poniedziałek, 12 grudnia 2011

"Biedny Tom już wystygł"

Autor: Maureen Jennings
Tytuł: "Biedny Tom już wystygł"
Wydawnictwo: Oficynka

Biedny Tom już wystygł to trzecia część cyklu powieści kryminalnych o kanadyjskim detektywie Williamie Murdochu.
Już na pierwszy rzut oka książka przykuła moją uwagę cudowną, klimatyczną okładką, na której widnieje kobiecy portret w sepii wiernie oddający wiktoriańskiego ducha powieści oraz niezwykłym, intrygującym tytułem. Okazało się, że choć w żaden sposób nie nawiązuje on do fabuły, ma bezpośredni związek z mottem powieści będącym cytatem z szekspirowskiego Króla Leara - dopiero maksyma ściśle wiąże się z przesłaniem książki. Ta swoista łamigłówka, której rozwiązanie czeka na uważnego czytelnika po zakończeniu lektury, jest subtelnym i nieco szelmowskim gestem autorki w jego stronę, moim zdaniem bardzo ujmującym. Bez zwlekania zabrałam się zatem za Biednego Toma zdeterminowana do odkrycia wszystkich zagadek i tajemnic, które autorka z pewnością trzymała dla mnie w zanadrzu...

Toronto, koniec XIX wieku. Detektyw Murdoch dowiaduje się, że młody i powszechnie lubiany konstabl Oliver Wicken nie wrócił na komisariat z nocnego patrolu. Tknięty złym przeczuciem natychmiast rusza na poszukiwania mężczyzny; niestety, znajduje go martwego w jednej z opuszczonych posesji z raną postrzałową głowy.
Choć ślady sugerują samobójstwo, intuicja podpowiada Murdochowi co innego. Rozpoczyna się żmudne i zawiłe śledztwo naszpikowane fałszywymi tropami, matactwami, niespodziewanymi zwrotami i buzujące od skrzętnie skrywanych rodzinnych sekretów. Trop prowadzi detektywa do z pozoru zacnej i poważanej mieszczańskiej rodziny Eakinów, której członkowie zdają się mieć niejedno na sumieniu...

Książka ujęła mnie duszną atmosferą wiktoriańskiej obyczajowości, gdzie za fasadą ponurej pobożności i konwenansów skrywają się wstydliwe, mroczne sekrety i moralność pozostawiające wiele do życzenia, tak bardzo kojarząca się z klimatem powieści Charlesa Dickensa. I choć trudno zorientować się, że akcja toczy się w Toronto, co do realiów epoki wiktoriańskiej nie ma najmniejszych wątpliwości. Już dawno nie zetknęłam się z tak sugestywnie, plastycznie i wiarygodnie oddanymi dziewiętnastowiecznymi realiami - ich duch tak dalece przenika najdrobniejsze nawet aspekty codzienności: mentalność, obyczajowość, rozwarstwienie społeczne, modę, że czytelnika nie opuszcza nieprzeparte wrażenie podróży w czasie. Fantastyczna ekspresja narracji i wielka dbałość o historyczne szczegóły oraz umiejętność tworzenia klimatu pozwalają poczuć zatęchłą, ponurą wiktoriańską atmosferę idealnie współgrającą z fabułą powieści. Wielkie brawa dla pani Jennings!

Ogromne wrażenie zrobiła na mnie głównie drobiazgowość w przedstawieniu realiów: przerażająco nieudolne początki kryminalistyki, które przyprawiłyby o palpitacje serca współczesnych detektywów, patologów i sędziów, koszmarna rzeczywistość ówczesnych zakładów dla obłąkanych, wszechobecna mizoginia - tak wtedy naturalna, że aż budząca grozę, które zostały zaprezentowane tak wiarygodnie i obrazowo, że nie zawahałabym się napisać: po mistrzowsku.
Również sama intryga kryminalna przyciąga uwagę i trzyma w napięciu dosłownie do ostatniej strony; mimo niespiesznej akcji książka wciąga bez reszty i nie pozwala oderwać się od fabuły do samego końca.

Biedny Tom już wystygł to wyjątkowa gratka dla wszystkich wielbicieli kryminałów w kolorze sepii oraz pasjonatów powieści rozgrywających się w epoce wiktoriańskiej. Rewelacyjnie przedstawione - wykreowane czy też ożywione przez autorkę - realia zachwycają swoim autentyzmem i niepowtarzalnym klimatem. To połączenie Dickensa i Conan Doyle'a z domieszką charakterystycznej nuty Maureen Jennings. Gorąco polecam!

Moja ocena: 4/5

Opublikowane na stronie: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/106416/biedny-tom-juz-wystygl/opinia/4515459#opinia4515459 

Baza recenzji Syndykatu ZwB


za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu Oficynka :)

15 komentarzy:

  1. Detektyw Murdoch to jedna z moich ulubionych postaci w świecie kryminału:) Książka warta przeczytania dla wszystkich fanów tego gatunku.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie znam tej serii, ale słyszałam co nieco o Detektyw Murdoch. Chętnie poznam ten cykl, ale to dopiero po Nowym roku, teraz zawirowania świątecznie nie pozwalają mi na chwilę oddechu.

    OdpowiedzUsuń
  3. A czemu nie?:D Tylko chyba zacznę od pierwszej części raczej. ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak książki z tej serii wpadną w moje ręce, to czemu nie:). Wolałabym zacząć od pierwszej części;)
    Pozdrawiam!!

    OdpowiedzUsuń
  5. Lubię kryminały, więc może być interesująco :)

    OdpowiedzUsuń
  6. E tam, pierwsza część. Ja zaczęłam od tej właśnie i wcale nie uważam, bym była w tyle, jeśli chodzi o jakiekolwiek informacje ;)))

    OdpowiedzUsuń
  7. Ichigol - zgadzam się w całej rozciągłości:)

    toska82 - zatem czekam na Twoją recenzję!

    cyrysia - lepiej późno niż wcale xD

    Ewa, kasandra - niekoniecznie trzeba zaczynać od pierwszej części, dokładnie tak, jak pisze limonka:)

    Catalina - będzie na pewno:)

    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  8. Tytuł mi się nie podoba.
    Ale historia może być niezła.
    Pozdrowienia.

    OdpowiedzUsuń
  9. Czytałam pierwszą książkę z serii i bardzo mi się podobała :) Lubię też serial o detektywie Murdochu, chociaż z powieściami chyba nie ma zbyt dużo wspólnego. Na pewno przeczytam tę książkę :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Lubię duchotę, oczywiście tylko w książkach :), wiktoriańskie klimaty mnie przekonują tym bardziej jeśli są tłem do kryminalnej fabuły. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  11. W końcu recenzujesz książkę w sam raz dla mnie! :p
    Bardzo lubię takie cofnięte w czasie kryminały, bo przy okazji zagadki mamy też garść wiadomości historycznych, czy to o rzeczywistych wydarzeniach, czy o zwyczajach, kulturze. A taki sposób nauki jest chyba najlepszy :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Edyta - mnie tytuł wręcz by raził, gdyby nie nawiązanie do klasyki xD

    Dosiak - a, skoro pierwszy tom za Tobą, to specjalnie nie muszę Cię namawiać do sięgnięcia po kolejny!

    Natula - duchota oczywiście w sensie atmosfery, którą autorce udało się dopracować do perfekcji; polecam gorąco!

    Pan R - oj, ciężko trafić w Twój gust, uff! I rzeczywiście, nic tak nie zapada w pamięć jak wiedza podana mimochodem:)

    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  13. Już wcześniej wpadłą mi w oko ta pozycja i powiedziałąm sobie, że muszę ją mieć - Myślę, że i mnie ujęłaby tą całą " wiktoriańską atmosferą" - poszukam na pewno - świetna recenzja :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Fuzja - masz dobre oko! Koniecznie przeczytaj, na pewno się nie zawiedziesz:)
    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń

Spam, reklamy, wulgaryzmy i wypowiedzi niezwiązane z tematem będą natychmiast usuwane.