środa, 8 lutego 2012

"Niebo istnieje... Naprawdę!"

Autor: Todd Burpo, Lynn Vincent
Tytuł: "Niebo istnieje... Naprawdę!"
Wydawnictwo: Dom Wydawniczy Rafael, 2011
Ilość stron: 185
Okładka: miękka

Podchodziłam do tej książki nieufnie i z dystansem spodziewając się banalnego wyciskacza łez żerującego na emocjach i manipulującego uczuciami według widzimisię autora. Taka była moja pierwsza myśl na widok książki, której autorem jest amerykański pastor kościoła metodystów, zaś jej bohaterem - jego niespełna czteroletni synek, który podczas trzech minut śmierci klinicznej utrzymywał, że odwiedził niebo.
Trudno było mi się przemóc, by podejść do lektury obiektywnie, nie traktując jej jako ewidentnej manipulacji autora zarówno własnym dzieckiem, jak i czytelnikami, ale już pierwsze strony książki sprawiły, że zawstydziłam się mojego rychłego, a całkowicie mylnego przedsądu; zakończenie zaś utwierdziło mnie w przekonaniu, że jest to jedna z najpiękniejszych i najbardziej niezwykłych opowieści, jakie kiedykolwiek czytałam.

Czteroletni Colton Burpo, syn pastora Kościoła Wesleyańskiego Todda i jego żony Sonji, młodszy braciszek Cassie, nagle ciężko zachorował. Błędna lekarska diagnoza doprowadziła do rozlania się wyrostka, a w efekcie do operacji, po której nawet chirurdzy nie obiecywali sobie zbyt wiele. Nieoczekiwanie mały Colton wyzdrowiał, ku ogromnej radości całej rodziny. Nikt jednak nie spodziewał się usłyszeć niesamowitej i pięknej historii, jaka popłynęła z ust chłopczyka wkrótce po opuszczeniu szpitala.

Colton bez najmniejszej zachęty czy sugestii z zewnątrz zaczął snuć opowieść o tym, czego doświadczył, gdy podczas operacji opuścił swoje ciało. Choć nikt mu o tym nie wspominał, ze szczegółami opowiadał o tym, co w czasie zabiegu robili jego rodzice, a także - co wprawiło najbliższych w prawdziwą konsternację i zdumienie - o swojej wizycie w niebie.
Colton śmiało i bez wahania, używając prostych słów i sformułowań charakterystycznych dla małego dziecka, opisywał niebo, spotkanie z Jezusem i aniołami. Zadziwiające jest to, że operował przy tym szczegółami dokładnie pasującymi do przekazów biblijnych, nawet tych mało znanych, oraz takimi, których ze względu na swój wiek nie mógł znać, słyszeć ani też rozumieć (stygmaty Jezusa, Armageddon). Precyzyjny przekaz czterolatka nie mógł zostać w żaden sposób zasugerowany, mógł zrodzić się jedynie jako efekt autentycznych przeżyć.
Colton opowiadał także o spotkaniu ze zmarłymi członkami rodziny: z pradziadkiem, którego nigdy nie poznał oraz z siostrzyczką, o której poronieniu Todd i Sonja nigdy nie wspominali...

Niebo istnieje... Naprawdę! to niesamowita opowieść, nad którą nie sposób przejść do porządku dziennego. Mój początkowy sceptycyzm rozwiał się jak mgła w świetle wiarygodnej, bezpretensjonalnej, naturalnej historii małego chłopca. Poraża sposób, w jaki Colton ujmuje najbardziej skomplikowane teologiczne doktryny i najmniej zrozumiałe fragmenty Biblii - z zadziwiającą prostotą, naiwnością i swobodą czterolatka, a jednocześnie powalającą na kolana trafnością i precyzją. Porusza i skłania do refleksji to, jak prostymi słowami ujął istotę Boga, ogrom Jego miłości czy sens Zmartwychwstania. Zadziwia prostolinijność jego opowieści o tym, co działo się w czasie operacji oraz o wydarzeniach sprzed jego narodzin, które zgadzały się co do joty. Nie wyobrażam sobie, że ktokolwiek mógłby zasugerować te wszystkie wizje i obrazy małemu dziecku, wierzę, że są one nieskażone jakimikolwiek naleciałościami z zewnątrz, a co za tym idzie - wynikiem prawdziwych przeżyć.

Historia Coltona, brzmiąca tak autentycznie i wiarygodnie, niesie w sobie przesłanie dla żyjących idealnie komponujące się z chrześcijańską doktryną. To już nie tylko powtarzane do znudzenia słowa, ale prawdziwe świadectwo wsparte doświadczeniami małego chłopca niosące nadzieję, otuchę i pocieszenie.
Ta intrygująca opowieść inspiruje, wzrusza, promieniuje ogromną siłą przekazu. Rozbrajająca prostota, dziecięca niewinność i bezpretensjonalna naturalność przemawiają za jej prawdziwością niezależnie od tego, jak bardzo nieprawdopodobna nam się wydaje. Napisano wiele książek o przeżyciach na progu śmierci, ale ta przekonuje bezinteresowną szczerością i spontanicznym autentyzmem, a ponadto pozwala ujrzeć wieczność oczami małego dziecka.
Bardzo ważne jest to, że ta książka do niczego nie zmusza i niczego nie narzuca, nie pretenduje do roli zbawiciela ludzkości. To po prostu opowieść o przeżyciach czterolatka, piękna i wzruszająca w swej prostocie i głębi. Pozwala spojrzeć na życie z innej perspektywy - zadziwiającej, ale jakże atrakcyjnej!
Gorąco polecam tę lekturę Waszej uwadze - myślę, że warto się z nią zapoznać niezależnie od tego, czy wierzycie w życie po śmierci, czy też nie.

Moja ocena: 4/5

Opublikowane na stronie: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/118683/niebo-istnieje-naprawde/opinia/5060841#opinia5060841 



recenzja napisana dla portalu Sztukater ;)

20 komentarzy:

  1. Musi byc rzeczywiście piękna i urzekająca, cudownie to opisałaś :) Chętnie bym ją przeczytała. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Tematyka mi się podoba, więc czemu nie:)
    Pozdrawiam!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Kiedy zobaczyłam tytuł posta, to myślałam, że Isa jakiegoś objawienia doznałaś. ;p
    Recenzja ciekawa i być może przy sprzyjającej okazji przeczytam.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Hmm, no nie wiem...Ciężko mi się określić względem tej książki. Pomyślę jeszcze. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Baaardzo chciałabym przeczytac:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Będę miała na uwadze ten tytuł, tym bardziej, że tematyka jest bardzo ciekawa.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ta książka ostatnio wpadła mi w ręce, jak buszowałam w księgarni, ale odłożyłam z powrotem na półkę. A teraz widzę, że warto ją przeczytać. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ciekawa tematyka. Chętnie się przekonam sama, czy rzeczywiście "Niebo istnieje... Naprawdę!".

    OdpowiedzUsuń
  9. Ciekawie się zapowiada, będę musiała się za nią rozejrzeć !!!

    OdpowiedzUsuń
  10. Mnie za to zdziwiła nazwa kościoła, którego pastorem jest Todd. W USA jest chyba kilkanaście różnych kościołów protestanckich i najbardziej ciekawi mnie, czym one się różnią (sama jestem protestantką :P). A co do książki, to znając życie nigdy jej nie przeczytam, ale gdyby kiedyś wpadła mi przypadkowo w ręce, będę o niej pamiętać. Jakoś bardzo rzucają mi się w oczy książki, których recenzje czytałam :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Brzmi ciekawie :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  12. To musi być piękna książka. Koniecznie muszę zbliżyć się do nieba :)
    Pozdrawiam ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Patrząc na okładkę - nawet nie wzięłabym jej do ręki. A tu taka pozytywna recenzja.

    OdpowiedzUsuń
  14. Taką książkę chętnie przeczytam, chociaż pewnie nie będę potrafiła się wyzbyć pewnej podejrzliwości i manipulacji. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  15. jest rewelacyjna!!!:) zachęcam do przeczytania!!!!!:)

    OdpowiedzUsuń
  16. Wspaniała.Polecam!!!!

    OdpowiedzUsuń
  17. Czytałam. Polecam!!! Naprawdę warto!!! A recenzja bardzo trafna.

    OdpowiedzUsuń

Spam, reklamy, wulgaryzmy i wypowiedzi niezwiązane z tematem będą natychmiast usuwane.