. Wszystkie antagonizmy łagodzi współdziałanie obu społeczności skierowane przeciwko wspólnemu wrogowi, do czego pięknie nawiązuje nazwa mostu i co zostaje świetnie podkreślone w epilogu.

Nie mogę co prawda powiedzieć, że zalety powieści równoważą jej mankamenty, jednak z całą pewnością stanowią poważny argument przemawiający na korzyść lektury. Most Żydów jest w stanie zainteresować miłośników beletrystyki historycznej zwłaszcza ciekawym pomysłem, z jakim nigdy wcześniej nie zetknęłam się na kartach powieści oraz licznymi odniesieniami do autentycznych wydarzeń, poświadczonych z kolei dokumentami źródłowymi wywodzącymi się z epoki średniowiecza. Warto dać szansę tej książce i przekonać się samemu, czy opowieść Marti Gironella przemówi do Twojej wyobraźni.

Moja ocena: 3/5

Opublikowane na stronie: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/172618/most-zydow/opinia/10834438#opinia10834438 



za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu Bellona:)
 

recenzja bierze udział w wyzwaniu Rok średniowiecza

11 komentarzy:

  1. O, mnie też się oczka zaświeciły czytając wstęp Twojej recenzji... :) Gdzie Ty znajdujesz takie książki?...
    A potem... ostudziłaś mój zapał... trudno. Jak mi książka wpadnie w ręce, to i tak pewnie przeczytam, ale na pewno nie będę się po niej spodziewała nie wiadomo czego :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zastanawiałam się nad trzema tytułami Bellony, m.in. właśnie tym, ale zrezygnowałam z niego. Jak widzę, słusznie. Ciekawa jestem natomiast Kodu templariuszy, bo ja mam lekkiego fioła na tle templariuszy, więc książka pewnie mi się spodoba niezależnie od tego czy będzie dobra czy nie, ale będziesz ją może recenzować?

    OdpowiedzUsuń
  3. takie klimaty to... nie moje klimaty, więc pasuję. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. A tak się zachwyciłam tą książką na początku recenzji!!! Szkoda, ze ma w sobie tak wiele mankamentów - sama z siebie nie będę jej szukać, jednak jeśli pojawi się w zasięgu mojego wzroku nie omieszkam po nią sięgnąć 😊

    OdpowiedzUsuń
  5. Raczej daruję sobie tą pozycję. Epoka średniowiecza ok, ale skoro dialogi i postacie "kuleją" to mówię nie.

    OdpowiedzUsuń
  6. Również książki historyczne chętnie czytam, ale akurat średniowiecze to nie do końca "moja" epoka, a po Twojej recenzji tym bardziej "Most Żydów" sobie odpuszczę.

    OdpowiedzUsuń
  7. A ja w przeciwieństwie do ciebie najczęściej unikam takich książek, tym razem sobie odpuszczę, nie zaznajamiając się z tą pozycją.

    OdpowiedzUsuń
  8. Z książkami historycznymi mam pewien problem. Jako historyczna noga nie bardzo potrafię wyczuć, kiedy autor mówi prawdę, a kiedy wciska kit.

    W każdym razie, ta książka raczej mnie nie zainteresowała.

    OdpowiedzUsuń
  9. Lubię książki historyczne, ale do tej nie ciągnie mnie nic - nawet tytuł.

    OdpowiedzUsuń
  10. Żałuję, że książka Ci się nie spodobała, bo początek Twojej recenzji był tak interesujący, że chciałam przeczytać. Ale zakończenie zniechęciło mnie zupełnie.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Średniowiecze- kocham, powieści historyczne - ubóstwiam. Mój nos czytelniczy zazwyczaj dość dobrze podpowiada mi, po co warto sięgnąć, a co można sobie darować. I tym razem się sprawdziło, bo zobaczywszy tę pozycję w zapowiedziach stwierdziłam, że nie będę jej czytać. Szkoda zmarnowanego potencjału, ale nic to, jest jeszcze tyle innych, wspaniałych książek do przeczytania;)

    OdpowiedzUsuń

Spam, reklamy, wulgaryzmy i wypowiedzi niezwiązane z tematem będą natychmiast usuwane.