niedziela, 18 listopada 2012

"13 ran"

Autor:  Jack Ketchum, Edward Lee, Graham Masterton, Stefan Darda i inni
Tytuł: "13 ran"
Wydawnictwo: Replika, 2012
Ilość stron: 374
Okładka: miękka ze skrzydełkami

Po 11 cięciach i 15 bliznach przyszła pora na kolejną antologię horroru zatytułowaną 13 ran. W jej skład wchodzą opowiadania autorstwa czołówki polskich i zagranicznych pisarzy, których proza jest dobrze znana miłośnikom gatunku. Rozpoznawalne nazwiska, które łatwo skojarzyć z charakterystycznym dla każdego z twórców stylem w pewnym stopniu przygotowują czytelnika na to, co czeka nań w tekstach zgromadzonych w niniejszym zbiorze, idealnie  wpisującym się w konwencję swoich poprzedników.


Antologię otwiera mocne uderzenie w postaci opowiadania Jacka Ketchuma, Silniejszy. Autor Jedynego dziecka i Dziewczyny z sąsiedztwa i tym razem postawił na psychologiczną grozę po mistrzowsku budując mroczny, ponury klimat snując opowieść o mężczyźnie, którego psychikę naznaczyła przeżyta w dzieciństwie trauma i który po latach wreszcie zdobywa się na to, by odpłacić swemu oprawcy. Historię tyleż przygnębiającą i posępną, co wzruszającą, wieńczy mocny i dosadny, jak to u Ketchuma, finał potwierdzający jego pisarski kunszt.
Kolejne opowiadania cechuje dość spora różnorodność tematyczna oscylująca między klasyczną ghost story, gatunkami slasher, gore i dopiero zdobywającym wiernych fanów bizarro, oferująca czytelnikowi całe spektrum wrażeń - od ekstremalnej grozy, poprzez odrazę wywołaną epatowaniem wyuzdanym seksem, przemocą i makabrą po nieco łagodniejsze doznania zasadzające się głównie na psychologicznym niepokoju; taka rozpiętość tematyczna gwarantuje, że każdy miłośnik horroru znajdzie tu coś dla siebie. Jak to zwykle bywa w przypadku antologii, nie wszystkie teksty charakteryzuje równy poziom i porównywalna intensywność doznań, dlatego w pierwszej kolejności chciałabym omówić te, które w jakiś sposób wyróżniają się z tła.

Edward Lee, dobrze czytelnikom znany ze swego zamiłowania do makabry i tym razem nie zawiódł stając na wysokości zadania. Pan Kadłubek opowiadający o zmaganiach policyjnego detektywa z psychopatą porywającym i okaleczającym kobiety, przekonanym o swej boskiej misji, jest dokładnie tak odrażające, jak po autorze Sukkuba można się było spodziewać. To jedno z najbardziej pokręconych i ohydnych opowiadań w zbiorze dobitnie świadczące o tym, że Lee nie wyczerpał jeszcze wszystkich swych zwyrodniałych pomysłów. Świetna stylizacja językowa i finał, który ścina z nóg to kolejne elementy charakterystyczne dla prozy tego autora, rozpoznawalne na pierwszy rzut oka.

Rick Hautala proponuje nam całkiem przyzwoite opowiadanie o starszej kobiecie, której odlot samolotem uniemożliwia zjawa pilota kamikadze. Tekst wyróżnia się interesującym pomysłem, odpowiednio mrocznym klimatem oraz smutną i refleksyjną, zapadającą w pamięć wymową.
Dla odmiany Łukasz Radecki oferuje czytelnikowi historię o zupełnie innym charakterze. Imperium robali przeraża tyleż psychologicznym realizmem, co odpychającymi obrazami. W odróżnieniu od niektórych opowiadań zawartych w zbiorze mają one jednak swoje uzasadnienie i wzmagają wymowę treści. Jest ono posępne, balansujące na granicy surrealizmu - i skłaniające do refleksji, warto poświęcić mu większą uwagę.

Na drugim końcu tematycznej skali plasuje się Duch z Greenbriar autorstwa Jonathana Mayberry'ego, historia będąca udaną wariacją przygód Sherlocka Holmesa, klasyczną ghost story o klimacie i stylistyce porównywalnej do prozy Artura Conan Doyle'a oraz Opowiem ci mroczną historię Stefana Dardy, która niczym nie rozczarowuje wielbicieli  jego talentu proponując to, do czego zdążył już przyzwyczaić czytelnika autor Domu na Wyrębach.
W pamięć zapada wyjątkowo udane opowiadanie Aleksandry Zielińskiej zatytułowane Lipiec w Coyoacan, które zaskakuje mroczną atmosferą i przerażająco realistycznym studium szaleństwa kobiety przeżywającej głęboka traumę na wskutek utraty dziecka. Tekst zwraca uwagę ponurym klimatem, psychologiczną wiarygodnością i wyrazistą puentą oraz niezwykłym dopracowaniem stylistycznym.

W skład antologii wchodzi również kilka innych opowiadań, które jednak nieszczególnie zapadły mi w pamięć i nie wywołały większych emocji. Zaliczyć do nich z całą pewnością należy Wszystkich nieświętych Roba Kaymana, które poza tym, że próbuje łączyć grozę z humoreską, niczym specjalnym się nie wyróżnia. Obiecujący początek przechodzi w absurdalne zakończenie pozostawiając palące uczucie niedosytu. Również Kulka Anny Klejzerowicz wypada co najwyżej przeciętnie; zalety historii magicznego przedmiotu destrukcyjnie wpływającego na życie pewnej rodziny ogranicza się do ciekawego pomysłu, rozczarowuje brakiem napięcia oraz zbyt przewidywalnym przebiegiem akcji i mało zaskakującym finałem.

13 ran zawiera także teksty nastawione tylko i wyłącznie na szokowanie i wywoływanie obrzydzenia, nie dające nic, poza głębokim niesmakiem. Prym wiedzie tu opowiadanie duetu pisarskiego Robert Cichowlas - Kazimierz Kyrcz Jr zatytułowane Pragnienie. Historia chłopaka, który zafascynowany znajomą ze studiów postanawia odszukać jej dom, stanowi pretekst do szafowania wulgaryzmami, epatowania seksem i dziwacznymi wizjami, które jak rozumiem stanowią koszmar każdego mężczyzny. Siła rażenia obrazu jest śmiesznie niewspółmierna do treści przesłania, co razi dodatkowo. Podobnie nie zachwyca Mechanik Grahama Mastertona, będący charakterystycznym dla tego autora połączeniem pierwiastka niesamowitości, wyuzdanego seksu i makabry w stylu horroru klasy B; jestem jednak pewna, że oba opowiadania znajdą swoich zwolenników.

Podsumowując: 13 ran to świetnie skomponowana antologia, której głównym atutem jest duże zróżnicowanie tematyczne i wymieszanie konwencji. To atrakcyjna, mocna lektura, w której każdy znajdzie coś dla siebie - czy to pełną grozy opowieść o duchach, czy też makabryczną groteskę - i choć można odnieść wrażenie, że w porównaniu do swojej poprzedniczki, czyli 15 blizn, mieści w sobie znacznie więcej przemocy i erotyki, wynaturzeń i makabry, jaką najłatwiej można odnaleźć w filmach klasy B, po raz kolejny zaskakuje zmianami konwencji, nastroju, tematyki oraz sposobami oddziaływania na wrażliwość i emocje czytelnika. Nie zawiedli uznani twórcy literatury grozy i horroru, zarówno polscy, jak i zagraniczni: teksty zamieszczone w zbiorze są rozpoznawalne pod względem stylu i charakterystyczne dla autorów, co w tym wypadku jest zaletą, nie wadą. Warto dać się ponieść wyobraźni, poznać granice własnej odporności i przekonać się na własnej skórze, czy rzeczywiście po tym spotkaniu pozostaną Wam rany.


Moja ocena: 3/5



recenzja napisana dla portalu secretum :)

27 komentarzy:

  1. Okładka obrzydliwa ;) ale taka różnorodność daje z pewnością rozeznanie i może być taką pigułką wiedzy i stylu danego pisarza i może tym samym zachęcić do sięgnięcia po inną pozycję autora, którego opowiadanie najbardziej się podobało :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bibliofilka - okładka rzeczywiście słaba, ale taka jest konwencja całej serii i stanowi jej charakterystyczny rys:) Moi ulubieni autorzy nie zawiedli i mimo wszystko cieszę się, że sięgnęłam po tę książkę:)
      Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
  2. Mam w domu "15 blizn", ale jak na razie nie zapowiada się, żebym ją przeczytała ;d

    OdpowiedzUsuń
  3. To po co Ci ona? Oddaj komuś, kto lubi takie klimaty.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. JanuszZ - ja LUBIĘ takie klimaty, w paru przypadkach zawiodło wykonanie, a antologia ma to do siebie, że nie każde opowiadanie wpasowuje się w gust czytelnika. Książka natomiast jest do kupienia w każdej księgarni:)

      Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
    2. Hej, pytanie było do Carline, a nie do Ciebie :)

      Usuń
    3. JanuszZ - ło matko, w takim razie muszę popracować nad refleksem i kojarzeniem ogólnym :D
      Pozdrawiam:)))

      Usuń
    4. Jak jest spory ruch w komentarzach, to tak bywa... Pozdrawiam :)

      Usuń
  4. To zdecydowanie coś dla mnie. Uwielbiam opowiadania i powieści grozy, nawet te nieco słabsze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasia J. - właśnie! Różnorodność tematyczna i stylistyczna jest wielkim plusem tego zbioru i ogromną niespodzianką dla czytelnika:)
      Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
  5. Nie wiem czemu, ale nie potrafię się przemóc do książek będących zbiorami opowiadań. Nie lubię czegoś zaczynać, co mi się za moment kończy i dalej leci jakaś inna historia, by znów się za szybko zakończyć... Dlatego nie sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miłośniczka Książek - ależ dobre opowiadanie jest skończoną całością nie pozostawiającą niedosytu, a tu kilka takich się znajdzie :-)
      Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
  6. Widzę tu kilka nazwisk, które mnie żywo interesują. :) I dla nich pewnie pewnego dnia (lub wieczoru lepiej ;)) przeczytam tę antologię. :) Pozdrawiam ciepło!

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie czytałam żadnej z antologii, ale czas najwyższy to zmienić. Grozę lubię w każdej postaci, więc i do opowiadań się przekonam.

    OdpowiedzUsuń
  8. Pomimo najszczerszych chęci i nie najniższej oceny i tak przyznam, ze książka nie dla mnie - raz, ze horrorów w zasadzie nie czytuję prawie wcale, a dwa, że nie lubię antologii :(

    OdpowiedzUsuń
  9. Tak chwalisz, chwalisz, a na końcu 3/5 ;) Czyżby te dwa opowiadania klasy B tak dały Ci się we znaki? Osobiście chętnie bym sięgnęła po tę antologię, dawno nie czytałam dobrego horroru.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Immora - 3/5 oznacza u mnie książkę dobrą i wartą przeczytania,więc nie jest tak źle :-) I nie tyle dały się we znaki, co trochę zniesmaczyły.
      Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
  10. Akurat powyższej antologii nie czytałam, ale inne zbiory opowiadań grozy tak. Z takimi krótkimi historiami jest różnie. Niektóre są rewelacyjne, inne wręcz przeciwnie, dlatego sporadycznie po nie sięgam, głównie w tedy, jak mam więcej czasu.

    OdpowiedzUsuń
  11. Przed oczami mam radosną, sympatyczną kobitkę z którą rozkoszowałam się kawą i po prostu w głowie mi się nie mieści, że czytuje takie rzeczy. Zdecydowanie bardziej pasujesz mi do biegania po łąkach, plecienia wianków i pisania wierszy ;-) A tak poważnie to lubię mocne wrażenia ale w momencie, gdy celem opowiadania staje się wywołanie obrzydzenia, wysiadam... Choć podejrzewam, że kilka opowiadań faktycznie wzbudziłoby moje zainteresowanie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. alison2 - hehe, czasem moja mroczna strona domaga się ekstremalnych emocji :D Od czasu do czasu lubię sięgnąć po coś krwistego, obrzydliwego i strasznego - lepsze to, niż bieganie samemu z tasakiem:)
      Pozdrawiam serdecznie - ach, kawusia z Tobą to było jedno z przyjemniejszych wydarzeń w ostatnich miesiącach:)

      Usuń
    2. Moja droga o kawusi mogę powiedzieć to samo :-) No racja, po lasach z tasakiem to chyba nie bardzo ;-)

      Usuń
  12. Matko i córko, okładka z lekka masakryczna, ale treśc jak najbardziej odpowiada mi:)

    OdpowiedzUsuń
  13. zupełnie nie mój gatunek, jednak miłośnicy horroru pewnie będa zadowoleni lekturą. pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  14. Czytałam inne tego typu książki i przyznam, że dla tych paru świetnych opowiadań bym się skusiła :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Jak wiesz opowiadania to jeden z moich ulubionych gatunków.
    Nie czytałam dwóch poprzednich zbiorów, ale chyba w końcu nadszedł czas:) Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń

Spam, reklamy, wulgaryzmy i wypowiedzi niezwiązane z tematem będą natychmiast usuwane.