sobota, 3 listopada 2012

"Handlarka złotem"

Autor: Iny Lorentz
Tytuł: "Handlarka złotem"
Wydawnictwo: Sonia Draga, 2012
Ilość stron: 485
Okładka: miękka ze skrzydełkami

Handlarka złotem to najnowsza powieść autorstwa pisarskiego duetu Iny Lorentz i Elmara Marona, której bohaterką - po kasztelance - nierządnicy, bogatej dziedziczce i córce tatarskiego chana - jest młoda Żydówka.

Akcja powieści toczy się w XV - wiecznej Europie, głównie na terytorium Rzeszy Niemieckiej i w Hiszpanii w okresie szczególnego nasilenia prześladowań ludności żydowskiej, pogromów i wypędzeń będących skutkiem działań zarówno inkwizycji, jak i zabobonnego ludu podjudzanego przez kupców obawiających się żydowskiej konkurencji czy też możnowładców zadłużonych u bankierów wyznania mojżeszowego.
Rodzina Jakuba Goldstauba, finansisty i nadwornego bankiera margrabiego Ernsta von Hartenburga, podróżuje do miasteczka Sarningen, by w tamtejszej gminie świętować bar micwę młodszego syna, Eliesera. Jakob, w tajemnicy przed dziećmi chce również zadbać o przyszłość starszego syna Samuela i 16 - letniej córki Lei rozglądając się za odpowiednimi dla nich małżonkami. Na ich nieszczęście w trakcie wizyty w domu szwagra Goldstauba dochodzi do pogromu w żydowskiej dzielnicy.
Lea, jej młodsza siostra Rachel oraz ciężko ranny Elieser jako jedyni uchodzą z życiem i udaje im się schronić w rodzinnym Hartenburgu.

Aby zapewnić rodzeństwu środki do życia Lea decyduje się sama prowadzić interesy ojca podając się za swego brata Samuela. Wydaje się, że to zadanie przerasta możliwości Lei, wszakże to jej starszy brat przygotowywany był do roli następcy ojca i przejęcia jego interesów. Dziewczyna musi wykazać się nie lada determinacją, bystrością umysłu i pomysłowością, by przekonać partnerów handlowych Jakoba rozsianych po całej Europie, margrabiego, od którego musi ponownie wykupić ojcowskie przywileje w imieniu Samuela oraz swoich współbraci z gminy żydowskiej, że jest głową rodziny Goldstaubów i potrafi prowadzić interesy nie gorzej, niż jej ojciec. Lea obawia się zdemaskowania ze strony swych pobratymców, którzy pragną ożenić Samuela i tym samym mieć udział w majątku Goldstaubów, jak i niebezpieczeństwa ze strony chrześcijan, którzy krzywym okiem patrzą na bogactwo swych żydowskich sąsiadów. Lea poznaje pewnego tajemniczego młodzieńca, niejakiego Rolanda Fischkopfa, który dziwnym zbiegiem okoliczności pojawia się zawsze wtedy, gdy grozi jej śmiertelne niebezpieczeństwo...

Trzeba uczciwie przyznać, że choć książka specjalnie mnie nie zachwyciła, rzetelnie i ciekawie nakreślone tło historyczne zachwyca starannością i realizmem, zwłaszcza w kwestii sytuacji ludności żydowskiej u schyłku XV wieku w Rzeszy Niemieckiej pod panowaniem cesarza Fryderyka III i w Hiszpanii pod berłem Izabeli i Ferdynanda. Autorzy z niezwykłym wyczuciem i dbałością o historyczne szczegóły nakreślili politykę możnowładców wobec ich żydowskich poddanych, działania inkwizycji oraz nastroje ludu, który ogarnięty zabobonnym strachem, kierowany zawiścią i chciwością, za cichym przyzwoleniem swoich panów dopuszczał się mordów i grabieży na żydowskich sąsiadach. Stosunki między chrześcijanami a ich starszymi braćmi w wierze, żydowskie obyczaje, powszechne na wsiach i w miastach zabobony zostały ukazane może nie szczególnie barwnie i z rozmachem, ale na pewno interesująco, dogłębnie i solidnie stając się głównym atutem powieści.

Niestety mam i pewne zastrzeżenia, głównie co do konstrukcji fabuły. Na pierwszy rzut oka widać, że pracowało nad nią dwóch autorów, w dodatku każdy z nich miał własną wizję powieści i próbował ją przeforsować. Odniosłam wrażenie, że autorzy nie do końca przemyśleli, jak poprowadzić fabułę, nieraz trudno się zorientować, do czego zmierzają, a ich zamysły często się wykluczają: raz to losy Lei wysuwają się na pierwszy plan, raz stają się pretekstem do ukazania sytuacji Żydów w ówczesnej Europie. Raczej trudno na tym budować logiczną i wewnętrznie spójną fabułę, a to przekłada się na nie najlepszy odbiór całości lektury.
Po obiecująco intrygującym początku i tragicznych wydarzeniach pogromu w Sarningen fabuła nagle rozłazi się i zaczyna nużyć - nieustannie gubiłam wątek, nie mogłam skupić się na treści ani z zainteresowaniem śledzić perypetii głównej bohaterki. Nie wiem, czy to kwestia sposobu prowadzenia narracji (który pozostawia wiele do życzenia), nieumiejętności budowania napięcia, konstrukcji fabuły (z której chętnie usunęłabym kilka zupełnie niepotrzebnych wątków niczego do niej nie wnoszących) czy też mało wyrazistych, raczej tendencyjnych sylwetek bohaterów, ale lektura zupełnie mnie nie porwała, wynudziła za to potężnie. Tej z założenia powieści historyczno - przygodowej zabrakło wartkiej akcji, dynamizmu, napięcia i jakiegoś ożywczego ducha, który wypełniłby tak dobrze nakreślone tło społeczno - obyczajowe. Moim zdaniem zabrakło pomysłu, polotu, lekkości, a przede wszystkim porozumienia, wspólnej wizji autorów, na której fabuła z całą pewnością by zyskała.

Jako że proza Iny Lorentz ma swoich zdeklarowanych fanów, radzę nie zniechęcać się przedwcześnie - możliwe, że lektura Handlarki złotem trafi w Wasze gusta i odkryjecie w niej to, czego być może ja nie dostrzegłam. Warto przekonać się samemu o zaletach tej powieści.

Moja ocena: 2/5

Opublikowane na stronie: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/147341/handlarka-zlotem/opinia/8301998#opinia8301998 



za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu Sonia Draga :)
 

18 komentarzy:

  1. Nie znam twórczość Lorentz i jakoś mnie do niej nie ciągnie. Na razie to się na pewno nie zmieni. Wolę spróbować tak zachwalaną przez Ciebie Philippe :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zastanawia mnie czasem, w jaki sposób współpracują ze sobą autorzy piszący wspólnie jedną powieść. Przecież wiadomym jest, że muszą mieć różne pomysły, odmienny styl. Jak widać, nie zawsze taka współpraca wychodzi na dobre...

    OdpowiedzUsuń
  3. Przymierzam się do przeczytania "Nierządnicy" tej autorki. Mimo Twojej nie najlepszej oceny chciałabym i tę pozycje przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie znam tej pani i chyba nawet dobrze ;) Jakoś niespecjalnie nie przekonuje.

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak tylko pomyślę, że książka mogłaby mi się podobać, to od razu coś z nią jest nie tak. Pisanie w duecie to ciężka sprawa, jak widać autorom nie wyszło to na dobre, ale cóż i tak bywa.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Uuu... rzadko kiedy oceniasz tak nisko daną powieść, dlatego tym bardziej będę omijać tę książkę skoro już wiem, że nie czeka mnie w niej nic odkrywczego.

    OdpowiedzUsuń
  7. Co prawda zakładałam że nie będzie genialnie ale liczyłam że nieco lepiej... Zobaczymy, czy moja Nierządnica okaże się lepszym strzałam ;-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Dawno temu kupiłam pierwszą książkę z serii o nierządnicy, ale oczywiście do tej pory zalega nieprzeczytana. Wstyd mi strasznie, bo widzę, że autorzy piszą jedną powieść za drugą. Jeżeli chodzi o "Handlarkę złotem" to musi na razie poczekać.

    OdpowiedzUsuń
  9. Siostra męża, swego czasu przywiozła mi trzy części opowieści o nierządnicy, bardzo mi ją zachwalając, niestety nie przebrnęłam przez pierwszy tom,ja podziękuję, ale dam znać siostrze męża, będzie zainteresowana. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  10. Ojej jaka niska ocena! Ale w sumie chyba Cię rozumiem. Dwóch autorów- dwie różne wizje książki więc w efekcie wychodzi coś niedopracowanego co może męczyć. Nie czytałam nigdy nic tej autorki a dzięki Twojej opinii wiem, że nie zacznę od tej historii ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Trochę martwi mnie Twoja ocena. Ufam Twojej opinii i póki co nie będę poszukiwać tej książki.

    OdpowiedzUsuń
  12. Mnie też Iny Lorentz nie przypadła do gustu. Czytałam Nierządnicę i kasztelankę, dało sie to to czytać ale bez euforii. Może 2/5 nie dałabym ale 3 co najwyżej. Po kolejne tomy nawet nie sięgam. Koszmarnie rozwleczone i infantylne ksiażki.

    OdpowiedzUsuń
  13. Kiedyś w ciemno sięgałam po książki Soni Dragi, ale ostatnio podchodzę już do tego ostrożniej :) Nie sądzę, żebym odkryła w tej powieści coś dla siebie.

    OdpowiedzUsuń
  14. Lubię twórczość tej pary i chętnie bym przeczytała ;-)

    OdpowiedzUsuń
  15. Z reguły jestem sceptycznie nastawiona do twórczości duetów pisarskich. Po tę książkę też raczej nie sięgnę..chociaż w sumie fabuła zapowiada się ciekawie. Może by mi się spodobało?

    OdpowiedzUsuń
  16. I u Ciebie małe zmiany na okres jesienno-zimowy. :) Ładnie. :) A książka? No cóż, nie mój gust. :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  17. Już po samej okładce wiedziałam, że nie do końca ta książka przypadnie mi do gustu, jednak zawsze mam nadzieję, że Twoje recenzje mnie przekonają - co dzieje się w 99%. Ten 1% pozostawiam właśnie tym książkom, które nawet Ciebie nie przekonały. Tym razem sobie odpuszczę.

    OdpowiedzUsuń
  18. "Nierządnicą" jestem w dalszym ciągu zainteresowana. dopiero wtedy stwierdzę, czy chcę poznać dogłębniej prozę tego duetu. Pozdrawiam ciepło:)

    OdpowiedzUsuń

Spam, reklamy, wulgaryzmy i wypowiedzi niezwiązane z tematem będą natychmiast usuwane.