czwartek, 19 kwietnia 2012

"Ostatni koncert"

Autor: Jan Antoni Homa
Tytuł: "Ostatni koncert"
Wydawnictwo: Mg, 2012
Ilość stron: 494
Okładka: miękka

Prozę Jana Antoniego Homy miałam okazję poznać za sprawą powieści Altowiolista oraz Kręgi albo kolejność zdarzeń i już wtedy przypadł mi do gustu oryginalny styl autora, zdecydowanie i pozytywnie wyróżniający się na tle innych przykładów rodzimej literatury. Dlatego też bez wahania sięgnęłam po kolejną jego powieść zatytułowaną Ostatni koncert, będącą - jak wkrótce z niemałym i radosnym zaskoczeniem skonstatowałam - luźną kontynuacją fabuły Altowiolisty.

Główny bohater obu powieści, altowiolista Bartosz Czarnoleski, na skutek życiowych zawirowań związanych z rozwikłaniem tzw. zagadki Rosenberga, nieoczekiwanie zostaje właścicielem toskańskiej posiadłości o tajemniczej nazwie Casa di Citta Abbandonata. Od tego momentu dzieli swój czas pomiędzy rezydującą w starej, włoskiej willi narzeczoną Antosię a rodzinne miasto K., gdzie wraz z trójką przyjaciół zakłada muzyczny kwartet. W programie inauguracyjnego koncertu znajduje się słynny utwór Franciszka Schuberta Śmierć i dziewczyna, co w zaprzyjaźnionym z Bartoszem nadkomisarzu Robercie Bielskim budzi skojarzenia z niewyjaśnionym i tajemniczym śmiertelnym wypadkiem sprzed lat, którego ofiarą padła młoda dziewczyna. Dziwnym zbiegiem okoliczności okazuje się, że denatka była spokrewniona z Joasią, członkinią kwartetu Bartka.

W tym samym czasie policja znajduje okaleczone zwłoki mężczyzny. Został on zamordowany za pomocą struny skrzypiec; brak jakichkolwiek śladów oraz ewidentne związki ze światem muzycznym skłaniają Bielskiego do zwrócenia się o pomoc do Bartosza. W jej ramach altowiolista udaje się do Londynu na spotkanie z oficerem Scotland Yardu. Po drodze staje się nieoczekiwanie świadkiem, a zarazem uczestnikiem kuriozalnych i niepokojących zdarzeń, a o mały włos także ich ofiarą. Ze zdziwieniem stwierdza, że sprawa śmierci dziewczyny oraz "Struniarza" w zaskakujący sposób łączą się ze sobą. Jeszcze bardziej dziwaczne wydaje się to, że wiążą się one z zagadką Rosenberga i sprawą Kwartetu Gudelsteina, czyli sięgają głęboko w ponurą wojenną przeszłość.
Czarnoleski rozpaczliwie próbuje dopasować do siebie fragmenty tej skomplikowanej układanki; musi działać nie tylko z rozwagą, ale i pośpiechem, gdyż od tego zależy życie jego ukochanej...

Jako się rzekło, fabuła Ostatniego koncertu stanowi niezobowiązującą kontynuację Altowiolisty, czyli przygód Bartosza Czarnoleskiego, błyskotliwego i sympatycznego muzyka grającego na altówce, który niespodziewanie odkrywa w sobie żyłkę i niepośledni talent do rozwiązywania zagadek kryminalnych, a także wplątywania się przy tej okazji w poważne tarapaty.

Tym razem autor uraczył nas intrygą tak misterną, zawiłą i skomplikowaną, że w trakcie lektury nieźle się trzeba nagłowić, by odnaleźć powiązania pomiędzy poszczególnymi wątkami. Homa niczego nie ułatwia; intryga gęstnieje i rozwarstwia się, nieustannie trzymając w napięciu, zaś akcja, choć rozkręca się powoli, a kolejne wątki wydają się być zupełnie od siebie niezależne, konsekwentnie, nieubłaganie i z żelazną logiką prowadzi czytelnika do spektakularnego finału. Jak na porządny kryminał przystało akcja w odpowiednim momencie przyspiesza, jednak nie na tyle gwałtownie, by ucierpiała jakość fabuły generując niemiłe wrażenie, że rządzi się ona własnymi prawami lub przerosła wizję autora. Do samego końca jest spójna, dobrze przemyślana, a jej przebieg kontrolowany przez autora, który umiejętnie podsyca napięcie przedłużając tym samym przyjemność obcowania z lekturą.

Sensacyjno - kryminalną fabułę, podobnie jak w Altowioliście, ubarwia garść intrygujących ciekawostek i zabawnych anegdot dotyczących świata zawodowych muzyków oraz muzyki klasycznej w ogóle. Te barwne dygresje przeplatające główny nurt fabuły nadają powieści niepowtarzalnego charakteru i specyficznego klimatu jednocześnie skutecznie spowalniając akcję. Pozwala to czytelnikowi na chwilę wytchnienia, a poza tym jest oryginalnym interwałem, który z pewnością zaciekawi czytelnika i wiele wniesie do jego ogólnej wiedzy na temat muzyki klasycznej, jej twórców oraz wykonawców, choć nieco z przymrużeniem oka.
Jeśli mogę się do czegoś przyczepić, to chyba tylko do kilku niegrzeszących prawdopodobieństwem, choć wyjątkowo widowiskowych epizodów, jakie przytrafiają się głównemu bohaterowi. Gdyby nie zdrowa dawka ironicznego humoru, z pewnością ucierpiałaby na tym wiarygodność całej fabuły.

Ostatni koncert - podobnie jak poprzednie powieści Homy - cechuje kwiecisty, wysmakowany styl niepozbawiony żartobliwej, subtelnej ironii i inteligentnego poczucia humoru znamionującego wyjątkową wrażliwość i nieprzeciętną erudycję autora. Nie każdemu czytelnikowi taki styl będzie odpowiadał, dla mnie jednak był miłą i pożądaną odmianą.
Serdecznie polecam szerokiemu gronu czytelników tę nietuzinkową, barwną i błyskotliwą powieść kryminalną z historią w tle, szczodrze ozdobioną akcentami związanymi z muzyką klasyczną. Z wielu różnych względów - naprawdę warto!

Moja ocena: 4/5

Baza recenzji Syndykatu ZwB


recenzja napisana dla portalu Secretum ;)

18 komentarzy:

  1. Nie słyszałam o tym autorze, ale Twoja recenzja zdecydowanie zachęca mnie do nadrobienia tej zaległości:) Okładka też przyciąga moją uwagę, także "Ostatni koncert" i pozostałe książki pana Homy wędrują na listę;)

    OdpowiedzUsuń
  2. U mnie "Altowiolista" (od Ciebie :) ) cały czas czeka na swoje 5 minut. :) I od niego zacznę przygodę z tym autorem.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie znam twórczości tego autora, ale muszę przyznać,że poczułam nutkę zaciekawienia powyższą pozycją i jak wpadnie ona w moje ręce, to przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo, ale to bardzo chętnie bym przeczytała obie części. Pożyczysz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Magda - chętnie bym to zrobiła, tyle że "Altowiolista" wylądował u Ewy Książkówki, a "Ostatni koncert" wybrała sobie moja mama jako prezent na Dzień Matki (tak, wiem, że czasu sporo,, ale co robić?)
      Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
    2. Jak u Ewy to problem z głowy :)))
      Trudno, jakoś się "zadobędę" ;)

      Usuń
  5. O książce chyba nie słyszałam, ale po Twojej recenzji patrzę na nią przychylnym okiem:))
    Pozdrawiam!!

    OdpowiedzUsuń
  6. No, nie wiem. Tym razem jakoś nie jestem przekonana do książki, ale może...? Pożyjemy zobaczymy. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  7. Oj niedobrze, nawet pierwszej czesci nie czytalam, jak tak dalej pojdzie naprawde sie zrujnuje ;-) Recenzja jak zwykle swietna, dobrze ze chociaz na ich czytanie moge sobie pozwolic ;-) pozdrowionka !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. alison2 - niekoniecznie trzeba przeczytać pierwszą część, myślę, że połapałabyś się w fabule i bez niej, choć oczywiście zachęcam i do lektury "Altowiolisty":)
      Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
  8. zapowiada się niebanalna powieść. jak będzie okazja z pewnością jej nie odmówię :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Widziałam, że teraz czytałaś tę książkę i z niecierpliwością czekałam na recenzję. Gdyby nie to, że jak piszesz, to luźna kontynuacja, sięgnęłabym po nią już teraz. Najpierw jednak przeczytam "Altowiolistę". Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  10. Czytałam "Kręgi albo kolejność zdarzeń" i spodobał mi się styl autora, na pewno sięgnę po tę książkę. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dosiak - pamiętam Twoją recenzję "Kręgów..." - chyba tylko my dwie czytałyśmy prozę Homy...:)
      Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
  11. Nie czytałam jeszcze tej książki, zresztą, nawet nie wiedziałam o jej istnieniu. Cieszę się, że to się zmieniło, bo wydaje się być naprawdę interesującą. Czas wreszcie udać się do biblioteki. :)
    Ciepło,
    Ew

    OdpowiedzUsuń
  12. Bardzo, bardzo zachęcająca i pozytywna recenzja. Nie spodziewałabym się, że książka wywrze takie wrażenie na Tobie :) Ale skoro wywarła - to muszę ją poznać.

    OdpowiedzUsuń
  13. Wygląda na interesującą. A ani o autorze, ani, co gorsza, o wydawnictwie nie słyszałem! :P

    OdpowiedzUsuń

Spam, reklamy, wulgaryzmy i wypowiedzi niezwiązane z tematem będą natychmiast usuwane.