środa, 5 grudnia 2012

"Posiadłość w Portovenere"

Autor: Jacek Ostrowski
Tytuł: "Posiadłość w Portovenere"
Wydawnictwo: Prozami, 2012
Ilość stron: 238
Okładka: miękka

Usatysfakcjonowana i zachęcona pierwszym spotkaniem z serią Mroczne tajemnice wydawnictwa Prozami postanowiłam sięgnąć po kolejną odsłonę cyklu - powieść, która skusiła mnie intrygującym tytułem i klimatyczną okładką, od której aż wieje grozą i która - jak się okazało i co nie było wcale oczywiste - nie tylko doskonale oddaje nastrój powieści, ale również idealnie nawiązuje do fabuły.

Portovenere to niewielka, senna, nadmorska mieścina, znana głównie dzięki Grocie Byrona oraz Zatoce Poetów, w której utonął inny romantyczny twórca, Percy Shelley.
Pewnego dnia w miasteczku pojawia się Carla, młoda skrzypaczka, która po śmierci matki postanowiła odnaleźć jedynego żyjącego krewnego - wuja Johna Lorusso mieszkającego w posiadłości na obrzeżach Portovenere. Już pierwszego dnia uwagę dziewczyny zwraca zaniedbany park otaczający dom wuja, a szczególnie platanowa aleja, której wątpliwą ozdobą są ustawione wzdłuż niej kamienne płyty przypominające cmentarne nagrobki.

Początkowo nieufny staruszek szybko przyzwyczaja się do obecności siostrzenicy, a i ona powoli oswaja się z dzikim otoczeniem: ponurą posiadłością, wujem - samotnikiem oraz tajemniczym mężczyzną o imieniu Pedro Gonzales, który choć podaje się za dobrego znajomego Johna, jest przez niego wspominany z niechęcią. Z biegiem czasu Carla zaczyna dostrzegać dziwne zachowanie wuja, które bierze za oznaki choroby psychicznej; niepokojące ataki przydarzają mu się najczęściej w pobliżu granitowych płyt w alei. Wkrótce również i Carlę zaczynają nękać mroczne, niepojęte wizje, tak że i ona zaczyna obawiać się o własne zdrowie psychiczne. Dziwaczne zdarzenia, niewytłumaczalne sytuacje oraz nieustanna obecność Pedro Gonzalesa podpowiadają Carli, że może on być zamieszany w sprawę mającą związek z historią jej rodziny. Dziewczyna bardzo chce pomóc wujowi, ale przeczuwa, że kluczem do rozwiązania zagadki kamiennych płyt jest tożsamość tajemniczego mężczyzny, to, czym się zajmuje i jaką wyznacza za swoje usługi zapłatę.

Z ogromną ulgą stwierdziłam, że Posiadłość w Portovenere to powieść, której przykuwająca wzrok, emanująca grozą okładka jest godną zapowiedzią równie intrygującej fabuły.
Malowniczy, sielski krajobraz liguryjskiej prowincji i senna atmosfera nadmorskiego miasteczka stanowią znakomity kontrast, a zarazem tło dla przytłaczającej, dusznej, pełnej tajemnic, niedopowiedzeń i zagadek z przeszłości aury oplatającej swoimi mackami bohaterów powieści. Błogi spokój i ospałość Portovenere są powierzchowne, jego mieszkańcy skrywają niejeden mroczny sekret, grzeszną myśl, karygodny uczynek. A wśród nich krąży ktoś, kto wydaje się być odpowiedzią na ich modlitwy i nieść sprawiedliwą pomstę wyrównującą doznane krzywdy...

Choć fabuła toczy się w niespiesznym rytmie, niepostrzeżenie wciąga, atmosfera jakby mimochodem zagęszcza się wywołując ciarki na plecach i budząc nieokreślony niepokój. Sekrety i niedomówienia spiętrzają i splatają się w miarę rozwoju fabuły nieustannie trzymając w napięciu, jednak to nie spokojna i refleksyjna fabuła jest jego źródłem, ale głębsze przesłanie.
Wyłania się ono z treści wprost, lecz subtelnie i nienatarczywie zaskakując głębią psychologiczną, filozoficzną i emocjonalną. Jego sednem jest kwestia karmy, zła i cierpienia w życiu człowieka, co czyni lekturę pasjonującą opowieścią o znaczeniu błędów przeszłości, zadawnionych krzywd, wybrzmiałych tragedii; dobrych i złych wyborów, za które prędzej czy później trzeba ponieść odpowiedzialność; błędnych decyzji, których konsekwencje uderzają w nas samych; wyrzutów sumienia, chęci zemsty i wyrównywania rachunków, gdzie pod sztandarem sprawiedliwości ukrywa się mściwość, zapiekłe poczucie krzywdy i nienawiść. Jednak Posiadłość w Portovenere to także opowieść o wybaczaniu, współczuciu i o tym, że sami kształtujemy swój los, nikt inny.

Bogactwo przesłania i mnogość refleksji, jakie wywołuje lektura, czynią ją prawdziwym rarytasem, zaś intrygująca warstwa fabularna - niekłamaną przyjemnością. Powieść Jacka Ostrowskiego zwraca uwagę niezwykłą dojrzałością myśli, wnikliwością oraz znajomością ludzkiej natury, które z nawiązką wynagradzają drobne niedostatki warsztatu pisarskiego. Posiadłość w Portovenere to niezapomniana, oryginalna lektura, która z pewnością Was poruszy i stanie się źródłem przemyśleń.


Moja ocena: 4/5


Opublikowane na stronie: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/155493/posiadlosc-w-portovenere/opinia/8847022#opinia8847022 

Za książkę serdecznie dziękuję wydawnictwu Prozami ;)
 

15 komentarzy:

  1. Ja Koniecznie muszę przeczytać. Kocham takie książki

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja czytałam i nie żałuję :) Fenomenem tej książki jest powolna akcja z dużą dozą napięcia.

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak mnie cieszą takie pozytywne recenzje tej książki, bo sam tytuł i okładka mnie przyciągnęły i obawiałam się, że zawartość może zawieść. Dziękuję Ci.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nooo coś dla mnie. :) I ta okładka...:) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja również mam na nią ochotę:)Uwielbiam takie klimaty.

    OdpowiedzUsuń
  6. BARDZO mnie zaciekawiłaś, poprzednia powieść Prozami, którą opisywałaś też mnie zaintrygowała. Pora się chyba za nimi rozejrzeć :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Intryguje mnie ta seria. Mam nadzieje, że uda mi się z nią zapoznać

    OdpowiedzUsuń
  8. Mimo że gatunek literacki nie bardzo dla mnie, to poczułam się zainteresowana.

    OdpowiedzUsuń
  9. Zazdroszczę Ci, że miałaś okazję czytać tę książkę. Sama się na nią czaję :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Super! Miałam tę książkę w swoich nieśmiałych planach na styczeń. Teraz już zdecydowanie podkreślam dwa razy w notesie, bo widzę, że warto:) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  11. Zaintrygowałaś mnie! Nieźle brzmi!

    OdpowiedzUsuń
  12. Brzmi dość kusząco. Z chęcią przeczytam tę powieść, ale mam lekkie obawy czy potem odważę się przejść z pokoju do np. kuchni :P Tym bardziej, że zawsze czytam późno w nocy :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Muszę przeczytać, jestem pewna, że odnajdę się w takich klimatach :) Nie wiedziałam też, że mamy na rynku nową serię grozy!

    OdpowiedzUsuń
  14. Te niedostatki warsztatu pisarskiego strasznie mnie intrygują bo niestety jestem pod tym względem straszna i bardzo zwracam uwagę na styl i umiejętności wladania słowami. Ale i tak z chęcią przeczytalabym tę książkę, tym bardziej że okladka jest przepiękna i utrzymana w bardzo ciekawym klimacie :):)

    OdpowiedzUsuń

Spam, reklamy, wulgaryzmy i wypowiedzi niezwiązane z tematem będą natychmiast usuwane.