sobota, 11 lutego 2012

"Córka Rembrandta"

Autor: Lynn Cullen
Tytuł: "Córka Rembrandta"
Wydawnictwo: Jaguar, 2008
Ilość stron: 341
Okładka: miękka ze skrzydełkami

Jeśli powieść osadzona jest w interesującym okresie historycznym, a jej fabuła osnuta wokół losów intrygującej postaci kobiecej - sięgam po nią bez wahania przekonana, że czekają mnie niezwykłe wrażenia, które trwale zapiszą się w mojej pamięci.
W przypadku powieści Lynn Cullen zelektryzował mnie już sam tytuł; nie potrzebowałam większej zachęty, by przyjrzeć się bliżej losom młodziutkiej, nieślubnej córki Rembrandta van Rijn - Cornelii.

14 - letnia Cornelia, od kiedy zaraza zabrała jej matkę Hendrickje, mieszka pod jednym dachem z ukochanym przyrodnim bratem Titusem oraz starzejącym się, obdarzonym wybuchowym charakterem ojcem, który lata świetności ma już dawno za sobą. Kiedy Titus żeni się z bogatą córką kupca Magdaleną van Loo, ciężar opieki nad ojcem spada na barki młodziutkiej Cornelii. Ignorowana przez Rembrandta, osamotniona, spragniona czułości dziewczyna zakochuje się w zamożnym i przystojnym Carelu Bruyninghu. Irytują ją przy tym powłóczyste spojrzenia rzucane jej przez nieśmiałego i skromnego ucznia ojca, Cornelisa Suythofa.
Niespodziewanie Cornelia odkrywa, że wuj ukochanego, Nicolaes Bruyningh posiada informacje, które mogą rzucić światło na zagadkę jej pochodzenia oraz wyjaśnić przyczynę trudnych relacji z ojcem...


Córka Rembrandta wbrew moim oczekiwaniom nie powaliła mnie na kolana. Trudno oprzeć się wrażeniu, że Lynn Cullen stworzyła całkiem przyzwoitą, ale jednak dość sentymentalną i banalną historię miłosną o prostej, nieskomplikowanej, przeciętnej fabule, która na szczęście zgrabnie łączy w sobie fakty z życia artysty ze swobodną wizją autorki idealnie uzupełniającą wątki biograficzne. To dzięki nim cała historia staje się mocno zajmująca - nie tylko ze względu na sylwetkę Rembrandta, ale też ciekawie przedstawione realia historyczno - obyczajowe XVII - wiecznego Amsterdamu oraz wątek psychologiczny w intrygujący sposób prezentujący skomplikowane relacje rodzinne van Rijnów, a zwłaszcza te łączące ojca i córkę.
Cornelia zabiega o jego uwagę, uczucie i uznanie, potrafi wprawnym okiem docenić wartość jego dzieł, a jednocześnie gardzi nim, nienawidzi go, obwinia o fatalną sytuację materialną, oskarża o złą reputację zmarłej matki.
Cornelia jest bystrą i wnikliwą obserwatorką amsterdamskiej rzeczywistości. To z jej perspektywy poznajemy ponure zaułki, malownicze kanały i tętniące życiem place tego miasta, jak również mentalność ludzi jej epoki. To jej oczami widzimy ostatnie lata życia wielkiego malarza - ubogiego, pogardzanego przez amsterdamską elitę, mającego opinię szaleńca Rembrandta; to dzięki niej mamy dostęp do sfery uczuć i emocji oraz natury łączących członków rodziny więzi. To wreszcie za jej sprawą poznajemy okoliczności powstania największych dzieł artysty.

Córka Rembrandta to powieść, którą pochłania się niemal w mgnieniu oka, jednym tchem. Duża w tym zasługa prostej fabuły i niezbyt zawiłej intrygi, która czyni lekturę lekką i przyjemną. Delikatnie rozczarowuje mało oryginalna historia miłosna, którą z kolei równoważy sugestywnie nakreślona, niemal namacalna mroczna atmosfera XVII - wiecznego Amsterdamu idealnie harmonizująca z ponurym klimatem dzieł Rembrandta, jego skomplikowaną osobowością oraz rodzinnymi tajemnicami.
Reasumując: nieco zawiodłam się na tej skądinąd interesującej powieści, napisanej przyzwoicie, ale bez rewelacji. Niemniej nie żałuję, że się na nią skusiłam, gdyż znacząco wzbogaciła moją wiedzę o Rembrandcie zarówno jako o człowieku, jak i artyście.

Moja ocena: 3/5 

Opublikowane na stronie: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/52499/corka-rembrandta/opinia/5060825#opinia5060825 





recenzja napisana dla portalu Sztukater ;)

18 komentarzy:

  1. Swego czasu interesowałam się troszeczkę sztuką, więc po omawianą przez Ciebie pozycję sięgnę z ciekawością. Tym bardziej, że czyta się ją szybko, łatwo i przyjemnie - jak piszesz :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Cóż, ja i tak za powieściami z historią w tle nie przepadam więc...

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Hmm... Myślałam, że ocena będzie nieco wyższa. W takim razie chyba się jednak wstrzymam z jej czytaniem. Pozdrawiam!!

    OdpowiedzUsuń
  4. Jeżeli tylko wpadnie w moje ręce na pewno przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. W sumie chyba mnie zachęciłaś. Lubię książki z historią w tle. Nawet tak nieskomplikowane.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ta sama czcionka na okładce, co na "Błędnych siostrach" :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Czytałam. Bardzo przyjemna powieść, choć w dużej mierze fikcyjna.

    OdpowiedzUsuń
  8. Czytałam jakiś czas temu i przyznam, że też się trochę rozczarowałam. Główne ze względu na wątek miłosny, zgadzam się z Tobą, że jest banalny i przewidywalny. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Miałam już tę książkę w ręce, ale stwierdziłam, że może być nieco nudnawa i nie wypożyczyłam. Z tego co piszesz wcale nie jest taka najgorsza, jak myślałam :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Z ogromnym zainteresowaniem przeczytałam tę recenzję, bo choć na książkę mam smaczka od dość dawna (pochłaniam wszystkie tego typu historie!) to nie widziałam recenzji tej powieści na blogach... Wspaniale było móc wreszcie poznać jakąś opinię! Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Moje zdanie co do książek z historią w tle, pewnie znasz, więc już nie będę się powtarzać, ale chętnie polecę tę pozycje innym osobom, które są fanami tego gatunku literackiego.

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja się wstrzymam.
    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie czuje weny do tej książki, więc tym razem dziękuję...
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Uwielbiam sztukę, cenię Rembrandta, więc z przyjemnością zajrzę do tej książki. No, może jak tylko ogarnę mój stosik domowy ;) Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  15. No cóż, zachęciłaś mnie :) Mimo że nie mam zbyt dużej wiedzy o Rembrandt'cie, to ta książka musi być skarbnicą wiedzy :) Skoro polecasz, to dodam do listy!

    OdpowiedzUsuń
  16. Hmm.. Chciałam po nią sięgnąć, jednak widząc, że lektura nie powala, chyba się wstrzymam. Wolę wpierw zapoznać się z lepszymi tytułami.

    OdpowiedzUsuń
  17. Powieści z odpowiednim tłem historycznym to coś dla mnie. Ale zawsze można je zepsuć nadmiarem sentymentalizmu czy też skupianiem się na dziwnych, nieistotnych szczegółach.
    Skoro piszesz, że tak jest tutaj, to chyba sobie daruję.
    A okładka taka ładna ;P

    OdpowiedzUsuń
  18. proste historie też są potrzebne. grunt by postacie choć trochę intrygowały.

    OdpowiedzUsuń

Spam, reklamy, wulgaryzmy i wypowiedzi niezwiązane z tematem będą natychmiast usuwane.