środa, 31 października 2012

"Kochanice króla"

Autor: Philippa Gregory
Tytuł: "Kochanice króla"
Wydawnictwo: Książnica - Grupa Wydawnicza Publicat, 2011
Ilość stron: 703
Okładka: miękka ze skrzydełkami

Wreszcie przyszła pora na lekturę bodaj najbardziej znanej powieści Philippy Gregory - której popularności przysporzyła udana ekranizacja z Natalie Portman i Scarlett Johansson w rolach głównych - czyli Kochanic króla.

Tytułowe bohaterki to rzecz jasna dwie siostry, potomkinie możnych rodów Howardów i Boleynów: Anna i jej młodsza siostra Maria, rywalizujące o względy króla Henryka VIII Tudora. Losy dziewcząt, które od dzieciństwa konkurowały ze sobą na każdym polu: o uwagę rodziców, przychylność rodu, pozycję na dworze królewskim, wreszcie o uczucie króla Anglii, bardzo ze sobą zżytych, połączonych uczuciem miłości - nienawiści, potoczyły się zupełnie inaczej - choć obie stały się zakładniczkami wygórowanych ambicji i żądzy władzy własnej familii trzymanej żelazną ręką przez wyrachowanego i bezwzględnego wuja Tomasza Howarda i połączyła je królewska alkowa, każda z nich w końcu bierze swój los we własne ręce - z jakże odmiennym skutkiem! Ich długoletniej rywalizacji kres położyła dopiero śmierć Anny na szafocie.
I to właśnie historię triumfu i upadku Anny Boleyn obserwuje czytelnik oczami jej młodszej siostry Marii - byłej królewskiej faworyty, matki dwójki nieślubnych dzieci Henryka VIII, która straciła swoje miejsce u boku i w sercu króla na jej rzecz, lecz to właśnie ona wyszła zwycięsko, podczas gdy cały ród poniósł klęskę stając się celem gniewu i zemsty zdradzonego króla.

niedziela, 28 października 2012

"Elfie, gdzie jesteś?!"

Autor: Marcin Pałasz
Tytuł: "Elfie, gdzie jesteś?!"
Wydawnictwo: Skrzat, 2012
Ilość stron: 227
Okładka: miękka ze skrzydełkami

Elfie, gdzie jesteś?! to bezpośrednia kontynuacja rewelacyjnego Sposobu na Elfa autorstwa Marcina Pałasza, czyli przygód i perypetii niesfornego psiaka o wdzięcznym imieniu Elf. Został on adoptowany ze schroniska przez Dużego i Młodego - ojca i syna, wielkich miłośników zwierząt - i w bardzo krótkim czasie niepodzielnie zawładnął ich sercami.

Elf już od dwóch miesięcy oswaja i wychowuje swoich właścicieli. Wakacyjną codzienność uatrakcyjniają zabawne przypadki poznającego otoczenie czworonoga, który uczy się siusiać jak na prawdziwego psa przystało wzbudzając entuzjazm Dużego i Młodego, pomaga w wyborze nowego samochodu, walczy z wyjątkowo groźną i szaloną pralką, zapoznaje się bliżej z biegającymi kaktusami... Jednak tę radosną rzeczywistość zakłócają nieprzyjemne zgrzyty: Młody i Duży muszą stawić czoła pierwszemu młodzieńczemu zawodowi miłosnemu oraz nieuleczalnemu i wyjątkowo irytującemu wścibstwu pani Sąsiadki.
Aby odwrócić uwagę syna od ponurych myśli, ojciec proponuje wakacyjną wyprawę nad morze - oczywiście wraz z Elfem! Jednak chwilę przed wyjazdem okazuje się, że pies znika bez śladu. Zrozpaczeni Duży, Młody, Ewa oraz bliźniacza siostra zaginionego, Erka, ruszają na poszukiwania. Bardzo szybko okazuje się, że Elfowi grozi wielkie niebezpieczeństwo i nie ma czasu do stracenia...

Lektura Gdzie jesteś, Elfie?! utwierdziła mnie w przekonaniu, że Marcin Pałasz nie tylko jest zdeklarowanym miłośnikiem zwierząt, ale też rozumie i potrafi dotrzeć do serca i sumienia młodego czytelnika jak nikt inny, z całkowitą swobodą i naturalnością. Tryskając zaraźliwym humorem, emanując godną pozazdroszczenia pogodą ducha i wrażliwością, w sposób bezpośredni, pełen prostoty i unikając nachalnego moralizatorstwa uświadamia, pokazuje i uczy, jak wielką odpowiedzialnością jest posiadanie i opieka na czworonogiem, ale też jak wiele daje radości i frajdy. Niby mimochodem zwraca uwagę na to, że zwierzę to nie zabawka i nie chwilowy kaprys, ale obowiązek, który powinniśmy brać na siebie świadomie, traktować poważnie i z szacunkiem. Narracja prowadzona z perspektywy psa uzmysławia nam, że nasi mniejsi bracia też mają uczucia, kieruje nimi coś więcej niż tylko instynkt, doskonale wyczuwają nastrój człowieka i potrafią odwdzięczyć się za okazane serce przywiązaniem i wierną miłością.
Autor porusza jednocześnie kwestię, która mnie osobiście bardzo bulwersuje i która staje się powszechną praktyką głównie przed wakacyjnymi wyjazdami; mowa oczywiście o porzucaniu zwierząt, które to zjawisko świadczy o kompletnym braku wyobraźni, empatii, serca i szczątkowego chociażby poczucia odpowiedzialności. Bardzo sugestywne ukazanie uczuć porzuconego psa z jego punktu widzenia jest jednym z bardziej wzruszających - i dających do myślenia - fragmentów książki.
Marcin Pałasz uczula młodego czytelnika na kilka podstawowych spraw, jak na przykład pożytki płynące z poddania czworonoga chipowaniu, przyczepiania do psiej obroży adresówek czy wspólnych i częstych spacerów - a wszystko to okraszone nieodzowną garścią charakterystycznego humoru autora.

Nieodmiennie jestem pod ogromnym wrażeniem niezwykłych relacji łączących ojca z synem - bardzo bezpośrednich i ciepłych, nacechowanych wzajemnym szacunkiem, oddaniem, zrozumieniem i humorem, który niejednokrotnie rozładowuje napięcie i pomaga im się dogadać; tylko pozazdrościć! Nie wiem, jak autor tego dokonał, ale udało mu się przenieść atmosferę tych rodzinnych więzi na papier i sprawić, by była ona doskonale wyczuwalna już na pierwszy rzut oka. Piękne to i wzruszające, po męsku konkretne, pozbawione jakiejkolwiek banalności i sentymentalizmu.

Gdzie jesteś, Elfie?! to kolejny dowód na niebanalne, oryginalne, powalające poczucie humoru Marcina Pałasza znajdujące wyraz w licznych przykładach komizmu sytuacyjnego i słownego, jakimi książka po prostu jest naszpikowana. O ataki śmiechu przyprawia czytelnika chociażby opis nierównej walki Elfa z pralką, genialny sposób na radzenie sobie ze wścibską sąsiadką czy wyjątkowo zabawna historia z księgową Dużego. Lekkie pióro autora sprawia, że najzwyklejsze zdarzenia przefiltrowane przez jego ciepłe i wyraziste poczucie humoru stają się wspaniałym, niezapomnianym przeżyciem.
Gorąco polecam tę, jak i poprzednią książkę Marcina Pałasza wszystkim czytelnikom bez względu na wiek - wspaniała zabawa i garść wzruszeń gwarantowane!


Moja ocena: 5/5


za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu Skrzat :)

piątek, 26 października 2012

"Znachorka"

Autor: Hermann Multhaupt
Tytuł: "Znachorka"
Wydawnictwo: Salwator, 2011
Ilość stron: 158
Okładka: miękka

Lecz najstraszniejszym z wszystkich okropności jest niezawodne szaleństwo człowieka

Polowania na czarownice - prześladowania i skazywanie niewinnych ludzi na tortury i śmierć w płomieniach stosu w majestacie prawa to jedna z najbardziej haniebnych kart w historii ludzkości. I choć ta masowa histeria przewalająca się przez Europę falami na przestrzeni kilkuset lat ma różne i bardzo złożone przyczyny, nasilenie występowania tego zjawiska nieodmiennie wiąże się z religijnymi niepokojami, wojnami, klęskami żywiołowymi czy zarazą - nieszczęściami, za które trzeba było kogoś obarczyć winą i przykładnie ukarać. Ofiarą społeczności najczęściej padały osoby żyjące na jej marginesie, wymykające się ciasnym ramom tradycji i kultury, w jakie je wtłoczono, nieodpowiadające normom moralnym, religijnym i społecznym, a także legitymujące się ponadprzeciętnymi zdolnościami, umiejętnościami i wiedzą - a więc najczęściej mądre baby, zielarki, znachorki, akuszerki. Powszechna w dawnych czasach mizoginia dopełniała dzieła: mężczyźni znaleźli sposób, by rozładować społeczne napięcie, uspokoić histeryczne nastroje, przywrócić ustalony ład, pokazać kobietom, gdzie ich miejsce czyniąc je kozłem ofiarnym społeczności.

Znachorka to opowieść opisująca konkretny przypadek prześladowań o czary, który miał miejsce w XVII wieku w jednym z niemieckich miasteczek, Amelunxen. Ich ofiarą padła niejaka Katarzyna Suderhausen, żona uznanego i szanowanego adwokata Wulfa Dietricha Meyera, miejscowa zielarka i znachorka. Miała nieszczęście żyć w czasach religijnych niepokojów między katolikami i protestantami oraz narastającej fali polowań na czarownice, jaka przetoczyła się przez kraje Rzeszy po zakończeniu wojny trzydziestoletniej. Również czynniki osobiste przypieczętowały los Katarzyny - mieszkańcy miasteczka zazdrościli jej rodzinie skoligacenia się z zamożną rodziną Meyerów; zdolności lecznicze wzbudzały w ludziach lęk oraz niechętny szacunek, zaś fakt, że zwykła wspierać i podtrzymywać na duchu kobiety poniżane i bite przez mężów, budził niezadowolenie oraz głęboką niechęć tychże.
Zwykły anonimowy donos w tych czasach wystarczył, by oskarżono Katarzynę i wytoczono jej proces. Nieludzkie tortury, jakich doświadczyła, spowodowały jej kalectwo i oszpeciły na zawsze, jednak dzięki staraniom męża, który by wykupić żonę niemal doprowadził się do majątkowej ruiny, przyniosły zamierzony skutek i kobieta wychodzi na wolność.
Choć uwolniono ją od podejrzeń o czary, piętno oskarżenia przylgnęło do niej na zawsze i skazało na żywot wyrzutka. Poczucie krzywdy i niesprawiedliwości, nieustanne cierpienia fizyczne i psychiczne, dotkliwa samotność towarzyszyły jej do końca życia.

Od dawna interesuje mnie tematyka polowań na czarownice, jednak do tej pory miałam do czynienia raczej z naukowymi opracowaniami niż czymś w rodzaju biografii, historii życia jednej z ofiar prześladowań o czary - nie mogłam więc nie sięgnąć po książkę, której fabuła oscyluje wokół losów kobiety znanej z imienia i nazwiska dzięki zachowanym dokumentom - niejakiej Katarzyny Suderhausen - która wprawdzie uszła z życiem bezwzględnej machinie inkwizycji, jednak z potwornymi ranami na duszy i ciele.

Autor stworzył swoją opowieść bazując na materiałach źródłowych, uwzględniając historyczne miejsca i postaci (np. Fryderyka von Spee, autora Causo criminalis, który występował przeciw torturom i procesom o czary czy opata Corvey Arnolda von Valdois), dzięki czemu fabuła dodatkowo zyskuje na wiarygodności. Niestety, są to raczej wszystkie zalety książki Multhaupta, która okazała się prawdziwym rozczarowaniem zważywszy na potencjalnie intrygującą i ciekawą tematykę, z której naprawdę wiele można by wycisnąć. Mimo najszczerszych chęci i pozytywnego nastawienia strasznie się wynudziłam przy tej lekturze: rozwlekła, rozłażąca się w szwach fabuła, nic nie wnoszące wątki poboczne, które niepotrzebnie odwracają uwagę od głównego nurtu opowieści, płaskie, jednowymiarowe, wyprane z emocji postaci, zmieniająca się bez powodu narracja sprawiają, że szybko traci się zainteresowanie fabułą. Autorowi nie udało się również stworzyć odpowiedniego dla opowieści klimatu: narastającej histerii charakterystycznej dla zjawiska polowań na czarownice, zagęszczającej się wokół głównej bohaterki atmosfery podejrzeń i oskarżeń - brakuje tu napięcia, klimatu, emocji. Trudno wczuć się w przeżycia bohaterki, towarzyszyć w jej gehennie - miałam wrażenie, jakbym czytała sprawozdanie z czyjegoś niezbyt ciekawego życia, a autorowi zabrakło wyobraźni, by powołać wyzwaniu. Nie wiem, w jakim stopniu jest to kwestia niezbyt udolnego tłumaczenia, a w jakim niedostatecznych umiejętności autora; faktem pozostaje, że po raz pierwszy od długiego czasu natknęłam się na książkę, która zawiodła mnie na całej linii - ani nie wniosła do mojej wiedzy niczego nowego, ani nie zapewniła doznań, jakich mogłabym oczekiwać po tego typu lekturze.
Nie polecam; czytelnicy zainteresowani tematyką polowań na czarownice z pewnością znajdą dużo bardziej rzetelne i ciekawe pozycje.

Moja ocena: 1/5

środa, 24 października 2012

"Kochanek dziewicy"

Autor: Philippa Gregory
Tytuł: "Kochanek dziewicy"
Wydawnictwo: Książnica - Grupa Wydawnicza Publicat, 2009
Ilość stron: 599
Okładka: twarda

W swojej kolejnej powieści cyklu Tudorowskiego Philippa Gregory przenosi nas do XVI - wiecznej Anglii w pierwszych latach panowania królowej Elżbiety I. Towarzyszymy młodej monarchini od momentu koronacji po śmierci jej przyrodniej siostry Marii oraz w pierwszych miesiącach, które mogą okazać się dla niej decydujące i albo ugruntują pozycję Tudorówny w kraju i na europejskich dworach, albo doprowadzą do jej upadku.
Elżbieta bierze na swoje barki ciężar sprawowania rządów i już od pierwszych chwil musi mierzyć się z rozlicznymi niebezpieczeństwami: francuskiej inwazji na Szkocję bezpośrednio zagrażającej bezpieczeństwu Anglii oraz wewnętrznemu konfliktowi religijnemu, który odbija się szerokim echem w całej Europie dając pretekst papieżowi i katolickim władcom do wypowiedzenia wojny królowej - heretyczce.

niedziela, 21 października 2012

"Korona śniegu i krwi"

Autor: Elżbieta Cherezińska
Tytuł: "Korona śniegu i krwi"
Wydawnictwo: Zysk i s-ka, 2012
Ilość stron: 735
Okładka: miękka ze skrzydełkami

Nie daj Boże zjazd piastowski

Jeszcze nie tak dawno temu, zaczytując się we wspaniałej prozie historycznej Philippy Gregory, szczerze ubolewałam nad tym, że nasze polskie dzieje nie doczekały się autora, który z podobnym mistrzostwem, rzetelnością, fantazją, rozmachem i wyczuwalną na każdym kroku pasją potrafiłby o nich opowiedzieć. Przecież i na naszym słowiańskim podwórku nie brak intrygujących opowieści o dumnych królach, rywalizujących ze sobą możnych rodach, wpływowych mniszkach, rzucających klątwy biskupach, władczyniach owianych nimbem świętości, bratobójczych walkach i rycerskich turniejach! Aż żal nie wykorzystać drzemiącego w nich potencjału.
Na szczęście, po lekturze Korony śniegu i krwi, z ulgą, satysfakcją i dziką radością stwierdzam, że i pióru Cherezińskiej nie brak artyzmu charakterystycznego dla prozy Gregory, tego wyjątkowego polotu i dramatyzmu, które sprawiają, że powieści się nie czyta, ale się nią oddycha, że z każdą odwracaną stroną ma się ochotę na więcej, bohaterowie stają się bliscy niczym prawdziwi przyjaciele, a po zakończeniu lektury potrzeba co najmniej kilku dni, by na nowo zacząć funkcjonować w realnym świecie.

środa, 17 października 2012

"Władczyni rzek"

Autor: Philippa Gregory
Tytuł: "Władczyni rzek"
Wydawnictwo: Książnica - Grupa Wydawnicza Publicat, 2012
Ilość stron: 543
Okładka: miękka ze skrzydełkami

Władczyni rzek to pierwsza część cyklu autorstwa Philippy Gregory opowiadającego o Wojnie Dwu Róż, której akcja osadzona jest w realiach XV - wiecznej Anglii w przededniu krwawego konfliktu pomiędzy szlacheckimi rodami Yorków i Lancasterów. Jej bohaterką jest Jakobina Luksemburska - postać mało znana, na wpół zapomniana, najczęściej pomijana w tradycyjnych przekazach historycznych - także dlatego, że nikt jakoś nie pokusił się o spisanie dziejów jej bogatego i burzliwego życia. Z pieczołowicie odkrywanych przez autorkę faktów wyłania się fascynujący portret nietuzinkowej kobiety, która przez większość życia była w centrum wydarzeń, a nierzadko także ich motorem; która bez wahania wzięła los w swoje ręce i postanowiła żyć w zgodzie z własnymi przekonaniami - świadoma konsekwencji takiego postępowania - i zapłaciła za to wysoką cenę.

piątek, 12 października 2012

"Byłem od początku w Auschwitz"

Autor: Michał Ziółkowski
Tytuł: "Byłem od początku w Auschwitz"
Wydawnictwo: Marpress, 2007
Ilość stron: 123
Okładka: miękka

 Nie jesteście tu w sanatorium, lecz w niemieckim obozie koncentracyjnym, z którego nie ma innego wyjścia, jak przez komin krematorium. Jeśli się to komuś nie podoba, może iść natychmiast na druty. Jeśli w transporcie są Żydzi, nie mają prawa żyć dłużej jak dwa tygodnie, księża miesiąc, pozostali trzy miesiące.

Opublikowano wiele wspomnień o KL Auschwitz, lecz każda z opowiedzianych historii ma nieocenioną wartość historyczną. Jest ona bowiem niezwykle osobistym zapisem przeżyć, doznań i szczegółów, jakich próżno szukać w oficjalnych dokumentach dotyczących Holokaustu; każda z nich składa się na chór głosów nakazujący nam pamiętać o tej potwornej zbrodni i traktować ją jako przestrogę dla następnych pokoleń - z nadzieją, że nie powtórzy się ona nigdy więcej.

czwartek, 11 października 2012

"Kochanka Słońca"

Autor: Sandra Gulland
Tytuł: "Kochanka Słońca"
Wydawnictwo: Bukowy Las, 2012
Ilość stron: 460
Okładka: miękka ze skrzydełkami

Prozę Sandry Gulland miałam okazję poznać dzięki jej znakomitej trylogii poświęconej Józefinie, żonie Napoleona Bonaparte, która mnie po prostu oczarowała. Dlatego też bez wahania sięgnęłam po kolejną powieść autorki, tym razem osadzoną w realiach XVII - wiecznej Francji, a dokładnie - w czasach panowania Ludwika XIV zwanego Królem Słońce.

Ludwikę de la Valliere poznajemy jako bystrą, pełną energii dziewczynkę, którą bardziej niż nudne, kobiece zajęcia pochłania studiowanie zawartości ojcowskiej biblioteki i jazda konna. Nad jej przyszłością gromadzą się jednak ciemne chmury: jako zubożała szlachcianka ma nikłe szanse na dobre zamążpójście; te same względy uniemożliwiają jej wstąpienie do klasztoru. Trudną sytuację finansową rodziny pogarsza śmierć ojca Ludwiki, która pozostaje niemal bez środków do życia. Kiedy jednak jej matka wychodzi powtórnie za mąż za podstarzałego markiza, który jest rządcą dworu księcia Orleanu, w życiu dziewczyny następuje wielka zmiana.

poniedziałek, 8 października 2012

"Więcej gazu, Kameraden!"

Autor: Krystian Piwowarski
Tytuł: "Więcej gazu, Kameraden!"
Seria: Archipelagi
Wydawnictwo: W.A.B., 2012
Ilość stron: 268
Okładka: twarda

O Holokauście powiedziano i napisano wiele; niewyobrażalna tragedia milionów ofiar, ta ludzka hekatomba zawiera się w niezliczonej ilości stronic - zarówno protokołów przesłuchań zbrodniarzy wojennych, jak i pamiętników pomordowanych. Czy w upiornej różnorodności dokumentów, świadectw, opracowań historyków, wspomnień ocalonych lub też literatury wyrosłej z imperatywu pamiętania, znajdzie się miejsce na jeszcze jedną opowieść z czasu Zagłady, kolejną próbę uporania się ze świadomością istnienia Holokaustu - skrupulatnie zaplanowanego, zalegalizowanego, zrealizowanego z metodyczną pedanterią ludobójstwa na niespotykaną dotąd skalę?

Krystian Piwowarski swoim zbiorem opowiadań udowadnia, że tak. Jego literackie miniatury znakomicie wpisują się w ponury, makabryczny i wstrząsający klimat takich klasyków jak Medaliony Zofii Nałkowskiej czy Opowiadania Tadeusza Borowskiego - do jego prozy, a dokładnie utworu Proszę państwa do gazu, nawiązuje już sam tytuł niniejszego zbioru i podobnie jak on przywodzi na myśl koszmarny kontekst zawartego w nim zdania.

piątek, 5 października 2012

"Ladacznica" - recenzja przedpremierowa

Autor: Emma Donoghue
Tytuł: "Ladacznica" - recenzja przedpremierowa
Wydawnictwo: Papierowy Księżyc, 2012
Okładka: miękka

Emma Donoghue, autorka niezapomnianego Pokoju, powraca w wielkim stylu! I choć przenosi nas ze współczesności w wiek osiemnasty, ponownie udaje jej się zachwiać posadami naszego poczucia bezpieczeństwa i emocjonalnej równowagi, kolejny raz wprowadza w poukładaną, swojską rzeczywistość niepokój i zamęt - a wszystko za sprawą głównej bohaterki swojej nowej powieści zatytułowanej Ladacznica.

Mary Saunders jest 13-letnią córką ubogiej, londyńskiej szwaczki, która pracuje ponad siły, by zapewnić rodzinie skromny byt. Zanim jej ojciec Cob zmarł w więzieniu, postarał się, by córka zdobyła wykształcenie, o jakim inne dziewczynki z jej warstwy społecznej mogły tylko pomarzyć. Bystra i inteligentna Mary widząc, jak jej matka zaharowuje się na śmierć i przekonana, że zasługuje na lepszy los niż ten, który przypadł jej w udziale, marzy o wyrwaniu się do lepszego świata, pragnie wieść luksusowe, wystawne życie, którego symbolem są dla niej kolorowe, bogate suknie. Mary ma wielkie ambicje, pogardza życiem, jakie wiedzie jej rodzina, a także zawodem szwaczki, jaki proponuje jej matka; gardzi biedakami - bo są biedni, a zamożnymi - bo przecież wcale nie są lepsi od niej...

środa, 3 października 2012

"Legendy i opowieści z czasów wojen polsko - szwedzkich"

Autor: Anna Koprowska - Głowacka
Tytuł: "Legendy i opowieści z czasów wojen polsko - szwedzkich"
Wydawnictwo: Marpress, 2012
Ilość stron: 143
Okładka: miękka

Jako zdeklarowana wielbicielka baśni, podań i legend wszelakich nie mogłabym przejść obojętnie względem książki opatrzonej powyższym tytułem. Najzwyczajniej w świecie zaintrygował mnie kontekst historyczny zamieszczonych w zbiorze opowieści; większość z nas miała do czynienia z tematyką XVII - wiecznych wojen polsko - szwedzkich jedynie na lekcjach historii, ewentualnie na kartach Sienkiewiczowskiego Potopu.
Publikacja Anny Koprowskiej - Głowackiej pozwala spojrzeć na ten burzliwy fragment rodzimej historii z zupełnie innej perspektywy niż ta, do której jesteśmy przyzwyczajeni - nie okiem historyka czy powieściopisarza, ale prostego ludu, wśród którego zrodziły się podania i legendy odzwierciedlające specyficzny sposób pojmowania rzeczywistości - pełen cudów, niezwykłości i tajemnic, a jednak odwołujący się do prawdziwych wydarzeń - w tym przypadku dotyczący wojennego konfliktu z sąsiadami zza morza.

wtorek, 2 października 2012

"W krainie białych obłoków"

Autor: Sarah Lark
Tytuł: "W krainie białych obłoków"
Wydawnictwo: Sonia Draga, 2012
Ilość stron: 614
Okładka: miękka ze skrzydełkami

Aotearoa to maoryska nazwa Nowej Zelandii, która znaczy tyle co Kraina Długich Białych Obłoków. Nawiązuje ona do maoryskiej legendy, wedle której pierwszych mieszkańców wyspy, przybyszów z Polinezji, płynących przez ocean na swoich kanu powitał widok błyszczących, białych obłoków unoszących się nad wodą w miejscu, gdzie wynurzał się ląd.

Malownicza sceneria Nowej Zelandii, zapierające dech w piersiach krajobrazy, burzliwa historia wyspy i fascynujący maoryski folklor stały się tłem debiutanckiej powieści Sarah Lark - nakreślonej z pasją i rozmachem sagi rodzinnej, której akcja toczy się w drugiej połowie XIX wieku w początkach kolonizacji tej egzotycznej krainy.
W przeciwieństwie do Australii, która początkowo była kolonią karną zasiedlaną przez skazańców, Nowa Zelandia przyciągała nowych osadników - a kusiła łagodnym klimatem, ogromnymi przestrzeniami i warunkami idealnymi do hodowli zwierząt. Koloniści zniechęceni przeludnieniem, brakiem perspektyw i sztywnymi społecznymi podziałami w starym kraju upatrywali swej szansy na lepsze życie, awans społeczny i szybkie wzbogacenie w nowej ojczyźnie. Życie w pokojowej symbiozie z przyjaźnie nastawionymi Maorysami, wielkie połacie ziemi czekające, by objąć je w posiadanie - Nowa Zelandia jawiła się im jako raj, w którym nie zbywało na niczym... z wyjątkiem kobiet.