czwartek, 13 grudnia 2012

"Rodzina na pokaz"

Autor: Kevin Wilson
Tytuł: "Rodzina na pokaz"
Wydawnictwo: Prószyński i s-ka, 2012
Ilość stron: 415
Okładka: miękka

Sztuka, jeśli się ją tylko pokocha, warta jest każdego poświęcenia i bólu. Jeśli trzeba skrzywdzić kogoś w jej imię, nie należy się wahać. Jeśli tylko efekt okaże się wystarczająco piękny, dziwny i zapadający w pamięć, poświęcenie się nie liczy. Sztuka jest tego warta.

Czym jest prawdziwa sztuka? Czy można ją zamknąć w jakichkolwiek ramach? Czy jej celem jest naśladowanie rzeczywistości, czy powinna ją przenikać, kształtować raczej? Czy naprawdę warta jest wszelkich poświęceń i jest w stanie zniszczyć czyjeś życie?

Annie i Buster Fang to rodzeństwo, dziecko A i dziecko B pary kontrowersyjnych artystów, Camille i Caleba, traktujących życie jako nieustające przedstawienie, a swoje pociechy - jako część tego projektu. Ich życie od najmłodszych lat pogrążone jest w chaosie - są zmuszani przez rodziców do udziału w szalonych artystycznych przedsięwzięciach bazujących na wprowadzaniu zamętu w rzeczywistość i obserwowaniu jego konsekwencji.
Dzieci posłusznie wypełniają narzucone im role, jednak takie życie w destrukcyjny sposób oddziałuje na ich psychikę; brak poczucia bezpieczeństwa, stabilizacji, normalności, zaburzenia poczucia własnej wartości i tożsamości, zwichrowanie emocjonalne skutkują problemami w dorosłym życiu: Annie jest uznaną aktorką, która kariera utknęła w martwym punkcie, nadużywającą leków i alkoholu, o bardzo kruchej kondycji psychicznej. Buster jest życiowym nieudacznikiem korzystającym z usług psychoterapeuty, autorem depresyjnej powieści, cierpiącym ostatnio na niemoc twórczą. Brak pomysłu na dalsze życie, poczucie klęski, nawarstwiające się problemy w relacjach międzyludzkich skłaniają A i B do powrotu do rodzinnego domu. Rodzeństwo wkrótce przekonuje się, że Camille i Caleb szykują kolejne spektakularne przedstawienie, które mogłoby być zwieńczeniem ich artystycznej kariery i ponownie próbują wciągnąć w jego realizację swoje dorosłe już dzieci. Annie i Buster stanowczo sprzeciwiają się powrotowi do roli marionetek czy też ofiar sztuki tworzonej przez rodziców. Czy i tym razem para performerów poświęci życie dzieci, by ich artystyczna wizja mogła nabrać konkretnych kształtów? Czy może wybierze to, co dla niej najważniejsze - i czy okaże się tym szczęście Annie i Bustera?

Rodzina na pokaz pod warstwą rozrywkową skrywa trudne i ważne pytania dotyczące granic sztuki, jej natury oraz wpływu na młode, dziecięce umysły. Camille i Caleb są przekonani, że tworzą coś wspaniałego i wartościowego, a zaangażowanie własnych dzieci w akt kreacji sprowadza ich zdaniem sztukę do innego, lepszego wymiaru. Nieustanne eksperymentowanie z życiem swoim i swoich dzieci nieodwracalnie niszczy ich psychikę, rodzinne więzi, znacząco utrudnia i wyjaławia ich egzystencję, uniemożliwia normalne i satysfakcjonujące funkcjonowanie w społeczeństwie. Nieprzewidywalne, chaotyczne dzieciństwo Annie i Bustera zaowocowało poczuciem braku kontroli nad własnym życiem, nieumiejętnością egzystowania w oderwaniu od artystycznych wizji rodziców, uczuciowym i emocjonalnym zamętem. Kevin Wilson, dzięki akcji przeplatanej retrospekcjami z dzieciństwa A i B uzupełnia przyczyny skutkami, dokonuje wnikliwej psychologicznej analizy bohaterów: skoncentrowanych na swojej sztuce Camille i Caleba oraz zagubionych Annie i Bustera, przedmioty - nie podmioty - o wykoślawionej psychice.

Rodzina na pokaz pokazuje mroczne oblicze sztuki, podejmuje próbę jej zdefiniowania i określenia jej znaczenia dla samych performerów, uczestników i publiczności, przy czym granice pomiędzy tymi trzema grupami bardzo często się zacierają. Uświadamia niebezpieczeństwo drzemiące w traktowaniu sztuki jako sposobu na życie, któremu podporządkowano wszelkie inne jego aspekty, porównując ją do uzależniającej używki zmuszającej do poszukiwania coraz bardziej dziwacznych i szokujących środków wyrazu, zaprzedania się jej bez reszty, bez względu na koszty.

Powieść Kevina Wilsona to kawał oryginalnej, intrygującej, miejscami groteskowej, ironicznej, ale mądrej prozy. Lekkie pióro autora, garść celnych obserwacji na temat ludzkiej natury i miejsca sztuki w życiu, wnikliwa analiza psychologiczna postaci, niebanalny pomysł i skłaniające do głębszej refleksji przesłanie czynią Rodzinę na pokaz lekturą wartą bliższego poznania.

Moja ocena: 3/5

Opublikowane na stronie: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/155077/rodzina-na-pokaz/opinia/8816710#opinia8816710 


za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu Prószyński i s-ka :)

17 komentarzy:

  1. Powiedz mi kochana jak Ty to robisz, że do Ciebie zawsze takie ciekawe książki trafiają? Szósty zmysł czy co? Tematyka bardzo mnie intryguje więc chętnie bym przeczytała. I tylko żałuję że moje komentarze u Ciebie są tak monotonne ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Alison, o to samo miałam zapytać, jakim cudem Isadora takie super tytuły przyciąga:)?

      Usuń
    2. To się nazywa "dobry gust" :)

      Usuń
    3. Intuicja czasem mnie nie zawodzi, jakoś ostatnio mam szczęście - w sumie do końca nie wiadomo, czy książka, którą wybieramy, okaże się strzałem w dziesiątkę:)
      Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
  2. Wydaje mi się, że to taki uniwersalny motyw, który przełożyć można by na nasz grunt. Wystarczy spojrzeć na dzieci w cyrkach czy zespołach tanecznych, na maluchy występujące w 'Mam talent' i innych talenshowach. Rodzice, nie wiadomo dlaczego, odbierają im dzieciństwo i z góry narzucają rolę, w którą dziecko bezkrytycznie musi wejść.

    Wiadomo, że jeżeli chcemy, aby dziecko osiągnęło sukces w jakiejś dziedzinie powinno się je motywować od małego - najlepsi piłkarze trenują od maleńkości, doskonali muzycy grają od dzieciństwa itd., ale są pewne granice, których przekraczać nie powinniśmy. Stąd pchanie dzieciaków do telewizji, albo wożenie po świecie z grupami akrobatycznymi jest dla mnie całkowicie nie do przyjęcia...

    A książka przyciągnęła moją uwagę dawno temu już samą okładką i zapowiedzią. Nie przeczytam w najbliższym czasie, ale dzięki głównemu motywowi na pewno odnotuję ten tytuł w pamięci.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Futbolowa - zgadzam się z Tobą! Czasem trudno jest wyznaczyć tę granicę, za którą kończy się uczenie systematyczności, a rozpoczyna się tresura i "odbieranie dzieciństwa":) Moja córka przez trzy lata uczyła się gry na keybordzie, ale kiedy zauważyłam, że bardziej się z tym męczy, niż ma z tego frajdy, odpuściłam. Niech szuka swojej drogi gdzie indziej:)
      Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
  3. W podobnej tematyce mogę Ci polecić "Klarę i półmrok" Somozy i "Kiedy byłem dziełem sztuki" Schmitta. W tych książkach nie ma co prawda poruszonej problematyki dziecięcej, ale są inne ciekawe kwestie, związane z sztuką właśnie.

    Zapiszę sobie ten tytuł, a nuż się znajdzie w bibliotece!

    OdpowiedzUsuń
  4. Od paru dni wszędzie jej pełno, i co raz bardziej mam na nią ochotę :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ooo, zaintrygowałaś mnie moja droga i to bardzo. Mimo że tylko 3/5 (tak tak, wiem, że to nadal dobra ocena ;)), to mam wielką ochotę sięgnąć po tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
  6. Co za temat! Obowiązkowo muszę sięgnąć!

    OdpowiedzUsuń
  7. Jestem w trakcie lektury (zakładka na stronie 216) i książka na razie bardzo mi się podoba. Na razie uchylam się od wystawienia oceny powieści, ale mam nadzieję, że nagle nie straci na wartości, jak to czasami bywa...
    Najbardziej ucieszyła mnie wzmianka o moim kochanym Busterze Keatonie (strona 131) :D
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  8. Sama nie wiem, czy mam ochotę na lekturę tej książki. Niby coś tam mnie w niej interesuje, jednak nie aż tak bardzo, żeby znów rzucać wszystko i lecieć gdzieś, aby zdobyć ten tytuł. Może w przyszłości.

    OdpowiedzUsuń
  9. Zgadzam się z dziewczynami, które wypowiadały się jako pierwsze. Masz nosa do książek i tyle:) Czasem już mi głupio się tak powtarzać w komentarzach, ale co zrobić, kiedy mam ochotę przeczytać każdą recenzowaną przez ciebie książkę:) Oczywiście tą również! Pozdrawiam ciepło!

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie mam jakiegoś specjalnego zapału, by do niej sięgnąć i ciągle te mieszane odczucia. Kiedyś może całkowicie się przekonam albo wreszcie odrzucę ten pomysł... ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Czekalam na recenzję tej książki i spełniłaś me skryte życzenie. :) I już wiem, że warto się tą książką zainteresować bliżej. :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Mimo wszystko ocena 3/5, czyli czegoś tej książce brakowało.. Intrygująca historia. Ale nie wiem, czy miałabym ochotę coś podobnego przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
  13. Czytałam już jedną recenzję tej książki i była ona bardzo podobna, co oznacza, przynajmniej dla mnie, że coś w niej musi być. Jeszcze nie czytałam książek w tym stylu, ani o tej tematyce, ale może warto zacząć :)

    OdpowiedzUsuń

Spam, reklamy, wulgaryzmy i wypowiedzi niezwiązane z tematem będą natychmiast usuwane.