sobota, 1 września 2012

"Dziewczyna, która zniknęła"

Autor: Alafair Burke
Tytuł: "Dziewczyna, która zniknęła"
Wydawnictwo: Replika, 2012
Ilość stron: 365
Okładka: miękka ze skrzydełkami

Alice Humphrey wszystko w życiu przychodziło z łatwością - nie dlatego, że jakoś szczególnie o to zabiegała, raczej ze względu na łut szczęścia i wsparcie zamożnych rodziców. Być może dlatego nigdy zbytnio nie doceniała tego, co udało jej się osiągnąć - aż do momentu, kiedy w wieku 37 lat zorientowała się, że jest bezrobotną, niespełnioną kobietą, bez widocznych perspektyw kariery zawodowej i obiecujących ofert pracy.
Kiedy więc podczas wizyty w nowojorskiej galerii nowo poznany, przystojny i budzący zaufanie Drew Campbell składa jej bardzo atrakcyjną ofertę pracy, Alice nie waha się długo. Do jej obowiązków należałoby samodzielne zarządzanie nowo otwartą galerią sztuki na Manhattanie będącą projektem anonimowego, ekscentrycznego i zamożnego właściciela. Dla Alice taka wymarzona posada byłaby znakomitą okazją, by wyjść z cienia sławnego i wpływowego ojca, reżysera Franka Humphreya, znanego tyleż ze skandalizującego trybu życia, co genialnych filmów na miarę Oscara. Alice bardzo chce być samodzielna i niezależna, a nowa praca wydaje jej się być idealnym rozwiązaniem w jej sytuacji. Wbrew sceptycznej opinii przyjaciół - Lily i Jeffa, Alice przyjmuje propozycję Campbella.

Kłopoty zaczynają się następnego dnia po uroczystym otwarciu galerii, której "dzieła sztuki" zdążyły już wzbudzić spore kontrowersje i medialny szum. Alice odkrywa, że galeria nie istnieje, zaś w pustym pomieszczeniu znajduje zwłoki Drew Campbella, mężczyzny, który ją zatrudnił. Od tego momentu życie kobiety zmienia się w koszmar - z dnia na dzień staje się główną podejrzaną; policja nie wierzy w jej wyjaśnienia, a na dodatek łączy Galerię Highline z tajemniczym zniknięciem nastolatki z Dover, Becci Stevenson. Alice czuje, że ktoś ją wrabia - i to nie tylko w morderstwo, lecz w sprawę znacznie poważniejszą i o większym zasięgu - dziecięcą pornografię. Nieoczekiwanie znajduje sojusznika w osobie agenta FBI Hanka Beckmanna szukającego zemsty za śmierć siostry. To, co odkrywają, ściśle wiąże się z przeszłością rodziny Alice, skrzętnie skrywanymi sekretami, których ujawnienie wielu osobom zdecydowanie jest nie na rękę...

Dziewczyna, która zniknęła jest interesującym kryminałem o ciekawie skonstruowanej fabule, której akcja toczy się wielotorowo. Składa się z kilku odrębnych wątków równolegle zmierzających do punktu wspólnego zgrabnie i zaskakująco łączącego wszystkie nici fabuły: życiowe perypetie Alice, jej dziwny związek z Jeffem, skomplikowane stosunki rodzinne (zdecydowanie najsłabszy wątek, rozwlekły, nudnawy i ogólnie przedstawiony w mało atrakcyjny sposób); działania policji - zarówno nowojorskiej, która prowadzi śledztwo w sprawie morderstwa w galerii, jak i detektywa z Dover poszukującego zaginionej nastolatki oraz prywatnego dochodzenia agenta FBI śledzącego mężczyznę odpowiedzialnego za śmierć jego siostry (najbardziej emocjonujący i dynamiczny); wątek Joann, matki Becci Stevenson zmagającej się z własnym życiem i rozpaczą związaną z zaginięciem córki (najmniej rozbudowany, choć dużo ciekawszy od głównego wątku Alice).
Wątki te łączą się ze sobą, jednak autorka bardzo się postarała, by element zaskoczenia okazał się nim w istocie - dzięki licznym fałszywym tropom, pojawiającym się nowym dowodom i innym zawiłościom fabuły, toczy się ona w sposób nieprzewidywalny, przynajmniej do pewnego momentu. Jeśli dodać do tego garść pikantnych rodzinnych tajemnic, kontrowersyjną kwestię dziecięcej pornografii i bardzo na czasie tematykę związaną z niebezpieczeństwem wynikającym z nieostrożnego korzystania z dobrodziejstw portali społecznościowych, to w połączeniu z wartką, trzymającą w napięciu akcją otrzymamy naprawdę zadowalający efekt końcowy. Choć może nie powala na kolana oryginalną fabułą, zdecydowanie jest to przyzwoicie skrojona powieść kryminalna.
Jest jedna rzecz, która mnie wyjątkowo drażniła w trakcie lektury, a było nią nieumiejętne i nieuzasadnione użycie wulgaryzmów. W tekście znajdziecie ich co prawda niewiele, jednak ich przypadkowe występowanie sprawia wrażenie, jakby autorka w ostatniej chwili przypomniała sobie, że męskie kwestie i wypowiedzi nacechowane gwałtownymi emocjami powinny być jednak nimi wzbogacone, by brzmiały bardziej wiarygodnie. Otóż niekoniecznie - brzmią po prostu nienaturalnie i śmiesznie, wbrew intencjom autorki i najzwyczajniej w świecie rażą.

Dziewczyna, która zniknęła okazała się zupełnie przyzwoitym kawałkiem literatury sensacyjnej, jednak specjalnie mnie nie porwała, momentami zaś nudziła. Odniosłam wrażenie, że nie wyróżnia się niczym szczególnym w natłoku powieści o podobnej tematyce, jednak z pewnością może przypaść do gustu miłośnikom kryminalnych zagadek z rodzinnymi tajemnicami w tle.

Moja ocena: 3/5

Opublikowane na stronie: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/148082/dziewczyna-ktora-zniknela/opinia/7452230#opinia7452230 


za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu Replika :)
 

19 komentarzy:

  1. Książka na pewno nie dla mnie, za to mam refleksję co do tytułu. Mam wrażenie, że (chyba) od czasów Milennium wydawnictwa namiętnie stosują formułę "Dziewczyna, która..." lub jej męski wariant. Poczynając od "Mężczyzny, który nienawidził kobiet", przez "Dziewczynkę, która widziała zbyt wiele" i "Dziewczynę, która pływała z delfinami", a to tylko tytuły, które przychodzą mi na myśl bez żadnego zastanowienia. I teraz jeszcze ten. Trochę to się robi monotonne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Książkozaur - zgadzam się, ta fraza jest zdecydowanie nadużywana, sugeruje fabułę intrygującą na miarę Larssona, gdy tymczasem... no cóż, bywa z tym różnie. W przypadku powieści Burke spokojnie tytuł mógłby brzmieć inaczej, gdyż zaginiona nastolatka (bo do niej najbardziej tytuł się odnosi)jest postacią zdecydowanie drugoplanową i taka forma jest niczym nieuzasadniona:/
      Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
    2. No to już ewidentnie chwyt marketingowy.

      Usuń
    3. Mnie też to doprowadza do pasji. Do głowy przychodzi mi jeszcze książka "Dziewczyny, których pożądał"

      Usuń
  2. Użycie wulgaryzmów zawsze mnie drażni. Czasem się na to godzę bo w jakiś sposób wymaga tego fabuła, niemniej najzwyczajniej w świecie ich nie lubię ;-) Szkoda że pojawiły się w tej książce choć generalnie zapowiada się całkiem ciekawie. W ogóle ostatnio oferta tego wydawnictwa bardzo mi się podoba...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. alison2 - niestety, wulgaryzmy użyte w powieści są tym bardziej drażniące, że nieuzasadnione. Na szczęście zdarzają się bardzo rzadko, ale może właśnie gdy się pojawiają, tak strasznie irytują:)
      Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
  3. Może przeczytam hi jak znajdę więcej czasu

    OdpowiedzUsuń
  4. Jeśli będę mieć okazje to z chęcią przeczytam.
    Pozdrawiam. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Czytałam na stronie wydawnictwa o tej powieści. Nie byłam do końca zdecydowana, ale teraz już wiem, że raczej po nią nie sięgnę. Zdecydowanie wolę książki, które zostawiają ślad:) Ta wydaje mi się jakaś taka zwykła:) Pozdrawiam ciepło:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Słyszałam, że autorka tej książki jest dosyć znana za granicą, u nas debiutuje i zaciekawiła mnie ta powieść. Wulgaryzmy nieumiejętnie użyte psują efekt, ale i tak mam ochotę poznać historię "Dziewczyny, która zniknęła". Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. szczerze mówiąc raczej nie spodoba mi się ta książka.

    OdpowiedzUsuń
  8. To coś dla mnie z całą pewnością :).

    OdpowiedzUsuń
  9. A ja nie mówię nie, jak spotkam zobaczymy. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  10. No nie wiem, fabuła i te nieudane wulgaryzmy jakoś mnie nie zachęciły...
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  11. Miałam na oku, ale niestety nie udało się sięgnąć. Jak będę miała jeszcze okazję, to się nie zawaham, bo mimo wszystko chciałabym poznać "Dziewczynę, która zniknęła".

    OdpowiedzUsuń
  12. Raczej spasuję! Miałam polecić ją mamię, ale cieszę się, że tego nie zrobiłam. To raczej nie ta tematyka :D

    OdpowiedzUsuń
  13. czytałam i podobała mi się, nie będę na nią narzekać ;]
    pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie przepadam za wulgaryzmami, ale książkę mimo wszystko chętnie bym przeczytała :)

    OdpowiedzUsuń

Spam, reklamy, wulgaryzmy i wypowiedzi niezwiązane z tematem będą natychmiast usuwane.