sobota, 19 stycznia 2013

"Pałac Północy"

Autor: Carlos Ruiz Zafon
Tytuł: "Pałac Północy"
Wydawnictwo: Muza, 2011
Ilość stron: 286
Okładka: miękka

Dorosłość nie jest niczym więcej niż tylko odkrywaniem, że wszystko, w co wierzyłeś, kiedy byłeś młody, to fałsz, a z kolei wszystko to, co w młodości odrzucałeś, teraz okazuje się prawdą.

Pałac Północy to druga - po debiutanckim Księciu Mgły - powieść hiszpańskiego prozaika Carlosa Ruiza Zafona. Obie te książki, razem z Mariną oraz Światłami września, zalicza się do nurtu literatury młodzieżowej, choć sam autor niejednokrotnie wyrażał nadzieję, że przypadną one do gustu każdemu czytelnikowi, bez względu na wiek. Jako że nastolatką nie jestem od dobrych kilkunastu lat, postanowiłam sprawdzić, czy książka rzeczywiście jest w stanie zachwycić starszego odbiorcę, zgodnie z zamysłem autora.


Akcja powieści toczy się w Kalkucie na początku lat 30-tych XX wieku, jednak wydarzenia stanowiące sedno fabuły biorą swój początek co najmniej kilkanaście lat wcześniej. Główny bohater, Ben, jest wychowankiem sierocińca St. Patrick. Dla niego i grupki przyjaciół nieubłaganie zbliża się dzień szesnastych urodzin, a więc moment, w którym zgodnie z prawem będą musieli opuścić mury placówki, by się usamodzielnić. Siedmioro rówieśników to członkowie Chowbar Society - sekretnego stowarzyszenia założonego kilka lat wcześniej, stanowiącego dla nich namiastkę rodziny, zapewniającego wzajemne oparcie i więź bliższą niż zwykła przyjaźń. Młodzi ludzie spotykają się potajemnie nocami w opuszczonym budynku w samym środku Czarnego Miasta - tytułowym Pałacu Północy.

Pewnego dnia w sierocińcu pojawia się starsza kobieta ze swoją wnuczką. Ben bez zastanowienia zaprasza Sheere na spotkanie w sekretnej kryjówce - ostatnie przed opuszczeniem murów instytucji. Warunkiem wstąpienia w szeregi Chowbar Society jest opowiedzenie historii, dziewczyna snuje więc wzruszającą opowieść napisaną przez jej nieżyjącego ojca. Poruszeni towarzysze postanawiają pomóc Sheere zrealizować jej największe marzenie - odnaleźć w Kalkucie tajemniczy dom zaprojektowany ponoć przez jej ojca - inżyniera, który przed kilkunastu laty zginął w dramatycznych okolicznościach. Wkrótce seria niesamowitych i przerażających zdarzeń utwierdzi ich w przekonaniu, że natrafili na trop starej i makabrycznej tajemnicy Kalkuty; płonący pociąg pełen uwięzionych w nim dzieci, przepastne czeluście widmowego dworca, ognista zjawa owładnięta żądzą zemsty, dom ukryty w samym sercu miasta - grupka przyjaciół wkracza w świat jak z sennego koszmaru i wcale nie jest pewne, czy wszyscy wyjdą z tej przygody żywi...

W Pałacu Północy Zafon przedstawił mroczną, a jednak w jakimś stopniu kuszącą wizję wielokulturowej Kalkuty u schyłku epoki kolonialnej, miasta o dwóch obliczach: nowoczesnego, tętniącego życiem, stojącego u progu rozwoju technologicznego, a zarazem przesyconego magią, przepełnionego sekretami zrodzonymi w jego trzewiach, przypominającego na każdym kroku, że przed dwustu laty poświęcono je krwawej, budzącej przerażenie bogini Kali. Opowieści biorące w nim swój początek nie tylko zdają się żyć własnym życiem, ale nabierają mocy i mogą wpływać na losy zwykłych ludzi. Kalkuta to miejsce, w którym koszmarne sny, oniryczne wizje i szczególnie intensywne emocje przybierają realne kształty i mają siłę sprawczą. Bohaterowie, którzy przypadkiem odkrywają to drugie, złowrogie oblicze Kalkuty, zostają wystawieni na ciężką próbę; będą zmuszeni udowodnić swoją lojalność, odwagę, gotowość do poświęceń oraz siłę łączącej ich więzi.

Fabuła powieści jest stosunkowo prosta i niespecjalnie oryginalna: grupka przyjaciół usiłuje rozwiązać zagadkę z przeszłości jednego z nich, ale wkrótce to, co miało być niezwykłą przygodą, zaczyna wymykać się spod kontroli i grozi śmiertelnym niebezpieczeństwem. Zafon jednak nadał tej historii nowego blasku, stworzył zachwycającą, przejmującą opowieść o wartości przyjaźni oraz destrukcyjnej sile szaleństwa i zemsty. W Pałacu Północy dostrzec już można przebłyski artyzmu, jakim autor czarował na kartach Cienia wiatru: wysmakowany, poetycki, bogaty w metafory język, dramatyczne zwroty akcji, dynamiczną fabułę przesiąknięta magią, mroczny, niepokojący klimat oraz wyrazistych, zapadających w pamięć bohaterów - wszystkie te elementy łączą się w cudowną, porywającą całość wywołującą niepowtarzalne doznania estetyczne i dreszcz emocji. Nie jest to kolejna, bezbarwna i miałka opowieść dla młodzieży, lecz soczysta, poruszająca i refleksyjna zarazem historia o tym, co w życiu najważniejsze. Zafon umiejętnie łączy poważną, życiową tematykę z baśniowym, nastrojowym klimatem, zachowuje odpowiednie proporcje między realizmem a magią - zarazem intryguje, jak i skłania do głębszych przemyśleń udowadniając przy tym, że jego proza rzeczywiście jest uniwersalna i to, czy trafi do konkretnego czytelnika nie zależy od jego wieku, lecz raczej wrażliwości.

Moja ocena: 4/5

20 komentarzy:

  1. Czytałam. Cudowna. Kocham powieści młodzieżowe Zafona!

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytałam tylko "Książe mgły", ta wciąż jeszcze na mnie czeka;)

    OdpowiedzUsuń
  3. No proszę, a ja właśnie odbierałam Zafona jako autora młodzieżowego i to tego typu, od którego trzymam się z daleka. Przyznam, że jestem mocno zaskoczona, że aż tak się pomyliłam. Trzeba będzie w przyszłości zweryfikować swoje zdanie o tym autorze, bo chyba przypięłam mu bardzo niesłuszną łatkę.

    OdpowiedzUsuń
  4. Z powieści młodzieżowych Zafona ta podobała mi się najbardziej:) Nie czytałam jeszcze niestety "Mariny".
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo lubię i cienie twórczość Zafona, jego seria Cień wiatru, gra .. są genialne, natomiast Światła września już tak średnio mi się podobały. Tej jeszcze nie czytałam, ale mam nadzieję, że mi sie spodoba :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Przede mną jeszcze tylko ta powieść i "Więzień nieba". Dawkuję sobie twórczość Zafona, bo nie wyobrażam sobie świadomości, że wszystkie jego książki już przeczytałam i żadna na mnie nie czeka.

    OdpowiedzUsuń
  7. Chyba jestem jedną z niewielu osób, które Zafona jeszcze nie czytały. Na półkach stoją jego trzy książki, w tym wspomniany przez Ciebie "Książę mgły" i zamierzam wkrótce nadrobić zaległości. "Pałac północy" zapowiada się obiecująco, lubię lit. młodzieżową, mimo że często nie brak w niej pewnej schematyczności :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Wstyd mi, że jeszcze nie przeczytałam żadnej książki Zafóna. Mam nadzieję, że ten rok okaże się dla mnie łaskawy i pozwoli mi na przeczytanie jakiejś powieści tego autora.

    OdpowiedzUsuń
  9. Jak widzę Zafona w recenzjach blogowych z marszu pojawiają mi się serduszka w oczach. ;) Narobiłaś mi smaka na niego, chyba się skuszę na "Cień wiatru". :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Widzę, że i Ty się skusiłaś na Pałac Północy :) Zafona uwielbiam, i za Cmentarz Zapomnianych książek, i za te powieści młodzieżowe właśnie :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja na razie nie mogę się przekonać do twórczości Zafona. Próbowałam czytać dwa razy ,,Grę anioła'' i jakoś nie potrafiłam się odnaleźć w tym stylu narracji i fabule, dlatego dałam sobie spokój, ale mimo wszytko jeszcze kiedyś spróbuje swoją przygodę z tym autorem.

    OdpowiedzUsuń
  12. Słuchałam, było bosko. To właśnie po tej książce zakochałam się w Zafonie

    OdpowiedzUsuń
  13. Kupiłam niedawno całą trylogię i jestem jej bardzo ciekawa:)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  14. Czytałam, bardzo dobrze ją wspominam, a powiem że podczas czytania jednak ciarki przechodziły mi po plecach.

    OdpowiedzUsuń
  15. O! :)
    Widzę, że dziś u Ciebie Zafón. Tę książkę mam przed sobą i na pewno ją przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  16. Tej książki Zafona jeszcze nie czytałam, ale szybko to nadrobię ;) Tym bardziej, że, uwielbiam jego styl pisania ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. "Pałacu północy" nie czytałam. Ale ja to Zafona ogólnie czytałam hurtowo. Najpierw w ogóle nie chciałam czytać jak był na niego taki szał, a potem jak się wzięłam to przeczytałam wszystko co było na rynku, od "Cienia wiatru" do "Księcia mgły". I potem znowu jakoś mi z nim nie po drodze było. Najbardziej jak dotąd mi się podobała "Marina". Nadrobię zaległości to może któraś z nowszych zajmie jej miejsce.

    OdpowiedzUsuń
  18. Zgadzam się z Tobą w zupełności :) przyjemna lektura :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Uwielbiam Zafona, ale tej książki jeszcze nie czytałam. Jak sama piszesz, fabuła jest prosta i mało oryginalna, dlatego gdyby "Pałac Północy" nie był książką Zafona to nawet nie spojrzałabym na nią. A tak to, mam na nią wieelką "chrapkę" :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Jeszcze nie miałam możliwości przeczytania żadnej powieści Zafona (niestety), ale zamierzam to zmienić.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń

Spam, reklamy, wulgaryzmy i wypowiedzi niezwiązane z tematem będą natychmiast usuwane.